NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Świderski: Zabijacie i milczycie Drukuj
Bronisław Świderski   
17.01.2011

1. Na początku 2008 roku przeżyłem w Danii nieprzyjemną przygodę. Jeden z kopenhaskich tygodników kulturalnych poprosił mnie o wywiad o Marcu’68 roku. W trakcie rozmowy powiedziałem, że uważam za zło to, iż pewne duńskie partie (i obsługujące je media) wywołują niechęć do mieszkających w Danii muzułmanów. I uważam za zło, że „białe wojska”, a wśród nich Polacy i Duńczycy, najechały Irak i Afganistan, chociaż ich mieszkańcy nie uczynili nam nic złego. Moim zdaniem, dodałem, właśnie taki jest aktualny morał Marca 68, który był pokojowym protestem przeciwko przemocy. Redaktor nie chciał tego zamieścić. W ciągu kilku następnych dni telefonicznie i za pomocą maili próbowałem go do tego przekonać. W końcu zgodził się, ale gdy artykuł został wydrukowany, znalazłem w nim całą rozmowę… oprócz tej uwagi. 

 

wojna_120.jpgA przecież już dawno nikt nie wierzy, że śmierć dzieci, kobiet i mężczyzn lub śmierć naszych żołnierzy zaowocuje budową demokracji w tych krajach. Przeciwnie, przez wiele dekad oba państwa będą lizały rany: okaże się, że w każdym domu ktoś został zabity, zraniony, zgwałcony, ktoś zwariował (według ocen psychologów ponad połowa Afgańczyków, a wśród nich szczególnie dzieci, cierpi na choroby umysłowe w wyniku trwających od 30 lat brutalnych przewrotów i wojen), ktoś inny uciekł… Ukażą się także powieści, wiersze i filmy opowiadające o okrutnych białych, którzy pewni swojej racji i wyższości napadli na ich kraj, aby pomścić atak na USA. Czy rzeczywiście o to nam, Europejczykom, chodzi?  Niedawno kopenhaska stacja telewizyjna pokazała film dokumentarny o duńskiej jednostce, umieszczonej w bazie Armadillo w Afganistanie. Zapamiętałem scenę, gdy do obozu przychodzi afgańska wieśniaczka, aby poskarżyć się, że rakiety Duńczyków, chociaż wystrzelone w stronę talibów, całkowicie zniszczyły jej dom, zabiły babcię i wnuczkę. Duńscy oficerowie wyjmują pieniądze i dyskutują, ile kosztować powinno zabójstwo starej kobiety i małej dziewczynki. Nikt, oczywiście, nie pyta, czy obce armie mają prawo mordować starców i dzieci.To ostatnie zdanie jest ważne. Bo wojna, chociaż rzekomo prowadzona „w obronie demokracji”, w istocie ogranicza także demokrację kraju agresora. Powstaje sytuacja swoistego terroru psychologicznego, która po pierwsze radykalnie ogranicza reakcje obywateli, wymusza milczenie większości. Zaś aktywne myślenie polityczne nielicznych redukuje do dwóch tylko postaw: za i przeciw wojnie, aby natychmiast zrugać przeciwników za to, że „stają po stronie wroga”, że „przeciwdziałają interesom państwa”. Wojna zatem, jak widać, zabija realnych ludzi na froncie i – zarazem – zabija wolność naszego myślenia, zabija demokrację, popycha nas ku przedsionkowi totalitaryzmu.

2. W twarzach mojego wnuka i wnuczki widzę także oczy dzieci Afganistanu. Widzę również oczy ich zatroskanych dziadków. Dlaczego mam zapomnieć o nich i cieszyć się z kul i bomb, zabijających ludzi?


3. Próbowałem mówić i pisać o tym w Polsce. 19 października 2009 roku, w czasie dyskusji w Nowym Teatrze nad (A)pollonią Warlikowskiego, tak zacząłem moją wypowiedź: „Chcę opowiedzieć, dlaczego (A)pollonia, o której rozmawiamy, gdy na świecie toczą się kolejne wojny, jest warta naszej uwagi. Zapewne dlatego, że także wy uczestniczycie w tych krwawych wojnach, ale udajecie, że nie dzieje się nic niezwykłego, że nic nie powinno wytrącić was z równowagi, odebrać apetytu, zakłócić snu. Jesteście przekonani, że nikt z was za to nie odpowiada. Nikt z was nie jest winny.” W trakcie dyskusji opowiedziałem o mojej przygodzie z duńskim tygodnikiem, podkreślając, że podobnie reagują Duńczycy. Odniosłem wrażenie, że temat niezbyt interesuje słuchaczy. Posłałem zatem tekst mojego wystąpienia do Przeglądu Politycznego, pisma z którym jestem związany od połowy lat 90.  Redaktor naczelny, Wojciech Duda, odmówił opublikowania wystąpienia, twierdząc, że zapis debaty jest na linku Nowego Teatru i każdy może go obejrzeć, nie ma zatem powodu, aby pojawił się w druku. Na szczęście Czas Kultury był innego zdania, zamieścił tekst w nr 2 z 2010 roku i chwała mu za to. Za kolejnym pobytem w Polsce dowiedziałem się, przypadkowo zresztą, że red. Duda jest jednocześnie zaufanym urzędnikiem w kancelarii premiera, a nawet, jak stwierdził mój rozmówca, jego osobistym spindoktorem. „Oni strasznie boją się tematu wojny, dodał, boją się odpowiedzialności”.


Pod koniec 2010 roku ponownie poruszyłem temat wojny w zamówionym przez Dudę omówieniu Historii myśli politycznej Leo Straussa i Josepha Cropseya. Napisałem tam: „W krajach, które znam najlepiej, w Danii i w Polsce, zabijanie ludzi podczas ‘wojny z terroryzmem’ stało się czymś powszechnie aprobowanym. W Danii w wyniku porozumienia między koalicją rządzącą i opozycją prawie nie istnieje dyskusja na ten temat, mimo coraz większych strat wśród żołnierzy wysyłanych na daleki front. W Polsce nawet owego „prawie” nie widać: rząd, kościół katolicki i jego kapelani wojskowi, żegnający znakiem krzyża walczących żołnierzy a także opozycja uważają zabijanie za coś oczywistego. Jakby to było prawo natury (dotyczące, rzecz jasna, innych i daleko od nas mieszkających). Czy rzeczywiście zabijanie zgodne jest z prawem natury? Czy dawni i nowi filozofowie polityczni też aprobowali wojny tak jawnie i otwarcie jak my?”


Duda odrzucił omówienie, tłumacząc w mailu, że „właściwie interesuje go coś innego i o czym innym”, itp. itd. Zrozumiałem wówczas, że mój przypadkowy rozmówca miał rację. Odpowiedziałem zatem Dudzie (cytuję w całości): „Wojtku, nie potrzebujesz rzeczy owijać w bawełnę: razi cię krytyka rządu w moim tekście o Straussie. Dajesz mi masę rad. Ja dam ci tylko jedną radę: nie można być zaufanym urzędnikiem premiera i jednocześnie redaktorem «krytycznego», jak go nazywasz w internetowej prezentacji, pisma. W demokracji krytyka oznacza bowiem przede wszystkim krytykę rządu. Zatem powinieneś nazwać «Przegląd Polityczny» organem rządowym. Wtedy wszystko będzie jasne.” Tak zakończyła się ponad 15-letnia współpraca z pismem, które przez długi czas szanowałem za obiektywizm i odwagę.Oczywiście, czasami, chociaż zbyt rzadko, pojawiają się w polskich gazetach informacje o wojnach, w których biorą udział Polacy. Ale nie czytałem dotąd artykułu, który zadałby dwa, złączone ze sobą pytania:


1. czy ta wojna jest słuszna?


oraz


2. jak wygląda sprawa odpowiedzialności polskich polityków za nią – od tych, którzy posłali pierwsze oddziały, aż po Kaczyńskich, Tuska i Komorowskiego?  

 

 

*Bronisław Świderski  –  pisarz, eseista, tłumacz. Od 1970 roku mieszka w Danii. Przez lata był pracownikiem naukowym kopenhaskiego Centrum Badawczego Sørena Kierkegaarda. Opublikował m.in. powieści Autobiografie, Słowa obcego, Asystent śmierci. Powieść o karykaturach Mahometa, o miłości i nienawiści w Europie, a także książkę Gdańsk i Ateny, opisującą doświadczenie „Solidarności”. 
Komentarze
Dodaj nowy
jan_dzban   |17.01.2011 23:05:11
Przecież już dawno nikt nie wierzy, że śmierć dzieci, kobiet i mężczyzn lub
śmierć naszych żołnierzy zaowocuje budową demokracji w Iraku i
Afganistanie.

Czy aby na pewno?
Jeszcze się kilku w Polsce znajdzie, polecam
wypowiedzi Jarosława Gugały z przed
tygodnia:
http://www.youtube.com/watch?v=VwdWYbaTw PI
Spokojny   |18.01.2011 00:54:23
Protesty antywojenne lat 60tych w USA były możliwe, bo pobór do wojska dotyczył
wszystkich. Dziś protestów nie ma, bo armia jest zawodowa i nikt z cywilów nie
czuje się odpowiedzialny. Państwo wynajmuje półmózgów i od nich wymaga, a nas to
nic nie obchodzi.Uzawodowienie armii to majstersztyk polityków. Dzięki temu
przeciw żadnej wojnie żadne społeczeństwo już nie zaprotestuje.
viking   |18.01.2011 01:14:13
@ Spokojny

Wojna z Irakiem wywołała wiele protestów na świecie. Także w
tych krajach, w których armia była już wtedy zawodowa (np. we Francji) oraz w
tych, w których wprawdzie nie była, lecz nikt ani przez chwilę nie zgłaszał
pomysłu wysłania poborowych na front (np. w Niemczech, w Finlandii).

Poza tym
uzawodowienie armii nie jest majstersztykiem polityków, ponieważ żołnierzy
zawodowych nie można wysłać na front jako ,,mięso armatnie", tylko trzeba im
płacić za udział w konfliktach, wypłacać odszkodowania rodzinom, gdy zginą na
froncie oraz dawać im odpowiednią broń, ponieważ znają się na tym zbyt dobrze by
dało się im wciskać byle jaki, źle działający sprzęt.

Tym co dezaktywizuje
obywateli jest raczej propaganda ,,obrony ojczyzny", która w Polsce działa
świetnie, niezależnie od tego czy chodzi o Irak czy o krzyż czy o raport MAKu.
malgos_mm   |18.01.2011 13:36:35
Halo! To jest ta Dania, która tak pięknie walczyła o wolność słowa zamieszczając
dzielnie karykatury Mahometa, chociaż wiadomo było z góry, jaki to będzie miało
efekt? I oni tak po prostu wycinają szanowanemu profesorowi i pisarzowi z
wywiadu zdanie, które im się nie podoba?

Muszę przyznać, że jestem powalona.
aarft   |18.01.2011 17:28:17
No to ja czekam na wyczerpujący artykuł w którym odpowie Pan na dwa postawione
przez siebie pytania. Rzeczywiście jest to bardzo ciekawe.
krasnolud  - Wojna to zło   |19.01.2011 23:08:47
Bardzo dziękuję autorowi, za ten mądry tekst. Za próbę podjęcia tej trudnej
dyskusji. Szkoda, że tak niewielu dzienikarzy i publicystów zajmuje się tak
poważnym problemem. Rozumiem - wolą Mak i raport. Marzę o dyskusji publicznej o
wojnie jaką prowadzimy. Po co? Przeciw komu? Jakie są korzyści? Jakie straty.
Kogo krzywdzimy wysyłając żołnierzy na obcą ziemię? W imię czego? Marzyłbym,
żeby psycholog i socjolog społeczny zajeli się argumentami rządu legitymująscymi
prowadzenie tych haniebnych, złych, szkodliwych i niemoralnych działań.
DC  - Afganistan to nie Irak   |20.01.2011 12:21:09
Rozróżniłbym pomiędzy Irakiem a Afganistanem. O ile Irak to wojna o ropę i
wsparcie biznesowe kolegów Busha, to Afganistan przed inwazją eksportował
terroryzm.
rafal   |20.01.2011 21:53:46
Zawsze lepiej, żeby brandy bandytów(i to nie ważne czy to strona rządowa,
talibowie czy co tam jeszcze jest ), które walczą pomiędzy sobą o terytorium i
zyski z handlu opiatami mordowały się bez żadnych przeszkód, żeby nikt nie
próbował budować infrastruktury, szkół, nie dostarczą żadnej pomocy
humanitarnej. Tak żeby powstała kolejna piękna Somalia i żeby można krytykować,
że nic się dla tych biednych ludzi nie robi.
Co do demokracji to faktycznie
kretynizm wierzyć, że tam powstanie co nie zmienia faktu, że jakakolwiek
stabilna struktura państwowa po pierwsze ułatwi życie ludziom po drugie z czasem
będzie coraz bardziej demokratyczna.
eurypides77   |24.01.2011 01:54:21
Być może będzie to komentarz trochę obok kierunku tego felietonu, ale nie wiem
skąd bierze się u nas Polaków przekonanie, że co imperialistyczne interwencje to
nie my.

200 lat temu pomagaliśmy Napoleonowi tłumić powstanie na Haiti i
pozbawiać Hiszpanów niepodległości (słynna Samosierra to raczej hańba, nie
chwała polskiego oręża). Potem pomagaliśmy carom i cesarzom tłumić Wiosnę Ludów,
za Piłsudskiego zorganizowaliśmy inwazję na Litwę, a później wspólnie z Hitlerem
dokonaliśmy rozbioru Czechosłowacji, którą zresztą wspólnie z Sowietami później
najechaliśmy w 1968 r.

Mówiąc krótko, przez ostatnie 200 lat albo dostawaliśmy
lanie od naszych sąsiadów, albo braliśmy udział w imperialistycznych i
anty-wolnościowych interwencjach naszych "sojuszników" - tak więc nasza
obecność w Iraku i w Afganistanie świetnie wydaje się wpisywać w tę tradycję
polskiego oręża.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.08163 Seconds