NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Sutowski: Klęska liberalnej inteligencji Drukuj
Michał Sutowski   
21.06.2010
strach_120_copy.jpg

Wojna polsko-polska? Wojna o wszystko? Europa czy Burundi? Jednak nie tym razem. Kilkanaście procent głosów dla Grzegorza Napieralskiego to dowód, że wyborcy nie odnaleźli się w rolach, które próbowali im wmówić profesor Bartoszewski do spółki z Andrzejem Wajdą. Szantaż powrotem IV RP, widmem „prawie faszyzmu” nie zadziałał. Może dlatego, że Bronisław Komorowski niewielu przekonał, że różni się zasadniczo od Jarosława Kaczyńskiego? Na analizę kampanii i I tury wyborów przyjdzie jeszcze czas, podobnie jak na refleksję o przyszłych szansach lewicy. Zwycięstwo żadnego z kandydatów nie jest przesądzone – rozstrzygnięcia II tury nie możemy przewidzieć. Kilka rzeczy wiemy jednak na pewno. 

 

Niezależnie od końcowego wyniku wyborów widzimy, jak w przeszłość odchodzi niezwykle ważna formacja. Liberalna inteligencja, zwykle byli dysydenci, liderzy opozycji demokratycznej, działacze i doradcy „Solidarności” – budowali III RP, swym autorytetem bronili polskiej transformacji, wprowadzali kraj do Unii Europejskiej. A od roku 2005 walczą z IV RP, najpierw z projektem, potem z realną władzą, wreszcie z jej widmem. Niezależnie od generalnej oceny ich działań, do roku 2007 sprawowali w Polsce rząd dusz – wrogowie zmuszeni byli mówić ich językiem, zazwyczaj też akceptować wyznaczone przez nich wartości, cele i priorytety. Choć po roku 2002 w siłę rosnąć zaczęła prawica, to liberalnym autorytetom długo udawało się obronić swój status. Jeszcze w roku 2007 udało im się zdefiniować najważniejszy podział polityczny i zmobilizować miliony Polaków do głosowania przeciwko Kaczyńskim – w czym wydatnie pomogły liczne kompromitacje bliźniaków. Teraz się nie udało. Polacy – z różnych powodów – już się nie boją IV RP. Tymczasem „antykaczyzm” to od kilku lat jedyne, co nasi liberalni intelektualiści mają do zaoferowania. Jeśli Komorowski wygra wybory – co jest bardzo prawdopodobne – to nie dzięki poparciu „Gazety Wyborczej” i Komitetu Honorowego, ale pomimo niego. Bo histeria Wajdy, Bartoszewskiego czy – z innej półki – Krzysztofa Materny – przekonać mogła wyłącznie już (bardzo mocno) przekonanych. 

 

Aż do roku 2004 liberalni inteligenci mieli jakiś projekt, jakąś wizję, zdolną poruszyć kogoś więcej niż członków redakcji dwóch gazet z Warszawy i Krakowa. W skrócie: wolny rynek, Unia Europejska, przyszłość zamiast rozliczeń. Jednak od tamtego czasu mają już tylko strach, którego dziś – inaczej niż trzy lata temu – Polacy nie podzielają. Niczym rosyjscy liberałowie w połowie lat 90., którzy chwytali się Jelcyna niczym tonący brzytwy („żeby tylko nie wygrał komunista”), powtarzają jak mantrę: „żeby nie wróciła IV RP”. I tak jak wówczas w Moskwie – alternatywa dla „naszego kandydata” to zagrożenie dla demokracji. Komorowski – choćby niedoskonały – to jedyny wybór. 

 

Choć może analogia nie do końca działa? Bo dawni dysydenci ze Wschodu – często przyjaciele naszych – wybierali „mniejsze zło”. A dziś można odnieść wrażenie, że dla części polskich inteligentów Bronisław Komorowski to samo dobro. I to jest kolejny fundament ich klęski.  Platforma Obywatelska to nie Unia Wolności, której śmierci niektórzy wciąż nie mogą odżałować. Sentymentalne autorytety, gotowe konflikt polityczny zamienić w moralizatorski spektakl o nieznośnej skali patosu, to dla technokratów z PO balast. Od święta – przydatny kwiatek do kożucha. 

 

Bo nasze autorytety nie mają cynizmu starego Okudżawy, który mawiał ponoć, że choć w Rosji demokracji nie ma, to Jelcyna i tak poprze – bo jego rządy to brak cenzury i możliwość zarobku za granicą. Władysław Bartoszewski i Andrzej Wajda wierzą, że naprawdę walczą o Polskę i że ich zdanie wciąż wiele znaczy, a złośliwi internauci-parodyści to wyjce, margines i ciemnogród. 

 

Liberalna inteligencja poniosła klęskę na kilku frontach. Po pierwsze – choć przyznaje się do lewicowych korzeni, to po 15 latach jej hegemonii na głównej arenie politycznej zostały dwie prawice. Po drugie – straciła z oczu pozytywną wizję Polski. Nie pomaga nam świata zrozumieć ani tym bardziej zmienić, za to uparcie tkwi przy starych pojęciach i kategoriach – zamiast pokazać projekt, straszy coraz bardziej rozmytymi widmami. I po trzecie – dla niej samej najważniejsze – nie tylko toleruje, ale czynnie popiera ugrupowanie, którego triumf oznacza zgon jej formacji. Dla wolnorynkowych fundamentalistów i macherów od PR, „Zeszyty Literackie” czy „Tygodnik Powszechny” to starcze fanaberie, a ich autorzy – pocieszne maskotki. Przydatne, by straszyć lud Kaczorem, zbędne wówczas, gdy tylko się o coś upomną. Na przykład o 1 procent na kulturę. Zwycięstwo Kaczyńskiego mogłoby – o paradoksie – przedłużyć żywot formacji, która w jego zwalczaniu dostrzega najwyższy sens swojego istnienia.

 

Zwycięstwo Komorowskiego uczyni ich niepotrzebnymi. Co lepsze, kadencja agonii czy szybka eutanazja? Światopoglądowy dylemat zostawiam czytelnikom.

 

Komentarze
Dodaj nowy
kot  - Epitafium   |21.06.2010 10:16:31
http://kot-blogkota.blogspot.com/
arnaldos  - Powoli   |21.06.2010 20:11:55
Zgoda co do "liberalnej inteligencji". W Polsce od czasu wojny na gorze
odgrzewanie zimno-wojennego anty-faszyzmu mialo duze powodzenie. Tak jak przed
wojna komunisci wodzili w ten sposob liberalow za nos, tak po wojnie sami byli
wodzeni.
Natomiast pogloski o smierci tego dyskursu wydaja sie przedwczesne.
Przeciez Napieralski ani na chwile nie wylamal sie z tej konwencji. Debate w TVP
konczyl mowiac "tylko ja jestem w stanie powstrzymac Kaczynskiego". W
tym sensie glos na Napieralskiego nie byl glosem przeciwko dlugiemu trwaniu
zimno-wojennych schematow. Co najwyzej byl glosem za mlodszym, ogolonym i
bardziej trendy Komorowskim, dla takich co w I turze stac na pokazanie, ze nie
kieruja sie "owczym pędem". Ale jestem przekonany, ze nawet jesli
Napieralski postąpi tak, jak radzi Sierakowski, tzn. nie poprze nikogo i postawi
na budowanie 3 siły, to i tak jego elektorat na P.O. prezydenta zaglosuje.
I
czemu sie dziwic, skoro nawet na witrynie KP podczas zaloby przewazaly glosy o
roznych widmach, a od pewnego znanego lewicowca z Krakowa uslyszalem, ze to
wypisz wymaluj Le Bon. I to nie bylo czytanie Le Bona przeciw Le Bonowi…
robson   |24.06.2010 13:33:30
Podstawiając pod "liberalna inteligencja" słowo
"michnikowszczyzna" otrzymuje się to, co pisał Ziemkiewicz już pare lat
temu.

R.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 21.06.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.09160 Seconds