Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Godzina słynna: piąta pięć
Naciska budzik, dźwiga się
Do kuchni drogę zna na pamięć
Prowadzą go tam nogi same
Pod kran pakuje śpiący łeb
Przez chwilę jeszcze śpi jak w łóżku
Dopóki nie posłyszy plusku
I wtedy wreszcie budzi się
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Zbożowa kawa, smalec, chleb
Salceson czasem, kiedy jest
Do teczki drugie pcha śniadanie
I teraz szybko na przystanek
W tramwaju tłok i nie ma Boga
Jest ramię w ramię, w nogę noga
Kimanie na stojąco jest

Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Przez osiem godzin praca wre
Jak z bicza strzelił minął dzień
Już w domu siedzi przed ekranem
Na stole flaszka z marcepanem
Dziś cały czas w ataku nasi

Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Nich nas ukoi dobry sen
Najlepsza w końcu jest to rzecz
I co się śni? Podwyżka cen
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Edward Stachura, Piosenka dla robotnika rannej zmiany
Advertisement
Syska: Antyfaszyści spod znaku trzech strzał Drukuj
Michał Syska   
11.11.2009

Pierwszym incydentem sprowokowanym przez aktywistów skrajnej prawicy, który został odnotowany w Brunatnej Księdze prowadzonej przez Stowarzyszenie „Nigdy Więcej”, był atak neofaszystów na warszawski lokal Polskiej Partii Socjalistycznej-Rewolucji Demokratycznej w roku 1989. Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło. W okresie międzywojennym to właśnie socjaliści byli głównym celem ataków faszyzujących bojówek. PPS i związane z nią organizacje społeczne prezentowały jednoznacznie antyfaszystowską postawę w brunatniejącym krajobrazie politycznym Polski lat 30. XX wieku.

Rozwój włoskiego faszyzmu i niemieckiego nazizmu oraz radykalizacja programu polskich nacjonalistów powodowały zaostrzenie walki politycznej, która coraz częściej przenosiła się na ulice i przybierała formy przemocy i terroru. W kwietniu 1934 roku powstaje Obóz Narodowo-Radykalny, z którego inspiracji dokonywane są napady na Żydów, rozbijane są żydowskie sklepy. Obiektem agresji ze strony rodzimych faszystów stają się też działacze lewicy. Atakowane są pochody 1-majowe oraz lokale PPS.

Wobec tych wydarzeń władze PPS postanawiają powołać do życia organizację samoobrony pod nazwą Akcja Socjalistyczna. Celem AS było chronienie lokali, zebrań, pochodów i wieców organizowanych przez PPS  i inne organizacje z nią związane. W skład AS wchodzili ochotniczo członkowie partii w wieku do lat 30-tu, wywodzący się głównie ze środowisk robotniczych. Każdy ochotnik był zobowiązany do przestrzegania specjalnego regulaminu oraz złożenia przyrzeczenia, które brzmiało następująco: „Stojąc w szeregach AS, czołowym oddziale PPS przyrzekam wszystkie swe siły i czas poświęcić sprawie wyzwolenia klasy robotniczej. Pomny posłannictwa dziejowego PPS, wierny jej programowi i świadom bezpośredniej grozy sprzymierzonych na zgubę mas ludowych i socjalizmu – reakcji i faszyzmu – przyrzekam moją gotowość i stawiennictwo w każdej potrzebie Partii oraz pełne posłuszeństwo zarządzeniom Partii i kierownictwa AS. Wam zaś współtowarzysze w szeregu walczących oddziałów AS moje koleżeńskie przywiązanie i braterstwo.”[1]

Akcja Socjalistyczna była formacją nieuzbrojoną. Jej członkowie podczas oficjalnych wystąpień nosili specjalne mundury: granatowe kurtki i czapki okrągłe kroju angielskiego, pasy główne z tzw. koalicyjkami, niebieskie koszule i czerwone krawaty. W 1939 roku organizacja liczyła kilka tysięcy członków. Po wybuchu wojny członkowie AS odegrali ważną rolę w walce z nazistowskim najeźdźcą.

18 lipca 1936 roku bojówka ONR-Falanga napadła i raniła nożami wybitnego działacza młodzieżowego PPS Stanisława Dubois. Dubois był przewodniczącym Rady Głównej Czerwonego Harcerstwa – socjalistycznej organizacji dziecięcej, w której córki i synowie z biednych rodzin robotniczych uczyli się tolerancji i poszanowania dla mniejszości narodowych. Czerwoni harcerze współpracowali ze swymi rówieśnikami z organizacji żydowskich, a często występowali w ich obronie przed atakami antysemitów. Dla przykładu zacytujmy fragment wspomnień Tadeusza Kołaczyka, czerwonego harcerza z Łodzi: „(…) Z daleka zauważyliśmy jakąś awanturę, czy coś w tym rodzaju, podjeżdżając bliżej okazało się, że kilku chłopaków z pobliskich domów, stojących do dziś przy Wodnym Rynku bili chłopaków żydowskich. Obok rynku stał czteropiętrowy dom wówczas zamieszkały przez same żydowskie rodziny. Natomiast polskie chłopaki wyżywali się kiedy mogli bić Żydów. My natomiast stanęliśmy w obronie bitych chłopców żydowskich. Czynem tym zapoczątkowaliśmy walkę o internacjonalizm, o którym nie mieliśmy wówczas zielonego pojęcia. Wiadomo nam było, że należy bronić słabszych, o tym mówiły nasze prawa harcerskie. W następnym dniu spotkało nas miłe zaskoczenie, które później – można powiedzieć – przerodziło się w sympatię. Idąc od strony ul. Juliusza do parku musieliśmy przechodzić obok wymienionej już kamienicy żydowskiej. Jakie było nasze zdziwienie? W bramie stali starsi wiekiem Żydzi i kilku maluchów, na nasz widok zdjęli z głowy swoje myczki (czapki) i kłaniali się. Od tego czasu ktokolwiek z nas przechodził tamtędy i miał na sobie niebieską koszulę z czerwonym krawatem, zawsze witano go niskimi ukłonami”. Harcerze brali też czynny udział w kampaniach wyborczych PPS, biorąc udział w akcjach plakatowych lub ulotkowych, w trakcie których byli często atakowani przez prawicowe bojówki.

Areną konfrontacji socjalistów ze skrajną prawicą były też wyższe uczelnie. Akademicką organizacją związaną z PPS był Związek Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej. Jej członkowie zaangażowani byli w teoretyczne debaty poświęcone myśli socjalistycznej i strategii ruchu robotniczego. Wzrost aktywności faszystowskich środowisk akademickich zmusił działaczy ZNMS do podejmowania działań bezpośrednich. Przykładem może być relacja Tadeusza Korala, członka zarządu ZNMS w latach 1931-1938: „Oenerowcy na Uniwersytecie Warszawskim zorganizowali odczyt teoretyka prawa hitlerowskiego. (…) Zakupiliśmy bukiet czerwonych róż i gremialnie udaliśmy się na odczyt. Po inauguracji, kiedy prelegent miał rozpocząć przemówienie, Leszek Raabe z bukietem kwiatów zbliżył się do prelegenta i w języku niemieckim powiedział: »Prosimy pana, aby pan złożył te czerwone róże na grobach pomordowanych przez nazistów socjaldemokratów i komunistów«. Nastąpiła konsternacja. Kiedy organizatorzy zorientowali się, co się stało, rzuciliśmy ulotki i z okrzykami: »Precz z faszyzmem!« opuściliśmy salę”.  

29 maja 1934 roku bojówka ONR ostrzelała lokal Komitetu Dzielnicowego PPS na Woli w Warszawie, raniąc 7 osób. W odpowiedzi na to środowiska socjalistyczne, głównie młodzieżowe, podjęły akcję odwetową, rozbijając lokale ONR w dzielnicach robotniczych. Tadeusz Koral tak wspomina tamte wydarzenia: „Warszawska PPS mobilizuje swoje siły. Członkowie partii, OMTUR [2] i ZNMS przystępują do akcji bojowej. Robotnicy czynnie likwidują bojówki oenerowskie. Odbywa się zrywanie „mieczyków Chrobrego” – oznak ONR. Już nie tylko na Woli, Mokotowie czy Pradze, ale na ulicach centrum Warszawy trwają walki. W tym czasie oznaką ruchu socjalistycznego były trzy strzały: Przeciw wojnie, faszyzmowi i nacjonalizmowi. Wszyscy te oznaki nosili w klapie. (…) Na uczelniach razem z nami walczyli towarzysze z „Życia”. Broniliśmy kolegów Żydów, którym kazano zajmować miejsca w audytoriach po lewej stronie”.

Socjalistyczna młodzież w swej walce z faszystami nie mogła liczyć na wsparcie władz państwowych. Pochody 1-majowe były często atakowane z dwóch stron: z jednej przez granatową policję, z drugiej przez bojówki ONR. Policja zwykle była bierna, gdy działacze lewicy byli atakowani przez skrajną prawicę. Reagowała natomiast wtedy, gdy pepesowcy podejmowali czynną obronę. Taką postawę władz opisuje na własnym przykładzie Tadeusz Koral: „Zdarzył mi się wypadek, że szedłem samotnie Nowym Światem w czapce studenckiej i z trzema strzałami. W moim kierunku zbliżała się oenerowska bojówka w sile ośmiu ludzi, w jasnych bluzach, w pasach koalicyjnych i ze znaczkami Chrobrego. Nie miałem już odwrotu. Pierwsze uderzenie zamroczyło mnie, ale natychmiast przystąpiłem do odparowywania ciosów. (…) Tłum biernie się przyglądał, a nawet wyrażał aplauz, że nasza młodzież tak dzielnie bije żydokomunę. Policjant, który się zjawił, aresztował mnie i, pokrwawiony, znalazłem się w piwnicach Urzędu Śledczego na Daniłowiczowskiej. W kilka miesięcy później na rozprawie sądowej wystąpił przeciw mnie jako świadek oskarżenia”.

Przedwojenny ruch socjalistyczny w Polsce był swoistym fenomenem. PPS w latach 30. ubiegłego stulecia nie była wcale partią bardzo liczną, ale poprzez skupione wokół niej organizacje społeczne (młodzieżowe, związkowe, sportowe, oświatowe, samopomocowe) oddziaływała na – jak szacują historycy – ponad dwa miliony ludzi, wywodzących się głównie ze środowisk robotniczych. Dzięki temu silnemu zakorzenieniu społecznemu PPS oraz aktywności i jednoznacznej postawie antyfaszystowskiej jej działaczy totalitarne ideologie faszyzmu i nazizmu nie znalazły powszechnej akceptacji wśród polskich robotników. Socjaliści byli pierwszymi, którzy podjęli aktywną walkę z rodzącym się także w Polsce faszyzmem. Z bronią w ręku bronili demokratycznej i republikańskiej Hiszpanii. We wrześniu 1939 roku w szeregach ochotniczych oddziałów robotniczych stawili opór nazistowskiemu najeźdźcy.


[1] Użyte w artykule cytaty pochodzą z książek: PPS. Wspomnienia z lat 1918-1939 (Warszawa 1987) i Czerwone Harcerstwo TUR w Łodzi. Wspomnienia z lat 1926-1939 (Łódź 1984).


[2] OMTUR – Organizacja Młodzieży Uniwersytetów Robotniczych.
 
Artykuł ukazał się w „Nigdy Więcej” nr 15 (2006) oraz książce Ile ojczyzn? Ile patriotyzmów? (Michał Syska, red.), Warszawa 2007.

Komentarze
Dartanion  - Opinia   |14.12.2009 02:53:14
szczerze? kiepski ten artykuł. Podobne, jednostronne można spotkać po drugiej
stronie wśród sympatyków ONR-u…
PS. wśród tych "2 milionów" ideologia
nazistowska wiadomo nie znalazła powszechnej akceptacji(zresztą jak i w całym
społeczeństwie polskim), jednak ideologia komunistyczna już zupełnie
inaczej…
Wiem, wiem obiektywnego artykułu nie da się w zupełności napisać,
ale niedopowiedzenia, jawna jednostronność jak dla mnie jest karygodna.
jkl   |19.12.2009 06:36:57
Ależ to bardzo dobry tekst. W mediach głównego nurtu nie pisze się o
socjalistach jako o przeciwwadze do nacjonalizmu. Persony w rodzaju Romana
Dmowskiego są czczone jako narodowi bohaterowie - ich imiona nadaje się nazwom
ulic. A przecież nie było im daleko do Hitlera czy Duce. Głosili miłość ojczyzny
w podobny sposób.
Dartanion   |28.12.2009 16:13:09
Bo socjalizm nie był przeciwwagą do odzyskania przez Polskę niepodległości w
takich granicach w jakich powstała. Za bardzo poszedł w stronę ideologii, a nie
potrzeb i uczuć narodu. Co do reszty wpisu to powiem tak: Dmowskiemu było tak
"blisko" do Hitlera jak Piłsudskiemu do komunizmu.
kot   |28.12.2009 16:19:47
śćł
jkl   |31.12.2009 09:29:42
Dartanion,
nie ma czegoś takiego, jak "potrzeby i uczucia narodu". To
jakiś potworek wymyślony przez nacjonalistów dla uzasadnienia ich idiosynkrazji.

Pisałem o okresie międzywojennym, a nie o jakichś absurdalnych granicach z
większością ukraińską, białoruską itd. Dmowski zaś prawie nie różnił się w
"miłości do ojczyzny" od Hitlera.
Dartanion   |02.01.2010 16:32:18
Wg mnie jest "coś" takiego jak "potrzeby i uczucia narodu" choć
nie wszyscy mogą(lub z przyczyn ideologicznych nie chcą) ich doświadczać.
Mniemam,że Krytyka Polityczna - "lewica lewicy" zalicza się właśnie do
nich. Ale nie jest moim celem przekonywanie, tu na stronie KP, że jednak naród
posiada uczucia.
Ogólnie co do tego artykułu wyraziłem opinię, że jest
"kiepski" ponieważ…(patrz pierwszy post).
kot   |02.01.2010 17:28:05
Dartanion, jednak przydałby się jakiś argument
uzasadniający Twoje gołe
tezy. Obyczajem tego forum jest podawanie uzasadnień do nich.
Tym się różni od
tych miejsc wyrażania opinii, w których taki wymóg nie obowiązuje.
viking   |02.01.2010 19:56:50
Może Dartanionowi pomyliły się uczucia narodu z uczuciami narodowymi? Bo
faktycznie wiele ludzi odczuwa pewien związek ze swoim krajem czy kulturą…
.
Natomiast jeśli Dartanion w XXI wieku myśli, że jest pewien zbiór uczuć,
które są właściwe dla Polaków a których nie odczuwają Francuzi, Szwedzi czy
Niemcy to faktycznie jestem ciekaw o jakież to uczucia może chodzić. Obiecuję
pozbyć się na pewien czas wszelkich lewicowych ideologii mieszkających w mojej
głowie, by móc tego doświadczyć.
viking   |02.01.2010 20:05:36
,,Ale nie jest moim celem przekonywanie, tu na stronie KP, że jednak naród
posiada uczucia."

Ależ przekonuj nas, jeżeli jesteś Polakiem, jak ja oraz
zapewne inni użytkownicy forum a Polacy jako Polacy mają swoje narodowe potrzeby
i uczucia to gdzieś tam musimy mieć w sobie ,,coś" co pozwoli nam się
dogadać i zrozumieć. Przecież wszyscy Polacy to jedna Rodzina a Polak to
człowiek zacny, co miłuje wolność i pokój… .
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache