|
Jacek Zalewska, Klub Krytyki Politycznej w Lublinie: Jesteś koordynatorką wystaw w Akademickim Centrum Kultury Chatka Żaka, czy polityka ma jakiś wpływ na Twoją pracę? Mieczysława Goś*: Nie odczułam szczególnych wpływów polityki na moją pracę. Zawsze byłam postrzegana jako członkini pokolenia postsolidarnościowego. W stanie wojennym byłam związana z NZS, a następnie z podziemiem solidarnościowym. Wszyscy wiedzą, że jestem osobą o ugruntowanych poglądach.
Jak wyglądało twoje zaangażowanie w podziemną Solidarność?
Studiowaliśmy, trzeba było roznosić ulotki, a wcześniej gdzieś je potajemnie drukować, głównie w domach kolegów. Była to dla nas po części zabawa, ale zabawa, która nas ukształtowała. Mieliśmy świadomość, że w ten sposób walczymy o lepsze jutro.
Warto było?
Oczywiście. Choć, gdy patrzę na to z perspektywy swoich dzieci, mam wątpliwości. Po studiach będą musiały jak pokolenia naszych dziadów wyjechać za chlebem.
Prezydent chyba nie jest w stanie tego zmienić.
Oczywiście. Ale chciałabym silnego prezydenta, który podniesie znaczenie mojego kraju w Europie i będzie podkreślał nasze znaczenie dla Europy i świata. Spójrz na to, co się dzieje: prywatyzacja. Wcześniej byłam zwolenniczką prywatyzacji, ale sprywatyzowano banki, mówi się o prywatyzacji szpitali, za moment będzie sprywatyzowane szkolnictwo. 70% naszych banków jest w obcych rękach, o czym my mówimy. Co wnosi prywatyzacja? Ona niszczy państwo. To, co zdobyły wcześniejsze pokolenia, zostaje zniszczone. Mój ojciec walczył o ten kraj, był ciężko ranny pod Budziszynem i nagle to, o co się bił, zostaje sprzeniewierzone.
Na kogo głosowałaś w pierwszej turze?
Na Jarosława Kaczyńskiego.
Dlaczego?
On najlepiej odzwierciedla moje poglądy - jako Polak i patriota.
Odpowiada ci jego wizja Polski?
Tak. Odpowiada mi wizja mocnej Polski, silnej politycznie i gospodarczo, troszczącej się o najsłabszych w społeczeństwie.
Czy to, że byłaś zaangażowana w Solidarność, ma jakiś wpływ na to, że teraz głosujesz na Jarosława Kaczyńskiego?
PiS jest partią konserwatystów i jest jakaś ciągłość między PiS-em i Solidarnością.
Czego oczekujesz od nowego prezydenta, jeśli chodzi o bliską ci sferę kultury?
Przede wszystkim nie podoba mi się dotychczasowe skomercjalizowanie kultury, pozbawienie idei wyższej poznawania i samokreacji. Młodzież zaczęła prowadzić płaski styl bycia i życia, niekiedy wręcz prymitywny. Na fali disco polo Kwaśniewskiego dwa pokolenia studentów wychowało się na kulturze dyskotekowo-piwnej, masowo-imprezowej. Obecnie świadomość studentów zaczyna się zmieniać, dostrzegają płyciznę dotychczasowej polityki kulturalnej i potrzebę samorealizacji i kreacji własnego wizerunku w kulturze. Lublin, starając się o zostanie Europejską Stolicą Kultury, zaproponował mieszkańcom atrakcyjny wyścig szczurów w zdobywaniu środków finansowych na przedsięwzięcia kulturalne. Pracując w kulturze, mam wrażenie, że pominięto długofalową, codzienną pracę rzeszy ludzi kultury, którzy poprzez swoją postawę faktycznie wnoszą wartości ponadczasowe do kultury i kształtują młode pokolenie.
Mamy w Lublinie posła Palikota z ambicjami bycia mecenasem kultury…
Działania posła Palikota na rzecz kultury, w tym także lubelskiej, są mi obojętne. Nie wnoszą niczego konstruktywnego w długofalowym procesie tworzenia kultury. Palikot to gwiazda show biznesu politycznego.
A prezydent Jarosław Kaczyński coś zmieni?
W silnej Polsce 1% podatku na kulturę sprawi, że nie będzie to tylko kiepska komercja, a wartości szeroko rozumiane i ich propagowanie będzie finansowane z budżetu państwa. Dla mnie silna Polska to po prostu 1% na kulturę. Nie wyobrażam sobie, żeby państwo nie wspierało kultury.
Wierzysz w metamorfozę Kaczyńskiego? Już nie chce dzielić Polaków. Przeprosił się nawet z SLD, które z dnia na dzień przestało być „komuchami” i stało się po prostu – lewicą.
Jarosław Kaczyński potrafi zawierać strategiczne sojusze i iść na kompromisy. Tak było w przypadku koalicji PiS z LPR i Samoobroną. Obie partie tego nie doceniły i targowały się potem jak przekupki na bazarze. Przywódcy tych partii powinni byli zachować dystans wobec bieżących wydarzeń i własnych apetytów w imię zachowania koalicji i dla dobra Polski. Nie byłoby wtedy przedwczesnych wyborów parlamentarnych, które wygrała PO.
A może to PiS bez ceregieli odstawił “przystawki”, kiedy już wykonały swoją robotę i przestały być potrzebne?
Nie. To one stawiały żądania. Przypomnij sobie działalność Leppera z tamtych czasów. Wszędzie go było pełno, dużo mógł, a jeszcze więcej chciał. Nie został zepchnięty na boczny tor, tylko sam się zepchnął poprzez swoje podejście do polityki.
Jarosław Kaczyński dał się poznać jako osoba, która z dużą dezynwolturą podchodzi do swoich słów i przekonań. PiS nie traktował Leppera, osoby z wyrokiem, poważnie, a wręcz z pogardą, a potem uczynił go wiceministrem. Teraz przerabiamy ten sam zwrot w stosunku do SLD.
Jeżeli dzisiaj Jarosław Kaczyński wyciąga rękę w stronę SLD, to jest to przemyślane działanie polityczne, którego celem jest przejęcie elektoratu oczekującego socjalnego i społecznego wsparcia ze strony państwa polskiego: budżetówka, wojsko, policja, edukacja, wreszcie kultura… Do niedawna „komuchy” z SLD to był Olin-Oleksy, Leszek Miller, Aleksander Kwaśniewski, czerwoni baronowie ze Starachowic. Kaczyński określając ludzi z SLD jako „komuchów”, miał na myśli określoną grupę ludzi. Ale Napieralski nie otacza się już takimi ludźmi. Należy do nowego, młodego pokolenia. Zaakceptował jedynie poparcie Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego prezydenta. Mówiąc o lewicy, należy odróżnić lewicę starą, która odeszła już do lamusa, Millera i tych innych, od nowej lewicy.
Chcesz powiedzieć, że nie ma głębokich rozbieżności między SLD i PiS?
Są, oczywiście. Tylko że niektóre cele lewicy i PiS są takie same. I dlatego Kaczyński zabiega o elektorat lewicy.
Napieralski nie poparł jednak w drugiej turze Kaczyńskiego…
Trudno.
A na kogo byś głosowała, gdyby nie startował Kaczyński?
Jak nie na Kaczyńskiego, to na Korwina-Mikke, tak jak inteligentni studenci idealiści…
Serio?
No, nie, to tylko żart. Ale gdyby Kaczyński nie startował, to zapewne PiS wystawiłby kogoś innego i na niego bym głosowała.
Mieczysława Goś* – animatorka kultury, od 1982 roku prowadzi pracownię plastyczną w ACK UMCS Chatka Żaka. Koordynatorka wystaw w Chatce Żaka i prezeska Stowarzyszenia Rozwoju Kultury Akademickiej.
Na podobny temat
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...