NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wszołek: Bytom się zapada Drukuj
Michał Wszołek, Klub KP na Śląsku   
25.08.2011

Trzeba było, żeby premier Donald Tusk odwołał planowaną w Bytomiu wizytę, by ogólnopolskie media na chwilę zauważyły kłopoty tego miasta. Wcześniej zaś na skutek szkód górniczych musiały zacząć zawalać się budynki mieszkalne – jakby dotychczasowe problemy bytomian nie były dość spektakularne.

bytomajok.jpg„Bobrek-Centrum” to ostatnia czynna kopalnia w Bytomiu. Jedyna, która pozostała po tzw. restrukturyzacji górnictwa realizowanej przez wszystkie rządy po 1989 r. Wraz z licznymi współpracującymi z nią firmami kopalnia jest największym pracodawcą w mieście. Związki zawodowe szacują, że jej likwidacja dotknęłaby ok. 40 tys. mieszkańców. Jeszcze dekadę temu w Bytomiu funkcjonowało siedem kopalń i dwie huty, a w roku 1987 mieszkało w nim 239 tys. mieszkańców. Dziś podobno pozostało ich 167 tys., choć rzeczywista liczba bytomian jest zapewne niższa. Wyjeżdżają zarówno emeryci (by tu pracować, często przyjeżdżali z najdalszych zakątków Polski), jak i młodzi ludzie. Kto stąd wyjechał na studia, raczej nie wraca.

Jakość życia tych, którzy zostali, jest coraz niższa. W mieście funkcjonuje jeden publiczny żłobek, tramwaje jeżdżą z prędkością średnio sprawnego rowerzysty, a pociągi nie jeżdżą praktycznie wcale. Po likwidacji kopalń i dramatycznym wzroście bezrobocia Bytom został pozostawiony sam sobie. Wydobywanie węgla pod samym miastem doprowadziło do regularnego wysiedlania mieszkańców z budynków w dzielnicy Karb. Trwa to już od ponad trzech tygodni; najbardziej pesymistyczne prognozy mówią o konieczności ewakuacji stamtąd sześciuset bytomian.

Na zawał

Ponad głowami poszkodowanych osób rozpoczęła się walka o to, kogo obarczyć odpowiedzialnością za zaistniały stan rzeczy. Od problemu ręce umywali kolejni decydenci. Prezydent miasta Piotr Koj obwinia władze kopalni i ministra gospodarki, pomijając rolę swojego partyjnego kolegi, premiera Tuska. Minister gospodarki i kopalnia obwiniają miasto. Problem jest jednak znacznie bardziej złożony, by możliwe było przypisanie komuś wyłącznej winy.

Przyczyny zapadania się miasta trzeba szukać w początkach PRL. Tuż po wojnie ówczesne władze, chcąc podkręcić produkcję węgla, wydały zgodę na jego wydobywanie pod zabudowaniami mieszkalnymi. Co ciekawe, już w III RP nie zaprzestano tej fatalnej praktyki i kierując się jedynie rachunkiem ekonomicznym, wciąż eksploatowano złoża pod miastem. Co gorsze, by zminimalizować koszty prowadzenia działalności pod Karbiem, przyjęto technikę zwaną „fedrowaniem na zawał”, która polega na tym, że chodniki górnicze, gdzie zaprzestano wydobycia, pozostawia się samym sobie, licząc na ich samoczynne zasypanie przez skały. Droższa, ale bezpieczniejsza dla miejskiej zabudowy jest technika podsadzkowa – nieczynne chodniki zalewa się mazią powstałą m.in. z wody i piasku.

Nonszalancja ministra

Szkód wynikających z prowadzenia działalności górniczej nie są w stanie zrekompensować gminom opłaty eksploatacyjne. To swoisty podatek płacony przez przedsiębiorstwa górnicze; gminy górnicze mają sześćdziesięcioprocentowy udział we wpływach z tej opłaty. Wicepremier Pawlak podczas swojej wizyty stwierdził, że środki te powinny być przeznaczane na bieżące działania związane ze szkodliwymi efektami pracy zakładów górniczych. Ponadto zasugerował, że za stan mieszkań w zagrożonych budynkach odpowiedzialne są wyłącznie władze miasta, a nie Kompania Węglowa. „Na wsi, jak się rozpada drewniana stodoła, to buduje się murowaną, a nie czeka na katastrofę” – powiedział mieszkańcom Karbia. To kolejny przykład nonszalancji w podejściu do problemu. Środki z opłat eksploatacyjnych są zbyt małe; szczególnie w obliczu katastrofy budowlanej o takich rozmiarach. Bytom w tak trudnej sytuacji nie może pozostać bez pomocy rządowej.

A miejsca pracy?

Innym aspektem problemu jest obawa górników o swoje miejsca pracy. Górnicze związki zawodowe zaniepokoiły się niektórymi fragmentami listu prezydenta miasta do ministra gospodarki. Zdaniem związkowców pojawia się w nim sugestia, że możliwe jest zamknięcie kopalni. Wydały w tej sprawie oświadczenie, w którym starają się uzmysłowić rozmiar społecznej katastrofy, jaką byłoby zamknięcie tego zakładu pracy.

Irytacja pracowników kopalni jest całkiem zrozumiała. To na górnikach skupia się społeczne niezadowolenie – mają już łatkę awanturników i „roszczeniowców”, a teraz muszą jeszcze się zmagać z wizerunkiem burzycieli domów. Co więcej, prezydent nie chciał dopuścić do udziału związkowców w konferencji prasowej poświęconej walącemu się Karbiowi, pozbawiając w ten sposób głosu stronę pracowniczą.

Bytom przez dekady żył z węgla. Wydobycie dawało utrzymanie tysiącom rodzin. Wokół „fedrunku” wykształciła się specyficzna kultura, powoli niestety zatracana. Rabunkowa gospodarka – o której nie decydowali ani zwykli górnicy, ani nawet pracownicy nadzoru – po raz pierwszy tak wyraźnie doprowadziła do konieczności przymusowej ewakuacji. Żadna ze stron odpowiedzialnych za los poszkodowanych nie wykazała się chęcią rzeczywistej pomocy, dla każdej z nich poszkodowani zdają się balastem. Wzajemne przerzucanie winy nic nie da – trudno wyobrazić sobie Bytom bez kopalni „Bobrek-Centrum”; trudno też zrozumieć bezmyślne zachowanie władz przedsiębiorstw górniczych i kolejnych rządów, zgadzających się na wydobywanie węgla pod miastem ryzykowną metodą.

  

Komentarze
Dodaj nowy
kola   |25.08.2011 16:18:29
Pochodzę z małego miasta na Mazowszu, w którym latach 90-tych padła cała
dzielnica przemysłowa. Bezrobocie w mieście sięgało ponad 30%. To było w
czasach, kiedy śląskie kopalnie utrzymywało państwo z naszych podatków, kiedy
górnicy dostawali po kilkadziesiąt tysięcy odprawy, szkolenia, łatwe pożyczki
itp. Takimi miasteczkami jak moje pies z kulawą nogą się nie interesował. Mój
ojciec po studiach prawniczych pracował jako nocny stróż… 20 lat po
transformacji dzielnica przemysłowa w moim mieście rozkwita, na bazie starych
fabryk powstały nowe, o innym profilu działalności, do miasta przybyło wielu
inwestorów zagranicznych, bezrobocie wynosi 13%, miasto odżyło i cały czas się
zmienia. To zasługa mieszkańców, którzy wiedzieli, że tylko swoją pracą mogą to
miasto zmienić, że nikt im nie da na tacy 100 tysięcy zł odprawy. Mieszkańcy
Ślaska sami się skrzywdzili swoją roszczeniowością i przekonaniem, że poza
górnictwem kończy się życie. W moim mieście już dawno nie funkcjonuje ŻADNE
przedsiębiorstwo, które funkcjonowało w czasach PRLu.
ka_ho  - re:   |26.08.2011 00:18:06
kola napisa?:
Pochodzę z małego miasta na Mazowszu, w którym latach 90-tych padła cała
dzielnica przemysłowa. Bezrobocie w mieście sięgało ponad 30%. To było
w czasach, kiedy śląskie kopalnie utrzymywało państwo z naszych
podatków, kiedy górnicy dostawali po kilkadziesiąt tysięcy
odprawy, szkolenia, łatwe pożyczki itp. Takimi miasteczkami jak moje
pies z kulawą nogą się nie interesował. Mój ojciec po studiach prawniczych
pracował jako nocny stróż… 20 lat po transformacji
dzielnica przemysłowa w moim mieście rozkwita, na bazie starych fabryk
powstały nowe, o innym profilu działalności, do miasta przybyło wielu
inwestorów zagranicznych, bezrobocie wynosi 13%, miasto odżyło i cały
czas się zmienia. To zasługa mieszkańców, którzy wiedzieli, że tylko
swoją pracą mogą to miasto zmienić, że nikt im nie da na tacy 100
tysięcy zł odprawy. Mieszkańcy Ślaska sami się skrzywdzili swoją
roszczeniowością i przekonaniem, że poza górnictwem kończy się
życie. W moim mieście już dawno nie funkcjonuje
ŻADNE przedsiębiorstwo, które funkcjonowało w czasach PRLu.


Ja natomiast jestem mieszkanką Bytomia. Nie zgadzam się z Twoim zdaniem.
Chciałabym przypomnieć, że zanim górnictwo popadło w tarapaty to
właśnie kopanie dawały zastrzyk finansowy Polsce. Wszyscy na tym żerowali.
Największa hołota z całej Polski zjeżdżała na Śląsk
za "łatwym" pieniądzem. Ich rodziny osiedlały się tutaj i
tutaj zostały. A teraz klepią biedę, bo nic innego robić nie potrafią. Ale
pamiętajmy, że nie każdy Ślązak to górnik co dostał odprawę
od państwa, a później ją przepił (oczywiście nie zawsze tak było).
Ślązacy to również młodzi wykształceni ludzie, którzy chcą pracować,
to starsze osoby, które chcą spędzić spokojnie resztę życia, to
rodziny, to dzieci. Teraz kiedy nikt nie widzi już w "Śląsku"
interesu, wszyscy odwracają się do niego plecami. Tym bardziej przykro
czyta mi się powyższy komentarz. Czasem szkoda mi już na to wszystko
słów…
Adfree   |26.08.2011 02:13:33
Cóż kolejny problemw RP, którym nikt poza bezpośrednio poszkodowanymi się nie
zainteresuje. Brak myśli społecznej, jest tylko po prostu kolejnym brakiem….
Brak elementarnego szacunku do siebie nawzajem jest polskim znakiem firmowym.
Jestem przekonany, że głownie z przyczyn …..estetycznych.Przywykłem więc do
wszechobecnej ,na różnych forach, agresji do mojego regionu. Swojemu przedmówcy
przypomnę tylko ,że nawet przed wojną 8 powiatów ówczesnego woj. śląskiego
dawało ponad 50 % polskiego PKB. Dzisiaj dochodowe kompanie węglowe będące sp.
skarbu państwa karmią głównie budżet centralny, z którego Śląsk dostaje ochłapy.
Każdy ma prawo, do niewiedzy , pierwotnej lub nabytej….
do koli  - Co Ty opowiadasz?   |26.08.2011 09:07:24
W latach 90. najwięcej kopalni upadło! Mieszkańcy Śląska sami się skrzywdzili?
To rząd z Warszawy prowadził rabunkową gospodarkę i doprowadził to zdegradowania
środowiska na Śląsku. Mi też nie podobają mi się górnicze przywileje, ale 100
tyś. to dostaje dyrektor kopalni! Łatwi Ci pisać z Mazowsza o Śląsku jak nie
znasz jego problematyki.
kola   |26.08.2011 11:24:55
@ka_ho
"Największa hołota z całej Polski zjeżdżała na Śląsk
za
"łatwym" pieniądzem. Ich rodziny osiedlały się tutaj i
tutaj zostały. A
teraz klepią biedę, bo nic innego robić nie potrafią."

ta hołota to m.in
połowa mojej rodziny, która wyjechała na Śląsk nie z bogactwa i nie za łatwym
pieniądzem tylko z biedy i braku perspektyw. Rzeczywiście Śląsk był i nadal jest
najbogatszym polskim regionem, gdzie najwięcej się zarabia i gdzie bezrobocie
jest najniższe (Mazowsze poza Warszawą jest na poziomie Podlasia). A teraz wcale
nie klepią biedy tylko wracają w rodzinne strony (wszyscy z mojej rodziny
wrócili) z emeryturami na poziomie płac dyrektorskich w moim regionie, a które
są tylko na Śląsku.

"nie każdy Ślązak to górnik co dostał odprawę
od
państwa, a później ją przepił"

nigdzie tego nie napisałem, chodzi o to, że
te odprawy (a wiem doskonale jak wyglądały, mój wujek 10 lat temu dostał 50
tysięcy) funkcjonowały TYLKO na Śląsku, chociaż bieda, brak perspektyw i
bezrobocie było wszędzie! Ale ta straszna Warszawa zajmowała się tylko biedą
śląską.

"Ślązacy to również młodzi wykształceni ludzie, którzy chcą
pracować,
to starsze osoby, które chcą spędzić spokojnie resztę życia,
to
rodziny, to dzieci."

a u mnie w mieście to pewnie sami yuppies w
szklanych domach mieszkają. Chcesz prawdziwą biedę zobaczyć? Zapraszam na
północne Mazowsze, gdzie jedyni pracodawcy to urzędy gmin.

"przed wojną 8
powiatów ówczesnego woj. śląskiego
dawało ponad 50 % polskiego PKB"

a przed
rozbiorami jedna kopalnia soli w Wieliczce dostarczała 2/3 PKB.

Zrozumcie, że
w Polsce ludzie czują się pokrzywdzeni specjalnym traktowaniem Śląska dlatego,
że bieda była i jest wszędzie, fabryki upadały wszędzie, a nigdzie nie było
takiego socjalu (z tej ohydnej Warszawy) jak na Śląsku! gdzie w Polsce są takie
emerytury? Gdzie są takie odprawy? Gdzie są wypłacane 13 i 14 pensje? Jakieś
Barbórki? Czy Wy nie rozumiecie, że mieszkacie w najbogatszym regionie tego
biednego kraju i sami robicie z siebie ofiary? To właśnie wkurza! Dlaczego nikt
nie napisze o Kurpiach, gdzie całe rodziny, całe wsie żyją na 5 ha i z 3 krówek?
milkboxer  - Do Koli   |26.08.2011 17:55:19
"Takimi miasteczkami jak moje pies z kulawą nogą się nie interesował.
Mój
ojciec po studiach prawniczych pracował jako nocny stróż
justyna   |26.08.2011 18:42:53
Do koli:
Skoro jesteś takim malkontentem to zapraszamy na Śląsk, możesz się
połowy rodziny spytać co to znaczy pracować pod ziemią, czy w wysokich
temperaturach w hucie. Możesz się nawet zatrudnić na kopalni, jak masz szczęście
to tylko 2-3 lata popracujesz pod prywatną firmą za 16000-1800zł na
umowę-zlecenie. Wtedy może przestaniesz bredzić o tych pieniądzach za darmo.
Krew mnie zalewa kiedy słyszę coś takiego, mój ojciec pracował na kopalni 25 lat
pod ziemią i 10 lat na powierzchni z powodów zdrowotnych. Przeżył 2 pożary w
kopalni i 1 raz był uwięziony w wyniku tąpnięcia. 3500zł emerytury to bardzo
dużo?Bajońska kwota, z czego przynajmniej ok 1000zł wydaje na lekarzy i
lekarstwa. Każdy na śląsku ma kogoś znajomego lub krewnego, który zginął podczas
pracy. Albo tak jak w Bytomiu traci dom,
anonymus  - Do justyna   |26.08.2011 19:47:05
Myślisz że szkodliwe warunki w pracy są tylko w kopalniach na śląsku. Z autopsji
wiem za praca w niektórych fabrykach jest o wiele bardziej nie bezpieczne niż
praca w kopalni. Praca wśród chorobotwórczych związków chemicznych powoduje
liczne choroby, ponadto w wielu prywatnych firmach za prace w ciężkich warunkach
nie dostaniesz żadnego dodatku zdrowotnego. A pensja w takich zakładach jest
mniejsza niż emerytura twojego ojca i to kilkakrotnie.
kola   |26.08.2011 21:35:36
"2-3 lata popracujesz pod prywatną firmą za 16000-1800zł
na
umowę-zlecenie"

w moim mieście stawki rozpoczynają się od 900-1200 zł
miesięcznie. Takie stawki jakie Ty podajesz to już high level.

"3500zł
emerytury to bardzo
dużo?"

jaja sobie robisz? U nas nie ma takich emerytur.
U nas dobra emerytura to 1300 zł z pocałowaniem ręki(mój dziadek miał 700 zł
emerytury, mimo, że pracował jako stolarz w PGR plus codziennie po pracy
obrabiał swoje gospodarstwo rolne, za co tez płacił składki).

"Każdy na
śląsku ma kogoś znajomego lub krewnego, który zginął podczas
pracy."

mogę
Ci wymienić co najmniej 10 osób z mojej rodziny lub znajomych, które straciły
zdrowie w rolnictwie, np. dwa tygodnie temu brat mojej koleżanki stracił rękę
podczas sianokosów, dokładnie belownica urwała mu rękę. Gdyby był górnikiem
pewnie byłby w głównym dzienniku, a tak dostanie chłopak 400 zł renty i niech
się martwi.
Andreas   |31.08.2011 00:46:51
Wychodzi na to, że spieramy się, że jest gorzej. Już samo to jest wymowne, ale
faktycznie, ja też zapraszam na Śląsk. Mówi się, że drzewa umierają stojąc.
Bytom, to miasto, które właśnie ginie stojąc. Na naszych oczach. I domy tu
umierają stojąc (a często nie byle jakie to domy). To przykre, w tej części
Europy, chyba tylko mieszkańcy naszego kraju mogą być tak nieczuli na
niszczejące na naszych oczach zabytki, tkankę miejską. Wstyd!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 25.16539 Seconds