|
Amerykanki o wiele częściej biorą leki na depresję i zaburzenia lękowe niż Amerykanie. Robi to jedna kobieta na cztery i tylko 15 proc. mężczyzn. Dlaczego? Psychiatra David Muzina sugeruje, że kobiety po prostu chętniej chodzą do lekarza i poddają się leczeniu, również w przypadku zaburzeń psychicznych. I prawie zawsze to one chodzą do lekarzy z dziećmi, więc badają siebie przy okazji, dostają diagnozy i recepty.
Jednak po przeczytaniu takiej informacji łatwo ulec pokusie stereotypu, że kobiety po prostu częściej bywają niestabilne psychicznie, łatwiej wpadają w panikę, w histerię, są nadwrażliwe.
„Przesadzasz. Uspokój się. Wyluzuj. Przestań wariować! Jesteś nienormalna! Tylko żartowałem, nie masz w ogóle poczucia humoru?”. Jeśli jesteś kobietą, pisze Yashar Ali, pewnie brzmi to znajomo. Takie słowa można często usłyszeć od męża, szefa, przyjaciół w odpowiedzi na smutek lub złość z powodu czegoś, co zrobił rozmówca i co tę negatywną reakcję wywołało. „Kiedy mąż spóźnia się pół godziny na kolację, nie uprzedzając o tym, zachowuje się nierozważnie. Uwaga typu: «Uspokój się, przesadzasz», po której masz się zamknąć, gdy wyrażasz swoje zdanie na temat czyjegoś złego zachowania, to czysta emocjonalna manipulacja” – pisze Yashar Ali. Jego zdaniem właśnie takie zachowania tworzą image kobiety jako istoty „szalonej”. Przywołuje tutaj pojęcie gaslighting, pewnej formy psychicznego znęcania się. Polega ona na tym, że przekazując ofierze nieprawdziwe informacje, wzbudza się w niej wątpliwości w jej własną pamięć i interpretację faktów. Jak pisze autor, takie zachowanie jest często nieintencjonalne, a jednak istotnie wpływa na psychikę ofiary. Ci, którzy stosują tę metodę, najpierw wywołują w ofierze taką reakcję jak gniew, frustracja czy smutek. A potem wmawiają, że reakcja jest przesadna, nieracjonalna, nienormalna.
Celowa czy nie, taka manipulacja ucisza kobietę. Przestaje ona być zdolna do wyrażania swoich emocji. Nie potrafi zwrócić uwagi mężowi, partnerowi czy szefowi, że czuje się przez nich zraniona. Jeśli kobiety doświadczały takich zachowań przez lata, pisze Yashar Ali, to w efekcie w ogóle mają problemy z wyrażaniem uczuć. „Mówią «przepraszam», zanim wyrażą własną opinię. W mailu czy smsie wstawiają :) zaraz po całkiem poważnym pytaniu czy wyrazach zaniepokojenia, w ten sposób maskując prawdziwe emocje”.
Mężczyźni stosujący taką manipulację mogą nie zdawać sobie sprawy, że kogoś krzywdzą. Przecież od zawsze wiedzą, że kobieta niepotrzebnie wpada w histerię, że się wiecznie czegoś czepia, niepotrzebnie panikuje, krzyczy, płacze. I wtedy trzeba tylko jej powiedzieć, żeby się uspokoiła. Faceci nie zdają sobie sprawy, że powtarzając to, tak naprawdę pozbawiają się umiejętności słuchania, a swoje partnerki – wyrażania tego, co czują.
Kobieta wpadająca w histerię jest bardzo irytująca. Podnosi się jej ton głosu, mówi szybko i dużo, zaczyna w końcu płakać. Normalnie wariatka. Nieważne już, o co poszło, skupiamy się teraz na jej histerycznej reakcji, wyśmiewamy, może pogłaszczemy po główce. I po sprawie. Ja nic nie zrobiłem, to ona jest nienormalna.
Również w polityce ton głosu ma duże znaczenie. Podobno Margaret Thacher sztucznie zniżała głos, żeby brzmieć bardziej wiarygodnie. Badania dowodzą, że ludzie bardziej ufają politykom, którzy mówią niskim głosem. Kobiety są tu więc już na starcie na przegranej pozycji. A co dopiero te mówiące wysokim głosem, albo, co gorsza, te „okropne piskwy podnoszące ton, kiedy się zdenerwują”.
Yashar Ali przekonuje, byśmy próbowali oduczyć się niektórych zachowań, nawet tych, które wydają się naturalnymi reakcjami. Myślę, że na pewno można by oduczyć się preferowania niskiego głosu. Gdy się nad tym chwilę zastanowić, dla myślącego człowieka moment, gdy zdaje sobie sprawę, że reaguje na formę a nie treść, powinien być upokarzający. Najważniejszy jest jednak przekaz tekstu Alego skierowany do kobiet: nie dajcie się zapędzić w kozi róg przez manipulatorów, którzy nazywają was histeryczkami.
Tekst ukazał się w internetowym wydaniu „Wysokich Obcasów”.
Na podobny temat
|
Wydźwięk tekstu nie do końca mi się p...
Jest nauka w sensie pracowitego latam...