 Tuż przed przystąpieniem do pisania omówienia trzytomowej antologii Przeciw antysemityzmowi 1936 – 2009 (Universitas, Kraków 2010) przygotowanej i opracowanej przez Adama Michnika rozmawiałem z dobrze wykształconą osobą, interesującą się życiem publicznym i wolną od jakichkolwiek uprzedzeń antysemickich. W pewnym momencie rozmowa zeszła na kwestie żydowskie. Powiedziałem, że właśnie wyszedł obszerny zbiór artykułów o antysemityzmie, z którego można dowiedzieć się, np. o gettach ławkowych w Polsce w okresie międzywojennym i podobnych rzeczach. Reakcją było pytanie: „A co to były getta ławkowe?”. Osoba, z którą rozmawiałem, przyznała, że nigdy wcześniej o nich nie słyszała. Wzmianka o tym epizodzie stanowi dobry wstęp do refleksji nad antologią Przeciw antysemityzmowi, albowiem jednym z najważniejszym problemów, jakie porusza, jest wiedza o Żydach i ich miejscu w Polsce w ostatnich stu latach. Nie zamierzam sporządzić recenzji w sensie w miarę wyczerpującego omówienia, bo musiałoby być nader obszerne i zapewne wymagałoby współpracy kilku autorów. Moje uwagi będą więc z konieczności fragmentaryczne.
Na początek kilka informacji sprawozdawczych. Rozmiary antologii Przeciw antysemityzmowi (dalej będę mówił po prostu o antologii), unikalnej w skali nie tylko polskiej, budzą ogromny respekt. Antologia liczy 3099 stron i składa się wyłącznie z tekstów polskich (jest ich 331) opublikowanych w kraju bądź za granicą (był taki czas, że o sprawach żydowskich dotyczących Polski można było pisać swobodnie albo w tzw. drugim obiegu, albo na emigracji). Tom pierwszy (889 stron) obejmuje teksty z lat 1936 – 1947 (z pewnymi wyjątkami, o których niżej), tom drugi (1180 stron) zawiera wybór piśmiennictwa z lat 1945 – 1981, natomiast tom trzeci (1150 stron) dotyczy lat 1990 – 2009. Każdy z tomów ma swoją wewnętrzną strukturę. Pierwszy składa się z następujących części: Prolog 1900 – 1936; 1936 – 1939 Iperyt rasizmu; 1936 – 1939 Żydowskie ławki; 1936 – 1939 Korporanci idą (poezja i satyra); 1939 – 1945 Po obu stronach muru; 1939 Non omnis moriar (wiersze o Zagładzie). A oto struktura tomu drugiego: 1945 – 1947 Potęga ciemnoty; 1945 – 1947 Egzekucja pamięci; 1956 – 1957 Antysemityzm ludzi łagodnych i biednych; 1967 – 1968 Wygnanie z Polski; Sławne to były dzieła … Satyra 1968; 1970 – 1981 Bitwa pod Grunwaldem; 1982 – 1989 Biedni Polacy patrzą na getto. W tomie trzecim mamy rubryki: Po 1989 Szkic do opisu i diagnozy; 2001 – 2004 Wokół zbrodni w Jedwabnem; Po 1989 Choroba murów. Niektóre nazwy (wszystkie są zresztą wzięte z tekstów znajdujących się w antologii) poszczególnych części są jasne, np. „Wokół zbrodni w Jedwabnem”, inne nabierają pełnego sensu wraz datami, np. „Iperyt rasizmu”, „Wygnanie z Polski” czy „Po obu stronach muru”, jeszcze inne dają się rozumieć kontekstualnie, np. „Żydowskie ławki” czy „Biedni Polacy patrzą na getto”, o ile ktoś ma stosowną wiedzę czy pamięta o eseju Jana Błońskiego o stosunku Polaków do Zagłady. Z drugiej strony, niektóre nazwania są dość nieprzeźroczyste, np. „Egzekucja pamięci” (stopniowy proces zapominania), „Antysemityzm ludzi łagodnych i biednych” (chodzi o postawy antysemickie nie nawołujące do jakiejkolwiek przemocy), „Szkic do opisu i diagnozy” (próby zrozumienia pewnych rzecz z przeszłości czy teraźniejszości) i „Choroba murów” (symbolika napisów antysemickich w miejscach publicznych). Po zapoznaniu się z treścią poszczególnych części, czytelnik nie będzie miał wątpliwości, dlaczego zostały nazwane tak, a nie inaczej, ale tytuły nie zawsze są dobrym przewodnikiem, w każdym razie dla tych, którzy zechcą rozpoczynać swą anty-antysemicką edukację od lektury antologii.
Zespół autorów jest imponujący, ponad 330 nazwisk (wliczając w to uczestników dyskusji i sygnatariuszy listów). Oto próbka nazwisk (wybrana zapewne wedle własnych preferencji; pomijam żyjących; kolejność wedle pojawiania się w antologii): Jan Baudouin Courtenay, Czesław Miłosz, Adam Próchnik, Leon Kruczkowski, Zygmunt Zaremba, Stanisław Dubis, Aleksander Świętochowski, Emil Zegadłowicz, Andrzej Stawar, Wanda Wasilewska, Manfred Kridl, Karol Irzykowski, Roman Brandstaetter, Ryszard Ganszyniec, Kazimiera Iłłakowiczówna, Aleksander Bocheński, Maria Kuncewiczowa, Jerzy Andrzejewski, Ludwik Krzywicki, Maria Dąbrowska, Tadeusz Kotarbiński, Konrad Górski, Oskar Lange, Kazimierz Brandys, Antoni Słonimski, Julian Tuwim, Ksawery Pruszyński, Kazimierz Wyka, Jan Błoński, Julian Przyboś, Stanisław Stomma, Mieczysław Jastrun, Jan Kott, Krzysztof Kamil Baczyński, Lucjan Szenwald, Zdzisław Libera, Jerzy Zagórski, Władysław Broniewski, Stefania Skwarczyńska, Stanisław Ossowski, Edmund Jan Osmańczyk, Witold Kula, Stefan Otwinowski, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Różewicz, Konstanty Ildefons Gałczyński, Jerzy Ficowski, Leszek Kołakowski, Józef Kuśmierek, Jerzy Turowicz, Aleksander Hertz, Józef Czapski, Władysław Bieńkowski, Witold Wirpsza, Janusz Szpotański, Jan Józef Lipski, Jakub Karpiński, Roman Zimand, Franciszek Ryszka, Jan Józef Szczepański, Aleksander Małachowski, Barbara Skarga, Jacek Kuroń i ks. Stanisław Musiał. Są wśród nich naukowcy (filozofowie, socjologowie, historycy, filologowie), pisarze, publicyści, politycy i duchowni. Są Żydzi (w mniejszości) i nie-Żydzi (w większości), a także przedstawiciele różnych i nieraz wzajemnie przeciwnych orientacji politycznych. Znajdujemy w antologii artykuły naukowe, głównie historyczne i socjologiczne, teksty, publicystyczne, dokumenty programowe i polityczne, dyskusje redakcyjne, a także utwory poetyckie. Teksty mające aspiracje naukowe (może lepiej: czysto naukowe) znajdują się we wszystkich tomach, np. Jana Grabowskiego o szantażowaniu Żydów w Warszawie w czasie okupacji (w tomie I) czy Andrzeja Paczkowskiego o udziale Żydów w UB (w tomie II) czy Sergiusza Kowalskiego i Magdaleny Tulli o języku nienawiści (w tomie III) i Ireneusza Krzemińskiego o wynikach badań socjologicznych na temat antysemityzmu (także w tomie III). Wszelako cała antologia dostarcza olbrzymiej wiedzy o postawach Polaków w kwestii żydowskiej.
Układ poszczególnych tomów nie jest jednolity. Prolog otwierający całość dotyczy okresu 1900 – 1936 (w rzeczywistości do II wojny światowej). Kolejne trzy części mają charakter polifoniczny, tj. czasowo są równoległe, dotyczą częściowo (bo kwestia żydowska jest wspólna) odmiennych kwestii (zaznaczonych ich tytułami), a porządek w ich ramach jest chronologiczny; dwie ostatnie kontynuują równoległość względem lat późniejszych, niemniej jednak, są bardzo ściśle ze sobą związane (teksty z lat 1939 – 1945 są przeplatane późniejszymi, a nawet współczesnymi). Tomy drugi i trzeci są w zasadzie zorganizowane chronologicznie, aczkolwiek znajdujemy w nich także teksty dotyczące Zagłady. W przypadku takich antologii zawsze pojawia się pytanie, czy są one kompletne, dobrze zorganizowane i czy wszystkie ich składowe są potrzebne. Redaktor z góry uprzedził ewentualny zarzut niezupełności, zaznaczając, iż w gruncie rzeczy zawsze można znaleźć artykuł czy dokument, który można by włączyć. Wszelako nawet jeśli ktoś znajdzie coś do uzupełnienia, trudno byłoby argumentować, że omawiany zbiór nie jest wyczerpujący lub reprezentatywny. Mam jednak zastrzeżenia w sprawie jej konstrukcji. Po pierwsze, aczkolwiek eksterminacja Żydów wiąże się z antysemityzmem jako jego straszliwa konsekwencja, a także stanowi punkt odniesienia dla wielu czy też nawet większości współczesnych dyskusji o kwestii żydowskiej, to jest chyba nie bardzo stosowne poświęcać temu dramatowi końcówkę tomu pierwszego i nieco artykułów z drugiego i trzeciego. Mówiąc inaczej, Holokaust jest i tak obecny, wyraźnie lub w sposób domniemany, w każdym współczesnym dyskursie o antysemityzmie, więc nie ma potrzeby dodatkowej dokumentacji Ostatecznego Rozwiązania. Problemem jest oczywiście późniejszy, w szczególności, obecny stosunek Polaków do eksterminacji Żydów przez Niemców. Wiele tekstów w antologii, chociażby wspomniany esej Błońskiego dotyczy tego zagadnienia, ale ich zrozumienie nie wymaga sięgania do dokumentów z lat 1939 – 1945. Po drugie, wątpliwości budzi stosunkowo duży udział poezji w całości. Niektóre wiersze, np. elegia Słonimskiego o żydowskich miasteczkach, mają niewiele wspólnego z głównym tematem antologii, inne niewiele wnoszą do niej. Po trzecie, pewna ilość tekstów wydaje się zbędna. W samej rzeczy, jest bardzo wiele powtórzeń. Niektóre utwory, np. Zdzisława Krasnodębskiego czy Krzysztofa Śliwińskiego (nie mylić z Krzysztofem E. Śliwińskim) można by z powodzeniem pominąć, w konsekwencji i polemiki z nimi, bo, by tak rzec, są letnie i wieloznaczne. Po prostu zamulają całość, która bez nich i polemik z nimi zyskałaby na klarowności.
Antologia charakteryzuje się pewną asymetrią, najzupełniej zrozumiałą. Tom I dotyczy sytuacji, w której w Polsce żyło z górą 3 miliony Żydów. Jak to często powiada się, antysemityzm miał wtedy swoje społeczne, głównie ekonomiczne korzenie, a niektórzy powiadają i podstawy. Kwestia jak Polacy mają współżyć z Żydami była nie tylko naturalna, ale i paląca. Tak rzecz ujmowali zarówno antysemici, jak i anty-antysemici (niekoniecznie filosemici). Można traktować tom I antologii jako apel o rozwiązanie kwestii żydowskiej w ramach państwa demokratycznego, respektującego zasadę tolerancji. Argumenty były różne. Jedni powiadali, że nie taki straszny Żyd, jak go malują antysemici, inni odwoływali się do racji moralnych czy godnościowych. Jedni propagowali asymilację, inni uważali, że Żydzi mają pełne prawo do swojej odrębności. Oczywiście, te sposoby argumentacji przeciwko antysemityzmowi nie wykluczały się. W każdym razie, anty-antysemici domagali się uregulowania kwestii żydowskiej przez prawo tak, aby wykluczało jakąkolwiek dyskryminację. Notowałem sobie od razu spostrzeżenia z lektury poszczególnych artykułów i najmniej sporządziłem z tomu I. Po przeczytaniu całości od razu zrozumiałem, że powodem była właśnie społeczna naturalność dyskusji o antysemityzmie w okresie międzywojnia. Tomy II i III powodują zgoła inne wrażenie. Bardzo wyraźne jest w nich zdumienie, że antysemityzm był możliwy po wojnie i Zagładzie, gdy Żydów pozostało (licząc przybyłych z ZSRR) w Polsce około 200 tysięcy. Jak był możliwy pogrom kielecki i akcja pociągowa? Jak mógł pojawić się antysemityzm ludzi łagodnych i biednych? Jak można było spowodować emigrację ponad 100 tys. Żydów w latach 1945 – 1957? Dlaczego Żydów wygnano w latach 1967 – 1969? Skoro już padło to pytanie, jest rzeczą znaczącą, że prawie wszystkie artykuły anty-antysemickie dotyczące marca 1968, zamieszczone w antologii, ukazały się na emigracji, w drugim obiegu lub znacznie później. Jest to widoczny znak, iż władze PRL traktowały akcję, mówiąc eufemistycznie, antysyjonistyczną jako politycznie priorytetową. I dalsze pytania. Jak był możliwy antysemityzm polityczny w trzech pierwszych rywalizacjach o prezydenturę po 1989 r.? I jak jest możliwy antysemityzm bez Żydów, tj. jak to dzieje się, że od 20 do 30 procent Polaków ciągle żywi uprzedzenia antyżydowskie? Te i inne pytania są przedmiotem analiz w artykułach zawartych w tomach II i III. Ale są i kwestie podjęte w małym lub nawet żadnym stopniu. Niewiele dowiadujemy się o stosunku „Solidarności”, może nie tyle prasy związkowej, ile mas członkowskich do antysemityzmu, a jeszcze mniej (praktycznie nic) o rozkładzie postaw w obecnych elitach władzy.
Jak wygląda religijny kontekst antysemityzmu w antologii? W tomie I jest kilka tekstów pisanych z katolickiego punktu widzenia, argumentujących, że antysemityzm jest niezgodny z chrześcijaństwem. Nie ma ani jednego głosu duchownego katolickiego, a żaden artykuł nie został opublikowany w prasie katolickiej. Wypowiedział się Grzegorz Chomyszyn, biskup greko-katolicki, trzech duchownych, profesorów teologii, podpisało list protestacyjny przeciwko gettu ławkowemu, ale byli to ewangelicy. Dwa pozostałe tomy wyglądają inaczej. Publicyści katoliccy wypowiadali się nader często w sprawach żydowskich, a „Tygodnik Powszechny”, „Więź” i „Znak” były (i nadal tak jest) wyjątkowo aktywne w krytyce antysemityzmu. Nie jestem wprawdzie prasoznawcą, ale wydaje mi się, że teksty z pism katolickich są nadreprezentowane w antologii. Nie brakuje w niej głosów duchownych katolickich, zarówno hierarchów jak i zwykłych księży. Cytowane są dokumenty Episkopatu polskiego przypominające uchwały Vaticanum II i deklarację „Nostra etate”. Polskie współczesne argumentacje katolickie przeciwko antysemityzmowi są w zasadzie takie same jak przedwojenne, mianowicie wskazują na jego niezgodność z zasadami wiary. Niemniej jednak, większość tekstów pisanych z katolickiego punktu widzenia zbyt łatwo przechodzi do porządku dziennego nad dwoma kwestiami, mianowicie sporym (niektórzy oceniają to nawet na 50%) udziałem antysemitów wśród księży i ciągle wyraźnym traktowaniem (w oficjalnych dokumentach) starszych braci jako doktrynalnej części chrześcijaństwa czy nawet katolicyzmu. Antologia zawiera też wypowiedź kard. Stanisława Dziwisza, „Nie ustawajmy w sprzeciwie wobec antysemityzmu”, ale bez podania istotnych okoliczności. Metropolita krakowski wystąpił na konferencji zorganizowanej w pięciolecie śmierci ks. Stanisława Musiała. Zaplanowano dwugłos z udziałem rabina Davida Rosena. Każdy z nich miał do dyspozycji około 20 minut, a potem przewidywano pytania ze strony dziennikarzy. Dziwisz mówił dwa razy dłużej, a gdy Rosen wszedł na mównicę, polski hierarcha opuścił bez słowa salę. Wiele osób odczuło to jako przejaw arogancji, a kilka, wśród nich także, ja napisało list protestacyjny, który jednak trafił tylko do internetowego wydania „Gazety Wyborczej”. Publikowanie tekstu kard. Dziwisza sprawia wrażenie pisania historii po orwellowsku. Wiele zmieniło się wśród katolików w stosunku do Żydów, ale jeszcze dużo jest do zrobienia w tej materii. Antologia bardzo dobrze to ilustruje, zresztą nie tylko w odniesieniu do katolików.
Epizod wspomniany na początku ilustruje, że wiedza Polaków o kwestii żydowskiej jest ciągle dość szczupła. Na pewno antologia zmieni ten stan rzeczy, ale u ilu osób. Ile zechce ją przeczytać, nawet tylko w części? Czy zachęci to kogoś do dalszych studiów, np. o udziale Żydów w kulturze polskiej? Oby tak było. Antysemityzm jest bowiem także funkcją niewiedzy o dorobku Żydów nie tylko na rzecz własnego narodu, ale i tych społeczeństw, w których przyszło im żyć. I na sam koniec ciśnie się taka oto uwaga. W tekstach, które znajdują się w antologii, brakuje mi pewnego istotnego elementu. Od Żydów na ogół żąda się, aby byli lepsi od innych. Polak, Francuz, Anglik, a nawet Niemiec, jeśli robi coś złego, to czyni to jakoś zwyczajnie. Zasługuje wprawdzie na naganę, ale bez dodatkowych kwalifikacji. Zło czynione przez Żyda ma ciągle specjalny atrybut. Jeśli Żyd kolaborował z hitlerowcami, czynił to po żydowsku, jeśli kłamie, to dzieje się w szczególny, żydowski sposób itd. Antysemityzm, zwłaszcza ten łagodnych i biednych ludzi, będzie miał się dobrze, dopóty Żyd nie będzie traktowany jako ktoś, kto zachowuje się zwyczajnie lub nadzwyczajnie, niezależnie od tego, czy to, co robi, jest dobre czy złe. *Jan Woleński – profesor filozofii, pracuje na Uniwersytecie Jagiellońskim
Na podobny temat
|
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...
Sympatyczna opowiastka. Sympatyczna, ...