NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wszołek: Dokąd jedzie śląska kolej? Drukuj
Michał Wszołek*   
17.08.2011

Śląska kolej kuleje. Połączeń zawieszonych przeszło pół roku temu z powodu ataku zimy – do dziś nie przywrócono; zniknąć mają następne. Pojawiła się za to kolejna samorządowa spółka przewozowa – Koleje Śląskie, która od jesieni zacząć ma funkcjonować równolegle z również samorządowymi Przewozami Regionalnymi.


Nowa spółka i zwolnienia

  

Lipcowe posiedzenie wojewódzkiej komisji dialogu społecznego poświęcone było przede wszystkim właśnie trudnej sytuacji pracowników kolejowej spółki Przewozy Regionalne. Od 1 października obsługa linii Gliwice-Częstochowa, najbardziej uczęszczanej – i zarazem dochodowej – w województwie, ma zostać przejęta przez nowo powołaną spółkę Koleje Śląskie. W obsługującym dotychczas tę trasę Śląskim Zakładzie Przewozów Regionalnych wdrożono z tej przyczyny procedurę zwolnień grupowych. Związkowcy starali się uzyskać odpowiedź – zarówno od samorządowców, jak i prezesa Kolei Śląskich – dlaczego nie następuje płynne przejmowanie zwalnianych pracowników przez nową spółkę, również przecież należącą do samorządu.

  

Zatrudnienie na linii Gliwice-Częstochowa doświadczonych kolejarzy wydawałoby się najrozsądniejszym rozwiązaniem. Przydaliby się oni zwłaszcza w spółce stawiającej pierwsze kroki w organizacji transportu kolejowego (do tego kierowanej przez osobę bez doświadczenia kolejnictwie – byłego prezesa jednego z katowickich klubów sportowych). Jednak przez trzy godziny zarówno wicemarszałek, jak i prezes Kolei Śląskich zwodzili związkowców, unikając jednoznacznej odpowiedzi na zadawane im pytania, zbywając najczęściej rozmówców zaklęciami w rodzaju: „Koleje Śląskie to zupełnie nowa jakość”, bądź „Wykonamy tę samą pracę przewozową przy dwukrotnie mniejszej załodze”. Jedyne, co ustalono, to powołanie specjalnego zespołu ds. rozwiązania tego sporu. 

  

Wyniosłem ze spotkania nieodparte wrażenie, że doświadczeni pracownicy Przewozów Regionalnych, którzy całe swoje życie zawodowe poświęcili kolei, nie mieszczą się w koncepcji nowej spółki. W wypowiedziach władz województwa to przede wszystkim kolejarze obciążani są winą za dramatyczną sytuację na śląskich szlakach kolejowych. Znamienne, że na spotkaniu nie był obecny ani wojewoda, ani, co istotniejsze, czołowy orędownik koncepcji powołania Kolei Śląskich – marszałek Adam Matusewicz, który wysłał na to spotkanie swojego zastępcę odpowiedzialnego za sprawy… zdrowia publicznego.

  

Jeszcze większy chaos

  

Władze województwa prezentują w lokalnych mediach entuzjastyczne zapowiedzi głoszące, że od 1 października na śląskich szlakach kolejowych pojawi się zupełnie nowa jakość. Niepokojące, że ta „nowa jakość” rodzi się w atmosferze silnego konfliktu społecznego. Jego eskalacja nastąpi w całym kraju już 17 sierpnia – wówczas odbędzie się dobowy strajk generalny pracowników Przewozów Regionalnych. 

  

Kolejarze w województwie śląskim walczą nie tylko o podwyżki i tak niskich wynagrodzeń, ale także o zachowanie miejsc pracy. Pasażerowie natomiast wciąż nie znają kluczowych faktów, związanych z planowanymi zmianami. Czy, jak można wnioskować z niejasnych wypowiedzi decydentów, w pociągach Kolei Śląskich obowiązywać będą inne bilety niż w składach Przewozów Regionalnych? Jeśli nie będą wzajemnie honorowane – jeszcze bardziej zdezintegruje to i tak niezbyt spójną sieć transportu zbiorowego w aglomeracji. O rozwiązaniach takich, jak dostępny w sensownej cenie wspólny bilet na tramwaj, autobus i pociąg – z powodzeniem zrealizowanych np. w Warszawie – wciąż można tylko marzyć. Wreszcie – jaki będzie rozkład jazdy? To nie tylko kwestia godzin odjazdów, ale też po prostu istnienia – bądź nieistnienia – regularnych połączeń na ważnych trasach między największymi miastami naszej konurbacji.

  

  

*Michał Wszołek - członek śląskiego Klubu Krytyki Politycznej. Działacz społeczny i samorządowy. Wspiera programowo śląskich Zielonych w zakresie polityki transportowej, studiuje prawo na UŚ. 

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Zwrotniczy  - Komentarz do artykułu   |17.08.2011 19:16:53
Trochę demagogiczny ten tekst. Bowiem:

1. Zmniejszenie pracy przewozowej przez
PR Katowice wynika (będzie wynikać) nie tylko z przejęcie linii
Gliwice-Częstochowa i Gliwice-Bytom przez Koleje Śląskie, ale także ze
zmniejszania oferty na liniach, które nie będą przez KŚ przejęte. Wystarczy
przeanalizować sobie minimum 3 ostatnie roczne rozkłady jazdy. Pociągów ubywało
systematycznie, chociażby w relacji Żywiec-Sucha Beskidzka (wprowadzenie KKA w
RRJ 2010/11), w okolicach Cieszyna i Bielska (RRJ 2009/10). Raczej nie miało to
związku z wejściem na rynek spółki Koleje Śląskie. Jednocześnie wraz ze
zmniejszeniem się pracy przewozowej nie optymalizowano zatrudnienia w
zakładzie.

2. Uśmiech politowania wywołuje argument, że ‘doświadczeni kolejarze
przydaliby się w kolejowej spółce stawiającej pierwsze kroki’. W spółce
stawiającej pierwsze kroki przydaliby się doświadczeni menedżerowie i ludzie z
doświadczeniem organizacyjnym w dziedzinie organizacji transportu kolejowego.
Kierowników pociągów i konduktorów, których głównym zadaniem jest ‘gwizdanie na
odjazd’ i kasowanie biletów - można łatwo wyszkolić. Nie tylko z taryfy, ale
także ze znajomości języka angielskiego czy kultury obsługi podróżnego.
Niestety, spora grupa pierwszoliniowego personelu PKP PR to ludzie w pewnym
sensie zdegenerowani - wystarczy popatrzeć na ubiór na służbie (brudne,
rozchełstane pod szyją koszule) czy podejście do podróżnego - często niestety
olewackie i nieżyczliwe. Pracownicy warsztatu - przejście na nowoczesny tabor
serii EN75 (Flirt) czy EN76 (Elf) i tak będzie wymagało przeszkolenia. Szok
technologiczny jaki wywoływało wprowadzanie do eksploatacji szynobusów niestety
dawał się we znaki - personel nie dawał sobie rady z utrzymaniem nowoczesnego
taboru, ponieważ skrótowo mówiąc - "młotek i majzel do naprawy nie
wystarczał". Podobnie można rzec chociażby o kasjerach.

3. Rozumiem, że wg
Autora artykułu na stanowisku kierowniczym lepszy byłby ktoś z kolejarskim
doświadczeniem, np. tak jak w przypadku Śląskiego Zakładu PR Katowice - były
dyżurny ruchu? Myślałem, że na kierowniczym stanowisku potrzebny jest ktoś z
szerokimi horyzontami w zakresie zarządzania, zadad organizacji przedsiębiorstw,
ekonomii czy finansów. Od merytorycznej pracy są zastępcy i personel. Trudno mi
tu oceniać merytoryczne zalety czy wady obecnego prezesa KŚ, ale mam wrażenie że
przytoczony przez Autora argument o klubie sportowym, był zwykłym chwytem
retorycznym, mającym na celu postawienie prezesa KŚ w lekko ośmieszającym go
kontekście.

Jest jedna rzecz, z którą zgadzam się z Autorem artykułu: zasadne
wydają się obawy co do wspólnego systemu taryfowego. Że możliwe są wzajemne
rozliczenia pokazuje przykład Kolei Dolnośląskich. Wszystko zależy od woli stron
(PR i KŚ). Ponadto pamiętajmy, że system taryfowy w którym przychody z biletów
zgarnia przewoźnik (rekompensata z samorządu jest różnicą między kosztami, a
wpływami z biletów) nie jest jedynym. Może być też tak, że po prostu organizator
przewozów (Marszałek) zleca przewoźnikowi wykonanie usługi przewozowej i płaci
za nią w całości (za pociągokilometr), a przychody z biletów zgarnia on sam do
kasy organizatora. System rozliczeń jest wtedy moim zdaniem bardziej
przejrzysty. Ponadto nie ma kłopotu z wejściem na rynek nowego przewoźnika.
Mil   |18.08.2011 09:33:26
Lubię trzeźwe analizy i wnioski publicystów krytyki Politycznej. Ale z tym
tekstem nie mogę dojść do ładu. Samorząd woj. śląskiego podejmuje, jak sądzę,
jedyną sensowną próbę uzdrowienia sytuacji na kolei, jaka jest
możliwa.

Udział samorządu woj. śląskiego w spółce Przewozy Regionalne jest
znikomy i nie daje skutecznej możliwości wpływu na działalność spółki. A
problemy są tak nabrzmiałe, że wymagają natychmiastowych rozwiązań.

Dlatego
trudno się dziwić, że śląscy samorządowy chcą obsługiwać ruch na śląskich torach
za pośrednictwem podmiotu, na który mają wpływ i który od nich całkowicie
zależy. Stąd Koleje Śląskie. Takie koleje, samorządowe, powinny oczywiście być
doposażone a ich pracownicy godnie wynagradzani.

Bo co innego pozostaje:
Dopłacać w nieskończoność do molocha, którego nie sposób uzdrowić ani
kontrolować? W którym toną wszelkie dotacje i nic się nie zmienia? W którym, jak
widać, te pieniądze i tak nie trafiają tam, gdzie powinny?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.95546 Seconds