|
Po raz kolejny mieszkańcy województwa śląskiego stają przez widmem drastycznej redukcji liczby regionalnych połączeń kolejowych. Tym razem, jak twierdzi rzeczniczka Przewozów Regionalnych w Katowicach, ofiarą cięć 22 marca padną 64 połączenia. Całkowicie zlikwidowane ma być między innymi połączenie kolejowe między Bytomiem a Gliwicami. Linia ta jest najszybszą metodą poruszania się między tymi miastami – przejazd trwa dwadzieścia minut wobec prawie godziny podróży rzadko kursującym autobusem. Przyczyną planowanych cięć jest brak umowy o dofinansowanie połączeń, której stronami są samorząd województwa śląskiego i spółka Przewozy Regionalne. Te dwa – pozornie niezależne – podmioty nie mogą porozumieć się co do kwoty dofinansowania nierentownych połączeń. Zdaniem marszałka województwa śląskiego Adama Matusewicza, kwota oczekiwana przez PR jest zbyt wygórowana. I właśnie w pozornej odrębności samorządu i spółki tkwi istota konfliktu. Marszałek Matusewicz mówi: Plany Przewozów Regionalnych dotyczące likwidacji 100 pociągów w województwie to próba wywarcia nacisku na Zarząd Województwa Śląskiego, aby zwiększył planowane dofinansowanie regionalnych przewozów pasażerskich z ok. 110 do 160 mln zł. Takie działania to próba usprawiedliwienia braku wizji w organizacji przewozów, pasywności w zarządzaniu Przewozami Regionalnymi. Wzrost kosztów, spadek przychodów, wzrost deficytu i pogarszająca się jakość obsługi pasażerów to główne problemy, na które spółka nie znalazła rozwiązania.
W tej wypowiedzi ukryty pozostaje fakt najważniejszy – to marszałek stoi na czele samorządu województwa, a w myśl ustawy o transporcie kolejowym zadaniem tego samorządu jest organizowanie i dofinansowywanie regionalnych przewozów pasażerskich. Formułując więc zarzut pogarszającej się jakości obsługi pasażerów, marszałek Matusewicz w istocie wytyka to zaniedbanie samemu sobie, ewentualnie swojemu poprzednikowi i partyjnemu koledze – Bogusławowi Śmigielskiemu. Marszałek Matusewicz pełni swój urząd ledwie cztery miesiące, ale trudno wyobrazić sobie, żeby nie wiedział, że to województwo śląskie ma blisko 10% udziałów w spółce Przewozy Regionalne i w związku z tym znaczący wpływ na kształt oferty spółki. Wykorzystując społeczną nieświadomość, marszałek Matusewicz stawia się w roli obrońcy samorządowych finansów, na które tylko czyhają źli kolejarze z Przewozów Regionalnych (zdominowanych przez nieżyciowych związkowców). Czy to opłacalna strategia polityczna? Mam wątpliwości. Czy brak dofinansowania lokalnych przewozów pogrąży województwo o najgęstszej sieci zelektryfikowanych linii kolejowych w Polsce w infrastrukturalnej pustce? Mam pewność.
Drugim dnem całej sprawy jest los spółki Koleje Śląskie – powołanej przez województwo już przed rokiem, odrębnej od PR instytucji, która posiada co prawda zarząd, biura i budżet – ale nie obsługuje żadnych połączeń. Czy celowe spychanie w niebyt Przewozów Regionalnych nie ma przypadkiem służyć rozwojowi tej, należącej w stu procentach do samorządu województwa spółki? W jednej ze swoich wypowiedzi marszałek Matusewicz zadeklarował gotowość przejęcia części likwidowanych połączeń właśnie przez Koleje Śląskie. Jest to rozwiązanie o tyle ciekawe, że spółka ta nie posiada praktycznie żadnego gotowego do użycia taboru. Powstaje też pytanie, dlaczego dopłacanie do nierentownych połączeń spółce Koleje Śląskie jest dla marszałka do zaakceptowania, a dopłacanie za te same trasy działającej od dawna spółce PR – już nie. Na tych dziwnych machinacjach najbardziej tracą mieszkańcy, którzy w dwumilionowej aglomeracji – pokrytej gęstą siecią torów – coraz rzadziej mają możliwość podróżowania szybkim, tanim, pojemnym i ekologicznym pociągiem.
Najnowsza sytuacja z województwa śląskiego jest kolejnym skutkiem niezbyt udanego wydzielenia PR z grupy PKP S.A i przekazania wszystkich akcji spółki szesnastu województwom pod koniec 2008 roku. Administracja rządowa pozbyła się wówczas balastu trudnego zadania organizacji przewozów pasażerskich w regionach, zrzucając to zadanie na wątłe barki niedofinansowanych samorządów wojewódzkich. Sytuację spółki pogorszyło odebranie jej w lutym 2009 roku organizacji międzywojewódzkich połączeń pospiesznych, do których bezpośrednio dopłacało Ministerstwo Infrastruktury. Odpowiedzią Przewozów na to posunięcie była wypuszczenie na tory pociągów interREGIO. Samorządy w zdecydowanej większości ściśle współpracują z PR. W tym roku tylko trzy województwa zwlekają z podpisaniem umowy o dofinansowanie, w tym właśnie Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego – szczególnie niesprzyjający rozwojowi komunikacji kolejowej. Inne samorządy na miarę swoich możliwości utrzymują liczbę połączeń regionalnych na mniej więcej stałym poziomie, a niektóre nawet doprowadzają do reaktywacji przewozów na dawno nieużywanych liniach kolejowych – jak chociażby samorząd województwa lubelskiego, gdzie wraca pociąg relacji Lublin – Zamość.
Na podobny temat
|
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...
Sympatyczna opowiastka. Sympatyczna, ...