NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Poznań: Relacja z 1. dnia festiwalu „Sztuka i środowisko” Drukuj
Katarzyna Czarnecka, Klub KP w Poznaniu   
24.06.2008

 ARCHIPELAG MALTA  –  DZIEŃ PIERWSZY:
WIDOWISKA KULTUROWE. OD PROTOTEATRU DO PROGNOZY POGODY.

  

W Poznaniu ruszył  festiwal Malta 2008, a z nim współorganizowany przez  Klub KP cykl Archipelag Malta. Przewodnie hasło mobilnej konferencji to „Sztuka i środowisko”.

  

 rynek

Stary Rynek w Poznaniu, miejsce pierwszej dyskusji

  

Temat i charakter pierwszej odsłony Archipelagu wyznaczyło pojęcie widowiska kulturowego, widzianego w szerokim kontekście natury, obejmującym prototeatr na jednym i prognozy pogody na drugim biegunie. W wykładach i dyskusji udział wzięli: dr Marta Steiner (UW), dr hab. Dariusz Kosiński (UJ), prof. Aleksander W. Mikołajczak (UAM) oraz Małgorzata Dziewulska. Goście zbudowali ścieżkę rozwoju poczynań teatralnych od odgrywania natury przez człowieka, późniejszego jej zaklinania aż do ujarzmienia środowiska i zaperformowania „nowej natury” - wykreowanej przez człowieka współczesnego, którą w swej akcji artystycznej zaprezentował na końcu Arti Grabowski.

  

Dariusz Kosiński już w pierwszej swojej wypowiedzi zwrócił uwagę na konieczność odrzucenia pojęcia „widowiska kulturalnego”, które zakłada bycie czymś przygotowanym dla widowni. Zaproponował więc przyjrzenie się słowu „przedstawienie” lub „wystąpienie” jako zjawisku pozwalającemu człowiekowi na odgrywanie dramatu nawet przed samym sobą i wskazującemu na zakorzenienie czynności performatywnych w jego ludzkiej naturze. Według Kosińskiego natura rozumiana jako środowisko nie odgrywa niczego, nie jest bowiem świadoma siebie; to my ją dramatyzujemy, aby nam służyła w jakimś celu. Przedstawienie to jest dziś udziałem całego przemysłu turystycznego, a także w dużej mierze fotografii i telewizji. Dzięki tym mediom możemy zobaczyć naturę w sposób, w jaki nie potrafilibyśmy ujrzeć jej sami z obawy o własne bezpieczeństwo, ograniczeń wzroku lub po prostu wygody. Rajski aspekt środowiska jawi się w tym świetle jako fikcja, a idea ekologii jako współżycie w harmonii z fikcją. Prawdziwa natura bowiem, jak powiedział Kosiński, po prostu śmierdzi i bywa niebezpieczna. Profesor zaryzykował też hipotezę o konieczności nazwania naszą współczesną naturą nie owych rajskich telewizyjnych widoków, ale otoczenia codziennego – betonowego, wygodnego, dostosowanego do potrzeb dzisiejszego człowieka.

  

panelisci

 Paneliści

  

Idąc dalej za Kosińskim: Środowisko stało się czymś, nad czym panowanie trzeba potrafić zamanifestować i udowodnić. W sposób mistrzowski czyni to nauka, rozwijając się nieustannie. W wymiarze performatywnym ową manifestacją ujrzamienia natury jest natomiast prognoza pogody, w której prezenter imitując ruchy niżów i wyżów, niemal tańcząc niczym wiatr wskazuje, że naturę można przewidzieć i zbagatelizować, wręcz zabezpieczyć się przed jej poczynaniami. W wyniku tego wobec prawdziwych przejawów działania sił naturalnych, różnorakich katastrof stajemy jak przed spektaklem, odbieramy to jako doskonały teatr. Przyzwyczajeni jesteśmy już bowiem do funkcjonowania jedynie w obrębie symulakrów środowiska, jakie budujemy sobie na co dzień – otaczając się fontannami i sztuczną egzotyczną roślinnością w galeriach handlowych czy budując sztuczne rzeki na basenach, nazywanych zresztą parkami wodnymi.

  

widowia

Widzowie spotkania

  

Polemikę z Kosińskim podjął Aleksander Mikołajczak, specjalista w dziedzinie kultury starożytnej Grecji, wskazując na wszechobecne dziś podważanie archetypów kultury europejskiej. Za Nietzschem porównał to do walki dwóch nurtów – zachowawczego, zakonserwowanego w formach apollińskich oraz nurtu anarchii, który podmywa i niszczy wszystko, by potem na nowo to zbudować. Mikołajczak widzi w tym nurcie nasze cywilizacyjne „tu” i „teraz”: - Za szybko po prostu kręci się świat, za dynamiczne sa zmiany i w tym chaosie znajdujemy Dionizosa, bo to jest jego matecznik. (…) Nie potrafimy po apollińsku tego świata okiełznać i w tym momencie jakbły płyniemy z nurtem Dionizosa, który tłumaczy chaos jako twórczą anarchię, z której być może wyłoni się nowy świat. Kosińskiego z kolei śmieszy takie ogólne i bezwarunkowe rozmiłowanie w tradycji dionizyjskiej. Warto przytoczyć równiez i jego słowa: Zabawne jest, kiedy mieszkańcy kulturalnych miast, dobrze odziani, dobrze odżywieni, fascynują się kobietami [dionizyjskimi bachantkami], które w transie zżerają żywcem byka. Fascynacja prawdziwym Dionizosem według Kosińskiego pozostaje więc w sferze utopii, choć tak bardzo pociąga współczesnego człowieka, dając mu usprawiedliwienie jego własnego zła, tzn. tego, nad czym nie panuje, to czego nie jest w stanie zrobić: „Dionizos pozwala nam wytłumaczyć, że zło, do którego się przyczyniamy, może mieć jakiś sens, czemuś służyć.” Z tym ostatnim stwierdzeniem akurat wyjątkowo zgodzili się wszyscy uczestnicy dyskusji.

  

mikolajczak

Prof. Aleksander W. Mikołajczak

  

Mikołajczak podniósł na koniec ciekawy wątek, tłumacząc, jak greccy Tyrani wykorzystywali religię obrzędów dionizyjskich do zdobycia i utrzymania władzy. Mianowicie zdali sobie oni sprawę z faktu, że to właśnie odrzucający hierarchię Dionizos był bogiem ludu (w przeciwieństwie do Apollina – ulubieńca  arystokratów). Umożliwiając więc ludowi kult swojego boga, wspierając go wręcz na przykład poprzez sponsorowanie poetów piszących literackie dytyramby, a potem, w Atenach, organizując dytyrambiczne konkursy. Władza miała w ten sposób nadzór nad głównym trzonem obrzędów religijnych ludu, a teatr poprzez swoją ogólną dostępność stał się w Grecji wielkim regulatorem emocji społecznych. Jego katharyczna siła oczyszczała widzów z afektów – tych negatywnych emocji, które ich zżerały, z gniewu, nienawiści, wszystkiego, co jest przekleństwem życia i co skumulowane powoduje od czasu do czasu wybuchy złości. Teatr rozładowywał więc napięcia społeczne, co było możliwe dlatego, że stał się częścią religii, a w każdej miejscowości znajdowała się scena, gdzie odbywały się przedstawienia.

  

art

Arti Grabowski w kontenerze na śmieci

  

Po powyższej dyskusji wszyscy zgromadzeni przeszli do Galerii Arsenał, aby wziąć udział w akcji Artiego Grabowskiego zatytułowanej „Neapolitan Museum”. Artysta, otwarcie przyznający się do swoich poglądów i krytycznego stanowiska wobec otaczającej go rzeczywistości politycznej i społecznej, stanął przed zadaniem stworzenia permformance’u odnoszącego się do tematu zarówno całej konferencji „Sztuka i środowisko”, jak i dyskusji, która miała odbyć się na chwilę przed jego wystąpieniem. Do przygotowania tej akcji zainspirowała go sytuacja Neapolu – miasta tonącego w górach śmieci, smutnego obrazu skutków bezmyślnie konsumpcyjnego trybu życia. Swoje wystąpienie rozpoczął od ujarzmiania dwóch foliowych torebek, przenosząc je siłą sztucznie wywołanego wiatru. Ten swoisty taniec wyznaczał rytm ruchów tai-chi, nie dało się przy tym odpędzić poczucia mistycyzmu, co bezsprzecznie próbowało wykpić poruszany tego dnia wątek szamanizmu jako źródła czynności performatywnych. W ten sposób Grabowski odwrócił uwagę publiczności galerii, wyjście z której w międzyczasie zastawiono otwartym konterem na śmieci. W momencie kiedy artysta dotarł do niego ze swoimi tańczącymi reklamówkami, wszedł do środka i przy pomocy wiatru wytworzonego przez specjalną maszynę zaczął wyrzucać tysiące kolejnych torebek, jedna po drugiej. Poza widowiskowym efektem wizualnym udało się mu zamanifestować tymi foliowymi śmieciami krytykę środowiska artystycznego i galeryjnego. Jak powiedział, było to prawdziwe wniesienie smrodu w tak specyficzną przestrzeń Galerii Arsenał – smrodu zarówno naturalnego jak i artystycznego. Wykorzystał w ten sposób dany mu przez Archipelag Malta głos do uzmysłowienia widzom znalezienia się w ich lokalnym Muzeum Neapolu – wielkim śmietnisku odpychającym smrodem gnijącej tradycji oraz zarzucanym produkowanym bezmyślnie nowym odpadom artystycznym.

  

arti grabowski
Performance, galeria Arseał

widzowie

Widzowie

  


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.06.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.53050 Seconds