Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Smoleński: Płacz i rób cokolwiek |
|
|
Jan Smoleński
|
|
15.04.2010 |
„Oczodoły ich przestrzelonych czaszek patrzą i czekają, czy jesteśmy zdolni, żeby przemoc i kłamstwo zamienić w pojednanie” - podczas katyńskich uroczystości powiedział do Władimira Putina premier Donald Tusk. W obecnej sytuacji wydaje się jednak, że te słowa kierowane są przede wszystkim do Polaków. Są najlepszym wyrazem szantażu ofiarą, jakiemu uległa cała polska polityka. Kiedy słyszę komentarze o jedności narodowej, a przede wszystkim o wystawieniu jednego ponadpartyjnego kandydata, to czuję, że upiór Katynia nie przestaje krążyć nad nami. Czuję jednak, że nie jest on najstraszniejszą rzeczą, która się do nas zbliża. Jak groźny jest ten upiór, przekonaliśmy się w sobotę. Przemoc sytuacji, jaką była 70. rocznica mordu w Katyniu, połączona z przemocą polityki historycznej opartej na kulcie ofiar, spowodowała wyścig o to, kto lepiej wypadnie podczas uroczystości. W efekcie 96 osób zginęło. Wbrew temu, co można przeczytać i usłyszeć w wielu mediach, nie uważam, by była to śmierć na służbie, lecz śmierć z powodu szantażu upiorów przeszłości. Ci ludzie - którzy i w wymiarze ludzkim i politycznym są nie do zastąpienia – zginęli bez sensu. Sam fakt, że doszło do tej katastrofy w takim miejscu i takim czasie, nie nadaje jej wzniosłości, to skoncentrowanie symboli ociera się wręcz o kicz. Jednak śmierć prezydenta Kaczyńskiego, również pod wpływem szantażu upiorów, została wpisana polską narrację o Katyniu. Brakuje nam innych form i wzorów przeżywania śmierci. W mediach narzucana jest nam atmosfera smutku i cichej zadumy (nad czym? po co? czy nie mamy zbyt wielu pytań, które cisną się na usta, a które za chwilę stracą na aktualności? czy nie mamy prawa wyrażać swej wściekłości na bezsensowną śmierć 96 osób? dlaczego nikt tych pytań publicznie nie zadał?). Bez ostentacyjnych emocji, krzyków, jedynie łzy i rozważania w cichości ducha. W tym nieznośnym nakazie milczenia kryje się zarazem nakaz działania. Zróbmy cokolwiek, by uczcić śmierć. Za tym żądaniem stoi widmo polityki historycznej, uprawianej pod ciężarem spojrzeń z „oczodołów przestrzelonych czaszek”. Dlatego temu „cokolwiek” nie da się sprostać, dlatego, pod wpływem szantażu śmiercią, przybiera on karykaturalną wręcz formę licytacji na lepszy patriotyzm, na lepsze oddanie uczuć „zrozpaczonego narodu”, na większą „odpowiedzialność w obliczu tragedii”. Dziennikarze i parlamentarzyści odmawiali rozmowy o polityce – rezygnowali ze sporu z szacunku dla ofiar. Katarzyna Kolenda-Zaleska poszła o krok dalej, zaproponowała, by w imię jedności narodowej, klasa polityczna wybrała jednego ponadpartyjnego kandydata. To miałby być sprawdzian jej dojrzałości. Chcemy czcić tragicznie zmarłych w katastrofie samolotowej, czy – po raz kolejny, tym razem na Wawelu – Katyń? Lech Kaczyński był Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. Został na ten urząd wybrany w demokratycznych wyborach przez polskich obywateli. Przez szacunek dla demokratycznych procedur i dla woli obywateli (a nie dla miejsca i czasu, w którym zginął prezydent), pogrzeb powinien się odbyć z odpowiednimi honorami. Jednak nie można zapominać, że w imię mogił złożono ofiarę z wielu ważnych urzędników państwowych, wielu dobrych polityczek i polityków. I dlatego nie chcę składać ofiary, również w imię mogił, z samej demokracji, odbierając obywatelom możliwość zadecydowania o tym, kto będzie ich reprezentował. Smoleńska tragedia jest najlepszym dowodem, że „jedności narodowej” nie było przed weekendem, a ciągłe powtarzanie tego, „byśmy wynieśli coś z tej tragedii” świadczy raczej o tym, że ta jedność jest pozorna i jest wytworem chwili uniesienia. Kolejne wezwania do jedności zasłaniają tylko tę prawdę. Nakaz milczenia i nakaz działania – „robienia czegokolwiek” pod spojrzeniem z „oczodołów przestrzelonych czaszek” – mają stłumić wszelką krytykę (choćby formy żałoby, czy wychwalania Lecha Kaczyńskiego) i odwrócić uwagę od podstawowych pytań: zakazują myślenia. O ile rozumiem pokusę uderzenia w patriotyczne, zjednoczeniowe tony pod wpływem takiego natężenia emocji zbiorowych, o tyle nie mogę uwierzyć w tę jedność. Czy w imię jedności minister Ewa Kopacz podniesie pielęgniarkom i położnym pensje? Czy w imię jedności narodowej wielkie sieci handlowe zaczną działać tak, by ich mniejsi konkurenci mieli szansę funkcjonować? Pracodawcy przestaną wyzyskiwać pracowników i zmniejszą gigantyczne wręcz nierówności dochodowe, zaczną realizować postulaty związków zawodowych? A może – jak to ujmuje zachodnia prasa ekonomiczna - chodzi jednak o jedność wobec „koniecznych reform gospodarczych”, dla których „szansą” jest śmierć prezydenta Kaczyńskiego? Sfera gospodarki jest wyłączona spod nakazu jedności. Konfliktu klasowego szantażem się nie usunie. Można go tylko stłumić, zasłonić. Jednak on powróci pod postacią konfliktu politycznego. Pojawiły się głosy, że śmierć prezydenta Kaczyńskiego, a wraz z nim i 95 innych osób, jest zwieńczeniem jego polityki historycznej. Uważam jednak, że nie jest to ani zwieńczenie, ani jego polityki historycznej. Jest to pewien etap uprawiania polityki pod dyktando upiorów. Ale upiory historii można egzorcyzmować. Jak jednak poradzić sobie z wciąż odradzającym monstrum, wampirem, jakim jest kapitał?
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 16.04.2010 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...