Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Szelewa, Polakowski: Dlaczego warto zrównać wiek emerytalny Drukuj
Dorota Szelewa*, Michał Polakowski**   
20.07.2010

Trybunał Konstytucyjny uznał zróżnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn za zgodne z Konstytucją. Orzeczenie to od razu skrytykowali w typowy dla siebie sposób ekonomiści i pracodawcy. Przede wszystkim – argumentują komentatorzy – ze względu na krótszy staż pracy emerytury kobiet najprawdopodobniej będą dużo niższe. Tymczasem warto dodać, że w zreformowanym systemie emerytalnym wysokość emerytury zależy od przebiegu kariery zawodowej (wiek emerytalny jest tylko jedną z jego składowych). Kluczowe są indywidualne oszczędności (suma składek), które każdy ubezpieczony przekazuje do systemu emerytalnego. 


Wielu ekspertów rządowych mówi o konieczności podwyższenia wieku emerytalnego kobiet, posługując się przy tym retoryką niskich emerytur. Kobiety generalnie krócej pracują z powodu obciążeń związanych z macierzyństwem i „przedwcześnie uciekają” z rynku pracy, wykorzystując niski wiek emerytalny – argumentują eksperci. Nie wspominają przy tym o specyficznej, historycznie ukształtowanej, roli kobiet w świadczeniu usług opiekuńczych. Ta rola jest napisana nie tylko dla kobiet w wieku produkcyjnym (opieka nad dziećmi i domem), ale też w wieku emerytalnym (opieka nad domem własnym, nad domem dzieci oraz nad wnukami). I w dużej mierze rola ta oraz jej skutki dla kariery zawodowej wynikają z tego, że kobiety starają się dostosowywać do braku polityki społecznej państwa.


Według CBOS 74% Polaków i Polek jest przeciwnych zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Żeby zrozumieć, skąd bierze się ta społeczna niechęć, trzeba sięgnąć do historii. Zróżnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn wprowadzono w Polsce w latach 50. Była to jeszcze jedna konsekwencja odgórnego wprowadzania mitycznej i nieistniejącej równości płci w państwie realnego socjalizmu. Założeniom zawodowej mobilizacji kobiet nie towarzyszył żaden plan wprowadzania realnej równości płci, zagwarantowania równych szans czy też prowadzenia odpowiednich programów edukacyjnych (nieośmieszających idei równości płci), w których propagowano by równy podział obowiązków w rodzinie.


Socjalistycznych przywódców nie interesowało urzeczywistnienie tej idei. Kobiety traktowane były instrumentalnie: jako potencjalni pracownicy, dorywczo mobilizowani do budowania gospodarki socjalistycznej. Jednocześnie socjalistyczne państwo poświęcało dużo uwagi kwestii rozwoju demograficznego potencjału Polski. Doprowadziło to do sytuacji tzw. podwójnego obciążenia kobiet pracą zawodową i darmową pracą świadczoną w domu. Podwójne obciążenie wynikało z polityki: państwo socjalistyczne nie rozwijało usług opiekuńczych w wystarczającym zakresie. Idea żłobków została skompromitowana tak samo jak zasada równości płci. Niski poziom usług, słabo wykwalifikowany personel i kiepska infrastruktura – wszystko to powodowało frustracje kobiet, które często zmuszane były organizować opiekę nad dziećmi wewnątrz rodziny. W przeciwieństwie do innych krajów socjalistycznych w Polsce płatny urlop wychowawczy wprowadzono dopiero w latach 80., i to tylko dla rodzin, których dochód nie przekraczał określonego progu.

W tym świetle łatwiej zrozumieć idee z lat 50. o zróżnicowanym wieku emerytalnym. Miała to być elementarna forma wsparcia dla kobiet obciążonych jednocześnie pracą zawodową i domową. We wczesnych latach 90. na to konserwatywne obyczajowo rozwiązanie nałożyły się liberalne ekonomicznie reformy (m.in. decentralizacja finansowania publicznej opieki nad małymi dziećmi, prowadząca do zmniejszenia jej roli). 


Te obserwacje z przeszłości pozwalają dostrzec szerszy kontekst problemu pracy zawodowej kobiet i starzenia się społeczeństwa. Państwo powinno zrównać wiek emerytalny kobiet, a nie powtarzać błedy socjalizmu. Ale to zrównanie powinno być częścią pakietu polityki rodzinnej.

Po pierwsze, urlopy rodzicielskie. Wliczanie urlopów macierzyńskich i rodzicielskich do okresów składkowych (zapoczątkowanych przez PiS) to nie wszystko. Powinny wprowadzone zostać specjalne zachęty do korzystania z urlopów przez mężczyzn. Np. część zasiłku przepadałaby, gdyby jedno z rodziców nie wykorzystało części urlopu.


Po drugie, państwo musi mieć plan rozbudowy sieci żłobków i przedszkoli: nie wystarczy wykorzystanie środków strukturalnych, potrzebne jest systematyczne wsparcie finansowe z budżetu centralnego i wprowadzenia obowiązku prowadzenia placówek opiekuńczych przez gminy. 


Jak duże znaczenie mają te dwie kwestie pokazują badania CBOS z kwietnia tego roku. Aż 65% przeciwników zrównania wieku emerytalnego wybrało „podwójne obciążenie” jako uzasadnienie swojego poglądu. Równie ważne jest to, czego oczekujemy od kobiet przechodzących na emeryturę wcześniej niż mężczyźni. Niech pomagają rodzinie i zajmują się wnukami – tak uważa 46% przeciwników zrównania wieku emerytalnego. Dane CBOS z grudnia 2009 na temat aktywności emerytów pokazują, że opieka nad wnukami czy prowadzenie domów dzieci stanowi główne (poza relaksem) zajęcie osób starszych. Robi to odpowiednio 40 i 47% emerytów, podczas gdy zaangażowanie na rzecz innych osób potrzebujących pomocy deklaruje tylko 12%!


Po trzecie, samo zrównanie wieku emerytalnego nie doprowadzi do automatycznego zaniku praktyk dyskryminujących osoby starsze w miejscu pracy. Wyoraźmy sobie, że pracodawcy nie będę chcieli zatrudniać kobiet w zaawansowanym wieku (co jest przecież bardzo prawdopodobne). Starsza kobieta, która nie może znaleźć pracy, przez krótki czas będzie miała prawo do zasiłku dla bezrobotnych, ale potem przejdzie do systemu opieki społecznej. Może będzie to mniejsze obciążenie dla systemu emerytalnego, ale z pewnością większe dla budżetu państwa. Nie mówiąc o powiększeniu się zjawiska ubóstwa i marginalizacji społecznej starszych kobiet. Dlatego potrzebny jest monitoring sytuacji osób starszych na rynku pracy.


Podsumowując, zrównaniu wieku emerytalnego i jego ewentualnego wyrównaniu towarzyszyć musi pakiet reform umożliwiający godzenie ról zawodowych i rodzinnych zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Dziś naczelnym hasłem polityków, ekonomistów i pracodawców jest „utrzymanie stabilności systemu emerytalnego” czy też „zrównoważenie finansów państwa”, czemu służyć ma (miedzy innymi) zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Ale żeby zrealizować nawet takie cele, potrzebny jest realny, szeroko zakrojony plan wsparcia pożądanych postaw: podejmowania i utrzymania pracy zawodowej przez kobiety czy braku dyskryminacji osób starszych przez pracodawców. Owszem, rząd powinien zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Ale nie może jednocześnie traktować aktywizacji zawodowej kobiet fragmentarycznie, jedynie jako rozwiązanie problemu zrównoważenia systemu emerytalnego. 


Taka postawa może okazać sie przeciwskuteczna. Nie będzie oznaczać globalnych oszczędności, tylko przesunięcie między pozycjami budżetowymi. Realizacja takich celów, jak „oszczędzanie” i „poprawienie efektywności” okaże się tylko iluzoryczna.


Kolejny raz postulujemy więc całościowe podejście do polityki społecznej i przerwanie tradycji przypadkowych, fragmentarycznych reform, które pozornym załatwieniem jednego problemu powodują powstanie kilku innych. Orzeczenie TK nie stanowi żadnej przeszkody na drodze do zrównania wieku emerytalnego. I nie powinno stanowić dla rządu uzasadnienia do odłożenia w czasie mnóstwa potrzebnych reform.  

  


*Dr Dorota Szelewa  –  pracuje w Bremen International Graduate School of Social Sciences w Niemczech, specjalistka od polityki społecznej.


** Michał Polakowski  –  doktorant w Maastricht Graduate School of Governance, Universiteit Maastricht, Holandia.  

  

Czytaj tych samych autorów: Polityka społeczna oznacza wydatki 

Komentarze
Dodaj nowy
KrzysztofMazur   |20.07.2010 12:54:45
Zapomnieli państwo dodać, że większość emerytów była, jest długo będzie w
systemie starym, w którym emerytura jest nieproporcjonalna do stażu pracy, tzn.
człowiek który pracował dużo dłużej otrzyma prawie identyczną emeryturę jak ten
co pracował znacznie krócej, co oznacza, że kobiety mają emerytury
nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do stażu pracy emerytury i tym samym jest
to jawna dyskryminacja mężczyzn, a nie kobiet.

Co do nowego systemu: w OFE
wysokość emerytury będzie zależeć od wielkości składek i tam wiek emerytalny nie
ma znaczenia (można go w ogóle zlikwidować), ale nie jestem pewny jakie są
zasady w części emerytury ZUSowskie, a jeśli są takie same jak w OFE, to czy nie
zostanie to nagle zmienione w przyszłości.

Reasumując oszczędności będą i bez
polityki społecznej całościowej, czy też jakiejkolwiek innej.
KrzysztofMazur   |20.07.2010 12:58:43
Być może państwo mogłoby robić przedszkola i żłobki, ale łatwiej byłoby
spróbować ten rynek najpierw zderegulować, żeby opieka nad dziećmi była
tańsza.
Wiem, wiem, to herezja.
Radosław Pobłogosław   |22.07.2010 11:34:03
to rozsądne rozwiązanie, niestety nieliczni rozsądek posiadają.
Spokojny   |21.07.2010 08:55:12
Mężczyzna musi pracować pięć lat dłużej niż kobieta żeby mógł pójść na emeryturę
i oznacza to dyskryminację kobiet.
Jeśli by tę sytuację odwrócić i to kobieta
musiałaby pracować pięć lat dłużej żeby iść na emeryturę, idę o zakład że to
także oznaczałoby dyskryminację kobiet. Jeśli mężczyzna i kobieta musieliby
pracować tyle samo, żeby móc iść na emeryturę, to także będzie dyskryminacja
kobiet, z uwagi na "podwójne obciążenie". Gdziekolwiek by się nie
obrócić, zawsze będzie dyskryminacja.
solari  - re:   |22.07.2010 09:54:55
Spokojny napisa?:
Gdziekolwiek by się nie obrócić, zawsze będzie dyskryminacja.


masz rację. dyskryminacja była i jest. i niestety będzie nadal istniała
przy takim podejściu.
popracuj zawodowo i prowadź dom
przez kilkadziesiąt lat jednocześnie i wtedy możemy wrócić do rozmowy.
Radosław Pobłogosław   |22.07.2010 11:32:19
a czy ktoś te biedne kobiety zmusza by prowadziły dom i pracowały przez
kilkadziesiąt lat? same chcą. mogą zostać starymi pannami przecież. mają wybór.
a wiesz dlaczego kobiety wychodzą za mąż? pomyśl.
Spokojny ma rację, jakby nie
odwrócić dyskryminacja kobiet. niestety będzie nadał istniała przy takim
podejściu jak prezentuje solari. ale czy w ogóle jest ta dyskryminacja? pomyśl i
wtedy możemy wrócić do rozmowy.
najlepszym przykładem kto ma władzę jest
sytuacja oświadczyn. źródłem niepewności jest kobieta, ona mówi tak lub nie. a
im bliżej źródła niepewności tym większa władza. więc daruj sobie kawałki o
"dyskryminacji" kobiet. i pamiętaj, że to kobieta może stosować zasadę
seks za mięso,a nie facet. wyjątkiem kurwy, te bowiem stosują zasadę mięso za
seks. więc kto ma w końcu tę władzę? pomyśl i wtedy możemy wrócić do rozmowy.
Spokojny   |22.07.2010 12:00:03
>popracuj zawodowo i prowadź dom
przez kilkadziesiąt lat jednocześnie


wiesz, z tych okresów w moim życiu kiedy mieszkałem z kobietą, a jest to w
sumie całkiem liczna grupa tych kobiet i całkiem sporo lat się tego razem
zebrało wyniosłem pewną obserwację. Otóż pod pojęciem prowadzenia domu mężczyźni
i kobiety rozumieją zupełnie różne rzeczy. Bo każdy kto gdzieś mieszka prowadzi
dom. Samotny kawaler też go prowadzi. Tyle, że kobiety mają pod tym względem
zupełnie inne standardy. Wykonują w domach masę czynności i naprawdę ciężkich
prac, na które większośc mężczyzn by nigdy nie wpadła. I nie dlatego, że są
leniwi, tylko po prostu nie mają takich potrzeb. To kobiety je mają. Moja
dziewczyna mieszka w swoim mieszkaniu a ja w swoim. Jej mieszkanie jest schludne
i czyste jak nie wiem co. Moje jest po prostu normalne. Ja odkurzam jak mi się
zaczyna kurzyć, ona odkurza bez przerwy. Ja zjadam dziennie trzy posiłki z
mięsem jak każdy normalny i uczciwy facet, ona jak większość kobiet zjada
niecałe półtora, a wedle mojego standardu to się nawet jeden nie uzbiera. Ale
ilość pracy jaką ona w to wkłada jest nieproporcjonalnie wielka w stosunku do
tego co robię ja dla siebie. Ilość naczyń jakie ona posiada a ilość moich, ilość
serwetek zasłon, chodniczków, firanek chryste panie kto to ogarnie..? Nie mówię,
że to jest głupie. Mówię, że wiele z tych rzeczy robicie bo same chcecie i
proszę mi nie wmawiac, że to dla mnie.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 20.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.44181 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273