NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Smoleński: Dwie twarze Budapesztu Drukuj
Jan Smoleński   
04.09.2011

Stwierdzenie, że historia miasta jest zapisana w jego architekturze, to banał, zwłaszcza dla osób mieszkających w Warszawie. Nie najpiękniejsze centrum miasta i niewielka starówka przypominają o powstaniu warszawskim i jego tragicznych konsekwencjach: 180 tys. zabitych cywilów i spalonej do ziemi metropolii, którą kiedyś nazywano „Paryżem północy”. Stwierdzenie to jednak nabrało dla mnie zupełnie nowego znaczenia podczas spacerów po Budapeszcie, któremu historia oszczędziła aż tak dramatycznych wydarzeń. Śledzenie zmian w architekturze pozwala zobaczyć, jak miasto się rozwijało i kto nim rządził: gdzie było centrum jego władzy politycznej i ekonomicznej.

budapesztjmennens.jpgZamek w Budzie, symbol władzy arystokracji, stoi na wzgórzu, które nosi jeszcze ślady średniowiecznego układu ulic. W XIV wieku węgierscy władcy z dynastii Andegawenów ustanowili Budę stolicą kraju, w XV, dzięki małżeństwu węgierskiego króla z włoską szlachcianką, stała się jednym z głównych ośrodków renesansu w Europie. Miasto straciło jednak na znaczeniu po wojnach z Turkami w XVII wieku i stało się prowincjonalnym ośrodkiem.

Sytuacja zmieniła się dopiero w XIX wieku, kiedy reformiści pod kierunkiem hrabiego Istvána Széchenyiego postanowili stworzyć z mieszczańskiego Pesztu kulturalne i gospodarcze centrum kraju. Jego ojciec ufundował Węgierskie Muzeum Narodowe i Węgierską Bibliotekę Narodową. István zaś, pod wpływem pism Jeremy’ego Benthama i Johna Stuarta Milla, stał się adwokatem reform liberalnych. W 1825 roku ufundował Węgierską Akademię Nauk. W swoich książkach krytykował konserwatyzm węgierskiej arystokracji i jej przywiązanie do przywilejów klasowych. Sprzeciwiał się nacjonalizmowi Wiosny Ludów, uważając, że jest szkodliwy dla rozwoju gospodarczego Węgier.

Pamiątką po ruchu reformatorskim jest także pierwszy stały most łączący dwa oddzielne jeszcze wtedy miasta, obecnie jeden z najbardziej rozpoznawalnych wizerunków Budapesztu. Zbudowany w 1849 roku, w symboliczny sposób łączył władzę polityczną arystokracji i wyłaniającą się dopiero władzę ekonomiczną burżuazji. Oznaką triumfu burżuazji były też mieszczańskie dzielnice V, VI i VII – wizytówka miasta i dowód jego potęgi. W XIX wieku Budapeszt stał się jedną z najważniejszych wielokulturowych metropolii Europy.

Imponująca aleja Andrássyego, pełna wystawnych kamienic, willi i pałacyków, kończy się pięknym placem Bohaterów, który upamiętnia najważniejsze postaci w historii Węgier. Pod aleją biegnie pierwsza linia metra. Zbudowana w 1896, w tysięczną rocznicę założenia państwa, była drugą po londyńskiej koleją podziemną w Europie. W tym samym okresie zbudowano też bazylikę świętego Stefana, założyciela państwa węgierskiego. Znaczenie tej bazyliki jest całkowicie świeckie – miała świadczyć o wielkości rodzącego się wtedy narodu węgierskiego. W 1896 roku zaczęto również budowę nowego budynku parlamentu. Peszt jest symbolem historycznego zwycięstwa nowoczesnych form organizacji społecznej – nacjonalizmu na poziomie świadomości, kapitalizmu na poziomie gospodarki i demokracji na poziomie politycznym – nad odchodzącym w przeszłość feudalizmem.

Dziś aleja Andrássyego odzwierciedla kolejną zmianę w symbolice władzy, jaka zaszła od XIX wieku. Znajdująca się tu Opera Narodowa, kiedyś oznaka triumfu kultury burżuazyjnej nad arystokratyczną, przegrywa z rozświetlonymi butikami Gucci i Louis Vuitton. Wieczorem jej piękny gmach wygląda przy sklepowych witrynach niczym betonowy bunkier. Wyznacznikiem przynależności do arystokracji pieniądza nie jest już określone poczucie smaku czy preferencje kulturowe, jak lubiła o sobie myśleć elita burżuazji XIX wieku – a w każdym razie nie przede wszystkim. Świadectwem władzy ekonomicznej stają się możliwości konsumpcji.

Władze miejskie starają się zrewitalizować nadgryzione zębem czasu przepiękne kamienice w V, VI i VII dzielnicy, ale to nie one są prawdziwą twarzą Budapesztu. Rozświetlone butiki drogich marek przysłaniają VIII dzielnicę – zbiorowisko Heglowskiego „motłochu”, odpadów kapitalistycznej modernizacji, siedlisko biedy i wykluczenia społecznego. Tutaj żyje też największa populacja mniejszości romskiej w mieście.

Aby poszukująca butelek i puszek biedota nie raziła „dobrego smaku”, władze zabroniły grzebania w śmietnikach, wpisując je na listę wykroczeń. VIII dzielnica dzierży również palmę pierwszeństwa pod względem problemów związanych z zażywaniem narkotyków. Ich użytkownicy spotykali się kiedyś w pustostanach i tam wspólnie zażywali dragi, najczęściej dożylnie. W odpowiedzi władze zaczęły je burzyć. W efekcie strzykawki walają się w różnych miejscach, poukrywane w trawie i pęknięciach płyt chodnikowych. Uzależnionych trudniej dostrzec, ale trudniej też do nich dotrzeć z pomocą.

Taką VIII dzielnicę, z niepewnością warunków życia i penalizacją biedy w imię prawa i porządku, ma zresztą każde miasto. To rewers nieskrępowanej wolności konsumpcji dla innych – w Budapeszcie prześwituje on przez splendor alei Andrássyego.

  

Komentarze
Dodaj nowy
viking   |04.09.2011 21:48:00
Zabawna i wyjątkowo nieoczekiwana w tym miejscu, jest ta tęsknota autora za
"starą, dobrą burżuazją"- taką, która chodziła do teatru … .
Nie
miałbym nic przeciwko tej romantycznej wizji salonów, niczym z filmów
Viscontiego. Szkoda tylko, że myśli Smoleńskiego tak strasznie dobitnie świadczą
o jednym: o tym, że już nawet nie interpretuje ideologicznie rzeczywistości,
tylko dorabia do tej rzeczywistości ideologię.
Ja np. nie wiem, czy jest wiele
ludzi, którzy mają wrażenie, iż witryny sklepowe przyćmiewają zabytki. Choćby
dlatego, że ekskluzywne butiki, są w każdym większym i bogatszym mieście Europy
i wszędzie są podobne a zabytki każde z nich ma inne.
Aczkolwiek trzeba
przyznać, że Smoleński jest autorem "zaskoczenia miesiąca", bo czego,
jak czego, ale uwag na temat plastycznego piękna (wprawdzie stającego się tu
symbolem władzy i hegemonii, ale jednak piękna) sklepów, w felietonach KP raczej
nigdy się nie spodziewałem ;)
KrytycznyMaciej  - Dyskretny urok Budapesztu   |07.09.2011 16:38:06
Budapeszt niewątpliwie ma swój urok. Dla mnie to miasto mniej mocarstwowe w
wyglądzie od Wiednia i bardzie klimatycznie róznorodne od Berlina. Z ciekawostek
polecam wycieczkę do parlamentu gdzie zapewne usłyszymy, że Węgry miały 2 po
angielskiej konstytucję na świecie. I tu przewodnik/niczka wyjaśni, że chodzi o
Złotą Bullę, odpowiednik Magna Carta. Każdy kraj prowadzi swoją politykę
historyczną, a Węgry nie stanowią tu wyjątku. Zaś co do relacji kapitału, władzy
i wykluczenia przydałoby się choć wspomnieć o węgierskiej polityce społecznej i
zdrowotnej, która, z tego co wiem, nie została wstrzymana za rządów Orbana i
która wspomaga uzależnionych oraz ich rodziny.
adrian  - budapeszt44/45   |08.09.2011 00:17:00
po Budapeszcie, któremu historia oszczędziła aż tak dramatycznych

W wyniku
działań zbrojnych, zniszczeniu lub uszkodzeniu uległo 80% budynków
w Budapeszcie, w tym zamek i gmach Parlamentu, a także pięć mostów na
Dunaju.

Po zakończonym oblężeniu żołnierzom radzieckim pozwolono
na dwudniowy, niczym nie kontrolowany rabunek miasta. Dochodziło
również do przypadkowych egzekucji, oraz masowych gwałtów kobiet. W
następstwie tych działań ok. 40 tys. cywilów zginęło, nie znana
jet liczba tych którzy zmarli z głodu i chorób. Podczas oblężenia
około 50 tys. kobiet i dziewcząt w wieku od 10 do 70 lat[3] zostało
zgwałconych (choć szacunki podają od 5 tys. do 200 tys.[4]. Węgierskie
dziewcząta były porywane, a następnie przewożone na kwatery żołnierzy Armii
Czerwonej, gdzie były więzione, wielokrotnie gwałcone, a czasami
mordowane[5]. Po tych wydarzeniach, na terenie całych Węgier, ponad 400
tys. kobiet zostało zarejestrowanych jako zarażone
chorobami wenerycznymi na skutek gwałtu[6].

Liczba ofiar
w Budapeszcie porównywana jest do strat poniesionych w bitwie o
Berlin.

Echem tamtych wydarzeń jest wiele książek napisanych po traumie
krwawej zimy, między innymi "Mam piętnaście lat i nie
chcę umierać" napisana przez węgierską autorkę Christine Arnothy.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.09.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.86518 Seconds