Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Smoleński: Nie bójmy się Bandery Drukuj
Jan Smoleński   
10.08.2009
MSZ ostatecznie nie zgodziło się na wjazd na terytorium Polski uczestników rajdu śladami Stepana Bandery. Szkoda, nie tylko dlatego, że w ostatniej chwili zmieniając zdanie wykazało się dużą niedojrzałością.

Polska pamięć o Banderze ogranicza się w zasadzie do rzezi wołyńskiej, w wyniku którejzginęło ponad 150 tys. Polaków. Sposób, w jaki w mediach przedstawiana jest sprawa rajdu śladami Stepana Bandery – z kilkoma szlachetnymi wyjątkami – w zasadzie ten stereotyp reprodukuje. Bandera przedstawiany jest jako przywódca OUN i UPA, zbrodniarz splamiony krwią niewinnych Polaków. Obszernie cytuje się oburzone organizacje kresowiaków, jako ekspert od stosunków polsko-ukraińskich występuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Mniej istotne, że w swych wypowiedziach reprodukują oni PRL-owskie klisze, rodem z „Łun w Bieszczadach”.

Bardziej wrażliwi na subtelności rzeczywistości przyznają, że taka wizja historii nie oddaje całej prawdy. Bandera był nacjonalistą, a mordy na Polakach są faktem. Nie można jednak zapominać, że sam Bandera nie był bezpośrednio odpowiedzialny za czystki dokonywane przez UPA. Gdy zawiązywano Ukraińską Powstańczą Armię, przebywał on w niemieckiej niewoli. Ponadto ofiarami ukraińskich nacjonalistów padali nie tylko Polacy. Ginęli też Ukraińcy, którzy szukali porozumienia z Polakami. Pamiętajmy, że w tym samym czasie również Ukraińcy ginęli z rąk polskich oddziałów partyzanckich, nie tylko tych skrajnie narodowych, ale również tak szlachetnych, jak Armia Krajowa.

Obydwa te spojrzenia nie wykraczają poza nacjonalistyczny paradygmat uprawiania polityki historycznej. Nadal jest to opowieść, gdzie głównymi aktorami są odrębne narody polski i ukraiński. I niestety, najlepiej słyszalnymi głosami z konieczności będą głosy nacjonalistów, nieważne, że pochodzące z na co dzień zmarginalizowanych środowisk.

Sprawa Bandery ma korzenie w II RP. I trzeba powiedzieć, że ówczesny konflikt polsko-ukraiński był konfliktem wtórnym wobec istniejącego konfliktu klasowego. Tym, co najbardziej uwierało w zróżnicowanej II Rzeczpospolitej były nierówności społeczne, pomiędzy chłopstwem, robotnikami a mieszczaństwem i ziemiaństwem. Dopiero wtórnie nakładały się na to różnice narodowościowe: Polacy na wschodzie byli ziemianami, Ukraińcy zaś z reguły bardzo biednymi chłopami. Marzenia Stepana Bandery o narodowowyzwoleńczym zrywie były marzeniami o rewolucji chłopskiej przeciw ziemiaństwu, powtórką z kozackich powstań, realizowaną we współczesnych czasach.

Decyzja polskiego MSZ, wyglądająca na zbytnią uległość wobec postulatów nagle obudzonych środowisk narodowych, przyłożyła się do reprodukcji (jeśli nie wzmocnienia) starego, nacjonalistycznego paradygmatu. I z pewnością wpłynie na stosunki polsko-ukraińskie.

Pozostaje oczywiście pytanie, czy sprawę można było rozwiązać inaczej? Bez wątpienia, najlepiej by było, gdyby rajd pamięci Bandery nigdy nie został zorganizowany. Jednak moim zdaniem MSZ mogło zezwolić jego uczestnikom na wjazd do Polski, podkreślając zarazem, że tkwiąca za nim nacjonalistyczna wizja jest błędnym sposobem przedstawiania historii, i że nienawiść między Ukraińcami i Polakami wynikała z niesprawiedliwości społecznych natury ekonomicznej.

Niestety, ideologiczny fantazmat, jakim jest mitologia II RP, okazał się wart uratowania. Dla mitu o idylli przedwojennej Polski, jest lepiej, by skazę wnosiło ciało obce, niż żeby wynikała ona z podstawowej struktury ówczesnego społeczeństwa.
Komentarze
Dodaj nowy
andrzejek76   |11.08.2009 02:59:39
To fakt, mitu o idyllicznej II Rp nie obali jeszcze długo nikt i nic. Choć próby
są i to próby ciekawe i wartościowe, jak choćby wydana niedawno publikacja prof.
Andrzeja Garlickiego: "Piękne lata trzydzieste".
maciej  - Bohater?   |11.08.2009 03:11:35
Bandera ur. 1 stycznia 1909
Do szkoły podstawowej Stepan nie uczęszczał z
powodu wybuchu I wojny światowej
W 1919 rozpoczął naukę w gimnazjum w
Stryju
Gimnazjum ukończył w 1927
We wrześniu 1928 zapisał się na Wydział
Rolniczo-Lasowy Politechniki Lwowskiej
( 8 semestrów uzyskał absolutorium, nie
obronił dyplomu) studiował do 1932r.
W 1927 Bandera wstąpił do Ukraińskiej
Wojskowej Organizacji.
Pierwszy raz został aresztowany, zresztą wraz z ojcem, w
dniu 14 listopada 1928 w Kałuszu, za rozpowszechnianie ulotek UWO.
Od 1931
zajmował się utrzymywaniem łączności z zagranicznym Prowodem OUN i UWO
Na
początku 1932 został zatrzymany podczas nielegalnego przekraczania granicy
polsko-czechosłowackiej.
W lipcu 1932 Bandera wziął udział w konferencji OUN w
Pradze.
W tym samym roku 1932 spędził trzy miesiące w areszcie śledczym w
związku z zabójstwem komisarza policji Czechowskiego, został zwolniony z braku
dowodów.
Aresztowany w czerwcu 1934.
Po procesie trwającym od 18 listopada
1935 Stepan Bandera został 13 stycznia 1936 skazany na karę śmierci, którą na
podstawie amnestii zamieniono na dożywotnie więzienie
3 września 1939 po
agresji Niemiec na Polskę uwolniony przez współwięźniów
z karceru.
udał się
do Lwowa (okupowanego już przez Sowietów), gdzie przybyli 27 września 1939.
W
drugiej połowie października 1939 Stepan Bandera udał się do Krakowa. W 1940
Przebywał w Krakowie i Warszawie.
Stepan Bandera 30 czerwca 1941 r. ku
zaskoczeniu Niemców ogłosił deklarację niepodległości Ukrainy. Państwo
ukraińskie przetrwało zaledwie 12 dni. Cały skład rządu został aresztowany przez
Niemców, a sam Bandera został zatrzymany w Krakowie w areszcie domowym.
Podczas
rozmów prowadzonych we wrześniu 1941 r. w Berlinie w gmachu byłej ambasady
polskiej pomiędzy przedstawicielami Abwehry i OUN (B), zarówno S. Bandera, jak i
J. Stećko kategorycznie odmówili odwołania deklaracji niepodległości Ukrainy. W
konsekwencji zostali zatrzymani w areszcie domowym, a następnie przewiezieni 15
września 1941 do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen i osadzeni w oddziale
dla więźniów specjalnych tzw. Zellenbau, gdzie przebywali również m.in. pierwszy
dowódca Armii Krajowej Stefan Rowecki, kanclerz Austrii Kurt Schuschnigg, czy
premier Francji Edouard Daladier).
W Sachenhausen Stepan Bandera przebywał do
grudnia 1944r.
Po zakończeniu II wojny światowej Stepan Bandera był przywódcą
ukraińskich organizacji nacjonalistycznych na Zachodzie. Mieszkał w
Monachium.
Na podstawi Wikipedi i książki Atamania UPA.
Wynika z jego
życiorysu, fakt, że tak na prawdę ( z przerwami) cały czas spędzał w więzieniach
i obozach.
Rozumiem, że nacjonaliści ukraińscy robią z niego bohatera i tworzą
mit, ale dlaczego biorą udział w tym Polacy?
Mareknufc  - Kto tu jest faszystą?   |11.08.2009 03:45:25
Pisze Pan o sobie, że jest "Uczulony na wszystkie przejawy faszyzmu".
Nacjonaliści ukraińscy, którym przewodził Bandera, byli zdecydowanymi
zwolennikami faszyzmu, początkowo entuzjastycznie nastawionymi wobec Hitlera.
Ich entuzjazm osłabł, gdy okazało się, że Niemcy wcale nie zgodzą się na budowę
niepodległej Ukrainy, a przywódców nacjonalistycznych wtrącą do więzień. Tak
właśnie uwięziony został Bandera. Fakt, że podczas rzezi wołyńskiej przebywał w
więzieniu, nie oznacza, że nie ponosi za nią winy. Jako czołowy działacz
nacjonalistyczny promował ideologię faszystowską, która zaowocowała pogromami
nie tylko Polaków, którzy - podobnie jak Żydzi w Niemczech - mieli być
całkowicie usunięci ze względu na swoje pochodzenie etniczne, ale także
Ukraińców, którzy Polaków mordować nie chcieli. Faszyzm ukraiński - jak każdy
faszyzm - nie uznawał pluralizmu, więc każdy akt niesubordynacji wobec faszystów
kończył się właściwie śmiercią. Jest wiele budujących faktów o heroicznych
postawach Ukraińców, którzy za cenę własnego życia ratowali Polaków. I niech Pan
nie miesza do tej sprawy Armii Krajowej! Armia Krajowa na Wołyniu była bardzo
nieliczna, wręcz symboliczna. Województwo wołyńskie było najsłabiej zasiedlonym
przez Polaków województwem RP (zaledwie 16%). Wielu poległo w wojnie z Niemcami,
wielu zamęczyli Sowiecy, gdy przyszli "wziąć w opiekę" ludność
zachodniej Ukrainy. Po przekroczeniu przez zwycięską Krasną Armię w styczniu
1944 r. przedwojennej granicy na Wołyniu, tysiące żołnierzy wywieziono na
Syberię albo zwyczajnie rozstrzelano. Kto miał mordować tych Ukraińców?
Właściwie jedyne poważniejsze polskie oddziały, to oddziały utworzonej naprędce
samoobrony. Ja rozumiem, że Pan nie jest historykiem, ale niech Pan nie aspiruje
do wykładni faktów historycznych, nie mając na ten temat elementarnej wiedzy!


Po drugie Stepan Bandera został skazany przez niezawisły sąd II RP na karę
śmierci za udział w morderstwie polskiego ministra Pierackiego. Życie uratowała
mu ogłoszona amnestia, a wolność - wybuch wojny. Pomijając już rzez wołyńską -
czy słuszne jest, aby na terytorium niepodległej Polski, która już w samej
nazwie, III Rzeczpospolita, nawiązuje do dziedzictwa II RP, czcić morderców
polskich ministrów? Rozumiem, że w imię obrony wolności słowa oburzyłby się Pan,
gdyby władze administracyjne zakazały rajdu ku czci Eligiusza Niewiadomskiego,
polskiego nacjonalisty, który zamordował prezydenta Narutowicza,
prawda?

Ponadto nacjonaliści ukraińscy odpowiedzialni są za pogromy Żydów.
Nienawiść względem Żydów, biorąca się w dużej mierze również z
"niesprawiedliwości natury ekonomicznej", jak Pan się wyraził, ma na
Ukrainie długą historię, towarzyszyła powstaniom w XVII wieku czy koliszczyznie
wiek pózniej. Nie zabrakło jej także u bandytów z UPA, więc wpuszczenie na teren
Polski uczestników rajdu oznaczałoby zgodę na uhonorowanie morderców
Żydów.

Uważam Pana artykuł za skandaliczy i będący w istocie rzeczy apologią
faszyzmu. Pozwala to przypuszczać, że Pana deklaracja, że jest Pan "uczulony
na przejawy faszyzmu" jest listkiem figowym, mającym ukryć Pana
jednoznacznie faszystowskie poglądy.
neoconstantine  - Konflikt klasowy?   |11.08.2009 04:59:19
Czytałem juz wiele wspomnień, dotyczących rzezi wołyńskiej, ale nigdy nie
spotkałem się w owych wspomnieniach, czy publikacjach z twierdzeniem, że wśród
polskich ofiar tej rzezi (około stu tysięcy) byli przedstawiciele ziemiaństwa.
Stanowili ono przed wybuchem II wojny światowej niewielki odsetek kresowego
społeczeństwa i we wrześniu 1939 roku albo uciekli przed Sowietami, albo zostali
przez nich zabici, albo wywiezieni na Sybir lub do Kazachstanu. Tak więc na
Wołyniu pozostali polscy chłopi i to oni stanowi gros ofiar rzezi.
Inny aspekt
tej sprawy, to słynne powiedzenie o historii, że jest nauczycielką życia.
Parafrazując śp. Zbigniewa Załuskiego można powiedzieć, że sojusz Piłsudskiego z
Petlurą skończył się rzezią wołyńską i Łunami w Bieszczadach. Bo jak można
sprzymierzać się z państwem, które z góry zakłada chęć odzyskania ziem, w jego
mniemaniu zabranych przez sąsiada, z którym właśnie zawarł porozumienie. A
Ukraińcy do dzisiaj mają do nas pretensje o tzw. Zakurzonie, czyli o ziemie,
położone na zachód od linii Curzona, a do których pretensje zgłaszają ukraińscy
nacjonaliści. Ich roszczenia terytorialne wobec Polski, sięgają zdaje się
Gorlic, że o Przemyślu już nie wspomnę. No i z takimi ludźmi, zawarł układ
Piłsudski, żeby tylko osłabić Rosję Sowiecką. Tymczasem owi ukraińscy
nacjonaliści, bardzo szybko skierowali ostrze swego zaangażowania przeciwko
Rzeczpospolitej i sprzymierzyli się w tym celu z Niemcami (Bandera i szef
Abwehry admirał Canaris, darzyli się szczerą przyjaźnią), zawierając z nimi
swoją własną odmianę paktu Ribbentrop  Mołotow.
Czy ta krótkowzroczna
polityka Piłsudskiego, czegoś nam nie przypomina?
V.C.  - Nieodwzajemniona miłość Polaków do Ukrai   |20.08.2009 10:49:16
Tarnopolscy radni domagają się przeprosin od Polski
Rada obwodowa w Tarnopolu w
apelu przyjętym 18 sierpnia zażądała od Polski oficjalnych przeprosin za
"czystki etniczne, które przeprowadziła Armia Krajowa w latach II wojny
światowej na etnicznych ziemiach ukraińskich". Rada skrytykowała też uchwałę
polskiego Sejmu z 15 lipca br. w sprawie "tragicznego losu Polaków na
Wołyniu", jako niezgodną z historyczną prawdą. Stwierdzono, że uchwała może
być potraktowana jako zamach na integralność terytorialną Ukrainy. Deputowani
oskarżyli "określone siły polityczne" w Polsce o rozpętanie
antyukrainskiej kampanii. (Inicjatorami apelu byli deputowani nacjonalistycznej
partii Swoboda, która w marcu wygrała przedterminowe wybory do tarnopolskiej
rady obwodowej).
2009.08.18, PAP, www.korrespondent.net, www.zaxid.net
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 10.08.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 22.53737 Seconds