NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Poznań: Ekologia polityczna Drukuj
Wiśniewski   
29.06.2008

aRelacja tekstowa i foto z trzeciej odsłony konferencji mobilnej Sztuka i Środowisko. W spotkaniu udział wzięli Maciej Gdula (KP), Grzegorz Laszuk (Komuna Otwock) Adam Ostolski (KP), Marek „Sanczo” Piekarski (Federacja Anarchistyczna). „Instrukcję aktywności obywatelskiej” przygotowała Komuna Otwock.

  -

DZIEŃ TRZECI: EKOLOGIA POLITYCZNA.
SYTUACJA PERFORMATYWNA W BATALII EKOLOGICZNEJ.

 -

555

Jedna z tablic przygotowana przez Komunę Otwock

 -

Trzeci dzień Archipelagu Malta upłynął na rozważaniach wokół ekologii polityki. W dyskusji udział wzięli: Grzegorz Laszuk (Komuna Otwock), Marek „Sanczo” Piekarski (aktywista anarchistyczny) oraz Adam Ostolski (UW), który wprowadził zgromadzonych w temat krótkim wykładem. Panel poprowadził Maciej Gdula (KP). Odbyła się również akcja Komuny Otwock zatytułowana „Jak to się robi, czyli instrukcja aktywności obywatelskiej”.

 -

aaaaa

 -

Most Cybiński w Poznaniu - miejsce trzeciego dnia konferencji mobilnej

 -

Jako punkt wyjściowy do dyskusji Gdula zaproponował zwrócenie uwagi na funkcjonujące w społeczeństwie podejście do kwestii ekologicznej. Podkreślił fakt pojawiania się we wszystkich sondażach większości głosów uznających wagę tej sprawy przy jednoczesnym poczuciu fatalizmu wobec jakichkolwiek zmian na tym polu, świadomości niemocy zdziałania czegokolwiek. Zapytał uczestników panelu, na ile ruchy ekologiczne, różne akcje społeczne czy same sytuacje konfliktu ekologicznego mogą coś zmienić i czy w ogóle istnieje na takie zmiany szansa. Marek „Sanczo” Piekarski, wychodząc z perspektywy anarchistycznej, od razu podchwycił ten temat, twierdząc, że jeśli nie podejmujemy żadnych działań, to w konsekwencji otrzymujemy to, na co sami sobie i innym pozwoliliśmy. Jeżeli nic nie robimy to wiadomo, że niczego nie osiągamy. Czasami  jest koniunktura na zmianę obowiązującego paradygmatu, a czasami nie ma. Nie zawsze trzeba wygrywać, ale jednak póki coś robimy, tak długo pozytywny efekt jest możliwy. Na pytanie o przewagę polityki uprawianej przez protest a nie przez partię i wykorzystanie tego akurat w ekologii Sanczo podniósł temat znaczenia ulicy. Zwrócił uwagę na potrzebę skrajnego, rewolucyjnego myślenia w społeczeństwie, a do niego można dotrzeć najlepiej właśnie poprzez ulicę, do której dostęp mają wszyscy ludzie i do których ona po prostu należy. Ulica jest nasza i przez nią mamy możliwość wypowiadania się i mobilizowania społeczeństwa. Jeżeli jest silny nacisk ulicy, to w konsekwencji politycy zaczynają mówić przynależnym jej językiem. Dlatego według niego więcej wynika z takiego działania niż z budowania nowych elit.

 -

Laszuk w odniesieniu do tej wypowiedzi zwrócił uwagę na konieczność równowagi pomiędzy „działaniem ulicznym” a elitą polityczną. Wskazał, że życie ekologiczne w Polsce jest na niskim poziomie, że nic z niego nie wypływa, co jest wynikiem marginalnie niskiego zainteresowania ludności tematyką społeczną. Jesteśmy w takiej a nie innej rzeczywistości, ale za 20-30 lat, wierzę, doczekamy się takiego społeczeństwa, które będzie normalne pod tym względem. Ale teraz ktoś musi działać za nich, bo inaczej zainteresowanie kwestiami społecznymi zniknie całkiem.  Dlatego właśnie Komuna Otwock podjęła się swojej działalności; w ten sposób wypełnia lukę w braku powszechnej aktywności społecznej i zajmuje się pewnymi działaniami za obywateli.

 -

Kolejnym wątkiem podniesionym przez Gdulę była kwestia Ropudy i próba rozstrzygnięcia, czy cała ta sprawa ostatecznie okazała się sukcesem czy porażką. Według Ostolskiego jednak takie jednoznaczne rozwiązanie problemu jest niemożliwe, gdyż sprawa ta stała się jednocześnie tym i tym. W sensie czysto technicznym - wstrzymania budowy drogi - był to sukces. Był to też sukces komunikacyjny, bo udało się przebić przez media z postulatami ekologicznymi i zaistniały one w dyskusji publicznej. Natomiast była to porażka na tyle, na ile Rospuda zaczęła symbolizować w sferze publicznej radykalny rozziew pomiędzy postulatami ekologicznymi a społecznymi. Wytworzyło to sytuację, w której można rozgrywać kwestie ekologiczne już nie tylko mówiąc, że nas na ten „luksus” ekonomicznie nie stać. Tak postawioną tezę słyszeliśmy przez całe lata dziewięćdziesiąte. Teraz z kolei pojawiają się bardzo wrażliwi neoliberałowie, którzy mówią, że zbyt wysokie są… koszty społeczne. Ostolski podkreślił wagę ruchu społecznego, wszelkich akcji oddolnych, ale równocześnie fakt, że bez kogoś w strukturach władzy, kto będzie potrafił wsłuchać się w protesty, takie oddolne działania zawsze będą skazane są na jałowość. Działalność polityczną należy po prostu prowadzić na wielu płaszczyznach - społecznych, politycznych, ale też edukacyjnych, ponieważ chociażby dobór lektur uniwersyteckich ma również wpływ na skuteczność różnych ekologicznych, i nie tylko, postulatów.

  

Do stanowiska zaproponowanego przez Ostolskiego zbliżył się w pewnym sensie Laszuk, opowiadając o świadomości ekologicznej chociażby siedmiolatków w Niemczech, w których takie myślenie szkoła zaszczepia od małego. By osiągnąć pożądany efekt trzeba także wykształcić dziennikarzy, najpierw zaś ich nauczycieli. Sanczo zauważył, że pod tym względem coś już się zmienia w Polsce. Przywołał postać Adama Wajraka, który wniósł sprawę Rozpudy na łamy Gazety Wyborczej, wywołując ogólnopolską debatę publiczną. Wskazał jednak po raz kolejny na działanie pewnej koniunktury: Gdyby nie Kaczyński u władzy, to Gazeta Wyborcza nie zabiegałaby o dopieprzenie elektoratowi, który jest na wschodnich rubieżach Polski, czyli między innymi w Augustowie. To są potencjalni wyborcy PISu i żeby pokazać ich dupajewo mentalne za przeproszeniem, po prostu zaatakowano mieszkańców miasta, którzy tam protestowali.

  

Z tych wypowiedzi wyniknęło kolejne pytanie Gduli, podnoszące kwestię „opłacalności” protestów w mieście wobec protestowania na wsi, w małych społecznościach lokalnych. Sanczo i Laszuk odnieśli się więc do performatywności działań, jakie podejmują i konieczności bobmardowania mediów ważnymi kwestiami, czasem na zasadach, którymi same się posługują. Laszuk: Musimy iść do miasta, bo tam jest po prostu bliżej do polityki. Jako Komuna Otwock robiliśmy i jeszcze cały czas robimy jakieś akcje pod Sejmem czy którymś ministerstwem, na tle widoku pałacu kultury albo chociażby na tle Wisły, ponieważ to się dobrze fotografuje. I jeśli chodzi o taką aktywność społeczno-teatralną, to jesteśmy firmą usługową i dajemy się po prostu sfotografować przez tych 30 sekund. Chodzi o to, żeby na pierwszej stronie gazety albo w wiadomościach była dobra fotka, żeby to przyciągnęło oko ludzkie i żeby ludzie się tym zainteresowali. Tak właśnie możemy działać, nie będąc ani politykami ani dziennikarzami.

  


Ostolski potwierdził, że konflikty rozgrywające się w sprawach ekologicznych czy jakichkolwiek innych, aby miały jakąś skuteczność czy przełożenie na polityczną rzeczywistość, muszą rozgrywać się w przestrzeni agory - w przestrzeni publicznej czy politycznej debaty i w tym sensie samo mobilizowanie ludzi do wyjścia na ulicę, choćby wielkiej ilości, nic nie daje.

  

Świetnym podsumowaniem dyskusji wydaje się wypowiedziane przez Ostolskiego zdanie: Ja rozumiem, że ryba która leży na piasku może sobie wyobrażać, że jak będzie jeszcze bardziej machać płetwami, to zacznie pływać. Myślę jednak, że to nie jest odpowiedź na sytuację leżenia na piasku. Problem tutaj polega na tym, jak wejść do wody i wtedy nagle może trzeba będzie machać płetwami trochę mniej.

  

Po dyskusji Komuna Otwock przedstawiła zgromadzonym swoją akcję. Wychodząc z założenia, iż niska aktywność obywatelska Polaków bierze się stąd, iż nie wiedzą oni jak realizować ową postawę, Komuna Otwock (jako grupa instruktorów aktywności obywatelskiej) zaprosiła uczestników do przykucia się łańcuchem do kolejnych sześciu słupów, które wypełniały aktywistyczne czynności za nich. Z megafonów wydobywały się hasła, a w tym czasie przykuci mogli przeczytać instrukcję dalszego postępowania w sferze publicznej. Owe aktywizujące słupy reprezentowały kolejno następujące hasła:

  

„Solidarność naszą bronią!” (Białe Miasteczko), „Nie ma kompromisu w obronie Matki Ziemi!” (protest ekologiczny), „Homofobia - to się leczy!” (równouprawnienie - Parada Rónwości), „Faszyści, burżuje, wasz koniec się szykuje!” (frakcja rewolucyjno-anarchistyczna), „Łapy precz od kodeksu pracy!” (lewica związkowa) oraz „Chodźcie z nami!” (obywatelska gotowość).

 -

Katarzyna Czarnecka, Klub KP w Poznaniu

 -

r

Dyskusja odbyła się przy moście, który był remontowany

2

Komuna Otwock przed akcją

slup

Jeden z sześciu zamontowanych słupów

adam

Adam Ostolski w trakcie wykładu

ppp

Pytanie od publiczności

-

Gdula, Ostolski, Piekarski

s l

Mówi Grzegorz Laszuk

?

Pytanie o demokrację

komuna

Aktywiści Komuny Otwock nie siedzieli cicho

a

 Paneliści

qaz

i widzowie

uuu

Kuba Jeziorny z Klubu KP przykuty do jednego ze słupów

m

Część widowni akcji

.

Tablica ekologiczna



m

Marcin Maćkiewicz pobiera nauki

'

Maciej Gdula przy słupie wykrzykującym anarchistyczne hasła…

e

… relacjonuje wrażenia ekipie tv

kom

Komuna przykuta

s

Sanczo wykonuje pamiętkowe zdjęcie

2

Komuna ustawiona

!

Coraz młodsi socjaliści

  


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 12.10.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80697 Seconds