Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Już nie musimy być jak Bush! |
|
|
Kasia Malinowska-Sempruch
|
|
02.03.2009 |
W 1998 kraje członkowskie ONZ uchwaliły utopijną deklarację „Świat bez
narkotyków”, która za cel stawiała sobie znaczną redukcję lub
eliminację upraw koki, opium i konopi do roku 2008 oraz obniżenie
liczby osób zażywających środki psychoaktywne. Żaden z tych celów nie
został osiągnięty: liczba konsumentów wzrosła, ceny narkotyków spadły,
powierzchnia upraw koki wzrosła o 20 proc., a opium - o ponad 100
proc.! Rynek amfetaminy, o którym dziesięć lat temu nie było mowy, jest
ogromny. Coraz większa kryminalizacja problemów związanych z
narkotykami zaowocowała przepełnieniem zakładów karnych.
Szansą na zmianę tego stanu rzeczy jest tegoroczna sesja specjalna
Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Wiedniu, podczas której zostaną ustalone
założenia globalnej polityki narkotykowej na kolejną dekadę. Państwa
członkowskie, zwłaszcza z Europy Zachodniej, przygotowują się do tego
wydarzenia od dawna. W Polsce trwa cisza.
Na czym polega spór? Trzeba wiedzieć, że w globalnej polityce
narkotykowej można wyróżnić dwa podejścia: represyjne, polegające na
kryminalizacji narkotyków, oraz pragmatyczne, którego celem jest
redukcja szkód spowodowanych produkcją i zażywaniem substancji
psychoaktywnych. W mijającej dekadzie ONZ przy zdecydowanym wsparciu USA promowała stosowanie tego pierwszego modelu.
W trakcie trwających negocjacji Unia Europejska
próbuje więc zapobiec utrzymaniu represyjnych działań w stosunku do
państw - producentów narkotyków. Chce tę politykę zastąpić pomocą w
tworzeniu alternatywnych upraw, które mogłyby stopniowo zastąpić opium,
kokę czy konopie. Domaga się też zagwarantowania poszanowania praw osób
zażywających narkotyki. Oznacza to m.in., że nie należy ich na siłę
leczyć lub zamykać w obozach pracy, jak to praktykują kraje Azji, tylko
stosować kary proporcjonalne do wykroczeń oraz szeroko udostępnić
zróżnicowane formy leczenia uzależnień. Unia jest też zdecydowanym
zwolennikiem filozofii redukcji szkód, której z uporem przeciwstawiają
się USA.
Polska, choć - zgodnie z pragmatycznym podejściem -
wpisała redukcję szkód do krajowego programu przeciwdziałania
narkomanii, pozostaje bierna. Konsultacje międzyresortowe dopiero mają
się odbyć, a spotkanie w Wiedniu zaczyna się już 11 marca. A
wystarczyłoby ocenić istniejące programy profilaktyczne i
terapeutyczne, aby móc aktywnie uczestniczyć w wiedeńskich dyskusjach.
Jednym z powodów naszej nieobecności w negocjacjach mogą być płynące z
Warszawy instrukcje formułowane zgodnie z duchem niezwykle represyjnej
jak na Europę polityki narkotykowej. Jesteśmy bowiem jednym z niewielu
krajów Unii, w których za pół grama marihuany można trafić do więzienia
na trzy lata. Trzyma się u nas mocno stereotyp, iż leczenie
substytucyjne (terapia polegająca na dostarczaniu organizmowi leku
zastępującego narkotyk) to „dopłacanie ćpunom do heroiny”, choć według
wszelkich standardów międzynarodowych jest to najskuteczniejsza forma
leczenia osób uzależnionych od opiatów.
A może postawa Polski
ma być ukłonem w stronę „wielkiego brata”? Jeśli tak, to niepotrzebnie.
Nowa amerykańska administracja zmienia politykę antynarkotykową. Na
stronie internetowej Białego Domu już trzy dni po inauguracji
prezydentury Obamy pojawiła się informacja, że jest on zwolennikiem
wymiany igieł i strzykawek - a to podstawowy sposób na ograniczanie
szkód spowodowanych przez narkotyki. Nowa amerykańska ambasador przy
ONZ, również pod silnym wpływem organizacji pozarządowych (NGO),
wstrzymała negocjacje w sprawie deklaracji, aby nowa ekipa w
Waszyngtonie mogła bliżej przyjrzeć się roli USA w tych pracach i
uniemożliwić wciąż obecnym w Wiedniu ludziom Busha obstawanie przy
represyjnym podejściu do problemu narkotyków. Może zatem chodzi o to,
że zdecydowanie przeciwko redukcji szkód wypowiedział się Watykan, a za
nim Włochy?
Do tego Polska traktuje organizacje pozarządowe wspierające nowe trendy
w walce z narkotykami jak kulę u nogi. Podczas gdy nawet Malezja i Iran włączają przedstawicieli takich organizacji do delegacji na spotkania wysokiego szczebla, polskie MSZ
takiej możliwości nie widzi. Bez odpowiedzi pozostają zarówno listy
wysyłane do MSZ, jak i mniej formalne zapytania dotyczące efektów
negocjacji wystosowane do polskiej misji w Wiedniu.
Agenda
ONZ zajmująca się polityką narkotykową (UNODC), a wraz z nią partnerzy
rządowi na placówkach w Wiedniu są bastionem „starego”, skostniałego
ONZ. Nawet oni stworzyli jednak przestrzeń, w której organizacje
pozarządowe mogą zabrać głos. Na lipcowym spotkaniu NGO zorganizowanym
w Wiedniu i opłaconym przez UNODC, w którym wzięły udział organizacje
pozarządowe ze 150 krajów, z Polski nie było nikogo. Żadna z polskich
organizacji pozarządowych nie otrzymała od rządu uchwalonego tam
dokumentu „Beyond 2008” zawierającego rekomendacje dla rządów w sprawie
negocjacji. Czy krótko przed marcowym spotkaniem można coś jeszcze
zrobić? Dyskusje na temat treści nowej deklaracji ciągle się toczą.
Polska może jeszcze pokazać Unii, że jest jej lojalnym członkiem,
wspierając zdecydowanie europejskie priorytety podczas ostatnich rozmów
na temat treści dokumentu. MSZ może jeszcze odbyć konsultacje z
organizacjami pozarządowymi. Więcej - może reprezentantów tych
organizacji włączyć do składu polskiej delegacji do Wiednia.
Społeczeństwo obywatelskie, które powinno być w tej sprawie partnerem,
nie może być całkowicie pominięte.
Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej” z 28 lutego 2009.
—
Kasia Malinowska-Sempruch (ur. 1966) - dyrektorka programu „Global
Drug Policy” w Open Society Institute. Wcześniej kierowała
Międzynarodowym Programem Redukcji Szkód w Nowym Jorku, działając na
rzecz ochrony zdrowia i przestrzegania praw człowieka osób zażywających
narkotyki oraz reformy represyjnej polityki narkotykowej.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.03.2009 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...