NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Szczuka: Nasza Jaruga Drukuj
Kazimiera Szczuka   
20.04.2010

„Ciągle myślę o Jarudze-Nowackiej. Była najbardziej przeze mnie cenioną polityczką. Bardzo, bardzo ją podziwiałam, szanowałam, lubiłam. Nie mogę się pogodzić z jej odejściem” – mówi profesor Maria Janion.

Jak każda niezwykła osoba, Iza łączyła w sobie rozmaite sprzeczności. „Krucha i niezłomna”, waleczna i wykwintna, lojalna i niesterowalna. Jaruga – tak na nią mówiły feministki - nie narzucała żadnego dystansu, ale nieodmiennie wzbudzała szacunek. W trakcie swojej kariery była pełnomocniczką do spraw równego statusu kobiet w rządzie Leszka Millera, wicepremierem w rządzie Marka Belki, posłanką kilku kadencji. Nigdy nie była ani chłopakiem z partyjnej ferajny, ani szyją, która kręci męską głową. Dla niezależnych, obywatelskich środowisk feministycznych i LGBT na pewno była bardziej nasza niż „ich” – rządu i sejmu.

Trudno to pojąć, ale ta osoba niezdolna do przemocy czy poniżenia kogokolwiek, wzbudzała szczerą agresję politycznych wrogów. Pamiętne to słowa, w których lubiany przez inteligenckie środowiska biskup nazwał pełnomocniczkę rządu feministycznym betonem, na który nie pomoże nawet kwas solny! Dlaczego? Bo mówiła o potrzebie złagodzenia antyaborcyjnego prawa. Zawarty ponad głowami kobiet układ między ówczesnym lewicowym rządem a episkopatem polegać miał na milczeniu o aborcji w zamian za poparcie hierarchów dla unijnej akcesji. Janion, poruszona i hipokryzją tych tajnych ustaleń i - przede wszystkim - skalą symbolicznej przemocy zawartej w słowach biskupa, napisała protest, znany wkrótce jako List stu kobiet. Opublikowany w „Gazecie Wyborczej” 7 marca 2002 roku wyrażał sprzeciw wobec „handlowania prawami kobiet” i znieważania Izabeli Jarugi-Nowackiej. List podpisały zasłużone dla życia publicznego autorytety, począwszy od noblistki Wisławy Szymborskiej, Agnieszki Holland, Olgi Tokarczuk, Magdaleny Abakanowicz a skończywszy na młodych działaczkach ruchów alternatywnych, takich jak Sylwia Chutnik czy Claudia Snochowska-Gonzalez. Sto nazwisk. Był to jeden z rzadkich momentów połączenia odległych – jeszcze wówczas - środowisk. Helena Łuczywo napisała wtedy w „Gazecie” krótki i nieoczekiwanie śmiały komentarz. Jej słowa - „więcej feminizmu, mniej kwasu solnego!” - znalazły się natychmiast na manifowych tiszertach. Z perspektywy czasu trudno nie zdumiewać się, jak łatwo stara lewica uległa pół-jawnemu szantażowi, którego kościelna hierarchia nie miała prawa stosować. Izabela Jaruga-Nowacka była bodaj jedyną polityczką, która widziała bardzo jasno płynące z tego zagrożenia.

Liderki Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych wspominają Izę kochającą i kochaną. „Była z nami od lat” – mówi Dorota Gardias. Nawet kiedy w kodeksie pracy nie był jeszcze zapisów zakazujących lobbingu i molestowania, Iza pomagała pielęgniarkom bronić się przed tym. „Kiedy rozpoczął się protest przed kancelarią premiera, Białe Miasteczko, pierwszy telefon, jaki udało mi się odebrać wewnątrz budynku, był właśnie od niej, od Izy” – mówi Gardias. Jaruga zawsze pojawiała się, żeby pomóc. Żeby wesprzeć. Żeby załatwić ważne sprawy. Janina Zaraś z OZZPiP wspomina – nie wstydźmy się uczuć! - jak często Iza mówiła „kochanie, kochana, kocham was, kocham cię”. „Ja też cię kocham” – brzmiała jedyna odpowiedź. Która z nas nie kochała Izy? Głos miała piękny, lekko schrypnięty, wibrujący, podobnie jak śmiech, którym łatwo wybuchała.

„Była dobra” – tak mówi się o każdej zmarłej kobiecie. Ale Iza Jaruga była naprawdę dobra. Niektórzy sądzili, że aż za bardzo, bo pewien poziom cynizmu to konieczny element kariery. Iza nie znała cynizmu. Zawsze miałyśmy ją po swojej stronie. Przychodziła na wiece, pikiety, marsze. Marznąc pod sejmem, a to w sprawie legalności In vitro, a to 14-latki w ciąży, mogłyśmy być pewne, że wkrótce się pojawi. Że roztoczy swoje jarugowe światło, które – jak się teraz okazało - dostrzegał nawet premier Tusk. Na manifach po prostu była, szła sobie jako zupełnie zwyczajna uczestniczka, nie szukała kamer ani mikrofonów. To organizatorki wołały ją na platformę i wyciągały przed tłum. A manifowy tłum jest wierny i wierność ceni. Czy wiedziała, że stoimy za nią murem, że jest tak ważna dla tak wielu? Czasami na pewno. Czasami dawałyśmy jej poczucie, że warto użerać się z sejmowym patriarchatem, że warto walczyć od lat o te same oczywistości i przegrywać. Nie widać było po niej goryczy. Może czasem zmęczenie.

Zapytana w „Pytaniu na śniadanie”, już w czasie żałoby, czy Izabela Jaruga- Nowacka była moją przyjaciółką ochoczo odpowiedziałam: „Tak!”. Potem dopiero poczułam się zakłopotana. Czy można określić mianem przyjaciółki kogoś, u kogo nie było się w domu, czyjego męża się nie zna, o kim wiadomo, że kocha córki i wnuka, ale nigdy się o nich dłużej nie rozmawiało? Gdyby jednak przyjaźń liczona była w gorących uściskach, padaniu sobie w objęcia, mówieniu „Jesteś boska ” i radości wypełniającej nas na czyjś widok - Jaruga należała do najcudowniejszych przyjaciółek.

Nie wiem, kim była dla kolegów z sejmu. Na pewno stawała się powoli klasykiem polskiego parlamentu. Nienaganna, nieugięta, pełna coraz szlachetniejszego blasku. Dla feministek była czymś więcej niż koleżanką. I może czymś więcej niż przyjaciółką. Była naszą sister.

Wielki jest po niej płacz wśród gejów, lesbijek, działaczek i działaczy choćby najmniejszych lokalnych organizacji, o których ja nawet nie słyszałam, ale ona tak. Wielkie jest nasze współczucie dla jej najbliższych. Wielka nadzieja, że praca Izy pod koniec dnia jednak nie pójdzie na marne.

Pogrzeb o 10.00 we czwartek, 22 kwietnia, w Boromeuszu na Powązkach. Przybywajcie!

 — 
Środa: Wspomnienie o Izabeli Jarudze-Nowackiej

Ostatnie wystąpienie w Sejmie posłanki Izabeli Jarugi-Nowackiej

 

Komentarze
Dodaj nowy
laluna   |21.04.2010 02:33:48
Chyba zakaz mobbingu a nie lobbingu.
kot   |21.04.2010 04:30:21
Czyjś brak odpowiedzialności zabił takich pięknych ludzi. A teraz brakowi
odpowiedzialności wystawiamy pomnik.
Matylda   |21.04.2010 06:08:19
Tiszerty z napisem "Wiecej feminizmu, mniej kwasu solnego" to nie byly
tiszerty manifowe. Zrobila je krakowska eFKa. Prosze nie przypisywac sobie i
swoim kolezankom wszystkiego co sie dzieje w polskim feminizmie.
maciej   |21.04.2010 14:35:08
Piękne i wzruszające pożegnanie przyjaciółki.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 21.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.90917 Seconds