NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Vaclav Havel nie żyje Drukuj
Jacek Kuroń   
18.12.2011

Umówiliśmy się na Śnieżce.


Zerwałem się obstawie w Warszawie, współpracownik Nowej, Marcin Jabłoński, zawiózł mnie do Łodzi, a tam wsiadłem do pociągu jadącego do Jeleniej Góry. O świcie byłem w Karpaczu. Wiedziałem już, że jeżeli będą mnie szukać miejscowi, to z pewnością rozpoznawać mają ze zdjęcia, więc żeby im to utrudnić, ochoczo dołączyłem do wycieczki budowlanych, zabawiając dowcipami jakąś tęgawą panią. Wsiadłem na wyciąg. Hej, góry, lasy, jak dobrze było wyrwać się z tego wiru pracy, wysiłku i napięcia. Już dojeżdżając zobaczyłem Adasia i Jasia, którzy lekceważąc zasady bhp wymachiwali do mnie wesoło. Poszliśmy do schroniska, gdzie, o cudzie PRL-u! okazało się, że jest pyszna golonka i zapijając ją piwem, czekaliśmy na Antka, który trochę się spóźniał. Trzeba było w końcu ruszyć na drogę przyjaźni polsko-czechosłowackiej, tak się ten szlak nazywał, a myśmy go nazywali drogą przyjaźni z NRD, bo tylko Niemców nie chcieli tamtędy puszczać. Już z daleka zobaczyłem Tomka Petrziwego, który szedł po czeskiej stronie, a potem skręcił w takie ustronne miejsce, gdzie pod jodłami były stoły i ławki. Pogoda wspaniała, czerwiec. Siedzieliśmy wokoło stołu z dwoma rzecznikami Karty, Václavem Havlem i Martą Kubišovą, prześliczną dziewczyną i ponoć piosenkarką niezgorszą. Jej chłopiec robił nam zdjęcia. Zaczęliśmy od razu od ustalenia wspólnego oświadczenia, bo nie było wiadomo, jak długo uda nam się tu zabawić, czy nas zaraz nie zdejmą.


Napisaliśmy, że w dziesiątą rocznicę wydarzeń 1968 roku przedstawiciele Karty 77 i KSS „KOR” spotkali się na granicy polsko-czechosłowackiej: „…zbratani w obronie prawdy, praw ludzkich i obywatelskich, demokracji, sprawiedliwości społecznej i niepodległości narodowej, deklarujemy wspólną wolę dochowania wierności tym ideałom i działania w ich duchu”. A potem długo dyskutowaliśmy o współpracy. W pewnym momencie doszedł Antek Macierewicz, który spóźnił się, gdyż czekał na najświeższy numer „Głosu”.


Nie będę ukrywał, że całe to spotkanie zrobiło na nas wszystkich kolosalne wrażenie. Tam te wszystkie tajne i jawne policje, konfidenci, a my siedzimy sobie przy stole, na którym rum, salami, ser, chleb – wszystko z przepastnej torby Havla, nad nami szumią jodły i zbratani dyskutujemy, jak obalić wspólnego tyrana. Tak jakby zaczęło się w tym momencie realizować wspólne marzenie, żeby z niewoli wyrwać się przez przyjaźń. Co prawda oni byli jeszcze daleko za nami i wyraźnie dało się to odczuć w dyskusji. Byliśmy na innym etapie, bo nam już nie wystarczał duch oparty na związkach grup nieformalnych czy przyjaźni osób. Zaczynaliśmy już potrzebować właśnie formalności, struktur i komitetów, a oni jeszcze nie. Duże wrażenie zrobił na nich „Głos” i nasze opowieści o technice. W związku z tym umówiliśmy się wstępnie na współpracę w dziedzinie poligrafii, Havel dał nam tekst do „Krytyki” i zaplanowaliśmy wspólne seminarium. Od czasu do czasu przychodził żołnierz WOP-u i sprawdzał, czy jesteśmy, bo mu się liczba turystów przechodzących nie zgadzała. Zbliżał się, liczył nas i wracał. Upojeni sukcesem wracaliśmy do Warszawy.


Tymczasem na miejscu czekały nas baty. Starsi Państwo oburzyli się na nas, że pojechaliśmy tak sobie, bez uzgodnienia, a to należało jednak ustalić i wtedy oni by nas delegowali. Trochę pokrzyczeli, ale w końcu zaakceptowali i komunikat ze spotkania się ukazał. Wielka to była sensacja. Dla mnie oczywiste było, że drugi raz ten numer nie przejdzie, więc postanowiłem już nie jechać. Tymczasem dwudziestego września chłopcy pojechali znowu i znowu im się udało. Tym razem był z nimi Zbyszek Romaszewski. Z tamtej strony przybyła większa grupa, kilkanaście osób, w tym: Szabata, Havel, Kubišova, Petrziwy, Heydanek, Nemec. Przywieźli list do wszystkich narodów więzionych w obozie sowieckim. Wszyscy byli w nim wymienieni: Czesi, Słowacy, Węgrzy, Niemcy, Rosjanie i mieszkańcy innych republik. Bardzo się tam wszyscy zaprzyjaźnili i oczywiście przyrzekli sobie, że wkrótce zobaczą się znowu.

  

Fragment Autobiografii Jacka Kuronia.
 
 — 

W niedzielę, 18 grudnia 2011 roku, zmarł Vaclav Havel, ostatni prezydent Czechosłowacji oraz pierwszy prezydent Republiki Czeskiej, wybitny działacz opozycji demokratycznej lat 70. i 80, Kawaler Orderu Orła Białego. 

  

havel_kuron.jpg

[fot. archiwum]

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
zioloski   |18.12.2011 17:58:46
Vaclav dziękujemy.
trzygrosze  - Wspaniały tekst!   |18.12.2011 18:05:01
Zresztą jak cała "Autobiografia".

Sypie się świat dawnej opozycji
demokratycznej. Trzeba mieć nadzieje, że znajdą się godni następcy.
l.  - ważna wypowiedź VH   |18.12.2011 19:58:45
V.Havel w rozmowie z A. Michnikiem [2008] :
Z jednej strony wszystko jest coraz
lepsze - co tydzień nowa generacja telefonów komórkowych. Ale żeby móc się nimi
posługiwać, potrzebujesz szczegółowych instrukcji. Więc czytasz instrukcje
zamiast książek, a w wolnym czasie oglądasz telewizję, gdzie piękny, opalony
chłopak z reklamy wykrzykuje, że jest szczęśliwy, bo ma kąpielówki firmy X.

Z
rozwojem tej konsumpcyjnej, globalnej cywilizacji rośnie rzesza ludzi, którzy
nie tworzą żadnych wartości. Są tylko pośrednikami, konsultantami, agentami PR.
Niby masz w supermarkecie ogromny wybór, ale w rzeczywistości to jest fałszywa
różnorodność. Przestają istnieć centra społecznej samokontroli - małe sklepy czy
knajpki. Idzie to w parze z niszczeniem środowiska naturalnego.

Wszystko to
wydaje mi się bardzo niebezpieczne i nie wiem, czy cywilizacja jest w stanie
sama się opamiętać bez wielkich wstrząsów czy tsunami. W każdym razie czuję
potrzebę jakiejś egzystencjalnej rewolucji. Coś się musi zmienić w świadomości
ludzi.

Tego nie da się naprawić żadnym technokratycznym trikiem. W dzisiejszym
świecie traci znaczenie osobowość polityczna. Liczy się przede wszystkim
krótkotrwała perspektywa. Tak na lewicy jak i na prawicy panuje ideologia
wzrostu i kult nowości. Tak jak z proszkiem do prania, masz tam napisane:
"nowy!", a następnego dnia masz jeszcze nowszy i nie wiesz, czym one się
różnią. Politycy, chcąc osiągnąć sukces, nie potrafią przeciwstawiać się temu
kultowi nowości, zmiany, postępu i wzrostu. W końcu stanowią tylko odbicie
swoich społeczeństw. I ja też w naszym świecie nie widzę dziś wielkich
autorytetów moralnych czy duchowych.
Anonimowy   |18.12.2011 21:11:48
Tak dużym problemem jest rosnąca automatyzacja naszego świata.
adalbi  - zamiast niewypowiadalnego smutku - Marta Kubisova   |20.12.2011 13:51:19
http://www.youtube.com/watch?v=uSFwkrzHSlk&feature =related
Robson   |26.12.2011 11:41:39
Ostatnio sporo nowych faktów o nim się dowiedziałem i szczerze powiedziawszy nie
sądziłem, że aż tyle zrobił.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.12.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.93887 Seconds