NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Szymborska: Rekonstrukcja? Nie, dziękuję Drukuj
Dota Szymborska*   
01.10.2010

Od niedafot. bazylek100 CC(by)wna w Polsce coraz popularniejsze są inscenizacje historyczne. Zaczęło się niewinnie – kilku entuzjastów przygotowywało miecze, zbroje, by raz jeszcze odegrać średniowieczną bitwę. Dawne czasy, odrealniona historia nie przeszkadzały nikomu. Teraz sięgamy do bliższej. Po inscenizacji wydarzeń z Powstania Warszawskiego przyszedł czas na odegranie likwidacji getta w Będzinie.


Do wzięcia udziału w rekonstrukcji zachęcało ogłoszenie umieszczone na internetowej stronie miasta. Zgłosiło się prawie dwieście osób. Jak opowiada organizator Adam Szydłowski, na co dzień bierze udział w teatrze, gdyż udziela w Urzędzie Stanu Cywilnego ślubów, a od święta przemienia się w Lindnera, gestapowca, który dowodził likwidacją getta. Kierownik USC od lat interesuje się historią, chce, by każdy mieszkaniec Będzina znał losy swojego miasta. W zeszłym roku zorganizował przedstawienie o pierwszych dniach wojny, w tym roku „zlikwidował” getto, a w przyszłym będzie pokazywał, jak wojska radzieckie wkraczają do miasta. Szydłowski jest bardzo dumny z tego, że udaje mu się pozyskać sponsorów, a o jego rekonstrukcjach mówią media. Jednocześnie ma trochę żal do dziennikarzy, że wolą pisać o tym, że w inscenizacji biorą udział gimnazjaliści, a nie opisywać będzińską historię.

 Emocje


Co czuje młoda mężatka, gdy widzi, jak urzędnik, w obecności którego ślubowała miłość mężowi, biega w mundurze gestapo, dowodząc żołnierzami, którzy zapędzają Żydów do ciężarówki? Co myśli matka chłopca, patrząc, jak „na niby” strzela do Żydów? Czy ojciec gimnazjalistki cieszy się, że jego córka ma przyszytą gwiazdę Dawida? Szydłowski mówi o emocjach, jakie towarzyszą mu w czasie każdej inscenizacji. Wspomina, jak reagowała publiczność, opowiada o łzach wzruszenia, o zapamiętaniu w odgrywanej roli.

Urzędnik Szydłowski zmienia się w urzędnika Lindnera. Realizuje plan. Jest skrupulatny, wszystko ma być jak w zegarku. Dba o każdy szczegół, raz ubiera wypastowane mokasyny, raz błyszczące oficerki. 


Wrześniowa sobota w Będzinie


11 września 2010 roku sto kilkadziesiąt osób przemieniło się w esesmanów i Żydów. Szydłowski opowiada, że niektórzy, przychodząc na próby, od razu mówili, kim chcieliby być, inni czekali, aż organizatorzy im doradzą. Ważny był wygląd. Jak w czasie wojny – ten „dobry” pozwalał wcielić się w gestapowców, ciemna karnacja narzucała rolę po drugiej stronie barykady. Aktorzy (część naturszczyków, część profesjonalistów) od wakacji kompletowali stroje. Ciekawe, czy gdyby losowano role w inscenizacji, to mieszkańcy Zagłębia z takim samym entuzjazmem braliby udział w spektaklu? Organizatorzy uważali, że dzięki temu, że uczestnicy sami je wybierają, będą w nich bardziej przekonujący. 

Rekonstrukcja się udała. Żydzi zapakowani i wywiezieni, na fotografiach widać upuszczoną walizkę, pusty dziecinny wózek.

Naród, co żyje historią


Często czytamy o tym, że młodzież nie odróżnia wirtualnej rzeczywistości od otaczającego świata. Dorosłym nie podobają się gry, w których ich dzieci mają po kilka żyć. Wcielanie się w średniowieczne postaci i ogrywanie scen rycerskich nie wzbudza jednak takich emocji jak udawanie żołnierzy – katów z stosunkowo bliskiej przeszłości i uczestników niedawnych wydarzeń. Wygrana bitwa pod Grunwaldem a likwidacja getta: niby ta sama idea (odegrać wydarzenie historyczne), lecz znaczenie, wydźwięk i ładunek emocjonalny zupełnie inny. Może pojawić się obrzydzenie, gdy pomyślimy, że nasz dziadek mógł pomagać granatowej policji, strach, gdy naszej ciotce nie udało się uciec z transportu – każdy odbiera inaczej te wydarzenia historyczne. Żydzi w Będzinie, zomowcy na ulicach Warszawy – dotykamy wciąż niezabliźnionych ran. Dlatego tłumaczenie, że młodzież nie czyta książek i nie uczy się historii, a dzięki inscenizacjom poznaje dzieje swojego kraju czy miasta, nie przekonuje mnie. Czy nastolatek, który wkłada strój esesmana, dostaje replikę broni i krzyczy „Jude raus”, naprawdę poznaje historię? Roma Ligocka pisała o emocjach związanych z projekcjami Listy Schindlera. A co czują starzy mieszkańcy Będzina, którzy przed swoją kamienicą znów widzą znaną im historię?

Psychologowie pracują teraz z trzecim pokoleniem, które cierpi na traumę po wojnie i Zagładzie. W Będzinie maluchy na kilkadziesiąt minut zmieniają się w katów i ofiary. „Esesmani” mogą się potem pochwalić na dyskotece, jak oficerki stukały o zniszczony będziński bruk. Kilkunastoletnie „Żydówki” wymieniają uwagi na temat butów, płaszczy czy sukienek „z epoki”. Czy naprawdę potrzebujemy takich rekonstrukcji, by nie zapomnieć przeszłości?

Organizatorzy zapewniali, że inscenizacja odbędzie się bez brutalnych scen – zdjęcia pokazują krzyczące twarze. Szydłowski opowiada o pięćdziesięciu strzałach, jakie oddano w czasie „spektaklu”. Kilkadziesiąt młodych osób spróbowało, jak to jest być prześladowcą lub prześladowanym. Najgorsze jest to, że dzieciaki zagrały swoje role, a potem po prostu poszły do domu. 

  

W 1971 Philip Zimbardo przeprowadził słynny eksperyment, znany jako stanfordzki eksperyment więzienny (Stanford Prison Experiment). Spośród ochotników wybrano dwadzieścia cztery osoby, którym losowo przydzielono rolę więźnia albo strażnika. Badanie okazało się okrutną przygodą. Zimbardo udowodnił, że tak zwani normalni ludzie są w stanie stać się oprawcami. Eksperyment trzeba było przerwać po sześciu dniach (był zaplanowany na dwa tygodnie), gdyż „strażnicy” stali się bardzo brutalni. Wszystkich uczestników poddano potem terapii – i zdaniem naukowców udało im się bez uszczerbku na zdrowiu wrócić do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Zimbardo specjalnie wytypował zdrowe psychicznie, stabilne osoby, z których żadna nie miała przeszłości kryminalnej. Doświadczenie pokazało, jak bardzo grupa i sytuacja zmieniają zachowania człowieka. Inscenizacja stała się niebezpieczna dla jej uczestników. 


W Będzinie wcielającą się w różne role młodzież nagrodzono gromkimi brawami. Publiczność przyklasnęła, patrząc, jak śliczni aryjscy chłopcy upychają parchów na ciężarówki. Co kieruje ludźmi, którzy chcą patrzeć na odgrywane zbrodnie? Czy zazdroszczą esesmanom? Czy może czują się zaszczuci jak Żydzi?

Zabawa? Film?
 


Argument o edukacyjnym charakterze inscenizacji jest według mnie naciągany. Owszem, młodzież, dzieci i dorośli poznają historię, lecz jest to wiedza wyrwana z kontekstu. Ponadto rekonstrukcja to coś więcej niż proste poinformowanie o wydarzeniu sprzed lat. Tymczasowa zmiana tożsamości może pozostawiać wspomnienie mocy lub poniżenia, władzy lub bezsilności. W przypadku dzieci czy młodzieży może też powodować zaburzenia. Dorośli uczestnicy eksperymentu Zimbarda potrzebowali wsparcia terapeutów, by przepracować to, co z nim się działo podczas odgrywania roli strażnika lub więźnia. Uczestnicy inscenizacji w Będzinie zostali pozostawieni sami sobie. Ciężko oczekiwać, że nieprzygotowani rodzice pomogą swoim pociechom w tej sytuacji.

Nie przekonuje też argument, że inscenizacja jest podobna do filmu. Film przygotowują profesjonaliści i grają w nim profesjonalni aktorzy. Tutaj mamy do czynienia ze spektaklem w znaczącej części przygotowywanym przez historyków-amatorów i ochotników, którym sprawia satysfakcję udział w brutalnych scenach. Holokaust to często przeszłość nie do zrozumienia czy zaakceptowania dla człowieka dorosłego. W Będzinie stał się zabawą dla maluchów.

Szydłowski przekracza granice i mówi o trudnych tematach, lecz język inscenizacji nie zawsze jest właściwy do opowiadania o Holokauście. Za pomocą anegdoty czy przedstawienia można czasem wiele przekazać, lecz bez wcześniejszej wiedzy o danych wydarzeniach dostajemy przekaz niepełny, nierzadko mylący. Opowieść o będzińskich Żydach ograniczona do ich ostatniego dnia w mieście nie wystarcza, by zrozumieć ich historię.


Organizator wspomina, że aktorzy, którzy w inscenizacji o pierwszych dniach wojny grali Niemców, entuzjastycznie podchwycili pomysł wzięcia udziału w „likwidacji“ getta. Amatorzy przyzwyczajają się do odgrywania esesmanów. Szkoda, że rola Żydów była jednorazowa.

A za rok zobaczymy, jak Armia Czerwona wyzwala Będzin. Ciekawe, jaki będzie odezw mieszkańców miasta – czy równie entuzjastycznie będą chcieli odgrywać Rosjan?


*Dota Szymborska - absolwentka filozofii, socjologii i Szkoły Nauk Społecznych PAN, członkini Porozumienia Kobiet 8 Marca i kobiecej grupy Rosz Hodesz

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 01.10.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.97805 Seconds