|
Trybunał Konstytucyjny uznał zróżnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn za zgodne z Konstytucją. Orzeczenie to od razu skrytykowali w typowy dla siebie sposób ekonomiści i pracodawcy. Przede wszystkim – argumentują komentatorzy – ze względu na krótszy staż pracy emerytury kobiet najprawdopodobniej będą dużo niższe. Tymczasem warto dodać, że w zreformowanym systemie emerytalnym wysokość emerytury zależy od przebiegu kariery zawodowej (wiek emerytalny jest tylko jedną z jego składowych). Kluczowe są indywidualne oszczędności (suma składek), które każdy ubezpieczony przekazuje do systemu emerytalnego.
Wielu ekspertów rządowych mówi o konieczności podwyższenia wieku emerytalnego kobiet, posługując się przy tym retoryką niskich emerytur. Kobiety generalnie krócej pracują z powodu obciążeń związanych z macierzyństwem i „przedwcześnie uciekają” z rynku pracy, wykorzystując niski wiek emerytalny – argumentują eksperci. Nie wspominają przy tym o specyficznej, historycznie ukształtowanej, roli kobiet w świadczeniu usług opiekuńczych. Ta rola jest napisana nie tylko dla kobiet w wieku produkcyjnym (opieka nad dziećmi i domem), ale też w wieku emerytalnym (opieka nad domem własnym, nad domem dzieci oraz nad wnukami). I w dużej mierze rola ta oraz jej skutki dla kariery zawodowej wynikają z tego, że kobiety starają się dostosowywać do braku polityki społecznej państwa.
Według CBOS 74% Polaków i Polek jest przeciwnych zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Żeby zrozumieć, skąd bierze się ta społeczna niechęć, trzeba sięgnąć do historii. Zróżnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn wprowadzono w Polsce w latach 50. Była to jeszcze jedna konsekwencja odgórnego wprowadzania mitycznej i nieistniejącej równości płci w państwie realnego socjalizmu. Założeniom zawodowej mobilizacji kobiet nie towarzyszył żaden plan wprowadzania realnej równości płci, zagwarantowania równych szans czy też prowadzenia odpowiednich programów edukacyjnych (nieośmieszających idei równości płci), w których propagowano by równy podział obowiązków w rodzinie.
Socjalistycznych przywódców nie interesowało urzeczywistnienie tej idei. Kobiety traktowane były instrumentalnie: jako potencjalni pracownicy, dorywczo mobilizowani do budowania gospodarki socjalistycznej. Jednocześnie socjalistyczne państwo poświęcało dużo uwagi kwestii rozwoju demograficznego potencjału Polski. Doprowadziło to do sytuacji tzw. podwójnego obciążenia kobiet pracą zawodową i darmową pracą świadczoną w domu. Podwójne obciążenie wynikało z polityki: państwo socjalistyczne nie rozwijało usług opiekuńczych w wystarczającym zakresie. Idea żłobków została skompromitowana tak samo jak zasada równości płci. Niski poziom usług, słabo wykwalifikowany personel i kiepska infrastruktura – wszystko to powodowało frustracje kobiet, które często zmuszane były organizować opiekę nad dziećmi wewnątrz rodziny. W przeciwieństwie do innych krajów socjalistycznych w Polsce płatny urlop wychowawczy wprowadzono dopiero w latach 80., i to tylko dla rodzin, których dochód nie przekraczał określonego progu.
W tym świetle łatwiej zrozumieć idee z lat 50. o zróżnicowanym wieku emerytalnym. Miała to być elementarna forma wsparcia dla kobiet obciążonych jednocześnie pracą zawodową i domową. We wczesnych latach 90. na to konserwatywne obyczajowo rozwiązanie nałożyły się liberalne ekonomicznie reformy (m.in. decentralizacja finansowania publicznej opieki nad małymi dziećmi, prowadząca do zmniejszenia jej roli).
Te obserwacje z przeszłości pozwalają dostrzec szerszy kontekst problemu pracy zawodowej kobiet i starzenia się społeczeństwa. Państwo powinno zrównać wiek emerytalny kobiet, a nie powtarzać błedy socjalizmu. Ale to zrównanie powinno być częścią pakietu polityki rodzinnej.
Po pierwsze, urlopy rodzicielskie. Wliczanie urlopów macierzyńskich i rodzicielskich do okresów składkowych (zapoczątkowanych przez PiS) to nie wszystko. Powinny wprowadzone zostać specjalne zachęty do korzystania z urlopów przez mężczyzn. Np. część zasiłku przepadałaby, gdyby jedno z rodziców nie wykorzystało części urlopu.
Po drugie, państwo musi mieć plan rozbudowy sieci żłobków i przedszkoli: nie wystarczy wykorzystanie środków strukturalnych, potrzebne jest systematyczne wsparcie finansowe z budżetu centralnego i wprowadzenia obowiązku prowadzenia placówek opiekuńczych przez gminy.
Jak duże znaczenie mają te dwie kwestie pokazują badania CBOS z kwietnia tego roku. Aż 65% przeciwników zrównania wieku emerytalnego wybrało „podwójne obciążenie” jako uzasadnienie swojego poglądu. Równie ważne jest to, czego oczekujemy od kobiet przechodzących na emeryturę wcześniej niż mężczyźni. Niech pomagają rodzinie i zajmują się wnukami – tak uważa 46% przeciwników zrównania wieku emerytalnego. Dane CBOS z grudnia 2009 na temat aktywności emerytów pokazują, że opieka nad wnukami czy prowadzenie domów dzieci stanowi główne (poza relaksem) zajęcie osób starszych. Robi to odpowiednio 40 i 47% emerytów, podczas gdy zaangażowanie na rzecz innych osób potrzebujących pomocy deklaruje tylko 12%!
Po trzecie, samo zrównanie wieku emerytalnego nie doprowadzi do automatycznego zaniku praktyk dyskryminujących osoby starsze w miejscu pracy. Wyoraźmy sobie, że pracodawcy nie będę chcieli zatrudniać kobiet w zaawansowanym wieku (co jest przecież bardzo prawdopodobne). Starsza kobieta, która nie może znaleźć pracy, przez krótki czas będzie miała prawo do zasiłku dla bezrobotnych, ale potem przejdzie do systemu opieki społecznej. Może będzie to mniejsze obciążenie dla systemu emerytalnego, ale z pewnością większe dla budżetu państwa. Nie mówiąc o powiększeniu się zjawiska ubóstwa i marginalizacji społecznej starszych kobiet. Dlatego potrzebny jest monitoring sytuacji osób starszych na rynku pracy.
Podsumowując, zrównaniu wieku emerytalnego i jego ewentualnego wyrównaniu towarzyszyć musi pakiet reform umożliwiający godzenie ról zawodowych i rodzinnych zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Dziś naczelnym hasłem polityków, ekonomistów i pracodawców jest „utrzymanie stabilności systemu emerytalnego” czy też „zrównoważenie finansów państwa”, czemu służyć ma (miedzy innymi) zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Ale żeby zrealizować nawet takie cele, potrzebny jest realny, szeroko zakrojony plan wsparcia pożądanych postaw: podejmowania i utrzymania pracy zawodowej przez kobiety czy braku dyskryminacji osób starszych przez pracodawców. Owszem, rząd powinien zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Ale nie może jednocześnie traktować aktywizacji zawodowej kobiet fragmentarycznie, jedynie jako rozwiązanie problemu zrównoważenia systemu emerytalnego.
Taka postawa może okazać sie przeciwskuteczna. Nie będzie oznaczać globalnych oszczędności, tylko przesunięcie między pozycjami budżetowymi. Realizacja takich celów, jak „oszczędzanie” i „poprawienie efektywności” okaże się tylko iluzoryczna.
Kolejny raz postulujemy więc całościowe podejście do polityki społecznej i przerwanie tradycji przypadkowych, fragmentarycznych reform, które pozornym załatwieniem jednego problemu powodują powstanie kilku innych. Orzeczenie TK nie stanowi żadnej przeszkody na drodze do zrównania wieku emerytalnego. I nie powinno stanowić dla rządu uzasadnienia do odłożenia w czasie mnóstwa potrzebnych reform.
*Dr Dorota Szelewa – pracuje w Bremen International Graduate School of Social Sciences w Niemczech, specjalistka od polityki społecznej.
** Michał Polakowski – doktorant w Maastricht Graduate School of Governance, Universiteit Maastricht, Holandia.
Czytaj tych samych autorów: Polityka społeczna oznacza wydatki
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...