|
Ann Lee
|
|
21.09.2004 |
W czasie porównywalnym do przerwy na reklamy (ale za to w prime time’ie
i na Jedynce!), Monika Olejnik uporała się z problemem aborcji, z
którym społeczeństwo boryka się od piętnastu lat. Stało się to możliwe
dzięki zaciętej postawie posłanki Zyty Gilowskiej.
Gilowska, zacięta jak kukułka, niczym mantrę powtarzała: zmiany ustawy
aborcyjnej nie będzie, zmiany ustawy aborcyjnej nie będzie, zmiany
ustawy aborcyjnej nie będzie…
Merytoryczna zawartość argumentów
uzasadniających to wyjątkowo konsekwentne stanowisko sprowadzała się do
osobistego poręczenia pani poseł i wyrażonej publicznie nadziei, że
ludzie w końcu się opamiętają.
Można się tylko pocieszyć, że zamiast „ludzie” nie powiedziała „kobiety”.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 22.09.2004 )
|
Proszę Pani, ale to się i tak stać mu...
"Jak poszczuję kogoś psem, nie ch...
Ale wierzę, że ruskie służby nie obcy...