|
Adam Ostolski
|
|
17.09.2009 |
W wywiadzie dla „Le Monde” z 16 września francuski psychoanalityk Christophe Dejours, autor książki Suicide et travail: que faire? (Samobójstwo i praca: co robić?) opowiada o przyczynach fali samobójstw w miejscu pracy. Jeszcze trzydzieści lat temu było to zjawisko zupełnie nieznane, jednak od kilkunastu lat wyraźnie się nasila.
Socjologowie wiążą tę zmianę z przejściem od starych form zarządzania pracą do nowych metod opartych na pojęciu „kapitału ludzkiego”. Zmieniają się standardy oceny pracowników. „Człowieka traktuje się jako coś zbędnego, wymienialnego” - mówi Dejours. Towarzyszy temu obcinanie wielu istniejących dawniej świadczeń pracowniczych. Wszystko to przekłada się na wzrost stresu, zanik solidarności w miejscu pracy i samotność pracowników, którzy nie mogą już liczyć na wsparcie ze strony kolegów po fachu. Obniża się poziom BHP, a próby samobójcze, niegdyś powstrzymane przez współpracowników, dziś odbywają się niezauważenie.
Formy buntu przeciw warunkom pracy obejmują - oprócz samobójstw - próby zabójstw oraz mnożące się akty sabotażu (także w elektrowniach jądrowych). „Jeśli nie przemyślimy naszego podejścia do pracy, będziemy musieli przygotować się na coś jeszcze gorszego niż samobójstwa” - ostrzega Dejours.
Według szacunkowych danych co roku samobójstwo w miejscu pracy popełnia we Francji 300-400 osób.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 18.09.2009 )
|
Wydźwięk tekstu nie do końca mi się p...
Jest nauka w sensie pracowitego latam...