|
Jak
najłatwiej pozbyć się problemu? - wiadomo, przerzucić go na kogoś
innego. Taka jest właśnie logika neoliberalizmu: prywatyzujmy, a
problem zniknie. I tak, jak doniosła „Rzeczpospolita”, rząd
planuje zezwolić na 13-godzinny dzień pracy. Żeby nie narazić się
na oskarżenia, że oto wracamy do realiów XIX-wiecznego
kapitalizmu, wydłużenie czasu pracy ma być warunkowe: pracownik ma
mieć prawo do 11-godzinnego wypoczynku w ciągu doby oraz 35 godzin
wolnego w tygodniu. 13-godzinnego dnia pracy nie można by stosować
bez zgody pracownicy/pracownika, a w razie odmowy,
pracodawczyni/pracodawca nie mógłby/mogłaby takiej osoby
zwolnić. Jak te dodatkowe godziny będą liczone? Jak nadgodziny,
płatne 50 proc. więcej? Jak normalne godziny pracy? Nie wiemy, bo
brak jeszcze szczegółów.
Ile
zostaje z 11 godzin
Na
pierwszy rzut oka wygląda to dobrze: chcę, to pracuję, nie chcę,
to nie.
Zróbmy
użytek z lekcji matematyki. Tak zwany czas wolny od pracy nie jest
jedynie czasem słodkiego lenistwa. Od proponowanych 11 godzin
odejmijmy dojazd do pracy i powrót do domu. Zwłaszcza w
rejonach biedniejszych, gdzie duże zakłady zatrudniają osoby z
miejscowości oddalonych nawet o 60 km, ale też w dużych,
zakorkowanych miastach, dojazdy zajmują sporo czasu i odpoczynkiem
nie są. Powiedzmy, że to 40 min. w każdą stronę. Następnie sen,
czyli około 8 godzin. Ile nam zostaje na życie rodzinne i
towarzyskie? Na tworzenie i korzystanie z dóbr kultury? A na
aktywne zmienianie rzeczywistości? Na zaangażowanie społeczne – demonstracje, pikiety? Policzcie sami. Jeśli proponowane zmiany
wejdą w życie, Polki i Polacy mogą stracić możliwości
korzystania ze swoich praw obywatelskich!
To
jednak dopiero początek. 13-godzinny dzień pracy nie będzie
sprzyjał zdrowiu pracowników. Stres w pracy i przepracowanie
podwyższają ryzyko zawału serca oraz innych chorób, od
zwykłego przeziębienia po choroby przewlekłe. Odbije się to
negatywnie na kondycji systemu ochrony zdrowia, bo nie wszystko da
się załatwić cudownymi pigułkami.
Przepracowanie i nieprzestrzeganie przepisów bhp już dziś
należą do głównych pośrednich przyczyn zachorowań, a
Polacy i Polki zażywają monstrualne ilości środków
przeciwbólowych. Koszty „elastycznego” kodeksu pracy – pod postacią kosztów opieki medycznej – już dziś ponosi
całe społeczeństwo. Nie przypadkiem wydłużanie się
średniej życia przypadło na czas, gdy rosły zabezpieczenia
socjalne a prawa pracownicze były szanowane.
Kiedy
wyjątek staje się regułą
13-godzinny
dzień pracy ma być tzw. klauzulą opt-out, czyli pozwalać
pracownikowi zostawać po godzinach w drodze wyjątku od reguły 8
godzin w pracy. Jednak, jak dobrze
wiadomo, pisane reguły mają swoje niepisane reguły
zastosowania i nierzadko wyjątek staje się właśnie niepisaną
normą. Dla lekarzy (bo na ich przykład powołują się
pomysłodawcy) opt-outy są niezłym rozwiązaniem: polska służba
zdrowia cierpi na ich niedobór, więc lekarze mogą dyktować
warunki. A jeśli nie, mogą wyjechać do pracy do Szwecji, gdzie
również są mile widziani.
Jednak
tam, gdzie rynek pracy jest mniej korzystny dla pracowników,
opt-out może stać się wymogiem. Pouczający
jest tu przypadek Wielkiej Brytanii. Podobna klauzula miała
tam umożliwiać młodym, żądnym pieniędzy pracę ponad ustawowe
48 godzin w tygodniu. Stało się jednak tak, jak przewidywały
związki zawodowe: to, co miało być opcjonalne dla de facto
uprzywilejowanych, stało się obowiązkiem dla osób
położonych w najniżej w drabinie społecznej, poszukujących
niskopłatnych zajęć przez agencje pośrednictwa pracy.
Największym
jednak minusem pomysłu jest to, że sankcjonowałby on stan
faktyczny, a odpowiedzialność za niego zrzucałby na pracowników.
Praca po godzinach – często niepłatna i wbrew woli pracownika – jest faktem. Łamanie praw pracowniczych jest w Polsce
rzeczywistością. Zbyt często osoby gorzej wykształcone, pracujące
przy gorszych zajęciach, traktują pozwolenia na skorzystanie ze
zwolnienia lekarskiego jako wyraz wyjątkowej dobrotliwości
pracodawcy. Jaki dobry, ludzki ten szef, że przestrzega przepisów
kodeksu pracy. Czy chwalimy też złodziei za to, że nie kradną?
Dobra
kariera i złe związki
Najwyraźniej,
zamiast walczyć z łamaniem prawa, rząd chce się pozbyć problemu
poprzez jego sprywatyzowanie: chcesz pracować tylko
8 godzin, to sobie to wynegocjuj. Jeśli ci się nie uda, to
twój problem. Liberalne przekonanie, że w sferze rynku wolne
jednostki wymieniają się towarami/usługami ignoruje cały kontekst
stosunków władzy. Nikt pracodawcy nie zabroni, by traktował
zgodę na 13-godzinny dzień pracy jako jedno z kryteriów
podczas przyjmowania do pracy (jak to się dzieje z planami
rodzicielskimi w przypadku kobiet). Mimo że za rządów PiS
podniesiono kary za łamanie kodeksu pracy, egzekwowanie prawa pracy
jest dziś utrudnione, bo inspektorzy często nie są nawet
wpuszczani do zakładów.
A
może rząd słusznie umywa ręce, skoro na obowiązkowych lekcjach
uczy nas, jak walczyć o swoje prawa? Należę chyba do pierwszego
rocznika, który obowiązkowo uczył się przedsiębiorczości.
Do zajęć podchodziliśmy na luzie, ale co nieco z nich
zapamiętałem. Przede wszystkim to, jak nauczyciel mówił
nam, że gdy założymy własną firmę, to najważniejsze, by nie
dopuścić do powstania związków zawodowych. Nie dowiedziałem
się jednak, co mam zrobić, gdyby pracodawca chciał mnie zwolnić
za np. orientację seksualną, nie dowiedziałem się, kiedy należy
mi się zwolnienie lekarskie ani tym bardziej, jak stworzyć
narzędzie nacisku na pracodawcę, czyli właśnie związek zawodowy.
Jeśli
chcemy uelastyczniać kodeks pracy, to tylko w takim kierunku, by
dawał on więcej wolności pracownikowi. Nie zrobi się tego bez
rzetelnej edukacji dotyczącej praw pracowniczych ani zwalczania
nadużyć wobec pracowników. To, co proponuje rząd, to
sankcjonowanie dotychczasowych bezprawnych
praktyk. Zamiast zrzucać odpowiedzialność za swoją nieudolność
na tych, których pozycja w systemie kapitalistycznym jest
zawsze słabsza, rząd powinien robić wszystko, by wywiązać się
ze swych zobowiązań wobec obywateli i zagwarantować im prawo do
godnego odpoczynku.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...