Nowość w sklepie KP

kepel72dpi_maly.jpg
1proc-male-1proc.png

CYTAT DNIA

Uczymy się po to, aby zmieniać świat, a nie po to, aby się do niego
przystosowywać.

Jacek Kuroń
Advertisement
Za garść rodzynek Drukuj
Piotr Marecki
Piotr Marecki
  
22.01.2009
Ukazała się właśnie w wydawnictwie Prószyński i S-ka książka Kryptonim „Liryka” Joanny Siedleckiej traktująca o kontaktach pisarzy z bezpieką. Autorka spotka się z czytelnikami w sobotę, 24 stycznia, o godz. 17.00 w Jaszczurach w ramach Klubu KP. Z tej okazji na marginesie tomu uwag kilka.

To książka właściwie w całości napisana przez UB, podredagowana jedynie przez znaną biografistkę, która w wielu miejscach nie powstrzymuje emocji i zamiast bezokolicznika „donosić” używa „kłapać dziobem” (to o Odojewskim). Przywitać więc wypadnie narodziny nowego historyka literatury, który o naszych pisarzach wie więcej niż ktokolwiek przed publikacją akt z Instytutu Pamięci Niepożądanej/Niewygodnej/Niepotrzebnej. Po lekturze tej książki można powiedzieć, że nasi znani pisarze nie są wcale znani. Tym kluczem, nawiasem mówiąc, recenzowało się także Homobiografie. Z okazji publikacji tomów Siedleckiej i Tomasika rok 2008 zostanie więc zapamiętany jako rok coming outów agenturalnych i homoseksualnych wielkich naszej kultury.

Rozdział o Włodzimierzu Odojewskim (TW „WO”) zatytułowany został „Zasypie wszystko, zawieje?”. Tytuł to charakterystyczny. Poznajemy w tej książce nową historię literatury opowiedzianą poprzez biografie pisarzy z podsłuchów telefonicznych, prywatnych spotkań, relacji z imprez, luźnych rozmów. Źródłem historyka jest to, co nieważne: plotki, pomówienia, złe emocje. Dowiadujemy się, że np. Stanisław Balbus po mianowaniu nowego Prezesa ZLP w okresie wiadomym nie tylko mu się nie ukłonił, ale pokazał język. Nie wiedziałem, że Profesor, do którego chodziłem na wykłady z teorii literatury pokazywał komuś na ulicy język. Podsłuchiwani Konwicki z Dygatem, gaworząc sobie przez telefon, wspominali, że nigdy nie przeczytali Popiołu i diamentu (dowiadujemy się też, co o nim sądzili). Wiemy, że legenda opozycji Antoni Słonimski (w aktach bezpieki funkcjonuje jako „Syzyf”) o wierszach Stachury wypowiadał się jako o „klikowych bredniach”. Zaś agent „33” (Kazimierz Koźniewski) jednego z pisarzy scharakteryzował: „interesuje się pornografią, kolekcjonuje tego rodzaju pisma, fotografuje się w najróżniejszych pozach”. Ktoś odszyfruje pierwowzór? Siedlecka wskazując na obrzydliwość przekazu, nie podaje odpowiedzi.

Niektórzy pisarze nie przyjmowali korzyści finansowych, lecz jedynie „kosze delikatesowe”. Donoszący na kolegów po piórze Andrzej Kuśniewicz (kontakt operacyjny „Andrzej”) dostawał rzeczy różne, m.in. alkohole, ale także rodzynki!!! I odbiór tych rodzynek kwitował rozpracowującym go urzędnikom.

Kiedy rozmawiam ze znajomymi o książce, twierdzą, że powinniśmy się cieszyć, że nie żyjemy w tych trudnych czasach, a nasze prywatne rozmowy telefoniczne, czy te przy knajpianych stolikach, smsy i e-maile, nasze skrywane przed otoczeniem nienawiści i miłości, czas i niepamięć zasypie i zawieje. Czy ktoś jednak pomyślał, że przekaz, który zostanie będzie bardzo nudny?

Na podobny temat




  Skomentuj

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team

Aktualizacja    ( 22.01.2009 )
 
następny artykuł »