Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Rok 1989 niósł nadzieję na szybką modernizację i masowy udział Polaków w budowie solidarnego społeczeństwa. Jego obietnice szybko jednak okazały się iluzją. Jacek Kuroń, choć należał do założycieli III Rzeczpospolitej, jako jeden z nielicznych byłych dysydentów dostrzegł, jak wielkie są skutki uboczne transformacji. Dojrzał ludzi, których uznano za jej „niezbędny koszt”.
To rozczarowanie zachodzącymi w Polsce przemianami – rosnącym rozwarstwieniem i wykluczeniem, biedą i brakiem perspektyw dla całych grup społecznych – stało się dla niego impulsem do poszukiwania nowych rozwiązań. Alterglobalizm, rewolucja edukacyjna, odnowa związków zawodowych; idee ogólne i konkretne postulaty: Jacek Kuroń nie pozwala nam wierzyć, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów.
Możliwe są dwa scenariusze. Pierwszy to ruch w górę: maleje strefa beznadziei, powiększają się grupy „pośrednie” i rozszerza krąg ludzi sukcesu, szybko przybywa zwłaszcza tych, którzy wierzą, że sukces jest możliwy. Najważniejsze jest pojawienie się tej tendencji w świadomości społecznej. To scenariusz optymistyczny. Scenariusz pesymistyczny polega na tym, że nawet jeśli nie zmniejsza się sfera nędzy, beznadziei i krąg ludzi sukcesu się zwiększa, to te dwie grupy zamykają się, a w grupach pośrednich strach przed degradacją społeczną dominuje nad nadzieją na sukces. Z moich obserwacji wynika, że obecnie zmierzamy raczej w stronę drugiego scenariusza.
Jacek Kuroń, Czy istnieją w Polsce dwa społeczeństwa?
Czy udało się mi przekonać Polaków, że nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy? - Jacek Kuroń w III tomie pism politycznych z lat 1989-2004: Nadzieja i rozczarowanie
Jacek Kuroń nie napisał książki o relacjach polsko-ukraińskich, ani o miejscu mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce. Obie te sprawy stały w centrum jego zainteresowań i działań przez ostatnie 25 lat życia. Pozostawił liczne teksty, wypowiedzi i wywiady, w których mówi o tych sprawach. Zgromadziliśmy je w III tomie Pism Politycznych Jacka Kuronia, w części zatytułowanej „Ukraińcy i mniejszości”.
Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy
Czy udało się mi przekonać Polaków, że nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Dla tej sprawy najbardziej zasłużył się Jerzy Giedroyc. Ja odkryłem, jakby wbrew sobie, jednak bardzo wyraźnie, że to sprawa racji politycznych. Dlaczego wbrew sobie? Bo wolałbym, żeby zbliżenie między naszymi narodami wynikało z ich oczywistej bliskości, nie zaś z tego, że wymagają tego racje polityczne - to mi się trochę nie podoba. Niemniej jest to ważny punkt widzenia i świadomość jego wagi istnieje. Zatem: czy udało mi się przekonać Polaków? Sadzę, że tak. Myślę tutaj o tysiącach rozmów poświęconych polsko-ukraińskim sprawom. Zwłaszcza - a powtarzam to stale, przy każdej okazji - że zbliżenie narodów przeciw narodom to nic dobrego. Bo jeśli budować zbliżenie polsko-ukraińskie z programem antyrosyjskim, to skończy się to nieszczęściem dla nas wszystkich, a poza tym jest to nieludzkie. Jeżeli można przekonać ludzi o potrzebie zbliżenia polsko-ukraińskiego, to można przekonać i do przyjaźni z Rosją.
Akcja Wisła
Była to oczywista czystka etniczna, są na to dowody jednoznaczne, przecież (…) całe łemkowskie wsie, które się nie uważały za ukraińskie, np. w okolicach dzisiejszego Uścia, dzisiaj - Gorlickie, (…) wysiedlano (…). Nie było tam żadnych oddziałów UPA i w związku z tym oczywiste jest, że akcja nie miała na celu pacyfikacji ukraińskiego ruchu niepodległościowego, tylko oczyszczenie etniczne tych terenów w sposób specyficzny.” „Rozumiem rozgoryczenie Ukraińców zamieszkałych we współczesnych granicach państwa polskiego, zwłaszcza tych, którzy osobiście przeżyli to traumatyczne wydarzenie. Związek Ukraińców w Polsce potępił rzezie wołyńskie na Polakach, a Ukraińcy w Polsce wciąż czekają daremnie na polskie słowa współczucia. Akcja „Wisła” to było przecież wypędzenie z ojczyzny i polityka selekcji, tak aby tylko jedna rodzina ukraińska wypadała na jedną wieś. Ziemia, z której ich wygnano - bywa, że do dziś leży odłogiem. Tymczasem my, Polacy, uwięzieni w stereotypach i zatruci złą pamięcią, nie potrafimy się zdobyć choćby na gest przeprosin.
Wołyń: wyzwanie dla Polaków i Ukraińców:
Że przed wojną Ukraińcami w Polsce poniewierano (…) upokarzano, odzierano z godności to pewne. Że na Wołyniu mamy do czynienia z czystka etniczną – to również pewne. Istnieje wzajemny rachunek krzywd. Ale jak je zmierzyć, jak porównać, gdzie jest ta waga, która pokaże sprawiedliwy rezultat. (…) Na Wołyniu zginęło więcej Polaków niż Ukraińców, ale tam, gdzie Ukraińcy stanowili mniejszość – na Zamojszczyźnie, Chełmszczyźnie, w przemyskiem – bilans ofiar był odwrotny. Przyjrzyjmy się Zawadce Morochowskiej, gdzie dokonano rzezi dokładnie według wołyńskiej miary. To, ze mordercami byli żołnierze Wojska Polskiego z oddziału formowanego na Wołyniu, ma dla mnie kapitalne znaczenie. Istnieją w historii takie momenty, gdy nie ma szans, by krew wsiąkła w ziemię, z krzywdy, z zemsty, z nienawiści rodzą się rzeczy przerażające, którym się nie da zaprzeczyć. Mam pewność, że w rocznicę wydarzeń wołyńskich pokażą nam w telewizji i w gazetach zdjęcia Polaków pomordowanych przez Ukraińska Powstańcza Armię i chłopskie watahy. Te zdjęcia to prawda, niezbity dowód w sprawie. Ale nie pokażą nam zabitych Ukraińców z Pawłokomy, Zawadki – to też prawdy i też dowody. (…) Nie mam najmniejszej wątpliwości, że ofiarom skrajnego etnocentryzmu należy się pamięć i cześć. Z tego punktu widzenia doskonale rozumiem obchody 60. rocznicy Wołynia. Ale zastanawiam się, na pewno w związku z tym niebawem będziemy mieli obchody rocznicy wymordowania ukraińskich mieszkańców Pawłokomy i Zawadki. Nie wolno tego zabronić, trzeba mówić prawdę i oddać szacunek pomordowanym. Tyle że prawda i jakiekolwiek, choćby najsłuszniejsze, obchody nie mogą być w żadnym razie jednostronne, bo zostaną wyrwane z kontekstu.
Mniejszości narodowe i etniczne:
(…) w Polsce żyją ludzie różnych narodów, stanowią tutaj mniejszości narodowe. Oczywiste jest, że są obywatelami pol¬skimi. Dla większości z nich ta ziemia jest ich ziemią ojczystą, rodzinną, mam tu na myśli Ukraińców. Białorusinów, Litwinów, Niemców, Słowaków. Oczywiś¬cie może się tak zdarzyć, że również dla Czechów, Rosjan czy innych naro¬dowości jest ziemią rodzinną, ale są to wypadki rzadsze. A, jeżeli jest to ich ziemia ojczysta, to ich los nie może być obojętny dla władzy państwowej, tym bardziej, że do niedawna obowiązywała tyleż okrutna, co bezmyślna za¬sada państw jednonarodowych. Zasada negowania istnienia ludzi, członków wspól¬not mniejszościowych, ograniczania ich praw, utrudniania im życia. Taka pos¬tawa przynosi szkody tak członkom tych mniejszości, jak i większości zamie¬szkującej ten kraj, tj. Polakom. Jest to oczywiste.
Testament Jacka:
My politycy jesteśmy odpowiedzialni za kształt Rzeczpospolitej, za jej przyszłość, przede wszystkim za to, aby ona przeszła w Rzeczpospolitą wielu narodów Europy, świata, bo taka jest nasza przyszłość, taka jest właśnie nasza szansa. Jak napiszę testament będzie się on nazywał „oskarżam”, a może lepiej „proszę”. Proszę spróbujmy pomyśleć, jak się porozumieć z każdym, z tym drugim, jak znaleźć wspólnotę dążenia, jak znaleźć to, co najważniejsze. Ja powtarzam nauka i edukacja dla każdego, ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych. Głęboko wierzę, że zbudujemy rzeczpospolitą narodów i naszego regionu, świata, wierzę, więcej wiem to, ale to strasznie ciężka praca i strasznie wielu przeciwników. Więc osiągniemy to, lecz nie dziś.
(fragmenty tekstów zamieszczonych w trzecim tomie pism politycznych Jacka Kuronia Nadzieja i rozczarowanie).
DANE KSIĄŻKI
Tytuł: Nadzieja i rozczarowanie. Pisma polityczne 1989-2004
Autor: Jacek Kuroń
Kategoria: nauki społeczne, historia współczesna
Gatunek: esej polityczny
Projekt okładki: Twożywo
ISBN 978-83-61006-53-4
Okładka: twarda
Format: 165 x 238 mm (b5)
Liczba stron: 688
Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Miejsce i data wydania: Warszawa 2010
Cena 39,90 zł
Premiera: czerwiec 2010
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...