Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Sierakowski: Wybierzmy działanie Drukuj
Sławomir Sierakowski   
28.06.2010

Miałem niewielkie oczekiwania wobec tej debaty, gdyż obaj kandydaci różnią się od siebie głównie estetycznie. Obaj są konserwatystami, obaj pełnili już funkcje państwowe pokazując, że nie są w stanie spełnić obietnic.


Przed spotkaniem za faworyta mógł uchodzić Kaczyński - jako polityk bardziej doświadczony w takich potyczkach. Ale też zdecydowanie bardziej cyniczny. Ktoś, kto potrafi użyć szerokiego wachlarza tricków. Ktoś, kto dotąd Oleksego nazywał „ruskim agentem”, a teraz mówi o „polityku lewicowym średnio-starszego pokolenia”, może naprawdę dowolnie wyginać się na wszystkie strony. W tym sensie Komorowski mógł sprawić lepsze wrażenie, bo sobie w tej sytuacji retorycznie poradził. Niestety to wszystko, co mogę o kandydacie Platformy dobrego powiedzieć.


Kaczyński przez pół debaty opowiadał o wizji państwa solidarnego z uboższymi grupami, stwierdzając pod koniec, że za głównego doradcę wziąłby prof. Zytę Gilowską – jeden z symboli neoliberalizmu. To tak, jakby wprost deklarował, że znów nas oszuka. Komorowski na szereg pytań o sprawy światopoglądowe odpowiadał bardziej konserwatywnie niż do tej pory. To kiedy mówi prawdę? Czy wtedy, gdy nachyla się do elektoratu lewicowego i coś tam próbuje sklecić retorycznie o prawach kobiet, czy wtedy, gdy obsługuje – już stanowczo i bez zająknienia – swoich prawicowych wyborców? Dla mnie był tu remis po wielu samobójczych bramkach.


Obaj kandydaci przegrali także w tym sensie, że zaserwowali nam dwa nakładające się programy publicystyczne obok siebie. Nie byli w stanie dogadać się na temat wzajemnego zadawania sobie pytań, co mogło uratować tą debatę, natomiast potrafili sobie przerywać, wchodzić w słowo, przekazywać jakieś kartki. Korespondencyjny pojedynek, gdy siedzi się metr od siebie, obu naraża na śmieszność. Odbieram to jak gest pogardy wobec wyborców. Mamy kartel polityczny, który podzielił sobie Polskę na dwie połowy i jeden jego reprezentant mówi do jednej, a obok drugi do drugiej. A my mamy myśleć, że to jest pluralizm i demokracja. Dziękuję, skreślam obu.


To oczywiste, że nieco lepszym prezydentem będzie Komorowski, ale nie widzę powodu, dla którego lewica ma znowu dać się sprzedać temu konfliktowi i usunąć sobie grunt pod nogami. Tak wielu wyborców lewicowych postąpiło w 2007 roku i od tego czasu żaden z lewicowych postulatów nie został zrealizowany. Dziś z tego powodu rośnie grupa zainteresowanych trzecią siłą. Zaangażowanie się teraz w spór Kaczyńskiego z Komorowskim to przedłużanie konfliktu, który tak bardzo przesunął Polskę na prawo. Oba te obozy nie istnieją bez siebie i dotąd skutecznie napędzały sobie zwolenników, strasząc sobą nawzajem. Ja się ich nie boję.  Tych, którzy mogą się zaangażować do pracy na rzecz stworzenia alternatywy namawiam do niezapisywania się do żadnego z konserwatywnych obozów. Zamiast Kaczyńskiego lub Komorowskiego, wybierzmy działanie.

 

Tekst ukazał się w „Super Expressie”.

 

 

Oglądaj też: Sławomir Sierakowski komentuje debatę dla Gazeta.pl  

 

Czytaj też: Maciej GdulaWykorzystać  szansę, żeby nie siedzieć cicho

 

Komentarze
Dodaj nowy
Piotrek Sz.   |28.06.2010 03:15:21
Kluczowe zdanie tekstu Sierakowskiego, za którym nie kryje się żaden argument,
brzmi: "To oczywiste, że nieco lepszym prezydentem będzie Komorowski". W
ten sposób Sierakowski wysyła czytelny sygnał poparcia dla kandydata PO, zarazem
kreując się na obiektywnego eksperta ponad podziałami. Co jest "nieco
lepszego" w Komorowskim? Tego się nie dowiadujemy. Możemy się domyślać, że
jest bardziej estetyczny, bardziej nasz i bliższy naszym znajomym.

A kim był
jeden z patronów KP, Jacek Kuroń (w pierwotnej wersji tekstu Sierakowskiego
ostatnie zdanie, które potem zostało usunięte, brzmiało: "Spośród panów na
K. głosuję na Jacka Kuronia")? Większość Polaków i Polek pewnie lepiej
pamięta niż środowisko KP: Ministrem Pracy i Polityki Socjalnej w rządzie
Tadeusza Mazowieckiego, entuzjastą i współwykonawcą planu Balcerowicza.
Absu   |28.06.2010 04:09:47
"natomiast potrafili sobie przerywać, wchodzić w słowo, przekazywać
jakieś kartki."


Panie Sławku liczba mnoga jest tu daleko posuniętym nadużyciem. Oglądałem
debatę bardzo dokładnie i uczciwie wypadało by przyznać, że
to Komorowski przerywał swojemu interlokutorowi (ba nawet wchodził w
czas Jarosława wyraźnie próbując wyprowadzić Kaczyńskiego z równowagi -
mimo, że reguły były jasno postawione przed programem). To także
Komorowski, a nie Kaczyński machał kartką. Proszę więc nie pisać
"potrafili" i nie zaklinać rzeczywistości. No chyba, że taki
poszedł prikaz z Wyborczej, to sorry.

Kaczyński powiedział też ważne
słowo o prawach pracowniczych (dla mnie jako lewicowca z
solidarnościowym przechyłem jeden z ciekawych wątków tej
debaty). Natomiast zupełnie uchylił się od odwiedzi na pytanie o
związki osób tej samej płci. Trochę dziwne też było zachowanie Moniki
Olejnik, która dociskała pytanych w trakcie ich odpowiedzi. Trzeba
jednak przyznać, że obu po równo. Wyglądało to jednak na
improwizację.

Ogólnie uważam, że medialnie wygrał Komorowski (w kat.
wigoru i festiwalowo-rozrywkowych) ale solidnie przy tym kopał po
kostkach. Kaczyński był raczej przygaszony i zdecydowanie za mało
ofensywny. Wyszedł trochę na takiego starszego pana, który dał się
zapędzić gajowemu harcownikowi w kozi róg.
Sympatyk lewicy   |28.06.2010 11:06:40
Ależ oczywiście, że obaj politycy są konserwatywni i głoszą podobne
poglądy. Gdyby był wybór pomiędzy PO a PIS bez Kaczyńskiego, to faktycznie
zgadzam się różnice są kosmetyczne. Jednak Komorowski
w przeciwieństwie do Kaczyńskiego to w miarę normalny i przyzwoity
człowiek, jak wielu naszych znajomych o nieco różnych poglądach, ale z
którym można rozmawiać choćby przy piwie.
Debata chociaż
wyreżyserowana, potwierdziła coś, co o Kaczyńskim wiemy nie od dziś, tylko
zdumiewająco łatwo to ignorujemy. Kaczyński to człowiek, który dla
władzy zrobi każdą podłość, sprzymierzy się z każdym, oszuka i wykorzysta
każdego. Jest to człowiek, który w życiu nie osiągnął nic co zwykłym
ludziom daje satysfakcję. Nie wyprowadził się od mamy, nie założył rodziny,
nie zrobił prawa jazdy, nie kupił auta, nie założył konta w banku, nie
odniósł sukcesu w żadnej dziedzinie. Tylko władza, która dzięki splotowi
okoliczności mu się przytrafiła powoduje, że jego życie
nabrało jakiegoś sensu. Bez tej władzy byłby nikim.  Większość
polityków chce władzy by zrealizować jakiś plan. Gdy się nie uda, zajmą się
czymś innym. Kaczyński zrealizuje każdy plan, byle dorwać się do
władzy. A gdy tę władzę osiągnie będzie robił wszystko by ją umocnić.
Kaczyński się kontroluje, ale czasem mu się coś wymknie, co powinno u
osób rozumnych powodować ciarki na plecach. Musiałem zrobić Leppera wicepremierem, ale od razu posłałem za nim CBA.
Ruskim nie można ufać, okłamują nas i kombinują z Niemcami, ale można
Ruskich napuścić na Białorusinów. Musiałem się podlizać Oleksemu,
ale Ziobro i Macierewicz i tak coś na niego znajdą.
Kaczyński to
człowiek niebezpieczny. Nie jest ani prawicowcem ani lewicowcem ani
katolikiem ani ateistą. Założy każdą maskę, która przybliży go do
władzy. Nikt nie wie, co z tą władzą zrobi gdy już ja osiagnie. Jako, że
nigdy nie pragnął tego czego zwykle chcą od życia przecietni
ludzie, bardzo wątpliwe aby jego władza przyniosła komukolwiek
korzyść. Nawet ten jego patriotyzm to tylko chęć większej władzy.
Silniejsza Polska to po prostu wiecej władzy dla głowy tego kraju.
Slawczan  - Doskonała analiza   |29.06.2010 13:05:49
My z bratem zrobiliśmy Wałęsę prezydentem- My z bratem od połowy lat
osiedziesiątych wiedzieliśmy o jego wspólpracy s SB,my z bratem jesteśmy uczciwi
- a spólka Telegraf?
Istotnie ten człowiek dla władzy zrobi WSZYSTKO.Ciągle
porównuje PiS do NSDAP-demagogia lewicowa (vide program NSDAP) przy wysługiwaniu
się oligarchom (Hitler Kruppowi i innym, Kaczyński zniesienie stwek dla
najbogatzych i podatku spadkowego), ten sam sos patriotyczno-narodowy podawany
ubogim wyborcom.Ta sama gotowość do wszelkich wolt politycznych)byle odnieść
doraźną korzyść) ta sama indentyfikacja władzy i szerzej kraju z własnym
JA.Polska jest wolna i suwerenna gdy JA rządzę gdy nieJA rządzę to
wróg,niePolska. za moje niepowodzenia odpowiedzialni są INNI (działający w
spisku),toleruję tylko swoich wyznawców.I co ważniejsze INDENTYFIKUJĘ WROGA-
czasem są to pedały(myślę ,że LGBT pełnią politycznie poprawna rolę Żydów,ci nie
ujdą z wiadomych względów), czasem komuchy, a czasem zaradniejsi,lepiej
wykształceni zwyczajnie SZCZĘŚLIWSI.
Apfelbaum   |28.06.2010 11:41:28
Współcześni obrończy status quo nie są konserwatystami, gdyż obecnie świat jest
strasznie lewicowy. A status quo, to za mało potrzebne jest Status quo ante.
Tego nie proponuje ani jeden ani drugi kandydat. Nazywanie ich konserwatystami
przez pana usprawiedliwia całkowicie nazywanie ich lewakami przeze mnie.
KrzysztofMazur  - Błąd!   |28.06.2010 21:10:56
1. Przestań palić. Przynajmniej na zdjęciu.

2. Jeśli nie głosujesz na lepszego
kandydata, to ty jesteś cynikiem.

3. Ta ocena jest błędna. Dla lewicy nie jest
obojętne, kto wygra. Lewica wróci do akcji, gdy osłabnie PiS. Osłabianie PiS
wzmacnia SLD, Osłabianie PO nie. Mapa wyborcza pokazuje, że PiS wygrywa tam,
gdzie jest biedniej. Jeśli Kaczyński wygra, SLD nie wróci do gry jeszcze długo.
Na szczęście naród nie jest tak ograniczony umysłowo, jak elita, która się bawi
w piękne hasła.

4. Tak się składa, że partią najbardziej ludową jest PO. SLD i
PIS mają większy mir u dziennikarzy i elit niż w ludzie, gdyż są
zideologizowane, a elita lubi ideały.

5. Nieważne jakich będzie miał doradców
Kaczyński - zawetuje wszystko, Komorowski nie zawetuje nic - także małżeństw
homoseksualnych, in vitrów itp. Za bardzo się Pan podnieca słowami, a za mało
patrzy na czyny. Komorowski jest konserwatywny w słowach i pragmatyczny w
działaniu. On wcześniej od Pana wiedział, że sukces PiS to wstyd i to
powiedział.

6. Lewica zdominowana przez ideologów Sierakowskiego i Gduli nigdy
nie wyjdzie z piwnicy. Jak by powiedział klasyk, jesteście wyalienowani ze
społeczeństwa. I nie jest to złośliwa uwaga. To samo myślę o Wildsteinach,
Ziemkiewiczach, Semkach, Lisieckich, itp. Oni tak samo miotają się w swojej
oderwanej od życia ideologii, która nijak nie pasuje do ich ulubieńców.

7. PiS
nie jest prawicowy, ino sarmacki. Celem jest anarchia i zamieszanie. Teoretyczne
katolicka dyktatura, praktycznie oligarchiczna anarchia. SLD jest również
sarmackie, ino mniej.
KrzysztofMazur   |28.06.2010 21:30:12
Najlepszym rozwiązaniem dla Polski i Polaków jest to co się nie mieści w głowach
wszystkich dziennikarzy: liberalne społeczeństwo i "neoliberalna"
gospodarka. I za tym ludzie zagłosują, a dziennikarze nie będą mogli ustalić,
czy Polacy popierają "prawicę" czy "lewicę". Sukcesy
"bezideowej" PO świadczą raczej o rozminięciu się języka komentatorów
politycznych z rzeczywistością, niż o bezideowości ludzi.
Tak więc in vitro
będzie, związki partnerskie również, kościół straci władzę i wpływy, ale tego
wszystkiego nie zrobi lewica, a Sławomir Sierakowski będzie rwał włosy z głowy i
ostatecznie wyłysieje.
evola  - Kpina ze zdrowego rozsądku   |30.06.2010 17:40:16
Pan Sierakowski raczy żartować, nazywając Kaczyńskiego i Komorowskiego
"konserwatystami". Rozbawiło nas również stwierdzenie, jakoby Pani Zyta
Gilowska była "symbolem neoliberalizmu". Te sformułowania są
nieprawdziwe i nieodpowiednie. Myśleliśmy, że to jest jasne dla wszzystkich, w
tym tak oświeconym figurom, jak p. Sierakowski, ale widocznie myliliśmy się. W
związku z tym oznajmiamy wszem wobec i każdemu z osobna, komu to widzieć należy,
że obecnie w naszych kochanych izbach poselskich występuje jedynie lewica
pobożna i lewica bezbożna, co najlepiej widać przy rozmowach o prywatyzacji
służby chorobowej. Lewica bowiem nie uznaje szpitali bez długów. Tak proste
prawdy przesyłamy p. Sierakowskiemu wraz z wierszykiem: Gre..,Gre.., Gregory
idźże chłopie do szkoły!
KrzysztofMazur  - Długawa prognoza wyborcza   |30.06.2010 21:20:48
Gdyby poszli na wybory wyłącznie wyborcy Kaczyńskiego i Komorowskiego,
Komorowski miałby 53,26 %, gdyby poszli ci sami co w I turze i zwolennicy
Napieralskiego Olechowskiego przeszli na Komorowskiego, a pozostali na
Kaczyńskiego, to daje Komorowskiemu 56,66 %. Jak się to wymiesza wychodzi
54,5-55,0 %.

2011 PO 45 % i większość w sejmie do 2019 lub 2015
PiS 30 %
SLD 15
%

2015 Komorowski wygrywa w II turze
sejm
PO 45 %
PiS 20 %
SLD 25
%

2019
sejm
PO 35 %
SLD 35 %
PiS 15 %
Napieralski premierem
koalicja SLD-PO do
ok. 2027

2020 prezydent Tusk do 2030

2023
SLD 40 %
PO 30 %
PiS 10 %

2027
SLD
40%
PO 30 %
PiS 7 %

2030 prezydent Napieralski

2031
PO 35 %
SLD 35 %
PiS 5
%
Partia Zielonych 5%
Partia Dzikich Liberałów 5%

2035 Napieralski przegrywa w
II turze z Wałęsą (Jarosławem)
Wałęsa prezydentem
sejm
PO 35 %
SLD 30 %
Dzicy
Liberałowie 10 %
Zieloni 5 %
koalicja PO-Liberałowie

2039
PO 30 %
SLD 40
%
Liberałowie 10 %
Zieloni 10 %
koalicja SLD-Zieloni

2040 Wałęsa wygrywa w I
turze

2043
Liberałowie 25 %
PO 15 %
SLD 25 %
Zieloni 15 %
w sejmie pat
Wałęsa
rozwiązuje sejm
KrzysztofMazur  - Historia alternatywna z Kaczyńskim Jarosławem w ro   |01.07.2010 21:49:07
Kto uratował Polskę przed dyktaturą?

Scenariusz alternatywny nr 1

1990
Lech
Wałęsa zostaje prezydentem i przestaje być szefem związku.
Wybory na szefa NSZZ
Solidarność
Kandydują: Borusewicz, Kaczyński, Krzaklewski.
Borusewicz odpada w I
turze.
Borusewicz, inaczej niż w rzeczywistości, nie popiera żadnego z
kandydatów, gdyż obaj są do siebie podobni. Kaczyński wygrywa wybory i zostaje
szefem związku.

1991-1996
Kaczyński organizuje wielkie protesty społeczne
przeciwko wszystkim kolejnym rządom, które szybko się zmieniają.
Intelektualiści
na czele z Kingą Dunin zafascynowani charyzmatycznym przywódcą związku i obrońcą
ludu pracującego.
Jarosław Kaczyński człowiekiem roku The Times (albo innego
Newsweeka).

1997
Akcja Wyborcza Solidarność wygrywa wybory.
Lech Kaczyński
premierem.

2000
Minister Macierewicz informuje, że prezydent Kwaśniewski jest
rosyjskim agentem.
W sejmie zamieszanie.
Prezydent Kwaśniewski w ostatniej
chwili rozwiązuje sejm.
Kwaśniewski przegrywa wybory.
Jarosław Kaczyński
prezydentem.

2001
AWS wygrywa wybory i uzyskuje większość
konstytucyjną.
Jarosław Kaczyński zostaje dożywotnim prezydentem i szefem
rządu.
Prezydent USA tłumaczy, że Turcja też jest w NATO, więc nie trzeba Polski
wyrzucać.

2004
Polska nie wchodzi do UE i rezygnuje z negocjacji.
T. Rydzyk
przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
GW, TVN i Polsat zostają
zamknięte.
Kinga Dunin kupuje sobie chatę w Berezie Kartuskiej i chodzi na
grzyby.
Tusk, Cimoszewicz, Schetyna, Oleksy, Kwaśniewski i Miller przeprowadzają
się do Brześcia.
Wałęsa i Michnik uciekają w przebraniu za granicę. Angela
Merkel udziela azylu politycznego. Michnik tworzy Radio Wolna Polska w
Monachium.

Z tego scenariusza dowiedzieliśmy się, że Kaczyńskiego zablokowali:
Krzaklewski, Borusewicz.
Wiadomo, że później zrobili to też Wałęsa, Tusk,
Komorowski.
Niesiołowski ostrzegał nieskutecznie premiera Buzka przez robieniem
Kaczyńskiego ministrem.
Można tych ludzi nie lubić, ale gdyby ich nie było?
Kto
jeszcze zablokował Kaczyńskiego?

Scenariusz nr 2

2000
Nie powstaje Platforma
Obywatelska.

2001
PiS jedyną opozycją w sejmie.

2005
PiS rządzi sam
W opozycji
SLD, LPR, Samoobrona.

2010
Do sejmu wchodzi PiS i Samoobrona.

Tu powstaje
pytanie, kto wymyślił Platformę Obywatelską. Moja hipoteza jest taka, że nie był
to Tusk, Płażyński, ani Olechowski, ale Paweł Piskorski. Dlaczego? Gdyby to był
pomysł Tuska lub Płażyńskiego, to Olechowski by się tam nie znalazł. Olechowski
sam też raczej by się nie zdecydował. Tak więc pierwotną platformę zakładał
Piskorski z Olechowskim, Tusk się dołączył, kiedy Piskorski zaczął rozmontowywać
UW i pociągnął za sobą Płażyńskiego.

Scenariusz nr 3

Platforma bez Tuska.
W
tym wariancie szefem PO zostaje Piskorski.
Taka PO jest moim zdaniem słabsza na
początku, ale z czasem może się okazać silniejsza, jeśli przetrwa.
Kaczyńskiemu
łatwiej jest atakować Piskorskiego i montować przeciw niemu CBA. Z drugiej
strony od początku jest jasne, że nie będzie POPiSu, nie będzie Rokity w PO. PO
jest bardziej na lewo i może zagrozić istnieniu SLD. Wydaje mi się, że z czasem
Piskorski z Olechowskim zepchnęliby Kaczyńskich do defensywy, jak Tusk. W tym
wariancie Lewica znika, PO zajmuje lewą część sceny politycznej, natomiast PiS,
żeby przetrwać przyjmuje Tuska i Rokitę, którzy następne pozbywają się
Kaczyńskiego i Tusk zostaje szefem PiSu. Ostatecznie mamy scenę polityczną PO
KrzysztofMazur  - cd   |01.07.2010 21:50:01
PiS, ale PiS jest dzisiejszą Platformą, a PO to dzisiejsze SDSLD.

Im później
Kaczyński wygrywa wybory, tym mniejsze powoduje straty.
I tu pojawia się


scenariusz 0

Kaczyński zostaje szefem Solidarności w 1981.
Przed napisaniem
tego scenariusza muszę obejrzeć kilka horrorów.
Absu   |02.07.2010 00:55:13
Panie Krzysztofie co Pan bierze? PiS nie tylko nie zostanie zmarginalizowany ale
wręcz zyska na znaczeniu. Nawet średniointeligentny obserwator polskiej sceny
politycznej chyba zdaje sobie z tego sprawę. Straci PO (jako partia kiepsko
rządząca), a zyska SLD i PiS. Przy czym PiS znacznie bardziej właśnie dlatego,
że jest tak antyPOwskie. Scena polityczna została ustawiona. Bajki o jakiejś
abstrakcyjnej w polskich warunkach partii zielonych możemy spokojnie odłożyć na
półkę z napisem "fantasy".

pozdrawiam
KrzysztofMazur   |02.07.2010 09:25:30
@Absu

Ustawiać można klocki lego, a nie społeczeństwo.
Scena polityczna
nie
jest ustawiona i długo nie będzie.
O tym, że wyborcy przerzucą się z PiS na
SLD
wiadomo od dawna. Nie jest to żadna niespodzianka. Proces ten już się zaczął
w
obecnych wyborach (Napieralski). Duża część wyborców we wszystkich
kolejnych
wyborach głosuje przeciw obecnie rządzącym i dlatego wybory wygrywa ta
partia,
która najdłużej nie rządziła. Mamy żelazne elektoraty plus wyborców
głosujących
przeciw. Najdłużej nierządzącą partią obecnie jest SLD. PSL i PO są
w rządzie,
PiS, Samoobrona i LPR były niedawno i są dobrze, a raczej źle
pamiętane. Zostaje
SLD.
Wyborcy głosujący przeciw głosowali następująco:
1989
Solidarność
1990
Tymiński lub Wałęsa
1991 tu nie bardzo mieli na kogo głosować,
bo lewica i
prawica rządziły niedawno, więc frekwencja była niska, a rozkład
preferencji
bardzo rozproszony na żelazne elektoraty, nie zmieniła tego
agresywna kampania
wyborcza ze strony kościoła
1993 SLD
1995 Kwaśniewski
1997
AWS
2000 tu nie mieli
na kogo głosować
2001 SLD
2005 PiS,Samoobrona, LPR,
częściowo PO
2007 PO
2010 Napieralski

Społeczeństwem nie da się centralnie
sterować,a lud nie zachowuje
się ideowo.
Kampania PiS przeciw PO będzie działać
na korzyść SLD, zwłaszcza gdy
się okaże, że SLD ma notowania rosnące, skończy
się afera ze zmarłym
prezydentem. Gdyby nie było tej katastrofy Napieralski
miałby jesienią wyższy
wynik, a Kaczyński niższy.
Jeśli Kaczyński wygrałby
wybory, to by wzmocniło PiS
na jakiś czas (5 lat), bez prezydenta PS będzie
partią emerytów-malkontentów,
jak kiedyś, przepraszam za to porównane, Unia
Wolności.
Również kościół traci
wpływy społeczne, co nie jest zasługą ani winą
propagandy feministycznej, ale
naturalnym procesem.

Kilka lat temu scena
polityczna też rzekomo była
zablokowana przez AWS i SLD i po dwóch latach AWS
nie było, a kilka lat później
SLD prawie znikło.

Polakami nikt nie steruje, ani
Michnik, ani Rydzyk, ani
episkopat, ani telewiziery.

Pozdrawiam.
Józef K   |06.07.2010 02:46:56
Panie Krzysztofie, ma Pan sporo (a może więcej niż sporo, czyt: w sprawach, gdy
mówi Pan na poważnie…) racji mówiąc, że nie da się sterować za bardzo w takich
społeczeństwach jak dzisiejsze. I zgadzam się z Pańską opinią nt Kościoła, nie
raz na scenie KP pisano o tym, ile to Kościół dziś zabiera i ile może, zabytków
i ziemi, i dusz, i ile Rydzyk może, tyle że osobiście obserwuję panikę w
Kościele, bo powoli stary bogobojny lud się wytraca, kryzys dotknął - choć nie
opodatkowany - Kościół tak samo, jak instytucje opodatkowane, ludzie w Europie
naturalnie niejako odchodzą od religii tak jak od ideologii, zależy im laicko
bardziej na świętym spokoju albo pracy, niż wierze w paruzję etc. To wszystko
się kończy, jak spadek po wujence, kiedy nagle się budzisz, i nie ma kwitka w
skrzynce, i nagle zaczyna się panika, i trzeba chwytać się za jakąś ideologię i
zamiast działać, zgonić winę na tego, co zabrał nam szelest… KP tak trochę
działa: feministki, aborcja, liberalizm, in vitro, parytet, wszyscy tutaj z
pewnymi wyjątkami, wielki krzyk, ale to o czym mowa przyjdzie, ale przyjdzie
niejako tylnymi drzwiami, samo, duch dziejów pozwoli na dojrzenie do tego, i
dopisywanie ideologii nic tu nie da. A czasem niestety tak działa KP. Że
chciałoby się w to i wierzyć, ale doczytać artykuł do końca i już wszystko
jasne, albo wystarczy pogadać z księdzem i widać, że chłop ma udręczoną duszę i
na nic mu te wszystkie dobra, które Kościół odbiera, tak samo jak na nic
Sierakowski na stronie KP i jego złotoustne oceny, skoro wczoraj w jedynce po
wyborach mówił i mówił, ale co mówił, tego nam nie mówił…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.06.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.73718 Seconds