Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Chiny i Indie zgodziły się na monitorowanie realizacji zobowiązań redukcji emisji. Można to uznać za pewien przełom, ponieważ do tej pory Chiny bardzo niechętnie słuchały o jakiejkolwiek zewnętrznej kontroli nad tym, czy wywiązują się z obietnic redukcji emisji zawartych w porozumieniu.
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Według „The New York Times” jeszcze przed południem, draft porozumienia, który krążył wśród negocjatorów, był bardzo ogólny. Zawierał jednak wzmiankę o tym, że wiążąca umowa powinna zostać podpisana najszybciej jak to możliwe, nie później niż w październiku 2010 roku, podczas szczytu w Mexico City. Popołudniowa wersja dokumentu nie zawierała już żadnego deadline’u i mówiła tylko, że porozumienie powinno zostać zrewidowane i wprowadzone w życie do 2016 roku. Oprócz tego zawierała wiele zdań o „konieczności walki ze zmianami klimatu” i „radykalnych ograniczeniach” emisji gazów cieplarnianych. Oraz „x” i „y”, które rząd tych ograniczeń reprezentowały.
Jutrzejszy dzień będzie to ostatnia chwila, by porozumienie osiągnąć. Barak Obama, Nicolas Sarkozy i Gordon Brown wzywają, by jak najszybciej podpisać dokument w niemal jakimkolwiek kształcie. Na ile kształt tego porozumienia będzie ważny dla setek milionów mieszkańców Afryki, opisuje we wczorajszym „Guardianie” Naomi Klein.
Jak się sprawy potoczą? Zobaczymy jutro.
Ps. Poniżej komentarz Davida Corna (Washington Bureau Chief for Mother Jones) o przemówieniu prezydenta Baracka Obamy.
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...