|
Czy proponowany przez rząd podatek ekologiczny jest do zaakceptowania?
Sonda ws. proponowanego przez rząd zastąpienia akcyzy na samochody podatkiem ekologicznym, który byłby naliczany w zależności od spełnianych przez auto norm emisji spalin.
Piotr Kuczyński, Xelion - główny analityk
Proponowanemu przez Ministerstwo Finansów zastąpieniu akcyzy na samochody podatkiem ekologicznym w zasadzie można tylko przyklasnąć. Prace zmierzające do redukcji emisji dwutlenku węgla, zgodnie z protokołem z Kioto, trwają od dawna. Poza tym proekologiczne systemy opodatkowania funkcjonują już w kilku innych krajach UE. Eksperci uważają, że nowy podatek może być niższy niż obecnie naliczana akcyza, a jednocześnie dochody do budżetu państwa nie spadną. W tej sytuacji dążenie do eliminowania samochodów zanieczyszczających powietrze jest rzeczą chwalebną.
Problem jednak w tym, że diabeł tkwi w szczegółach. Nie znamy jeszcze wysokości opłat. Mówi się na przykład, że będą one uiszczane corocznie, a to dla właścicieli wielu starszych wozów może stać się potężnym wydatkiem. Najgorsze, co mogłoby się zdarzyć to przyjęcie systemu, w którym podatek ekologiczny byłby potężnym kijem zmuszającym do sprzedaży starego samochodu, a nie byłoby w tym systemie marchewki, którą dają na przykład rządy Niemiec i Słowacji dopłacając do wymiany starego samochodu na nowy. Polacy przez lata sprowadzali z zza granicy stare samochody. Większości z nich nie stać na nowy model. W czasie obecnie trwającego kryzysu nie będą mieli środków na zapłatę podatku. Z tego wniosek, że niewłaściwie zaprojektowany podatek ekologiczny może doprowadzić do tego, że zwiększy się tłok w publicznych środkach lokomocji, a przychody budżetu znacznie spadną.
Dariusz Szwed, Zieloni 2004
Rolą rządu jest prowadzenie polityki zapewniającej mobilność wszystkim obywatelom i obywatelkom. Od początku transformacji rząd forsował niezrównoważoną politykę transportową – wybierając elitarne, najdroższe rozwiązania (takimi są autostrady) – zamiast główny nacisk położyć na transportowy egalitaryzm - promocję komunikacji zbiorowej (m. in. modernizację kolei) i podnoszenie standardów istniejących dróg. Później, od momentu wejścia Polski do UE, mimo wskazywania przez Zielonych na ten problem, rząd nie podjął praktycznie żadnych działań, które mogłyby zapobiec masowemu importowi starych i bardzo starych samochodów osobowych – np. poprzez dawanie alternatywy w postaci nowoczesnego, dostępnego i ekologicznego transportu zbiorowego.
Obecnie rząd PO próbuje wystawić rachunek za te błędy polityki kolejnych (lewicowych i prawicowych) ekip – oczywiście jak zwykle tak, żeby najwięcej zapłacili najsłabsi – ludzie biedniejsi. Choć w pełni zgadzam się, że konieczne jest ograniczenie emisji zanieczyszczeń ( w tym dwutlenku węgla) z sektora transportu, podatek ekologiczny w kształcie proponowanym przez rząd jest nie do przyjęcia. Musi on zostać tak skonstruowany, aby był powiązany z rzeczywistym poziomem emisji z pojazdu (czyli zarówno z wielkością emisji na kilometr, ale też z liczbą przejechanych kilometrów). Ponadto rząd musi równocześnie podjąć działania wspierające zrównoważoną mobilność społeczeństwa, umożliwiając ludziom korzystanie z alternatywnych, mniej szkodliwych dla zdrowia i środowiska oraz dostępnych dla każdego środków transportu. W połączeniach międzymiastowych konieczne jest zwiększenie puli środków dostępnych z opłaty paliwowej na Fundusz Kolejowy do 50%, co umożliwi modernizację oraz przywrócenie zlikwidowanych lokalnych połączeń kolejowych (obecnie podział środków wynosi: Fundusz Drogowy – 75%, Fundusz Kolejowy – 25%). W miastach natomiast konieczne jest zwiększenie inwestycji w transport zbiorowy oraz promocję ruchu pieszego i rowerowego, szczególnie na krótszych odległościach.
Wprowadzanie „podatku ekologicznego” bez przyjęcia polityki ekologicznej państwa i zintegrowanej z nią polityki transportowej, zapewniających całemu społeczeństwu zrównoważoną mobilność, pokazuje brak długofalowej wizji i koordynacji działań resortów w rządzie Donalda Tuska oraz chaotyczne wrzucanie nieprzemyślanych pomysłów, które powodują, że obywatelki i obywatele znowu nabiorą fałszywego przekonania, że polityka ekologiczna stanowi zagrożenie dla polityki społecznej i zrównoważonego rozwoju. Tak samo jak w Dolinie Rospudy, a wydawało się, że Donald Tusk na błędach swoich i swojego poprzednika - Jarosława Kaczyńskiego - czegoś się nauczy…
Niebawem kolejne głosy w kwestii podatku ekologicznego.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...