Projekt Mars. Gigantyczny nasyp ziemny w kształcie ucha. Realizacja powstała w Niemczech.
„Kurtyna”. Park Drwęskich w Poznaniu. Najprawdopodobniej nie zostanie zrealizowana.
Powyżej i poniżej: Projekt Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie
Piątego
dnia konferencji mobilnej „Sztuka i środowisko” w ramach Archipelagu
Malta kontynuowano temat miejskich dotleniaczy, tym razem od strony
myślenia utopijnego na przykładzie projektów architektonicznych
Jarosława Kozakiewicza. Zarys jego twórczości w zwięzłym wykładzie
przedstawił dr Krzysztof Kalitko, po czym dołączył do panelu, w którym poza nim udział wzięli: Jerzy Gurawski (architekt), Jakub Mróz (Konsorcjum Metropolia), prof. Ewa Rewers (UAM) oraz prowadzący: Jakub Głaz („Metropolia”). Zwieńczeniem panelu była akcja artystyczna Akademii Ruchu.
Spotkanie prowadził Jakub Głaz (po prawej)
Krzysztof Kalitko omawia prace Kozakiewicza
Widzowie. Na pierwszym planie Jerzy Gurawski, za chwilę dołączy do panelu.
Paneliści
Na
wstępie warto zwrócić uwagę na brak obecności w dyskusji samego artysty – architekta i zaproszenie gości, którzy niemal jednoznacznie twórczość
Kozakiewicza popierają. Jak zauważył na koniec Jakub Głaz powstała z
tej rozmowy laurka dla nieobecnego. Niemniej jednak pojawiły się
pytania istotne dla myślenia o architekturze oraz przestrzeni
miejskiej. Sprawa fundamentalna: czy w ogóle warto takie rzeczy, jakimi
zajmuje się Kozakiewicz, wymyślać, pokazywać i wcielać w życie? Czy
jego projekty powinny zostać w fazie wirtualnych koncepcji czy powinny
być realizowane? A może chociaż mogłyby stanowić swoistą ideę do
rozwinięcia, inspiracje dla innych twórców?
Gurawski, Głaz
Trudno
wyłowić w piątkowym panelu rzeczowe odpowiedzi na powyższe pytania czy
też jakiekolwiek inne. Rozmówcy raczej próbowali przedstawiać sobie
nawzajem różne koncepcje i interpretacje. Pojawiła się w ten sposób
kwestia rozumienia architektury jako śladu czy bodźca drażniącego
pojęcie estetyczności współczesnego człowieka. Rozważano także kwestię
ingerowania w przestrzeń miejską, a szczególnie w przestrzeń
prestiżową, nasyconą historią i symboliką, przede wszystkim w sensie
emocjonalnym. Kalitko wypowiedział w tym kontekście dość istotne
zdanie: Tylko to co rzeczywiście ważne, wymaga istotnych
architektonicznych czy artystycznych ingerencji w przestrzeń, która nas porusza.
Maciej Gdula przysłuchuje się dyskusji
Próbowano
także, głównie w odniesieniu do Poznania i projektów, jakie Kozakiewicz
przedstawił dla tego miasta, odnaleźć odpowiedź na pytanie, co zrobić,
żeby taki sposób patrzenia na przestrzeń i krajobraz znalazł swoje
miejsce w dyskusjach na szczeblu władzy. W tym miejscu z jednej strony
pojawiła się kwestia konieczności zmiany systemu edykacyjnego na taki,
który od najmłodszych lat kształtowałby w dzieciach otwartość w
myśleniu o ich własnym otoczeniu (Rewers). Z drugiej strony natomiast
wskazano, że w rozumieniu Kozakiewicza budynek nie ma być znakiem, ale
obiektem dla lokalnych użytkowników tego miasta i miejsca (Kalitko).
Nie chodzi mu o samą spektakularność, ale przede wszystkim
funkcjonalność, służenie codziennym użytkownikom danej przestrzeni. W
takim kontekście projekty architekta, nawet mimo swej utopijności w
obecnych warunkach, mają niepodważalną zaletę, z czym zgodzili się
wszyscy paneliści – przenoszą nasze myślenie o przestrzeni miejskiej w
nieco innym niż dotychczas kierunku.
Utopijność
działań w przestrzeni miejskiej, wszelkie próby jej zmieniania i gry z
nią przy pomocy artystycznego języka gestów przestawiła zgromadzonej
publiczności Akademia Ruchu.
Akcja „Akademii Ruchu”
Jest nauka w sensie pracowitego latam...
Olek Radynski pisał tu chyba jakiś cz...