Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Warkocki: Reguły interpretacji, reguły przyzwoitości Drukuj
Błażej Warkocki   
15.03.2008

W najnowszym numerze „Krytyki Politycznej” (nr 14) można znaleźć obszerny esej pióra Elizy Szybowicz Comme il faut 2. O prozie i Paszporcie Jacka Dehnela , w którym – jak wskazuje podtytuł – autorka analizuje i interpretuje dwie sprawy: po pierwsze zatem twórczość prozatorską Dehnela, po drugie – fenomen jej recepcji.

Tekst odnalazł również zainteresowany autor. Wrażeniami z lektury podzielił się w obszernej odpowiedzi, jaką można znaleźć na portalu www.nieszuflada.pl. W gruncie rzeczy najistotniejsza jest w niej stosowana retoryka, a nie zawartość merytoryczna. Główny błąd, który popełnia Jacek Dehnel – to niezrozumienie reguł interpretacji. Wskazała na to już jedna z internautek. Mylenie „tekstu” i „rzeczywistości” – zwłaszcza w kontekście tak bardzo biografizującej twórczości. By nie plątać się w abstrakcje, posłużmy się przykładem - gdy Eliza Szybowicz pisze: „Jacuś urodził się ze stałym dochodem, w prawach”, to odnosi się do bohatera powieści pt. Lala, który w ten sposób jest tam nazywany (Jacuś). Nic nie mają więc do rzeczy zapewnienia Jacka Dehnela, że utrzymuje się ze stypendiów i nagród, a edukację pobierał na publicznym uniwersytecie.

Interpretatorka analizuje (a robi to świetnie) wewnętrzną logikę powieści. Zauważa zatem, że dzielna babcia Lala zawsze stoi po właściwej stronie, ale nigdy się jej z tego tytułu nic nie dzieje. Gdy logika prawdopodobieństwa szwankuje, w powieści stosuje się rozwiązania magiczne – w postaci np. bogini Fortuny, która Lalę ratuje z opresji. Jak reaguje na tę konstatację Dehnel? Z całą naiwnością łamie reguły interpretacji: oskarża Szybowicz o to, że chciałaby, aby jego babcia oberwała kastetem. Otóż nie, dam głowę, że nie chciałaby. Podsumujmy: Lala, Jacuś, kuzynek Zdziszek, Mechowa – to bohaterowie powieści Jacka Dehnela pt. Lala i jako tacy są analizowani.

Jednak gdy Szybowicz uważa za okrutne „pointowanie telewizyjnego programu kulturalnego wetknięciem płyty z muzyką awangardową w brudne ręce bezdomnego, nocującego na dworcu” to z cała pewnością ma na myśli autora, a dokładniej – jego wizerunek publiczny. Jest to kwestia kluczowa, wyakcentowana już w pierwszym akapicie eseju („Jacek Dehnel posiada parantele, koligacje, stosunki i znajomości. […] Jacek Dehnel jest bezpośrednim spadkobiercą kultury europejskiej”.) Niewątpliwe bowiem głównym celem eseju Szybowicz jest również interpretacja powodów powszechnego aplauzu jaki spotkał Lalę, czyli – by użyć sformułowania eseistki – dlaczego „wielkie nic w powieści Dehnela jednogłośnie okrzyknięto czymś”.

Zachowanie tej prostej reguły mogłoby nieco usprawnić komunikację, choć na porozumienie raczej bym nie liczył. Choć przecież cuda się zdarzają. A jeśli nie cuda – to może z pomocą przybędzie bogini Fortuna?

Na wypadek jej absencji - słów kilka o regułach przyzwoitości. Pomijam fakt, że Dehnelowi nie przeszkadza, że oponentka jest dość bezceremonialnie obrażana przez jego fanów z nieszuflady („towarzyszka Szybowicz” to jedno z łagodniejszych określeń, które wywołuje dalsze, łatwe do przewidzenia konotacje). Pomijam nawet niewiarygodnie mentorski ton wypowiedzi Dehnela. Na kilka chwytów retorycznych chciałbym jednak zwrócić uwagę.

Dehnel w swej (można odnieść wrażenie – starannie przemyślanej, a jednocześnie emocjonalnej) polemice nieustannie posługuje się formułą „Pani Szybowicz”. Ale tylko w tym wypadku. O innym (pobocznym) bohaterze polemiki nie mówi się „P. Śliwiński”, lecz prof. Śliwiński. Niby nic – a jednak gdzieś to już słyszeliśmy. Słowo „pani” w tej konfiguracji występuje w funkcji epitetu. Jest to skądinąd część dyskursu radiomaryjnego: gdy chce się tam zaznaczyć dyskwalifikujący dystans wobec danej osoby, stosuje się taką właśnie strategię (patrz różnica pomiędzy „pan Gross powiedział” a „prof. dr hab. X” zauważył). W ten sposób słuchacz szybko może odgadnąć kto jest dobry, a kto zły. Dehnel postępuje dokładnie w ten sam sposób. Fakt ten jednak zupełnie blednie, gdy dowiadujemy się, że w eseju Elizy Szybowicz, klasowej resentymentalistki „Duch Melanii Kierczyńskiej powstał z grobu i domaga się słusznych ideologicznie utworów literackich”. To już chyba cios poniżej pasa, mało elegancki, zwłaszcza w wykonaniu kogoś kto lubi nosić cylinder.

W polemice Dehnela przewija się nieustannie wątek dowodzący, że jego interpretatorka jest głupia, niedouczona, nierzetelna i przysypiająca na kursie poetyki na pierwszym roku filologii polskiej. Mało to wyrafinowane – ale w ferworze dyskusji być może uzasadnione. Gorzej – gdy autor zaczyna odwoływać się łapczywie do wyższych instancji, a przy okazji – denucjacji. Dowiadujemy się zatem, że Eliza Szybowicz jest doktorantką prof. Piotra Śliwińskiego. Po pierwsze to nieprawda, po drugie – fakt czy i czyją Szybowicz jest doktorantką nie ma żadnego znaczenia. Może oprócz tego elementu denucjacji – bo co powinien zrobić prof. Piotr Śliwiński z doktorantką, która ma kłopoty „z rozróżnianiem gatunków literackich godnymi gimnazjalisty”?

Niewątpliwie esej Elizy Szybowicz – nonkonformistyczny, wnikliwy, czuły na szczegół, bogaty w konteksty i, przyznajmy, kąśliwy – to potencjalne zarzewie bardzo ważnych dyskusji. O modernizmie, uniwersalności, współczesnej literaturze i łatwych sposobach jej odbioru. Dyskutujmy zatem. Dbajmy przy tym o reguły - choćby interpretacji i przyzwoitości - bo tylko wtedy dyskusja może mieć sens.

  

Komentarze
Dodaj nowy
anomia_z_mlekiem  - O "złym obszarniku w cylindrze"   |15.03.2008 18:27:11
Z radością powitałem tekst p. Elizy Szybowicz i powyższy głos. Jako
czytelnik nieszuflady pamiętam jeszcze czasy (4 lata temu?), kiedy Jacek
Dehnel stawał się osobowym emblematem owego serwisu poetyckiego. Do
tej pory brakowało tego typu debaty, toczącej się na/w innym kanale
niż rzeczona nieszufla. A zwróćmy uwagę, że powinno się tam (jeśli
nie - trzeba) pisać - mówiąc skrótowo i z przekąsem - językiem Jacka Dehnela, a w każdym razie takim, w którym Poeta czuje się swobodnie i
bezpiecznie.

Zarzuty w rodzaju tych ukutych przez p. Szybowicz,
skierowanych w stronę miałkości narracyjnej i fabularnej
"Lali" czy "Rynku w Smyrnie" zwykle kwituje
się sprytnym wykrętem analitycznym: "Przecież chodzi o to, że
bohaterem jest sama opowieść!". Zresztą atakowanie autora
i patrzenie na dzieło przez pryzmat jego biografii wyśmiewane jest
przez wszystkich krytyków literackich. Dehnel prowokuje, ale doskonale
wie, że ewentualny atak łatwo może być zaszufladkowany jako
niepotrzebne socjologizowanie, a nie daj Boże - lewackość. Widzimy więc, że
śluz, przez które może nam umknąć, bezpieczników, które z
łatwością uruchamia, sojuszników, którzy przybywają z odsiedzą z
różnych gałęzi życia społecznego i aspołecznego - jest co nie miara. Tym
bardziej docenić należy odwagę p. Szybowicz, która sumiennie i
systematycznie rozpracowała relacje między warsztatem i stylem literackim
Jacka Dehnela, a jego autoprezentacją i
działalnością (hiper)medialną.

Małym zgrzytem jest tylko to, na co
zwrócił uwagę sam adresat zarzutów, nawet jeśli udało mu się to tylko na
drodze błędnego rozpoznania: przeskoki między "Jackiem"
a "Jacusiem", czyli postacią rzeczywistą i bohaterem powieści,
mogą mylić tropy. Widać jednak, że ten zabieg miał stanowić
pytanie, którego Poeta nie zrozumiał, udzielając symptomatycznej
wypowiedzi (tłumaczenie się).

Wypada tylko powtórzyć za p.
Warkockim: "Dyskutujmy zatem". Możemy również zastanawiać się,
czy warto kruszyć kopię o jedną ikonę współczesnej "wysokiej
popkultury". Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli zwrócimy uwagę na
dyskursywną winorośl, która na samej tylko nieszufladzie roztoczyła wokół
Dehnela wielokilometrowe pnącze.

W tym też punkcie zwracam się do
p. Warkockiego z uprzejmą prośbą: proszę o jakiś bezpośredni link do
repliki Jacka Dehnela na www.nieszuflada.pl, bowiem szukałem jej przez
blisko dwie godziny, po czym skapitulowałem. Proszę mi też wybaczyć formę
komentatorskiego szorta, a zarazem jego niską jakość.

(przepraszam
także za retoryczne przypisanie niektórym postaciom
tytułu "p.", przy jednoczesnym pozbawieniu ich antagonistów
tejże tytulatury)
anomia_z_mlekiem   |15.03.2008 18:33:08
Olaboga, także i mnie przytrafił się językowy lapsus/symptom: powinno być
"odsieczą", a nie "odsiedzą", nie mam intencji umieszczania
nikogo w zakładach penitencjarnych za zajmowanie ww. stanowisk.
arturos   |15.03.2008 19:21:17
Proszę o tytuł tej polemiki w nieszufladzie.
Sekstus_Empiryk   |15.03.2008 19:41:05
no to przyznam się,że lektura Dehnela budziła u mnie zawsze uczucie
znudzenia…a zachwyty nad nim? można powtórzyć spostrzeżenia Gombrowicza o
społeczno-środowiskowym przymusie "zachwycania się" - niby oklepane, ale
jakże prawdziwe
Dehnel to jałowość klasycyzmu ( jako postawy, nie chodzi o styl
klasycystyczny )
harper lee   |16.03.2008 09:16:46
Król jest nagi - wątek dodany przez Tajna Polska
Można też znaleźć przez
wyszukiwarkę na stronie, wpisując Szybowicz i zaznaczając opcję "w
tekstach"
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 15.03.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.79631 Seconds