NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Szelewa: Obamowie z bliska Drukuj
Barbara Szelewa   
17.01.2012

Kiedy 11 stycznia ukazała się książka reporterki New York Times’a Jodi Kantor o Obamach, Biały Dom zareagował deprecjonując jej wartość. Treść książki nie ujawnia niczego nowego, przedstawia jedynie znane fakty w przesadzonym, zbytnio „udramatyzowanym” świetle – tak to komentowano. Reakcja ta odnosiła się do pierwszych najgłośniejszych recenzji, które skupiały się na wizerunku Michelle Obamy jako silnej kobiety, która kłóci się z doradcami męża, chce mieć na niego i jego politykę zbyt duży wpływ. Kantor zarzuca się też, że ostatni raz rozmawiała z Obamą w 2009 r. Ale książka oparta jest na relacjach ponad trzydziestu pracowników Białego Domu, doradców prezydenta i jego żony.


Recenzje ukazały się teraz już chyba we wszystkich poważnych i mniej poważnych amerykańskich gazetach. Na przykład w magazynie „New Yorker” można przeczytać streszczenie najważniejszych fragmentów książki, ale i przypomnienie, jak wyglądało życie innych pierwszych dam Ameryki. Autor recenzji podkreśla, że negatywny odbiór książki może wynikać z tego, że ludzie chcieliby widzieć prezydenta USA jako cyborga, który z uśmiechem na twarzy wypełnia swoją rolę. „Nie chcemy słuchać narzekań. Wolimy, kiedy nasi wojownicy są szczęśliwi”.

  

Ilyse Hogue w „The Nation” tłumaczy zaś, że Obamowie powinni raczej podpisać się pod książką Kantor, niż ją deprecjonować. „Obok zainteresowania polityką, ludzie pragną zrozumieć charakter ludzi, którzy rządzą naszym krajem. (…) To żadna nowość, że urzędnicy w Białym Domu czasem tracą nerwy czy używają wulgarnego języka. Gdy wyborcy nadal próbują zrozumieć treści i wartości rządzące światem polityki, zaśmieconym plotkami i pozerstwem, wgląd w relacje rodzinne jest bardzo ważnym wskaźnikiem uczciwości, autentyczności, tych niewidocznych na co dzień cech charakteru, które najbardziej liczą się dla trzech czwartych elektoratu”. 

  

 fot. Talk Radio News Service, (cc), flickr.com 


Może dla amerykańskiego czytelnika ta książka to istotnie powtórzenie tego, co już wiadomo, choć jako całość na pewno silniej wpłynie na wizerunek pierwszej pary niż pojawiające się raz na jakiś czas artykuły czy wywiady. Dla polskiego czytelnika, który tym bardziej nie śledzi na bieżąco doniesień o pierwszej parze USA, ta książka może być naprawdę ciekawa. 


We mnie wzbudziła nową porcję sympatii do krytykowanego już nawet przez lewicowych Europejczyków prezydenta USA. 


Weźmy pokojowego Nobla dla Obamy. On sam, jak i jego doradcy, byli tą nagrodą zakłopotani. Rozumieli, że została przyznana nie za osiągnięcia, ale za sam fakt, że czarnoskóry został prezydentem USA. Uroczystości w Oslo zostały skrócone, na życzenie administracji, ze zwyczajowych trzech do jednego dnia. Mimo to Obamowie czuli się w Norwegii cudownie. Wszyscy ich rozumieli i podziwiali. Rozumieli na przykład dążenie prezydenta do reformy służby zdrowia, o którą walczył w kraju, spotykając się z krytyką z każdej strony. „Zadawali to samo pytanie, jakie prezydent wcześniej zadał Kongresowi: jak to możliwe, by kraj tak bogaty jak Stany Zjednoczone nie zapewniał obywatelom opieki medycznej?”.


Może najbardziej poruszające jest w tej książce właśnie to, że pokazuje frustrację, jaka powstaje, kiedy człowiek, który chce tylko działać na rzecz dobra innych, nie znajduje zrozumienia nie tylko u obywateli, których los chce polepszyć, ale nawet u części własnych doradców. Wtedy wieczorami rozmawia z żoną, przekonującą go, że nie może rezygnować z jednego ze swoich najważniejszych celów. 


Wzruszający jest też obraz pierwszej czarnoskórej pary, która zaczyna mieszkać w Białym Domu. W odróżnieniu od wielu innych prezydentów czy polityków wysokiego szczebla, nigdy tam wcześniej nie bywali. Wchodzili tam również z ciężarem odpowiedzialności za wizerunek nie tylko pierwszych czarnych, ale i pierwszych takich, których rodzice poświęcili wiele, by zapewnić dzieciom wykształcenie. 


Często zarzuca się Obamie, że jest zbyt zdystansowany do ludzi. Ja zapamiętam z tej książki, że nie lubi pozować, udawać, przyjaźnić się na pokaz. Że wąskie grono przyjaciół zapewnia ich szczerość. Że niechęć do uczestnictwa we wszystkich możliwych towarzysko-politycznych „eventach” to niechęć do marnowania czasu w towarzystwie starych waszyngtońskich wyjadaczy, uosabiających w polityce to, przeciw czemu Barack Obama i jego żona wystartowali w wyborach prezydenckich. 

  

Po przeczytaniu tej książki nie da się też nie lubić Michelle Obamy. Na czym polega jej wścibskość i skłonność do nadmiernego kontrolowania? Na tym, że nie podoba jej się chaos i brak dalekosiężnego planowania w zespole doradców męża. Że nie lubi, kiedy ktoś umawia ją na jakieś spotkanie bez jej wiedzy. Że mąż liczy się z jej radami i stanowią zgraną drużynę. Że najbardziej lubi spotykać się ze słabszymi, nieuprzywilejowanymi, a swój sukces chce wykorzystać, by poprawiać ich los. Że nie odbiła jej woda sodowa. I że lubi się przytulać, żeby pokazać ludziom, że na nich przede wszystkim jej zależy. 

  

Jeśli jeszcze kogoś trzeba zachęcać do przeczytania The Obamas Jodie Kantor, polecam tekst Rachel Sklar na stronie Mother Jones, w którym zbiera najciekawsze i najśmieszniejsze według niej fragmenty książki. 


Ja zdecydowanie znów dałam się uwieść Obamom. 

  

Tekst ukazał się w internetowym wydaniu „Wysokich Obcasów”.       

  

Komentarze
Dodaj nowy
nienazarty   |20.01.2012 14:18:04
To na prawdę wzruszajace, ze Pani Obamowa zabiera pod grozba wiezienia pieniadze
biednym, by dac jeszcze biedniejszym. Ja uwazam, ze nie jest sztuka byc
dobroczynca za nieswoje pieniadze. Ameryka panstwem dobrobytu byla wiele lat
temu. Politycy pokroju Obamy i Busha doprowadzili kraj na krawedz upadku,
prowadzac polityke robienia dobrze innym za nieswoje pieniadze - zarowno na
swoim podworku jak i poza granicami kraju - tu mam na mysli interwencje zbrojne
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.83093 Seconds