Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ślosarski: Zupa pop Drukuj
Bartosz Ślosarski*   
10.07.2009

W Polsce istnieje kilkaset takich miast. W każdym w centrum jest kościół i kilka supermarketów. W każdym z drobną przedsiębiorczością poradzili sobie najlepiej byli członkowie jedynie słusznej partii minionego systemu. Każde przed każdymi wyborami samorządowymi zaczyna być na nowo placem budowy, ponieważ rządzący przypominają sobie, że czas ich kadencji dobiega końca.

Dziurawe drogi, krzywe chodniki, obskurne bloki, które co jakiś czas zalewane są farbą oraz inne pozostałości po PRL - taka jest rzeczywistość małych miast. Jakże jest to inny świat od tego, który widzimy w Polsce wykreowanej przez ludzi, tworzących kulturę nazywaną często masową.

Takie mniejsze miasta nazywane są peryferyjnymi. Zastanawiające jest, że temat małych miast nie istnieje. Nikt nie zadaje poważnych pytań, jak się tam żyje, ani tym bardziej nie daje poważnych odpowiedzi. Być może, gdyby ktoś zwrócił uwagę na takie miasto, to przestałoby ono być na peryferiach?

Młodzi na przemiał?

Minęło dwadzieścia lat od rozpoczęcia transformacji ustrojowej. Zazwyczaj w okresie takich rocznic stawia się właśnie pytania o to, co nam się udało, a co nie. Patrząc jednak z perspektywy wydarzeń związanych z protestami związkowców, późniejszą decyzją premiera o przeniesieniu uroczystości wyborów, które ostatecznie pogrzebały komunizm z Gdańska do Krakowa, oraz praktycznie jednostronnej narracji w mediach (aż chciałoby się zapytać, powtarzając za zdaniem z piosenki Cool Kids of Death, po czyjej jesteś stronie, bezstronny obserwatorze?) nie ma się co łudzić, że ktokolwiek będzie chciał o takich kwestiach rozmawiać. A szkoda, bo słuchaczy znalazłoby się wielu.

W ramach doktryny neoliberalnej, państwa po upadku komunizmu w imię doganiania do Zachodu zaczęły prywatyzować i ciąć wydatki publiczne. Miasta, które znajdują się w centrum globalizacji i nowego ładu światowego, mają w niej należną pozycję. A co w takim razie z małymi miastami? One próbują dogonić kolosy, ale już na starcie są na straconej pozycji. Można to właściwie porównać do bogatej Północy i biednego Południa.

O problemach współczesnych miast, także tych peryferyjnych, pisał w swojej książce Miasto jako idea polityczn Krzysztof Nawratek. Nawiązując do baumanowskiego „życia na przemiał”, pisze, że „człowiek miasta peryferyjnego ma przede wszystkim poczucie bezsensu własnej egzystencji”. Ludzie z miast takiego typu są poza całą machiną globalizacyjną, w mniejszym mieście nie doświadczysz spotkania z kulturą wyższą niż tą lansowaną w mediach. A jak pisał Jacek Kuroń w Rzeczpospolitej dla moich wnuków we współczesnym świecie najważniejsze jest rozpowszechnienie dostępności ludzi do kultury, ponieważ dwa podstawowe zadania człowieka – tworzyć i kochać – wymagają tego.

Według mnie, a jako urodzony w jednym z miast peryferyjnych mam prawo się na ten temat wypowiedzieć, poczucie swojego „życia na przemiał” jest kluczowe dla ludzi, którzy urodzili się już w nowej rzeczywistości. Którzy – można by powtórzyć za neoliberałami – nie są już „homines sovietici” (pragnę podkreślić, że nie odnoszę tego tylko do kwestii pracy i socjalu) lub też innymi stworzeniami przeszłości.

Jeżeli ktokolwiek myśli wciąż, że młodzież z miast mniejszych i większych różni się znacząco w swych potrzebach i marzeniach, to jest w bardzo dużym błędzie. Dziś najważniejszymi przedmiotami socjalizacji są masowe media. W epoce informatyzacji i globalizacji wszyscy użytkownicy mediów takich jak Internet i telewizja są mieszkańcami jednego wielkiego miasta. Wszyscy pływają w – i tu znowu nawiążę do Nawratka, choć on użył tego określenia w stosunku do architektury miejskiej - jednej pop-kulturowej zupie.

W 2008 roku CBOS przeprowadził badania nad dzisiejszą młodzieżą. Nad ich poglądami względem polityki, gospodarki, życia prywatnego, etc. Pragnienia współczesnych nastolatków są następujące. Największy odsetek badanych, bo aż 55%, chce szczęścia w miłości, a 40% dobrej pracy, zaś 33% chciałoby w przyszłości zrobić karierę. Warto jednak nadmienić, że tylko 9% za cel w życiu stawia sobie udane życie seksualne, co rozwiać powinno niektóre twierdzenia o rzekomym hedonizmie młodzieży .

Wyobrażenia co do pracy za kilkanaście lat w raporcie CBOS-u też są ciekawe. Najwięcej spośród badanych osób zadeklarowało, że będzie mieć własne firmy – odpowiedziało tak 30%.

Co jest przyczyną takich, a nie innych poglądów? Czy chęć osiągnięcia szczęścia w miłości jest podyktowana – jak uważał socjolog Niklas Luhmann - tym, że tęsknimy za tożsamością? Czy pragnienie założenia firmy jest po prostu rzeczą wpojoną przez rodziców, czy też jest to efekt sukcesu wolnorynkowej gospodarki? Jeżeli ktoś jest ciekaw odpowiedzi i chce znaleźć prawdziwe źródło tych poglądów, to niech po prostu włączy swój telewizor!

Moda na sukces

Włączmy więc telewizję i obejrzmy którykolwiek z seriali-tasiemców. Weźmy bohaterkę jednego z nich: zaraz po stracie pracy założyła małą firmę, a ta w okamgnieniu zaczęła przynosić profity. Spójrzmy na wnętrze mieszkania studentów z przeciętnej rodzin, albo szpitale, w których nie ma kolejek i w którym jest najnowocześniejszy sprzęt do leczenia. Można w takich serialach obejrzeć historię mężczyzny, który praktycznie z ulicy założył klub w centrum Warszawy. Wszystko to okraszone „skandalami” ze sferą prywatnej: nowej miłości, zdrady, itp. Można podawać mnóstwo takich na dzień dzisiejszy surrealistycznych obrazów. Czyż nie jest to dobra odpowiedź na pytanie, dlaczego młodzież ma takie zapatrywanie na współczesny świat i swoje przyszłe życie?

Młodzi urodzeni na peryferiach nowej rzeczywistości chcą uciec od swojego dotychczasowego życia, a właśnie to jest efektem oddziaływania telewizji. Można powiedzieć, że to dobrze, lecz jest także druga strona medalu. Tą drugą stroną jest to, że cała rzeczywistość stworzona w kulturze masowej jest całkowicie oderwana od prawdziwego świata.

Spójrzmy na kolejny ciekawy przypadek, mianowicie jak powstała najnowsza moda wśród społeczeństwa. Moda na taniec.

Zaczęło się od paru programów sprowadzonych z zachodu i poparciu tego wszystkiego nazwiskami sławnych ludzi, a szkoły tańca zaczęły przeżywać oblężenie. Domy Kultury dzisiaj większość swojej oferty sprowadzają do zajęć z tańca, głównie nowoczesnego. To napędza im zysk. Taniec nowoczesny jest aktualnie wszędzie: reklamy, MTV, TVN i cała reszta kanałów telewizyjnych, które chcą być na czasie. Jest on także w głowach nastolatków. Czyż taki program, w którym tancerze walczą o miano najlepszego w Polsce, a zwycięzca wygrywa kupę kasy, stając się idolem młodej publiczności, nie daje młodzieży głodu na sukces? Często gęsto w takich programach pokazuje się metamorfozę bohatera, chociażby przykład osoby ze wsi, która weszła do odcinków finałowych programu. Kto by nie chciał sławy, pieniędzy i rozpoznawalności?

To dobrze oczywiście, że w końcu lansuje się aktywny styl życia, ale sama perspektywa tego, że kilka większych korporacji może ustanowić to, co jest dobre, a co złe w życiu ludzi, jest co najmniej zastanawiające, nie mówiąc już o dozie przerażenia. Ludzie prawdopodobnie lgną tak ostatnimi czasy do tańca, gdyż jest to dla nich namiastka życia „gwiazd”, które tak skrzętnie komentowane jest w masowych mediach. Slavoj Žižek pisał w Rewolucji u bram, że teraz kupując produkt, kupujesz także styl życia z nim związany, a ten wykreowany jest przez kulturę masową i reklamy.

Wędką czy kijem?

Wszyscy chyba znają pogląd Lecha Wałęsy, że należy dawać „wędkę, nie rybę”. Jest to najlepszy przykład na to, co było i jest największą siłą neoliberalizmu – prostota tłumaczenia zjawisk współczesnego świata. System „wędki” został u nas stworzony. Wystarczy spojrzeć na masowe media, które napełniają nadzieją Polaków na lepsze życie, zwłaszcza tych młodszych i tych z mniejszych miast (choć grupa ta nie jest oczywiście odosobniona).

Pokolenie, które zostało wymyślone nie samo przez siebie, lecz przez masowe media już niedługo będzie stanowić klasę polityczną. Czy coś się zmieni w Polsce?

Głód sukcesu jest nam dany, ale ile osób może zdobyć taką magiczną wędkę, wyłowić siebie z pop-kulturowej zupy i wedrzeć się między salony? I czy przypadkiem reszta zamiast wędki z rybą na haczyku, nie będzie miała kija z marchewką, gdzie tą drugą są niemożliwe do spełnienia dla wszystkich obietnice składane przez kulturę masową, a kijem twarda rzeczywistość neoliberalnego kapitalizmu? Być może zamiast kłócić się, kto ma prawo świętować, a kto nie ma prawa demonstrować, warto byłoby odpowiedzieć sobie na te pytania w okresie tych wszystkich naszych rocznic.

*Bartosz Ślosarski - absolwent publicznego gimnazjum w Człuchowie. Prowadzi blogi polityczne: www.lewica.pl/blog/slosarski, www.soybisiorr.salon24.pl i www.soybisiorr.redakcja.pl.

  

Komentarze
Dodaj nowy
piotrp   |11.07.2009 14:59:10
Stwierdzenie, że "młodzi z peryferii są skazani na wzorce przekazywane w
mediach masowych" jest niebezpiecznym szufladkowaniem. Ten, kto krytycznie
postrzega rzeczywistość, a tym charakteryzują się głównie ludzie lewicy, nie da
sobie wmówić bełkotu lejącego się z telewizji. Wzorce, jakie przekazują polskie
media są ogłupiające, pozbawione myślenia i tak naprawdę obrażające młodych
ludzi. Jednak, wcale nie musimy oglądać telewizji. Przecież w każdym, nawet
prowincjonalnym mieście, jest biblioteka, zapełniona po brzegi ciekawymi
książkami. Przecież każdy młody człowiek na internet - źródło wiedzy i
fascynującej muzyki.
Inną sprawą jest polityka olewania, jaką prowadzą lokalni
rządzący, którzy mają w dupie młodych ludzi. Nie tworzą dla nich świetlic z
ciekawym programem artystycznym, czy edukacyjnym. Ograniczają się jedynie do
budowy Orlika, czy ścieżek rowerowych. Musimy, jako młodzi ludzie, głośno mówić
o tych sprawach i zacząć działać. Zbierać ludzi, siedzieć godzinami i rozmawiać,
tworzyć, biegać po mieście robiąc akcje… Tak naprawdę wiele zależy od nas.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.07.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 4.45153 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273