Nowość w sklepie kp
Komentarze
CYTAT DNIA
Żeby było weselej, napiszę, jak Cię pamiętam. Pochylnia z Sali Śniadeckich, ty lecisz na czele grupy robotników i studentów goniąc bojówkę endecką, która chciała rozbić wieczór poezji różnych narodów. Masz taką minę wilkołaka, jaką umiałeś robić, zęby na wierzchu, oczy wytrzeszczone, w ręku trzymasz szczątki krzesła. I wyjesz.
list M. do Czesława Miłosza, Rok myśliwego
|
|
Smoleński: Ile kosztuje śmierć górnika |
|
|
Jasiek Smoleński
|
|
30.11.2007 |
8 listopada w kopalni węgla kamiennego im. Zasiadki w Donbasie wybuchł metan. Jeden z górników, którzy przeżyli, opowiadał, że nagle poczuł, jak gwałtownie wzrosła temperatura i zapadła ciemność. Założył maskę i po omacku zaczął się kierować do wyjścia z kopalni.
100 innych górników nie mogło opowiedzieć swoich historii, zginęli podczas wybuchu.
Wokół kopalni im. Zasiadki jest cmentarz. W kilka dni po eksplozji zaczęły pojawiać się nowe groby. Górnicy jadąc do pracy modlą się za zmarłych kolegów. A po skończonej robocie dziękują, że do nich nie dołączyli.
Nasze własne podwórko…
Niespełna rok przed tragedią w Doniecku, też w wybuchu metanu, zginęło 23 górników. Na dole rozegrało się prawdziwe piekło. Gaz wybuchł przy ścianie, przy której po wcześniejszym wypadku górnicy zostawili maszyny. Zeszli, żeby je wydobyć. Siła fali uderzeniowej, która zabiła górników była tak duża, że porozrywała pięciotonowe transformatory. „Halemba” była największym wypadkiem w polskim przemyśle węglowym od 30 lat.
Śledztwo wykazało, że ktoś specjalnie rozregulował aparaturę do pomiaru metanu. Przy ścianie, z której miano zdejmować metalową konstrukcję i wydobyć maszyny, był czwarty, najwyższy stopień zagrożenia wybuchem. Gdyby czujniki działały poprawnie, prąd zostałby odcięty przy stężeniu dwóch proc. W „Halembie” było pięć proc. Ktoś nie chciał, by przerwano prace i planował zaoszczędzić w ten sposób na wydatkach.
Po wypadku w Rudzie Śląskiej aresztowano 18 osób, głównie szeregowych pracowników kopalni i szefa zewnętrznej firmy Mard, która pracowała przy rozbiórce ściany. Kazimierz D., szef „Halemby” po wypadku został odsunięty od kierowania zakładem, ale pod koniec grudnia udał się na zaległy czteromiesięczny urlop. W kopalni pracował oficjalnie do kwietnia 2007 roku. Teraz jest już na emeryturze i właściwie nic mu nie grozi. Kompania Węglowa nie wyciągnęła wobec niego żadnych konsekwencji, mimo że w sierpniu Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwicach postawił przeciw niemu zarzuty. Inni wysoko postawieni zostali przesunięci a potem awansowani. – Klub morderców w „Halembie” ma się dobrze. Ci, którzy rok temu odpowiadali za bezpieczeństwo, teraz robią to samo, tylko, że na wyższym szczeblu – mówi Zbigniew Domagała, członek związku zawodowego „Sierpnia 80” w Rudzie Śląskiej. – Kompania Węglowa nie wyciągnęła wobec odpowiedzialnych żadnych konsekwencji.
Mówi też, że gdyby wszystkie rygory bezpieczeństwa zostały spełnione, nie miałoby prawa dojść do wybuchu. Dodaje, że w górnictwie, na różnych stanowiskach pracuje już prawie 20 lat.
Mimo zeszłorocznej tragedii w „Halembie” przez ostatni rok nadal ignorowano rygory związane z profilaktyką wybuchu metanu. I mimo że kopalnia w Rudzie Śląskiej była w ciągu minionego roku częściej kontrolowana, górnicy nadal mówią że w „Halembie” niewiele się zmieniło, wybuchowy gaz wciąż unosi się w wysokim stężeniu w chodnikach kopalni. – Do tej pory nie wycofuje się ludzi z rejonów zagrożonych eksplozją – mówi Domagała. – Żeby wszystko było zgodne z przepisami, górnicy musieliby odejść kilometr od miejsca zagrożenia. Przejście w jedną i drugą stronę trwa. A ci na górze myślą, że w tym czasie powinien się sypać węgiel.
Zbigniew Domagała opowiada, że wciąż trwają negocjacje między wdowami po górnikach z „Halemby” a Kompanią Węglową co do wysokości odszkodowań, nie kryje oburzenia. – Te biedne kobiety przychodzą i mówią, że chcą tyle, Kompania, że zapłaci, ale mniej. Życie ludzkie przecież nie jest przeliczalne na pieniądze. Śmierć tym bardziej. A oni wykłócają się jak o kurę na targu! I mówimy tylko o „Halembie”, a nie słyszałem, żeby Kompania rozmawiała z wdowami po pracownikach Mardu. – Bo inaczej nie zarobicie – tak służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w kopalni „Szczygłowice” miały uciszać zgłoszenia górników o nieprawidłowościach i wysokim stężeniu metanu. 26 listopada br. „Sierpień 80” przedstawił dowody świadomego zaniżania odczytu metanomieży w chodnikach i zmuszania górników do pracy mimo zagrożenia wybuchem gazu. – To cud, że jeszcze nikt nie zginął – mówił na konferencji Marcin Płaczek, wiceprzewodniczący „Sierpnia '80” w kopalni Szczygłowice.
- Prócz tego, w czerwcu tego roku na kopalni zorganizowano prowokację, w ramach której fakt zaklejania czujników miał być inspirowany przez związkowców - po to, by udokumentować to zdjęciowo – dodał Bogusław Ziętek, szef „Sierpnia '80”.
- Jest mi potrzebne stwierdzenie, że to Sierpień kazał te czujniki dać niżej (…)., a nie, że te czujniki, k…, od iks czasu u nas tak wiszą. (…) W tym momencie jest to dowód przeciwko pewnym panom - mówi nadsztygar P. na przedstawionym na konferencji prasowej nagraniu.
Widać wnioski z katastrofy w „Halembie” zostały wyciągnięte – to górnicy z „Sierpnia 80” najgłośniej domagali się osądzenia odpowiedzialnych za tragedię w kopalni, w tym szefów „Halemby”.
- Najgorszy jest fakt, że do zmuszania pracowników w atmosferze metanowej dochodzi nadal. Mamy protokoły sprzed kilku tygodni, kilku miesięcy, potwierdzające, że nadal dzieje się tam to samo, co przed rokiem. To, że nie doszło jeszcze do tragedii, to wyjątkowe szczęście – ocenił sytuację w „Szczygłowicach” przewodniczący „Sierpnia '80”.
…i trochę faktów ze świata
USA, kwiecień 2006. Eksplozja gazu zabiła 12 górników w kopalni „Sago” w zachodniej Wirginii. Bogate w węgiel Appalachy są jednocześnie jednym z biedniejszych regionów w Stanach.
Republika Południowej Afryki, październik 2007 roku. Ponad trzy tysiące górników zostało uwięzionych w kopalni złota Elandsrand w górniczym miasteczku Carltonville pod Johannesburgiem. Pęknięta rura uszkodziła windę, pracownicy nie mogli się wydostać na powierzchnię. Media ze słuszną radością podały w końcu, że udało się wszystkich górników ewakuować.
W tym samym czasie, w innej kopalni złota, we Wlekom w RPA 23 osoby zginęły w pożarze. Informacja była krótka: doszło do awarii, nie było więcej szczegółów. Większość zabitych to mieszkańcy graniczących z RPA biednych krajów Lesoto i Mozambiku, którzy w poszukiwaniu zarobku przyjechali do pracy w kopalni.
Rosja, 26 czerwca 2007. Siedmiu górników zginęło w wyniku wybuchu metanu w kopalni węgla kamiennego w Workucie na Syberii. Miesiąc wcześniej wybuch metanu zabił 38 górników w kopalni „Jubilejnaja” w Kuzbasie. A 19 marca w tym samym zagłębiu zginęło 110 górników. Rosyjskie władze podały, że przyczyną tej katastrofy – największej od rozpadu Związku Radzieckiego – było świadome zaniedbanie: umyślne uszkodzenie systemu bezpieczeństwa.
Chiny, listopad 2007. W kopalni w prowincji Goizhou wybuch spowodowany wyciekiem gazu zabił 32 górników.
Sierpień 2007: powódź zalała kopalnie w Shandong na wschodzie Chin. Władze kopalni wiedziały o zagrożeniu powodzią, dochodzi tam do nich co roku. Woda zalała 181 górników. Szanse na ich odnalezienie były minimalne. Ciała 172 zostały pod ziemią.
Maj 2007: w kopalni węgla Pudeng w prowincji Shanxi zginęło 23 górników. Władze nakazały kopalni wstrzymanie wydobycia, ale prace wznowiono wbrew poleceniom.
I tak dalej.
Liczby, które straszą
Po wypadku w „Halembie” rząd Jarosława Kaczyńskiego podniósł kary za nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa w kopalniach. Jednak liczby Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach straszą: od początku roku do października 2007 miało miejsce ponad 2000 wypadków (w zeszłym roku niecałe sto mniej), w których zginęło 12 górników, a 14 zostało ciężko rannych (w zeszłym roku do połowy listopada życie straciło 20 górników, a 13 uległo ciężkim wypadkom). Ponad 1500 razy Urząd wstrzymywał w tym roku pracę w kopalniach z powodu uchybień wobec przepisów bezpieczeństwa (w zeszłym roku w tym samym okresie wstrzymań było o ok. 130 mniej).
Pracownicy Urzędu przyznają, że powody wstrzymań od lat są takie samie, m. in. nieprzestrzeganie zasad dotyczących zagrożenia metanowego i pożarowego, niesprawność czujników, zły stan wentylacji, niewystarczające zabezpieczenia przed wybuchem pyłu węglowego.
Mówi się, że kopalnie w okolicach Doniecka należą do najniebezpieczniejszych na świecie – głębokie, z wysokim stężeniem metanu, przestarzałym sprzętem. Statystyki mówią same za siebie: w ukraińskich kopalniach ginie średnio 320 górników rocznie, a milion ton węgla kosztuje – oprócz ceny w pieniądzach – życie czterech górników.
Taką samą cenę ma węgiel w Chinach. Według statystyk w Państwie Środka ginie dziennie 13 górników. To ponad 4700 osób rocznie. Według oficjalnych danych, w chińskich kopalniach w 2006 roku 4746 górników zginęło z powodu wybuchu gazu. Dochodzenia prowadzone przez Najwyższą Prokuraturę Ludową objęły ponad sześćset osób podejrzanych o spowodowanie katastrof. Przed sądem stanęło 249 osób, skazano 107, a za kartki trafiło… dziewięć.
Władze chińskie zapowiedziały walkę z nielegalnymi prywatnymi kopalniami oraz nieprzestrzeganiem przepisów bhp. Dane na ten temat są niejasne i nieprecyzyjne. Sytuacja nie wydaje się jednak gwałtownie poprawiać. Do początku listopada w kopalniach w Państwie Środka zginęło ponad trzy tysiące osób.
Kopalni „Sago” w Wirginii, której właścicielem była korporacja International Coal Group, od 1995, czyli początku swojego funkcjonowania, była kilkaset (!) razy oskarżana o naruszanie rygorów bezpieczeństwa z czego 16 dotyczyło nagromadzenia wybuchowych gazów.
ICG zamknęło kopalnię w 2007 roku, nie podając przyczyny. Wcześniej odmówiło upublicznienia wyników wewnętrznego śledztwa w sprawie wybuchu.
Cena pracy, cena śmierci
W Chinach rabunkowa eksploatacja złóż i ignorowanie względów bezpieczeństwa powodowane jest gwałtownym rozwojem gospodarki cierpiącej na niedostatek energii – pokusa szybkiego i dobrego zarobku jest zbyt nęcąca, by się powstrzymać od nielegalnej działalności bądź łamania przepisów bezpieczeństwa.
Kopalnia „Szczygłowice” miała problem z osiągnięciem zakładanego wydobycia. Każde opóźnienie przynosiło straty. Natomiast w „Halembie” chodziło o czekający pod ziemią sprzęt, który marnował się na głębokości ponad kilometra.
Dlaczego górnicy giną w kopalniach? Odpowiedź wskazująca na naturalne niebezpieczeństwa pracy pod ziemią jest tyleż prosta co niesłuszna. Przykładem niech będzie polskie górnictwo, które nie jest aż tak wypadkowe, jak np Ukraińskie, chociaż wiele kopalń jest równie głębokich.
Tym, co zabija, jest mechanizm cięcia kosztów, a te, według kapitalistycznej logiki, są po prostu stratą wobec maksymalnego możliwego zysku. By móc je oszacować, trzeba wszystko sprowadzić do jednego mianownika. A wtedy rachunek jest prosty. – W przypadku „Halemby”, życie górników wyceniono niżej niż maszyny, po które zostali wysłani – mówi Katarzyna Bratkowska z Komitetu Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników.
Nie należy też ignorować faktu, że do wypadku w Rudzie Śląskiej doszło, gdy zatrudniono firmę zewnętrzną do wydobycia maszyn. Outsourcing jest właśnie jedną z metod cięcia kosztów. I tu dochodzimy to drugiego problemu. Oficjalnie, zysk w kapitalizmie opiera się na różnicy w kosztach produkcji, a ta – na różnicy w kosztach pracy. To w ten sposób zwykle tłumaczy się przenoszenie produkcji w tańsze rejony, na peryferia i outsourcing. Dlatego właśnie zalewają nas produkty ometkowane „made in china” i również z tego powodu kraje muszą „uelastyczniać” prawo pracy i czynić je przychylniejszym przedsiębiorcom, albo przegrają w konkurencji z innymi państwami o zagraniczne inwestycje.
To była oficjalna wersja tego, skąd się bierze zysk w kapitalizmie. Mniej oficjalnie zysk opiera się na różnicy w kosztach śmierci pracowników. Wyzysk nie polega już jedynie na wykorzystaniu pracy, ale na wykorzystaniu ryzyka utraty życia. Kompania Węglowa niewiele ryzykowała posyłając pracowników firmy Mard na śmierć. Zachodnie korporacje też mało ryzykują, przenosząc swą produkcję do krajów peryferiów. Płacą jedynie wtedy, gdy okaże się, że z premedytacją godziły się na wykorzystywanie dzieci w swych zakładach. A śmierć górników zbyt często przedstawiana jako skutek dzikiego barbarzyństwa, w jakimś sensie naturalnego, dla krajów, w których doszło do wypadku. Strukturalny związek między śmiercią robotnika, a koszulką z modnym napisem lub zabawką dla dziecka pod choinkę ginie gdzieś za uśmiechniętym modelem na billboardzie reklamowym.
Jasiek Smoleński (ur. 1985) - jest studentem filozofii na Uniwersytecie Warszawskim i dziennikarzem portalu Gazeta.pl.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.12.2007 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
-
Michalski: Żeby Powstanie nie poszło na marne
-
Sutowski: Cyrk szaleństwem podszyty
-
Kitliński: Jesteśmy zakładnikami własnej ksenofobii
-
Dymińska: Psi przemysł made in China
-
Erbel: Mosty zamiast gejów?
-
Gdula: Jak naprawić to, co napsuła religia w szkołach
-
Bauman: O loterii i Babilonie
-
Stokfiszewski: W stronę prawa do dobrej śmierci
-
Eichler: Czy w Czechach naprawdę wygrała prawica?
-
Bielski: Solidarność zaczyna się od śmietnika
-
Szelewa, Polakowski: Dlaczego warto zrównać wiek emerytalny
-
Ostolski: Prawo do adopcji? Tak. Bo logika zobowiązuje
-
Gill: Argentyna nie jest macho
-
Kurc: Mąż i mąż. Śmieszne?
-
Kurkiewicz: Tęsknię za tobą, cenzuro!
-
Piątek: Flash mop, czyli bojkotujemy carrefaszystów
-
Sutowski: Lis strzeże kurnika, czyli polityka narkotykowa po rosyjsku
-
Ost: W Polsce jest miejsce na prawdziwą socjaldemokrację
-
Rudnicki: Polska - nożem na pół
-
Banot: Polska niezrównoważona polityka bez kobiet
-
Kuczyński: W roku 2011 Polska znowu może być wyspą
-
Machalica: Cała władza w ręce Platformy
-
Dunin: Okopy Świętej Trójcy
-
Kowalska: Nic się nie stało
-
Silna Polska to 1 procent na kulturę
-
Targowisko śpiewało o Jarku
-
Erbel: Kebab, kurczak i zupa Pho przeciwko miejskiej estetyce ładu
-
Piątek: Moja żona obywatelka
-
Kowalska: Wolałabym nie, czyli krótka odpowiedź na komentarze
-
Sierakowski: Wybierzmy działanie
-
Gdula: Wykorzystać szansę, żeby nie siedzieć cicho
-
Kowalska: Dlaczego na pewno nie Kaczyński
-
Andrzejewski: Domowy sposób na ochronę zdrowia
-
Im gorzej, tym gorzej, czyli dlaczego jednak Komorowski
-
Bodnar: Jak uchwalić w Polsce ustawę o związkach partnerskich?
|
|
Proszę Pani, ale to się i tak stać mu...
"Jak poszczuję kogoś psem, nie ch...
Ale wierzę, że ruskie służby nie obcy...