NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Żiżek: Barbarzyństwo z ludzką twarzą Drukuj
Slavoj Żiżek   
19.12.2010
fot. storyoftwilight.pun.pl

Niedawne przypadki wydalenia przebywających we Francji Romów („Cyganów”) do Rumunii  wywołały protesty liberalnych mediów i najważniejszych polityków w całej Europie. Co ciekawe protestowali nie tylko reprezentanci lewicy. Jednak mimo sprzeciwów wydalenia nie ustały, są bowiem tylko czubkiem góry lodowej, niewielkim fragmentem całości europejskiej polityki.


Na incydenty takie jak ten należy patrzeć w perspektywie długoterminowych przemian przestrzeni politycznej Europy Wschodniej i Zachodniej. Do niedawna w tej przestrzeni dominowały dwie główne partie, które obsługiwały cały elektorat – partia centroprawicowa i partia centrolewicowa. Wyniki ostatnich wyborów na Wschodzie i Zachodzie sygnalizują stopniowe powstawanie nowego układu sił. Wyłoniła się jedna, silna partia centrowa która popiera globalny kapitalizm jako taki, zazwyczaj w połączeniu z liberalną agendą kulturową (tolerancja wobec aborcji, praw gejów, mniejszości religijnych i etnicznych etc). W opozycji do niej stoi silniejsza niż kiedykolwiek antyimigrancka partia populistyczna, której na krańcach towarzyszą otwarcie rasistowskie grupy neofaszystów. Jak doszło do tej zmiany?


Wraz z upadkiem komunistycznych reżimów w roku 1990 rozpoczęła się era, w której podstawową formą sprawowania władzy państwowej stała się zdepolityzowane, eksperckie administrowanie i koordynowanie koordynowania interesów. W tym kontekście, jedyny sposób na przemycenie namiętności do tak niepolitycznej sfery, na aktywną mobilizację ludzi, to strach: strach przed imigrantami, strach przed przestępczością, strach przed bezbożnym, zdeprawowanym seksem, strach przed katastrofą ekologiczną czy strach przed prześladowaniem (poprawność polityczna jest idealnym przykładem polityki strachu w jej liberalnej postaci).


Nie dziwne zatem, że pojęcie „toksycznego podmiot” zrobiło tak dużą karierę. Chociaż toksyczne podmioty znamy z popularnej psychologii ostrzegającej nas przed emocjonalnymi wampirami, to termin ten nabiera coraz szerszego znaczenia. Określenie „toksyczny” oznacza zbiór właściwości z zupełnie różnych porządków: naturalnego, kulturowego, psychologicznego, politycznego.

 

W wymiarze społecznym najbardziej toksyczną figurą jest obcy Bliźni [Neighbor], z dziwaczną otchłanią jego przyjemności, wierzeń i zwyczajów. Znaczy to, że ostatecznym celem wszelkich zasad obowiązujących w relacjach interpersonalnych jest poddanie kwarantannie (lub przynajmniej neutralizacja i opanowanie) wymiaru toksyczności, a zatem zredukowanie obcego Bliźniego [Neighbor] – poprzez wyeliminowanie jego inności – do niegroźnego bliźniego [fellow man]. Rezultat: dzisiejszy liberalny multikulturalizm to doświadczanie Innego pozbawionego jego Inności. Bezkofeinowego Innego, który ma swoje fascynujące tańce i rozsądnie ekologiczny, holistyczny stosunek do rzeczywistości, ale fakt, że bije własną żonę pozostaje niewidoczny.

 

Mechanizm takiej właśnie neutralizacji najlepiej sformułował w roku 1938 Robert Brasillach, francuski intelektualista faszystowski, skazany i rozstrzelany w 1945, który uważał się za „umiarkowanego” antysemitę. Brasillach ujął to następująco: „Pozwalamy sobie chwalić Charliego Chaplina, pół-Żyda, w kinie; podziwiamy Prousta, pół-Żyda; oklaskujemy Yehudiego Menuhina, Żyda; głos Hitlera nadajemy na falach radiowych nazwanych po Żydzie Hertzu. (…) Nie chcemy nikogo zabijać, nie chcemy organizować pogromów. Ale uważamy również, że najlepszym sposobem na powstrzymanie nieprzewidywalnych działań wynikających z instynktownego antysemityzmu jest zorganizowanie antysemityzmu rozsądnego”.


Czyż nie to samo podejście daje się zaobserwować w działaniach naszych rządów wobec „zagrożenia imigracją”? Odrzuciwszy populistyczny rasizm jako „nierozsądny” i nie do przyjęcia w ramach naszych demokratycznych standardów, popierają one „rozsądnie” rasistowskie środki zapobiegawcze. Czyli w słowach Brasillachów naszych czasów: „Pozwalamy sobie oklaskiwać afrykańskich i wschodnioeuropejskich sportowców, azjatyckich lekarzy, hinduskich programistów. Nie chcemy nikogo zabijać, nie chcemy organizować pogromów. Ale uważamy również, że najlepszym sposobem na powstrzymanie nieprzewidywalnej przemocy w obronie przed imigrantami jest zorganizowanie rozsądnej formy ochrony przed imigrantami”.


Ta wizja „odtoksycznienia” Bliźniego jest niczym innym jak przejściem od czystego barbarzyństwa do barbarzyństwa z ludzką twarzą. Widać w niej odejście od ewangelii chrześcijańskiej (miłuj bliźniego swego) w stronę greko-romańskiej tradycji wynoszenia interesu własnego plemienia nad barbarzyńskiego Innego. Takie działania, udające obronę chrześcijańskich wartości, same są największym zagrożeniem dla naszego chrześcijańskiego dziedzictwa.


przeł. Szymon Ozimek

Tekst ukazał się w „In These Times”.

 

 

Więcej na ten temat inności, imigracji i selekcji w nadchodzącym numerze Krytyki Politycznej.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
wtret  - koniec blaznowania panie Zizek   |20.12.2010 12:09:15
Im dluzej stykam sie z jego mysla, tym wiecej w tym widze hochsztaplerki. Dla
przykladu takie terminy jak "bezkofeinowy inny". Ta bezkofeinowosc ma
byc jakoby diagnoza wspolczesnej kultury, ale to jest bezsensowne wrzucanie do
worka roznych spraw. Co ma wspolnego trend w kulturze konsumpcyjnej taki jak
bezkofeinowa kawa lub bezalkoholowe piwo z traktowaniem Innego? Nic. Tak jak nie
wiele nam mowia o niemieckiej kulturze ich kible. Traktowanie obcych to
najzwyklejsza w swiecie hipokryzja, a nie zadna bezkofeinowosc.

Podobnie
uzycie terminu "barbarzynstwo z ludzka twarza" ma sprawic wrazenie, ze
Zizek dostapil jakiegos wiekszego wgladu w rzeczywistosc. Co ma owo
"barbarzynstwo" wspolnego z "socjalizmem z ludzka twarza", do
ktorego Zizek nawiazuje? Nic. To "barbarzynstwo" po prostu hipokryzja
Europejczykow, ktorzy lubia moralizowac i byc tolerancyjni, ale nie lubia
patrzec rzeczywistosci w twarz i rozwiazywac realnych problemow.

Inna sprawa:
Zizek trafnie pietnuje tanie moralizowanie lewicy, ale tu sam je uprawia.
Przeciez gdyby Europa hurtem przyjela wszystkich imigrantow, ryzykowalaby
rozkladem jak Cesarstwo Rzymskie zdominowane przez barbarzyncow. Wiem strasznie
to niepoprawne, ale panie Zizek spojrzmy trzezwo na niezdekofeinowanego Innego.
Rosjanie jakos nie moga zbudowac demokratycznego Panstwa. Moze ich kultura ma tu
cos do rzeczy? Chcemy ich wszystkich u siebie? Niech mnie ktos poprawi, jesli
jestem stereotypowo myslacym rasista.

Juz lepiej walczyc o znaczne
zmniejszenie unijnych doplat do rolnictwa, co realnie pomoze panstwom Afryki. A
imigrantow owszem troche przyjmowac, bo Europa sie starzeje. I niech
Europejczycy przestana mieszkac w palacach, wozic wszedzie dupsk samochodami i
latac co chwile samolotami, bo zrujnuja planete - niech dadza przyklad
Chinczykom i Amerykanom. Ot takie realne postulaty, bez bicia piany.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 19.12.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.87969 Seconds