Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Smoleński: Nadgodziny - nie siłą, to po dobroci Drukuj
Jan Smoleński   
06.10.2008

jasiek_smolenski.jpgJak najłatwiej pozbyć się problemu? - wiadomo, przerzucić go na kogoś innego. Taka jest właśnie logika neoliberalizmu: prywatyzujmy, a problem zniknie. I tak, jak doniosła „Rzeczpospolita”, rząd planuje zezwolić na 13-godzinny dzień pracy. Żeby nie narazić się na oskarżenia, że oto wracamy do realiów XIX-wiecznego kapitalizmu, wydłużenie czasu pracy ma być warunkowe: pracownik ma mieć prawo do 11-godzinnego wypoczynku w ciągu doby oraz 35 godzin wolnego w tygodniu. 13-godzinnego dnia pracy nie można by stosować bez zgody pracownicy/pracownika, a w razie odmowy, pracodawczyni/pracodawca nie mógłby/mogłaby takiej osoby zwolnić. Jak te dodatkowe godziny będą liczone? Jak nadgodziny, płatne 50 proc. więcej? Jak normalne godziny pracy? Nie wiemy, bo brak jeszcze szczegółów.



Ile zostaje z 11 godzin



Na pierwszy rzut oka wygląda to dobrze: chcę, to pracuję, nie chcę, to nie.

Zróbmy użytek z lekcji matematyki. Tak zwany czas wolny od pracy nie jest jedynie czasem słodkiego lenistwa. Od proponowanych 11 godzin odejmijmy dojazd do pracy i powrót do domu. Zwłaszcza w rejonach biedniejszych, gdzie duże zakłady zatrudniają osoby z miejscowości oddalonych nawet o 60 km, ale też w dużych, zakorkowanych miastach, dojazdy zajmują sporo czasu i odpoczynkiem nie są. Powiedzmy, że to 40 min. w każdą stronę. Następnie sen, czyli około 8 godzin. Ile nam zostaje na życie rodzinne i towarzyskie? Na tworzenie i korzystanie z dóbr kultury? A na aktywne zmienianie rzeczywistości? Na zaangażowanie społeczne – demonstracje, pikiety? Policzcie sami. Jeśli proponowane zmiany wejdą w życie, Polki i Polacy mogą stracić możliwości korzystania ze swoich praw obywatelskich!



To jednak dopiero początek. 13-godzinny dzień pracy nie będzie sprzyjał zdrowiu pracowników. Stres w pracy i przepracowanie podwyższają ryzyko zawału serca oraz innych chorób, od zwykłego przeziębienia po choroby przewlekłe. Odbije się to negatywnie na kondycji systemu ochrony zdrowia, bo nie wszystko da się załatwić cudownymi pigułkami. Przepracowanie i nieprzestrzeganie przepisów bhp już dziś należą do głównych pośrednich przyczyn zachorowań, a Polacy i Polki zażywają monstrualne ilości środków przeciwbólowych. Koszty „elastycznego” kodeksu pracy – pod postacią kosztów opieki medycznej – już dziś ponosi całe społeczeństwo. Nie przypadkiem wydłużanie się średniej życia przypadło na czas, gdy rosły zabezpieczenia socjalne a prawa pracownicze były szanowane.



Kiedy wyjątek staje się regułą



13-godzinny dzień pracy ma być tzw. klauzulą opt-out, czyli pozwalać pracownikowi zostawać po godzinach w drodze wyjątku od reguły 8 godzin w pracy. Jednak, jak dobrze wiadomo, pisane reguły mają swoje niepisane reguły zastosowania i nierzadko wyjątek staje się właśnie niepisaną normą. Dla lekarzy (bo na ich przykład powołują się pomysłodawcy) opt-outy są niezłym rozwiązaniem: polska służba zdrowia cierpi na ich niedobór, więc lekarze mogą dyktować warunki. A jeśli nie, mogą wyjechać do pracy do Szwecji, gdzie również są mile widziani.



Jednak tam, gdzie rynek pracy jest mniej korzystny dla pracowników, opt-out może stać się wymogiem. Pouczający jest tu przypadek Wielkiej Brytanii. Podobna klauzula miała tam umożliwiać młodym, żądnym pieniędzy pracę ponad ustawowe 48 godzin w tygodniu. Stało się jednak tak, jak przewidywały związki zawodowe: to, co miało być opcjonalne dla de facto uprzywilejowanych, stało się obowiązkiem dla osób położonych w najniżej w drabinie społecznej, poszukujących niskopłatnych zajęć przez agencje pośrednictwa pracy.



Największym jednak minusem pomysłu jest to, że sankcjonowałby on stan faktyczny, a odpowiedzialność za niego zrzucałby na pracowników. Praca po godzinach – często niepłatna i wbrew woli pracownika – jest faktem. Łamanie praw pracowniczych jest w Polsce rzeczywistością. Zbyt często osoby gorzej wykształcone, pracujące przy gorszych zajęciach, traktują pozwolenia na skorzystanie ze zwolnienia lekarskiego jako wyraz wyjątkowej dobrotliwości pracodawcy. Jaki dobry, ludzki ten szef, że przestrzega przepisów kodeksu pracy. Czy chwalimy też złodziei za to, że nie kradną?



Dobra kariera i złe związki



Najwyraźniej, zamiast walczyć z łamaniem prawa, rząd chce się pozbyć problemu poprzez jego sprywatyzowanie: chcesz pracować tylko 8 godzin, to sobie to wynegocjuj. Jeśli ci się nie uda, to twój problem. Liberalne przekonanie, że w sferze rynku wolne jednostki wymieniają się towarami/usługami ignoruje cały kontekst stosunków władzy. Nikt pracodawcy nie zabroni, by traktował zgodę na 13-godzinny dzień pracy jako jedno z kryteriów podczas przyjmowania do pracy (jak to się dzieje z planami rodzicielskimi w przypadku kobiet). Mimo że za rządów PiS podniesiono kary za łamanie kodeksu pracy, egzekwowanie prawa pracy jest dziś utrudnione, bo inspektorzy często nie są nawet wpuszczani do zakładów.



A może rząd słusznie umywa ręce, skoro na obowiązkowych lekcjach uczy nas, jak walczyć o swoje prawa? Należę chyba do pierwszego rocznika, który obowiązkowo uczył się przedsiębiorczości. Do zajęć podchodziliśmy na luzie, ale co nieco z nich zapamiętałem. Przede wszystkim to, jak nauczyciel mówił nam, że gdy założymy własną firmę, to najważniejsze, by nie dopuścić do powstania związków zawodowych. Nie dowiedziałem się jednak, co mam zrobić, gdyby pracodawca chciał mnie zwolnić za np. orientację seksualną, nie dowiedziałem się, kiedy należy mi się zwolnienie lekarskie ani tym bardziej, jak stworzyć narzędzie nacisku na pracodawcę, czyli właśnie związek zawodowy.



Jeśli chcemy uelastyczniać kodeks pracy, to tylko w takim kierunku, by dawał on więcej wolności pracownikowi. Nie zrobi się tego bez rzetelnej edukacji dotyczącej praw pracowniczych ani zwalczania nadużyć wobec pracowników. To, co proponuje rząd, to sankcjonowanie dotychczasowych bezprawnych praktyk. Zamiast zrzucać odpowiedzialność za swoją nieudolność na tych, których pozycja w systemie kapitalistycznym jest zawsze słabsza, rząd powinien robić wszystko, by wywiązać się ze swych zobowiązań wobec obywateli i zagwarantować im prawo do godnego odpoczynku.

Komentarze
Dodaj nowy
Tolek Banan   |07.10.2008 18:25:32
Po raz pierwszy od bardzo dawna przeczytałem dobry lewicowy tekst firmowany
przez szeroko pojęte środowisko KP. Bez banałów, bez "za, a nawet
przeciw", bez snobistycznych wtrętów (na ogół na tandetnym poziomie), bez
salonowych przytyków pod adresem "populistów", bez namolnej autoreklamy
- konkretnie, na temat, rozsądnie i rzeczywiście lewicowo.
wojnier  - Zanim wybuchnie rewolucja   |10.10.2008 11:06:20
radzę spróbować pewnego, dość dobrze sprawdzonego, acz przez lewicę mocno
niedocenianego sposobu, na zmianę stosunku pracodawców do pracowników, znacznie
bardziej skutecznego niż kodeksy i paragrafy. Jest to mianowicie powiększenie
liczby pracodawców. Jeżeli znacie tę mtodę to czemu robicie wszystko żeby do
tego nie dopuścić?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.10.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.94911 Seconds