Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Walicki: Tusk w objęciach Putina mnie nie dziwi |
|
|
prof. Andrzej Walicki* w rozmowie z Michałem Sutowskim
|
|
14.04.2010 |
Michał Sutowski, Krytyka Polityczna: Politykę historyczną zorientowaną antyrosyjsko kojarzy się potocznie z projektem IV RP. Czy faktycznie to prawica ma monopol na polityczną rusofobię?
Andrzej Walicki*: Nie ma, niestety. Co zresztą bardzo ciekawe, wśród samej prawicy zdarzały się wyłomy. Część formacji postendeckiej uważała, że ścisły sojusz z Rosją oparty na jakiejś formie słowiańskiej więzi jest jedynym ratunkiem dla Polski – oczywiście przed zarazą ze strony liberalnego, zdemoralizowanego Zachodu. Na przykład Roman Giertych pisał takie rzeczy na początku lat 90. Ale w większości polska prawica narodowa traktuje Rosję jak wroga. W dużej mierze wynika to z przekonania, całkowicie błędnego, że istnieje ścisła kontynuacja między projektem sowieckim, komunistycznym, a polityką współczesnej Rosji. Zapominamy, że to przecież Rosja wystąpiła ze Związku Radzieckiego! W epoce jelcynowskiej kraj ten przeszedł serię bardzo bolesnych reform, rabunkową prywatyzację, to był naprawdę straszny okres dla Rosjan. […]
Wracając do pańskiego pytania – nieżyczliwe gesty i posunięcia Polski wobec Rosji zdarzały się od samego początku III RP. Rosjanie traktowali nas wtedy bardzo życzliwie – nasze reformy traktowali jako wzór przemian, a niektórzy skłonni byli nawet przyznawać Polsce jakąś formę „wyższości” kulturowej, nigdy nie kwestionowali na przykład naszej przynależności do cywilizacji zachodniej!
A jak to wyglądało z naszej strony?
W czasach rządu Mazowieckiego, minister Skubiszewski prowadził tzw. politykę dwutorową: utrzymywał jednocześnie dobre stosunki z Moskwą i z nowymi państwami, a nawet republikami sowieckimi, które formalnie nie odzyskały jeszcze niepodległości. Rosjanie przymykali na to oko. Niestety, kiedy tylko pozałatwialiśmy „własne sprawy”, na przykład niemieckie gwarancje granic na Odrze i Nysie Łużyckiej, natychmiast przeszliśmy do polityki bardziej konfrontacyjnej.
Przykładem może być sprawa wycofania wojsk radzieckich z Polski. Nieoficjalnie pojawiały się głosy, że żołnierze Armii Czerwonej powinni opuszczać Polskę w zaplombowanych wagonach, pod eskortą polskiej policji. Ambasador Ciosek, mimo moich próśb, nie był w stanie oficjalnie tych postulatów zdementować. „Jak międzynarodowi przestępcy!” – tak skomentował tę sytuację rosyjski głównodowodzący, gen. Dubynin i odpowiadał równie buńczucznie, że Armia Radziecka opuści Polskę z rozwiniętymi sztandarami wtedy, kiedy będzie chciała. To nie tworzyło dobrej atmosfery.
A kwestia katyńska? I kolejne rocznice obchodów Dnia Zwycięstwa?
Jeśli chodzi o Katyń, to musimy pamiętać, że Rosjanie ujawnili prawdę już w epoce Gorbaczowa, Jelcyn zaś przekazał stosowne dokumenty stronie polskiej. […] Ale obchody rocznicy zakończenia II wojny światowej to już zupełnie kuriozalna sprawa. Nie wszyscy pamiętają, że na obchody 50. rocznicy do Moskwy nie pojechał prezydent Wałęsa, a ówczesny premier Józef Oleksy pojechał jako… osoba prywatna. Zarzucano mu zdradę, grożono postawieniem przed Trybunałem Stanu. […]
Warto przypomnieć w tym miejscu słowa Jerzego Giedroycia, który pisał w roku 1998: „Wszyscy ci politycy i dziennikarze polscy, którzy potępiają w czambuł Jałtę i Poczdam, którzy wypowiadają się tak, jak gdyby chcieli retroaktywnie wyprowadzić Polskę z koalicji antyhitlerowskiej, którzy zapominają albo nie wiedzą, że udział w tej koalicji jest jedynym tytułem Polski do jej obecnych granic […] wszyscy oni działają na szkodę Polski i oddalają perspektywę pełnej normalizacji stosunków między opinią polską a opinią sąsiadów ze wschodu i zachodu […]”.
Te słowa pasują do sytuacji dekadę późniejszej: w czasie obchodów 60. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem w Polsce całkiem serio rozważano, czy w obliczu tryumfalistycznej retoryki prezydenta Putina, nie powinniśmy zbojkotować uroczystości. Zastanawiano się, czy nie dołączyć do państw takich jak Estonia czy Łotwa, a więc takich, które faktycznie nieszczególnie mają tytuł do uczestniczenia w tym święcie… Oczywiście wielkim błędem ówczesnego prezydenta Rosji była nerwowa reakcja – po wrogich publikacjach w polskiej prasie, ostentacyjnie pominął on udział Polaków w wojnie z III Rzeszą, w której stanowiliśmy przecież czwartą siłę wojskową. […]
Czy w pana opinii nastąpiła jakaś poważna zmiana, jeśli chodzi o ten nieżyczliwy paradygmat relacji polsko-rosyjskich? Czy katastrofa pod Smoleńskiem może nas – obie strony – czegoś nauczyć?
Zmiany oceniam jako pozytywne. Wykonano – a zwłaszcza Rosjanie wykonali - mnóstwo pozytywnych gestów. Dotyczy to zarówno zwykłych ludzi, jak i polityków, urzędników państwowych. Co ważne: te gesty zostały w Polsce dostrzeżone. To wygląda zresztą dość osobliwie, bo Polacy cieszą się z życzliwości Rosjan, ale jednocześnie się jej dziwią. Tymczasem podejście takie nie ma podstaw w realnych nastrojach – wśród Rosjan głęboka niechęć do Polaków występuje bardzo rzadko, dużo częściej mamy do czynienia z niechęcią Polaków do Rosjan. Ich wrogość jest najczęściej reaktywna. Przykładem może być choćby Stanisław Kuniajew [redaktor naczelny pisma kulturalno-literackiego „Nasz Sowriemiennik”], autentyczny polonofob, który przyznaje się do fascynacji polską kulturą, ale nie może znieść powszechnej – w jego mniemaniu – postawy „pańskiego” lekceważenia Rosjan przez Polaków. […]
Mnie na przykład w ogóle nie dziwi widok Donalda Tuska w objęciach z Władimirem Putinem, łączy ich tak naprawdę bardzo wiele. Obaj mają wbudowany pewien zasadniczy odruch antykomunistyczny, choć oczywiście Putin funkcjonuje w bardziej złożonej rzeczywistości. […]
Czy dziś jest zatem szansa na trwalsze pojednanie polsko-rosyjskie?
Kilka wypowiedzi ważnych autorytetów budzi moją nadzieję. Jeden z hierarchów Kościoła powiedział, że być może ten wielki gest – „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” - trzeba powtórzyć, tym razem w stosunku do braci Rosjan. Myślę, że to świadectwo ważnej zmiany w świadomości naszych elit.
Fragmenty wywiadu z Andrzejem Walickim, który wkrótce ukaże się w „Krytyce Politycznej”.
*prof. Andrzej Walicki – historyk idei, emerytowany profesor Uniwersytetu Notre Dame (USA) i członek Polskiej Akademii Nauk PAN. Autor licznych prac z zakresu filozofii społeczno-politycznej, tłumaczonych na wiele języków, badacz myśli rosyjskiej, polskiej filozofii narodowej, historii marksizmu i myśli liberalnej.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 14.04.2010 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...