|
Haiti - polityczna katastrofa |
|
|
Jan Smoleński
|
|
15.01.2010 |
Neoliberalizm nie jest odpowiedzialny za samo trzęsienie ziemi, jednak przypadek Haiti pokazuje, że za rozmiary szkód po trzęsieniu i owszem.
„Haiti is routinely described as the „poorest country in the western hemisphere”. This poverty is the direct legacy of perhaps the most brutal system of colonial exploitation in world history, compounded by decades of systematic postcolonial oppression” - pisze w „Guardianie” Peter Hallward. Według statystyk, 56 proc. Haitańczyków, czyli 4,5 mln ludzi żyje za mniej niż dolara dziennie. Kolejne 20 proc. na dzienne wydatki ma mniej niż 2 dolary. Do tej sytuacji skutecznie rękę przyłożyły międzynarodowe organizacje, które narzuciły neoliberalne programy dostosowania strukturalnego. W ich wyniku upadło drobne haitańskie rolnictwo, a dotknięte trzęsieniem ziemi Port-au-Prince rozrosło się w ciągu 50 lat 40-krotnie, do ponad dwumilionowego giganta, gdzie spora część mieszkańców tłoczy sie w slumsach.
Narzędziem komplemetarnym wobec postkolonialnej eksploatacji stały się międzynarodowe NGOsy. O symbiozie między NGOsami a władzami amerykańskimi, które mniej i bardziej aktywnie popierały tamtejsze prawicowe zamachy stanu (ostatni w 2004 roku!), pisze na SocialistWorker.org Ashley Smith. Przypomina też o planie, jaki dla rozwoju Haiti mial Bill Clinton. Była to turystyka i tania siła robocza, czyli odpoczynek dla białych bogatych turystów i wyzysk wobec Haitańczyków.
W artykule pod wiele mówiącym tytułem „How Bush-Cheney Policy Screwed Haiti” (w wolnym tłumaczeniu „Jak polityka Busha i Cheneya doje.ała Haiti”), James Ridgeway, opisuje decyzje poprzedniej administracji amerykańskiej, które uderzyły w Haitańczyków.
W 2006 roku dziennikarze „New York Timesa” zanalizowali amerykańską politykę wobec Haiti. Tekst nie pozostawia wątpliwości, kto ponosi odpowiedzialność za obecny stan rzeczy.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 17.01.2010 )
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...