Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Żuławski: Kino nie jest dla starych ludzi Drukuj
Andrzej Żuławski w rozmowie z Izabelą Bujny i Łukaszem Koselą   
25.07.2008

Na horyzoncie: Od czasu „Wierności” minęło osiem lat. Dlaczego aż tyle lat milczenia filmowego?

Andrzej Żuławski: Złożyło się na to kilka spraw. Życie prywatne, które przybrało dosyć parszywy obrót. Moją główną formą aktywności jest pisanie książek, a był to okres, kiedy miałem dużo rzeczy do napisania, do wyrzucenia z siebie, bo jak człowieka spotyka katastrofa życiowa, to zaraz sobie myśli, że jutro umrze. Wtedy trzeba się spieszyć, żeby wyrzygać z siebie to, co człowieka dręczy. Po drugie niechęć do tego, co oglądam na ekranie. Był to wyjątkowo kiepski okres w historii kina, w którym szamotanina technologiczna z jej nowymi formami opanowała wszystko. I słusznie, ale niewiele pozostało dla ludzi myślących, chcących czegoś innego. Kino znowu wdziało krótkie spodenki. Nie bardzo chciałem brać w tym udział. Poza tym pomyślałem sobie, że póki mój syn nie zrobi swojego filmu, to ja nie dotknę się tego tematu. Starym ludziom nie powinno się dawać tyle pieniędzy na robienie filmów, niech robią młodsi.

Nh: Czuje się Pan staro?

AŻ: Nie, ale jak tak patrzę na datę swoich urodzin, to co mam powiedzieć? W miarę upływu lat precyzja widzenia, wysławiania się, staje się coraz ważniejsza, bo jest coraz mniej czasu. To jest ta jedyna różnica. Kino nie jest dla starych ludzi, wbrew temu, co próbuje się wmówić – kino jest robione przez młodych i widownie są młode. Starzy siedzą przed telewizorem. Tak jest na całym świecie.

Nh: Więc jakie Pan filmy ogląda?

AŻ: Jestem jednym z tych niedobitków, których się bez przerwy wzywa na jakiś festiwal, by przewodniczyć w jury. Nie jeżdżę na duże festiwale. Natomiast te mniejsze, które starają się sprowadzić coś, co jest ambitne, świeże, szczere – tam bardzo chętnie się pojawiam. A w domu oglądam westerny z Johnem Waynem, filmy z lat 30., z Carym Grantem albo polskie kino przedwojenne, niedocenione totalnie – najlepszy polski film w historii to „Dybuk” Michała Waszyńskiego. Kino zostaje, widz się zmienia i dlatego filmy przeżywają swoje drugie młodości. W tej chwili jest mi bardzo ciężko oglądać filmy jednego z ludzi, którego najbardziej podziwiam w historii kina – Felliniego. Ja nie mogę na to patrzeć. Ale wiem, że za pięć lat prawdopodobnie wrócę do niego. Coś się stanie z nami, ze mną, z tym filmem. Tak było też ze wszystkimi moimi filmami. One potrzebowały czasu, aby zostać zaakceptowane.

Nh: Praca z aktorem…?

AŻ: O tym nie powiem nic. Aktorstwo to dochodzenie do zrozumienia. Grotowskiemu w swoim Teatrze Laboratorium zajęło to dwadzieścia lat. Mnie troszkę krócej. Będąc kilka razy na Haiti, spotykałem się z wudu – najwspanialszą terapią, która odbywa się całkowicie bez słów. Czym jest trans? Jaka część naszego mózgu odpowiada za wejście w ten stan? Najbiedniejsi ludzie rozgrywają dramaty swojego życia wcielając się w postaci. To coś bardzo tajemniczego i mrocznego, co mówi o naszej naturalnej potrzebie religijności. O tym opowiada „Na srebrnym globie”. Idea Boga jest wspólna dla wszystkich cywilizacji świata. Aktor jest mostem pomiędzy świadomością a nie świadomością. Pierwszym aktorem jest szaman, który jak kapłan w Kościele ukazuje się nam w przebraniu i tak odprawia misterium. Aktorstwo to też pewnego rodzaju misterium. Aby ludzie dobrze grali, sami nie muszą o tym wiedzieć. To reżyser musi wiedzieć, w które struny uderzyć.

Nh: Gdzie przebiega granica między twórczością a życiem?

AŻ: Nie widzę granicy pomiędzy życiem a twórczością. Bardzo chciałem żyć tak, żeby niezależnie od okoliczności mówić to, co myślę, licząc się z realiami tego świata. Ale poza tym żyć dokładnie w zgodzie ze sobą. Zła strona mojego charakteru to pewna arogancja, moje własne ja, którego nie zamącą ani kapitaliści, ani komuniści. Albo będę „robił wcale”, albo będę robił swoje.

Nh: Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali Izabela Bujny i Łukasz Kosela.

  


Wywiad ukazał się w gazecie festiwalowej „Na horyzoncie” nr 8/2008.

  


Czytaj także o Przewodniku KP oraz artykuł „Ż jak Żuławski” Łukasza Kosely. Pobierz plik!

  


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.07.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.64911 Seconds