NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wiśniewska: Duża skala nonszalancji Drukuj
Agnieszka Wiśniewska   
01.08.2011

„W wojsku może być nasrane, byle było nasrane równo”, mawiał mój znajomy, oficer wojskowy. Słuchając prezentacji raportu komisji Millera i czytając medialne doniesienia na ten temat, przypominałam sobie tę „złotą myśl” kilkakrotnie.

  

Lata zaniedbań, niewyciągania wniosków z wcześniejszych katastrof, braki w wyszkoleniu, piloci bez uprawnień, za to z poczuciem „elitarności” – jak to ujął Maciej Lasek, niedostatecznie przygotowana załoga, z niedostateczną wiedzą na temat sprzętu, na którym lecą. Tych „niedostateczności” wymienia się kilka. Gdyby raport Millera był świadectwem szkolnym, a każda „niedostateczność” oceną niedostateczną, delikwent, któremu takie świadectwo wystawiono, nie zdałby do następnej klasy. A wojsko i rząd jakoś zdają.

samolocik_120.jpgWyobrażam sobie, że siły zbrojne to struktura, w której dość jasno określona jest hierarchia odpowiedzialności. Wszyscy uczyliśmy się na PO (przysposobienie obronne) rozpoznawać stopnie wojskowe. Wyobrażam sobie, że w takiej zhierarchizowanej strukturze ktoś wydaje rozkazy, ktoś je wykonuje, ktoś to sprawdza. Że przestrzeganie wdrażania procedur jest tu prostsze niż w strukturach, w których nie do końca wiadomo, kto za co odpowiada. Ale może jest tak, że hierarchia hierarchią, rozkazy rozkazami, na papierze wszystko się zgadza, a papiery nijak się mają do rzeczywistości, którą opisują. Pilotowi kończą się uprawnienia dotyczące tzw. minimum lądowania, powinien odbyć odpowiednie szkolenie w określonych warunkach, ale nie odbywa, tylko wpisuje sobie w papiery, że odbył. Kiedy? Jak? A jak akurat leciał do Brukseli, to warunki były takie, jakie powinny być na szkoleniu - więc po co odbywać szkolenie? W papierach się zgadza. W realu raczej nie bardzo, bo okazuje się, że „pogoda w Brukseli była wtedy lepsza”. Z wierzchu cacy, w środku straszy chaos.

Zatroskany minister obrony narodowej Bogdan Klich ze strapioną miną podaje się do dymisji. „Bo tak trzeba” – tłumaczy. Dodaje, że jest „emocjonalnie związany” z wojskiem i dlatego nie może brać udziału w jego naprawianiu. Pamiętam, jak trzy lata temu, po katastrofie CASY i ogłoszeniu raportu w tamtej sprawie, minister Klich mówił o „dużej skali nonszalancji w polskich siłach powietrznych”. Czy wyciągnął wtedy jakieś wnioski? Czy dziś skala nonszalancji osiągnęła już apogeum i można tylko ze smutkiem odejść?

Wzrusza mnie emocjonalna więź ministra z resortem, którym kieruje. Przywiązanie do pracy nie powinno być jednak powodem do dymisji. Powinno być w rządzie raczej normą. Jeśli premier Tusk przyjmie dymisję wszystkich ministrów czujących związek ze swoimi ministerstwami, trzeba będzie rozwiązać rząd. No chyba że w tym rządzie nikt takiego związku nie czuje. Bardziej jednak niż o emocjach chciałabym usłyszeć choć słowo o odpowiedzialności. Nie prawnej, a politycznej. Chciałbym, żeby oficerskie powiedzonko było głupim żartem, a nie – mało wyrafinowanym, ale jednak – opisem rzeczywistości.

  

Które z rządzących w ostatnich latach partii gotowe są wziąć na siebie polityczną odpowiedzialność za niedostatki w wyszkoleniu, zaniedbania, za niekonsekwencję, niewyciąganie wniosków? Bogdan Klich podaje się do dymisji, ale nie rezygnuje ze startu w wyborach do Senatu. Ze społeczeństwem, które chce reprezentować, nie łączy go pewnie emocjonalna więź.

Komentarze
Dodaj nowy
wolf  - Tylko Klich…?   |01.08.2011 16:01:59
‘Mędrców’ od dowodzenia i wydawania rozkazów było chyba po drodze dużo więcej,
przecież politycy nawet nie kryją jak bardzo rajcuje ich bycie ważnym,
kierowanie.
Odnosi się czasem wrażenie, że dla niektórych to wręcz główny
powód bycia w polityce [a jeśli dodać jeszcze pensje…].
Problem generalnie
polega na tym, że politycy zdołali sprostytuować przez ostatnich kilka lat wiele
państwowych instytucji - telewizję, rady nadzorcze, wielkie państwowe
przedsiębiorstwa.
No i sławetny 36 pułk, który stał się czymś w rodzaju
bezpłatnego postoju taksówek, i to na pstryknięcie palcem.
Pracowano na ten
stan rzeczy intensywnie i jakże twórczo gdzieś od 2000 roku, a odpowiedzialność
za ponosi zarówno SLD, jak i ekipa prezydenta ‘ląduj dziadu’, i tak aż po
najnowsze gabinety i kancelarie.
To, obok narastającej w naszej polityce
pustki ideowej i intelektualnej, być może największa choroba tocząca życie
społeczne.
Pozostaje pytanie - jak długo jeszcze?
wiesiek  - Początek końca…   |02.08.2011 22:06:13
Początek końca takiej cywilnej kontroli nad armią, gdzie minister nie wie co
dzieje się na "dołach", bo jak sam przyznał nie był informowany.Kto
bowiem będzie o nędzy w szkoleniu, wykonywaniu zadań, informował szefa
(psychiatrę) może być przecież źle zrozumiany i nieopatrznie nie mianowany na
kolejny stopień lub awansowany na nowe odpowiedzialne stanowisko. Kto i o jakich
kwalifikacjach zostaje mianowany na stopień generalski, przykład dzisiejszych
wypowiedzi gen. dyw. Czabana powielanych przez media. Panowie w wyższych
sztabach zajęci są korespondencją między sobą do tego stopnia, że pozbawienie
armii jednostek wojskowych byłoby przez nich niezauważone przez kilka lat. Nie
podzielam opinii, że są winni tylko politycy. Winę ponoszą sztaby uznając
miernych,ale wiernych za "swoich" z pożądaną znajomością języków i
ukończoną uczelnią zagraniczną. Takich bowiem ludzi proponuje się na kolejne
stanowiska i wymusza na szefach różnymi metodami ich mianowania. Szkoda też że
cywilna kontrola nad armią nie dostrzega pozornych, drobnych oszczędności
budżetowych(bo na tym wszyscy się znają mając przed oczami budżety domowe), a
nie rozlicza tych którzy prowadzili i prowadzą permanentną restrukturyzację Sił
Zbrojnych kosztującą na przestrzeni lat miliardy.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.86650 Seconds