|
Męczone zwierzęta wzruszają prawie każdego, polityka nie wzrusza już chyba nikogo. Niewielu już w ogóle rusza. Politycy tak zohydzili nam politykę, że teraz, by ją uprawiać, muszą przekonywać, że to, co robią, polityką nie jest.
Od wtorku trwa dyskusja wokół projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Projekt przygotowany przez Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt trafił do prac w podkomisji. Następnie sprawozdaniem z prac podkomisji zajmowały się połączone trzy sejmowe komisje. Na posiedzeniu zdecydowano, że projekt ma wrócić do podkomisji. Politycy PO zaapelowali: nie róbmy polityki, porozmawiajmy o zwierzętach.
Projekt zmian w prawie przewiduje m.in. zaostrzenie kar za znęcanie się nad zwierzętami (do dwóch lat ograniczenia lub pozbawienia wolności – obecnie jest to rok, a za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem do trzech lat – obecnie są to dwa lata). Projekt wprowadza także zakaz stałego trzymania psów na łańcuchach (dłużej niż 12 godzin albo w sposób powodujący cierpienie), zakaz obcinania psom uszu i ogonów czy obowiązek informowania o napotkanym porzuconym zwierzęciu. Ten ostatni przepis oznaczałby zakaz strzelania przez myśliwych do błąkających się po lesie psów i kotów.
W mediach regularnie pojawiają się informacje o znęcaniu się nad zwierzętami. „Mieszkanka Gilowa wyszła na spacer ze swoim psem. Puściła zwierzę wolno i straciła je z oczu. Nagle usłyszała strzały. Po chwili podeszło do niej dwóch myśliwych, jeden z nich poinformował, że zastrzelił zwierzę”. Albo: „Pani Violetta chciała jechać na wakacje, ale nie miała z kim zostawić suczki Psotki. Wspólnie ze znajomymi wpadła więc na pomysł, by suczkę zabić, a zwłoki porzucić w krzakach”.
Cofnięcie projektu do komisji mogło oznaczać pożegnanie się z szansą na nowelizację ustawy o ochronie zwierząt w tej kadencji. Posłowie głosujący za odesłaniem projektu tłumaczyli, że jest on niedopracowany. Poseł PiS Krzysztof Tołwiński tłumaczył, że „nie można zwierzęcia stawiać przed interesem człowieka”, a „kwestia trzymania psów na łańcuchach nie jest kulturowa, ale praktyczna”. Na stronie posła Tołwińskiego czytamy, że jest on „zwolennikiem tradycyjnego modelu rolnictwa”. Czy pies na łańcuchu jest częścią tego tradycyjnego modelu?
Poseł SLD Romuald Ajchler przypomniał podczas posiedzenia, że wcześniej odrzucono w pierwszym czytaniu projekt SLD. Czyżby więc postanowił się zemścić na PO?
Posłowie PO zaapelowali po wtorkowym posiedzeniu komisji do parlamentarzystów PiS i SLD, żeby nie blokowali prac nad projektem: „Empatia nie powinna mieć barw politycznych, a zwierzęta nie powinny być używane w kampanii wyborczej”. „Zawsze dobro zwierząt i ich ochrona były wyjęte poza nawias kłótni politycznych” – mówiła Joanna Mucha z PO.
Nie zawsze. Zawsze było i jest dokładnie odwrotnie – w Sejmie dobrze radzi sobie lobby myśliwskie, trzymają się mocno grupy przekonane, że trzymanie psa na łańcuchu to tradycja, z mównicy sejmowej usłyszeć można, że określenie „adopcja kota” jest nie na miejscu, bo adoptować można dziecko, a nie zwierzę, a mówienie „pies bezdomny” to już w ogóle przesada, bo pies to może być najwyżej „bezpański”. I proszę mi nie mówić, że to nie jest polityka, tylko pojedyncze żenujące wystąpienia kilku polityków. Jaka scena polityczna, takie kłótnie. Nie merytoryczne, nie o konkretach, nie o ustawach, nie o prawie, tylko o tym, że ty mi miesiąc temu tak, to ja ci teraz oddam.
Czy do rozpoczęcia merytorycznej dyskusji nad projektem ustawy trzeba apelu polityków do polityków, żeby nie uprawiać polityki? Czy trzeba projekt nowelizacji ustawy nazwać jakoś inaczej, żeby w ogóle zacząć o nim rozmowę? Pisanie ustaw to polityka. Nieważne, czy ustawy dotyczą zwierząt, ludzi, przedszkoli, prywatyzacji, budowania dróg. Rzadko taką politykę obserwujemy. Częściej słyszymy o dyskusjach na temat miejsca na liście wyborczej dla wujka, matki, syna, męża. Nic więc dziwnego, że słowo „polityka” z tym właśnie nam się kojarzy i że już nam zbrzydła.
W czwartek trzy sejmowe komisje zebrały się po raz kolejny i w końcu przyjęły sprawozdanie z prac podkomisji. Dobrze się stało, bo nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt jest nam bardzo potrzebna. Źle się dzieje, że politycy do podjęcia tej decyzji, czyli uprawiania polityki, potrzebowali przekonania samych siebie, że polityki nie robią.
Na podobny temat
|
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...
Sympatyczna opowiastka. Sympatyczna, ...