Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Krytyczna misja pomnika i monumentu jest stłumiona przez kontynuację
niewolnictwa z przeszłości i przez nadmierną i bezkrytyczną pamięć
uroczystych obowiązków i funkcji. Pomimo wszystkich bolesnych wydarzeń
i doświadczeń, których byliśmy uczestnikami (pomniki także), pomimo
wielu ofiar i istnienia "przetrwańców", władze nie pozwalają na
swobodne dawanie świadectwa, protestowanie i krytykę w przestrzeni
publicznej. Pomniki i monumenty są nieczynne, zmuszone do trwania w
milczeniu, w rzeczywistym i symbolicznym odcięciu od współczesnych
realiów i doświadczeń.

Krzysztof Wodiczko, Miasto, demokracja i sztuka
Advertisement
Syska: Tymczasowo, elastycznie, bez praw Drukuj
Michał Syska   
30.11.2006

Ponad rok temu w łódzkiej fabryce sprzętu AGD, należącej do koncernu „INDESIT”, uległ śmiertelnemu wypadkowi młody pracownik. Został przygnieciony prasą do metalu. Okazało się, że z maszyny zdjęto zabezpieczenia, aby zwiększyć wydajność produkcji (czyli zysk koncernu). Ofiara wypadku nie była etatowym pracownikiem koncernu, lecz tzw. pracownikiem tymczasowym wynajętym przez firmę outsourcingową. Jego śmierć nie wzbudziła szerokiego zainteresowania mediów. Prezydent nie ogłosił żałoby narodowej. Problem wyzysku tzw. pracowników tymczasowych usiłowały nagłośnić jedynie grupy związkowców i młodych, antyestablishmentowych lewicowców. W gdańskim Teatrze Wybrzeże powstała nawet sztuka, której scenariusz został oparty na historii młodego robotnika z Łodzi.

Tragedia górników z kopalni „Halemba” wzbudziła zainteresowanie i współczucie całej Polski. Prezydent ogłosił żałobę narodową, premier zapewnił o wsparciu materialnym dla rodzin ofiar, media prześcigają się w pomysłach na najbardziej atrakcyjny przekaz „live” z miejsca wypadku. Nikt nie mówi o problemie tzw. pracowników tymczasowych i lekceważeniu prawa pracy w Polsce. W katastrofie w kopalni „Halemba” zginęli przecież nie etatowi pracownicy, lecz osoby wynajęte przez firmę zewnętrzną. W gorących komentarzach przedstawiciele związków zawodowych, górnicy z wieloletnim doświadczeniem, zgodnie mówili, że w tak ekstremalne warunki powinno się wysłać tylko wyspecjalizowaną grupę (za o wiele większe pieniądze) lub nie wysyłać nikogo (ale wtedy przepadłby bardzo drogi sprzęt). Analogie do łódzkiego wypadku są oczywiste. I tam i tu igrano ze zdrowiem i życiem pracowników w imię maksymalizacji zysków korporacji. I tam i tu ofiarami są tzw. tymczasowi pracownicy. Zatrudnieni na krótkoterminowych umowach lub umowach nieobjętych kodeksem pracy. Pracujący za niskie stawki. Pozbawieni licznych świadczeń socjalnych i ochrony związkowej.

Z danych za rok 2004 wynika, że w stosunku pracy tymczasowej znalazło się 2% wszystkich zatrudnionych w Polsce. Liczba ta rośnie. Wynikiem tego trendu jest systematyczne obniżanie standardów pracy (zarówno pod względem płacowym, jak i warunków pracy). Pozycja etatowych pracowników słabnie, gdy obok nich pojawiają się „elastyczni” pracownicy, wykonujący te same czynności za mniejsze pieniądze i na gorszych warunkach. Kilka miesięcy temu pracownikom wrocławskiego „Polaru” (należy do koncernu „Whirpool”) udało się przeprowadzić skuteczny protest przeciwko zatrudnieniu „elastycznych” pracowników na tych samych stanowiskach co pracownicy etatowi. Wywalczyli dla tych pierwszych lepsze wynagrodzenia.

Problem „uelastyczniania” rynku pracy ma charakter globalny i wiąże się z rozwojem nowej formy kapitalizmu. Efektem tej tendencji jest powstanie nowej grupy społecznej: „pracujących biedaków”. Nie figurują oni w rządowych statystykach jako bezrobotni, ale ich status materialny nie różni się od osób bez pracy. Los „pracujących biedaków” świetnie opisuje Barbara Ehrenreich w wydanej niedawno w Polsce książce pt. „Za grosze. Pracować i (nie) przeżyć”. 

Łamanie praw pracowniczych jest w Polsce zjawiskiem powszechnym. Pracodawcy osiągają coraz większe zyski i jednocześnie zalegają z wypłatami wynagrodzeń. Według danych Państwowej Inspekcji Pracy w 2004 roku 57,8% skontrolowanych pracodawców nie wypłacało wynagrodzeń lub pozostałych świadczeń. Czas pracy należy do najdłuższych w Europie. Z kolei poziom uzwiązkowienia w sektorze prywatnym należy do najniższych na Starym Kontynencie. Nie przeszkadza to jednak neoliberalnym politykom, ekonomistom i mediom powtarzać mantry o wszechwładnej roli związków zawodowych, wysokich kosztach pracy i rozdętym systemie świadczeń socjalnych.

Mainstreamowi komentatorzy i publicyści lansują tezę, że jesteśmy świadkami ostrego konfliktu politycznego, którego stronami są PiS oraz PO. Nie dostrzegają jednak, że podział ten ma się nijak do realnie istniejących konfliktów społecznych. Jeśli porozumienie Lewica i Demokraci, szukające po wyborach samorządowych swego miejsca na scenie politycznej, chce stać się poważną i rzeczywiście lewicową formacją, musi wprowadzić do debaty publicznej tematy, które były w niej dotychczas nieobecne. Zamiast taktycznych umizgów do Platformy Obywatelskiej, liderzy LiD powinni dążyć do ukształtowania sceny politycznej zgodnie z rzeczywistymi konfliktami społecznymi. Kapitał ma swoich rzeczników w wielu wpływowych środowiskach, partiach i mediach. Świat pracy, odzierany z kolejnych zdobyczy socjalnych, czeka na swojego politycznego reprezentanta.
Komentarze
WKZSOK  - Krytyka   |08.12.2006 06:53:34
Wszelka krytyka zaczyna się od kościoła, jak powiedział B.Bauer - wszystko inne
jest wtórne.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »