Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
18.05.08 Drukuj
Rajkowska   
18.05.2008
18.05.08
Tamtego dnia Yehuda Shaul nie mógł zabrać nas do Hebronu. Stanowiliśmy zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Osadnicy mogliby nas zaatakować, dlatego my, nie oni, stanowiliśmy zagrożenie dla porządku. Yehuda postanowił skierować autobus na południe od Hebronu, w stronę Susii.
lucyfer.jpg
Kluczyliśmy bardzo krętymi drogami. Najpierw zatrzymaliśmy się niedaleko miejsca, które nazywane jest przez Yehudę Posterunkiem Lucyfera. Mieszka tam facet, który wkrótce po tym, jak skończyła się era apartheidu w RPA, przeprowadził się tu z Południowej Afryki. Przeszedł na judaizm. Teraz stał przed nami jego jeep. Gość zaniepokoił się, sięgnął po telefon komórkowy. W ciągu paru minut zjawił się izraelski patrol policyjny i już nas nie opuścił.

Potem pojechaliśmy do maleńkiej palestyńskiej wioski - Susii, lub raczej tego co z niej zostało. Parę wielokrotnie przesiedlanych rodzin (wojsko przyjeżdża w nocy, ładuje wszystkich na ciężarówki i zostawia ileś tam kilometrów dalej) mieszka teraz w namiotach połatanych z fragmentów brezentu, szmat, koców i worków foliowych. Mają swojego lidera, Nassera, ruchliwego, niewysokiego mężczyznę w wełnianej czapeczce.

susya1.jpgSusya to ważne miejsce. Jest otoczona łańcuchem osiedli żydowskich, m.in – Maon, Yatir, i czymś co się nazywa – outpost. Po polsku outpost to placówka. Miejsce otoczone drutem kolczastym, często z wieżą obserwacyjną. Stacjonuje tam wojsko. Outpost z czasem obrasta karawanami i zamienia się w osiedle. W świetle prawa międzynarodowego jest to nielegalne.
Susya to ostania palestyńska wioska na tym obszarze, która przetrwała. Wysiedlane rodziny zawsze wracały na to miejsce.

Walka o Susyę to nie tylko walka o terytorium, to również, stracona już prawdopodobnie, walka o zachowanie kultury ludzi nazywanych „cave dwellers“ – mieszkańców jaskinii. Ich kultura została dość dobrze opisana przez antropologów w XIX wieku. Drążyli skały, budowali w nich swoje siedziby, znajdowali źródła wody pitnej, hodowali bydło. Izraelczycy przyjechali ze spychaczem i wejścia do jaskiń zasypali gruzem. Tak skończyła się 170-letnia kultura „cave dwellers“.

jaskinia.jpg80% źródeł wody pitnej zajęli Izraelczycy. Mieszkańcom Susii pozostały dwa źródła. W jednym tkwi wtłoczony przez osadników samochód. Z tego źródła może korzystać jedynie bydło. Ludzie zostali bez dostatecznej ilości wody. Jedyne co mogą zrobić to zwrócić się do osadników i kupić 2 metry sześcienne wody pitnej, zapłacić 300 szekli i na osiołku przetransportować je do wioski. W zeszłym roku wioskę uratowali aktywiści z Europy. Sprowadzili wodę na całe, wyjątkowo suche lato.

Nasser pokazywał nam drzewa oliwne wycięte przez osadników. Podeszliśmy żeby z bliska zobaczyć kikuty drzew. Na szczycie wzgórza pojawiły się dwie sylwetki uzbrojonych żołnierzy. Do większości swoich pól uprawnych mieszkańcy Susii nie mają dostępu. Samozwańcze zapory oraz armia skutecznie uniemożliwiają wejście na pole. Jeśli, zgodnie ze starym prawem, jeszcze z czasów ottomańskich, ktoś nie uprawia swojego pola przez trzy lata, traci do niego prawo.

Osadnicy żydowscy są dla izraelskiego żołnierza wcieleniem zła. Oczywiście dla takiego, który poczuwa się do jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje czyny. Kiedy się czyta zeznania zebrane w trzech tomach „Breaking the Silence“ to okazuje się, że ofiarami są zarówno Palestyńczycy, którzy są opluwani, zatrzymywani, „wysuszani“, torturowani i pozbawiani środków do życia, jak i żołnierze, z ich moralnymi wątpliwościami, poczuciem wstydu i winy. Zresztą są inni gorsi niż my, mówią żołnierze, spójrz na tych z Policji Granicznej (Border Police). Jeśli powiesz Palestyńczykowi, że zostanie przekazany w ręce Border Police, zrobi wszystko co zechcesz, upokorzy się, zacznie cię błagać na wszystko, żebyś tylko tego nie robił.

Jest też zły przełożony, złe procedury, takie jak operacja „friend“, polegająca na tym, że potencjalnego terrorystę wyciąga z domu nie izraelski żołnierz, a jego palestyński sąsiad, który często przy tym ginie. Kiedyś ta operacja nazywała się inaczej, ale zakazał jej izraelski Sąd Najwyższy, w związku z czym zmieniono jej nazwę – operacja pozostała identyczna. Są też inne złe praktyki, takie jak operacja polegająca na „odczuwaniu obecności“ wojska, w której żołnierze robią wszystko, żeby zakłócić spokój, powiedzmy, nocnego wypoczynku w danej dzielnicy. Jak? Jakkolwiek. Nie ma reguł, a raczej reguły ustanawia zrodlo.jpgodpowiedzialny za jednostkę wojskowy. W zależności od osobowości – może nakazać w środku nocy przeszukać dom, albo strzelać w powietrze, strzelać w ściany domów… Chodzi o to, żeby Palestyńczycy o każdej porze mieli swiadomość tego, że obok stacjonuje armia. Inne zło, to używanie dzieci przez wojsko jako żywej tarczy. W wielu sytuacjacjach. Podobno bardzo skuteczne.

Zło jest abstrakcyjne, delegowane na innych, ty jako ty jesteś zawsze pomiędzy. Jesteś neutralną, czującą osobą, ze swoimi dylematami, z wątpliwościami, ze swoim wstrętem.

Kiedy patrzę na przybyszy z Europy, którzy z podobnym wstrętem odnoszą się do państwa Izrael, zła wcielonego w państwowy abstrakt, to sama zaczynam mieć wątpliwości. Pamiętam niemieckiego filmowca w Jenin, który całymi tygodniami czekał na pojawienie się swojego bohatera, Ahmada. Mówił, że nie rozumie czemu Ahmad się nie pojawia, że przecież on chce pomóc sprawie palestyńskiej. Patrzyłam na niego, podobnie zresztą jak patrzyłam na siebie i myślałam, że przecież to my ponosimy odpowiedzialność za to, co się stało, co się nadal dzieje w Izraelu. Że przecież Izrael to jest nasz projekt, efekt europejskich ambicji kolonialnych i przeświadczenia, że nasz sposób życia jest lepszy niż jakikolwiek inny. Życie w domu ze spadzistym dachem jest lepsze niż życie w wydrążonej w skale jaskinii.

zolnierze.jpgTo my, z Polski, z Niemiec pozbyliśmy się Żydów. Polityka eksterminacji, prowadzona w radykalny, czy też mniej radykalny sposób, to coś co doskonale znamy.

Amoz Oz: Dlaczego Izrael nie rozwinął się w najbardziej egalitarną i twórczą demokrację socjalną świata? Powiedziałbym, że jednym z głównych czynników była masowa imigracja tych, którzy ocaleli z Holocaustu, Żydów bliskowschodnich oraz dalekich od socjalizmu bądź antysocjalistycznych syjonistów, którzy pragnęli ‘normalizacji’. Holocaust przekonał wielu Żydów, że okrutna gra narodów musi być rozgrywana wedle jej okrutnych praw: państwowości, wojskowego establishmentu i pesymistycznej koncepcji stosowania siły militarnej. Jednocześnie niektórzy z nich pragnęli, by Izrael stał się repliką przedwojennej, mieszczańskiej Europy Środkowej, z dachami z czerwonej cegły i dobrymi manierami, z Frau Direktor i Herr Doktor, gemütlichkeit i bawarską śmietanką - przeszczepem Wiednia Franciszka Józefa do Ziemii Świętej.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 22.05.2008 )
 
następny artykuł »
Generated in 0.67950 Seconds