Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Szlosek: Dorośli w szkole kłamią |
|
|
Monika Szlosek*
|
|
31.08.2010 |
Podręczniki szkolne to ucznia bogate źródło informacji na temat świata społecznego. Ze źródła tego wiedzę czerpią nie tylko uczniowie. Dla nich podręcznik ma być oknem na świat. Dla wszystkich tych, którzy do szkoły nie chodzą, a na podręcznik trafią przypadkiem, może być on ciekawym zbiorem informacji o świecie, który okno to uczniom otwiera. Okazuje się, że podręczniki, z których uczą się dzieci w szkołach przedmiotu nazywanego: wychowanie do życia w rodzinie, reprodukują stereotypy, popularyzują wiedzę pseudonaukowa dawno już zanegowaną i utrwalają negatywne wzorce.
Czego o świecie społecznym dowiemy się np. Z zatwierdzonego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej podręcznika Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum pod redakcją Teresy Król? O książce zrobiło się głośno po interwencji działaczy toruńskiego Stowarzyszenia Pracownia Różnorodności. Ani słowa o dyskryminacji. Ani słowa o lęku przed ujawnieniem się. Ani słowa o tym, że biseksualność i homoseksualność w niczym nie ustępują heteroseksualności i że nauka dawno to już ustaliła – wylicza Mateusz Korzus z SPR. – Zamiast tego są trzy strony z których wynika, że tylko heteroseksualność jest naturalna i wrodzona, że można do niej „wrócić”, jeśli się chce. Obok treści homofobicznych w książce znaleźć można fragmenty seksistowskie, dyskryminujące kobiety – a więc coś, co w szkolnym podręczniku znaleźć się nie powinno.
Męskość, kobiecość – dar którego nie można zmarnować głosi tytuł rozdziału, w którym autorzy podręcznika opisują różnice między kobietą a mężczyzną. Opis różnic fizycznych pomiędzy płciami kończy refleksja: „wymienione różnice wskazywałyby na to, iż mężczyźni górują nad kobietami”. Według autorów „dominantą psychiki kobiecej jest macierzyństwo. Podobnie jak ciało kobiety nastawione jest na poczęcie, noszenie i urodzenie dziecka, tak również jej psychika służy temu zadaniu […] Głównym celem zabiegów kobiety jest dom, który traktuje jako przystań, ciepłe i zasobne gniazdo”.
Podręcznik bardzo konsekwentnie definiuje kobiecość poprzez cechy związane jedynie z ciążą i macierzyństwem. „Widoczna ciąża jest dla kobiety powodem do dumy” czytamy w Wędrując ku dorosłości. Powiedzenie, że takie przedstawianie kobiecości i męskości jest bardzo krzywdzące, to za mało. Autorzy bardzo zgrabnie indoktrynują młode dziewczyny poprzez wielokrotne powtarzanie swojej jedynie słusznej wizji kobiecości. Kobiety, które pracują zawodowo bądź nie posiadają dzieci nazywają egoistkami albo kobietami skrzywdzonymi przez mężczyznę.
W podręczniku nie mogło zabraknąć stereotypowego obrazu ról płciowych, w którym kobietom przypada rola gospodyni domowej, opiekunki, przedszkolanki, a mężczyznom rola zapracowanego biznesmena, inżyniera czy policjanta.
Autorzy podręcznika sakralizują małżeństwo jako nierozerwalny związek kobiety i mężczyzny, a o współżyciu seksualnym piszą, że jest „zarezerwowane dla małżeństwa”. Bardzo często podkreślana jest wielka wartość ślubu kościelnego i rola kościoła katolickiego w funkcjonowaniu rodziny. Co dzieje się z rodzinami innego wyznania czy też ateistami? Czy takie rodziny nie są w stanie funkcjonować? Na ten temat autorzy Wędrując ku dorosłości milczą.
Poświęcony homoseksualności obszerny fragment, który wywołała oburzenie Stowarzyszenia Pracownia Różnorodności, w poprzednim wydaniu tego podręcznika znajdował się w rozdziale o dewiacjach seksualnych. W nowym wydaniu tematykę tę opisuje już cały rozdział. Homoseksualności poświęcono więcej miejsca, ale ilość nie przeszła w jakość. Choć może według autorów przeszła. Więcej stron przeznaczono na dokładniejsze opisanie osób homoseksualych, jako potrzebujące pomocy i chorych. Podręcznik zaleca terapię i duchową odnowę. Bardzo często autorzy podkreślają, że „wyleczenie” z homoseksualizmu jest możliwe. Na potwierdzenie swoich teorii przytaczają słowa… Jana Pawła II oraz mocno już dziś przestarzałe dane. Ważne miejsce zajmuje w podręczniku przedstawienie stanowiska kościoła katolickiego w sprawie homoseksualizmu. Co takie informacje robią w podręczniku, z którego uczymy dzieci w świeckich szkołach? Czy ich miejsce nie jest w książkach do religii? Jak MEN mógł zatwierdzić do użytku Wędrując ku dorosłości? Nie wiem.
Im dłużej przeglądam tę książkę, tym bardziej jestem zaskoczona. Niezwykle ciekawy jest np. rozdział o prokreacji. Jedynym słusznym środkiem zapobiegania ciąży jest według autorów podręcznika metoda kalendarzykowa. Poświecono jej większą część rozdziału, a uporczywe powtórzenia są sposobem przekonania uczniów do tej, jedynej słusznej metody. Inne środki antykoncepcyjne taktuje się w książce jako nieskuteczne i niosące zagrożenie dla zdrowia kobiety. Używanie prezerwatywy np. jest nie tylko nieskuteczne ale także niekomfortowe. Najbardziej jednak autorzy demonizują tabletki hormonalne wyolbrzymiając skutki uboczne czy też strasząc przed czasochłonnymi badaniami ginekologicznymi. Według autorów stosowanie antykoncepcji może „prowadzić do utrwalenia postawy egoizmu i niedojrzałości psychoseksualnej”, a „nieakceptacja płodności […] stanowi naruszenie więzi małżeńskiej”.
Autorzy podręcznika nie zapomnieli o perswazyjnej sile obrazu. Książka jest bogato ilustrowana. Zdjęcia umieszczone w podręczniku są adekwatne do treści. Mniej więcej co kilka stron znajduje się zdjęcie małżeństwa, na którym mała biedna kobieta jest wtulona w silne ramiona swojego męża. Fotografie wyglądają jakby zostały wyciągnięte z rodzinnego albumu szczęśliwej, polskiej i katolickiej rodziny. Nie ma na nich ludzi innego wyznania, innego koloru skóry czy też kobiet pełniących inne role społeczne niż te, jakie im przypisuje patriarchalny świat. Na każdej stronie podkreślane są wartości katolickie, a każde inne niezgodne z wiarą katolicką są bardzo mocno negowane i potępiane.
To tylko kilka przykładów rażących przykładów reprodukowania stereotypów i utrwalania postaw homofobicznych zamieszczonych w podręczniku. Jest tego dużo więcej. Nie bez powodu książka oburzyła działaczy SPR, którzy wystąpili w tej sprawie do MEN oraz zaalarmowali Elżbietę Radziszewską, rządową pełnomocniczkę ds. równego traktowania. Czy tak powinny wyglądać podręczniki szkolne? Czy polityka równościowa w edukacji istnieje? Czy naprawdę chce,my uczyć gimnazjalistów, że „dominantą psychiki kobiecej jest macierzyństwo” a współżycie seksualne jest „zarezerwowane dla małżeństwa”?
Monika Szlosek* - koordynatorka Klubu Krytyki Politycznej w Toruniu
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.09.2010 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
"Czekam, aż szambo-bomba (bomba w...
Pani Kingo, powiem Pani szczerą prawd...