NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Siemiątkowski: 5 powodów, dla których studia powinny być bezpłatne Drukuj
Bogusław Siemiątkowski   
12.04.2008

1. Studia bezpłatne są sprawiedliwe, gdyż każdy płaci za siebie.
Nie jest prawdą – jak przekonują neoliberałowie – że utrzymywanie bezpłatności jest niesprawiedliwe, gdyż zmusza robotników, rolników czy też drobnych przedsiębiorców do opłacania nauki dzieciom z wielkomiejskiej klasy średniej. „Jakim prawem?”, „Dlaczego mam płacić na czyjąś edukację, skoro sam nie studiuję?” – te pytania powtarzane jak mantra są koronnym argumentem. „Dlaczego podatnicy mają ułatwiać komuś uzyskanie lepszych dochodów?”, pytał z kolei na łamach „Dziennika” Marek Rocki, senator PO i były rektor SGH. Trudno powstrzymać się w tym miejscu od pewnej uwagi. Jeśli faktycznie darmowe studia są tak niesprawiedliwe i nieuczciwe, jak to próbuje się nam przedstawić, to co w takim razie zrobić z tysiącami absolwentów, którzy – tak jak Donald Tusk, senator Rocki czy pani minister Kudrycka – mieli szczęście nie płacić za swoją edukację? Jeżeli ma być sprawiedliwie, to obawiam się, że nie będą mieli oni innego wyjścia, jak tylko zwrócić budżetowi pieniądze. I to co do grosza. Tanie akademiki i obiady też wliczamy w cenę… Jednak jeżeli prawdą jest to, że podejmując pracę, zaczynamy spłacać dług wobec społeczeństwa (płacąc podatki, budując gospodarkę), to nikogo nie powinno już dziwić twierdzenie, że studia bezpłatne są sprawiedliwe, gdyż każdy płaci za siebie.

2. Studia bezpłatne są sprawiedliwe, gdyż wyrównują szanse.
W ostatnich latach została zupełnie zaniedbana polityka wyrównywania szans. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Frustracja polskiej prowincji, permanentnie niedofinansowana edukacja podstawowa i średnia, dziedziczona bieda i coś, co z tego wszystkiego jest chyba najstraszniejsze, czyli poczucie lęku przed wykluczeniem. Jedyna nadzieja pozostała w edukacji. Na wielu ludzi, którzy nie mieli tyle szczęścia, aby urodzić się w jako tako zamożnej rodzinie, świadomość tego, że gdzieś tam otwarte są drzwi do lepszego świata, działa jak bodziec najlepszy z możliwych. Bezpłatne studia dzienne są ich celem i marzeniem. Nie zamykajmy im drzwi. Obawiam się jednak, że wielu chciałoby postawić przed nimi niezbyt rozgarniętego, aczkolwiek silnego ochroniarza. Zgroza, jeżeli to właśnie od jego łaski lub niełaski zależałoby, kto dostąpi zaszczytu wejścia do klubu. Sęk jednak w tym, że pan ochroniarz także się myli. Jest potężny – ale nie jest nieomylny, a ograniczenie jego działań nie musi być wcale tożsame z ograniczeniem naszej wolności. Próba zamknięcia tej drogi sprawia wrażenie, jakby nowo powstająca polska klasa średnia czegoś się bardzo obawiała. Czyżby konkurencji? „Bezpłatne studia zamykają szanse przed dziećmi z biedniejszych domów, preferując za to wielkomiejską młodzież z klasy średniej, gdzie w domach się zawsze czytało”, ogłosili swego czasu rektorzy. Szkoda tylko, że nikt nie podaje żadnych danych, które mogłyby ten argument potwierdzić. Czy w Olsztynie, Rzeszowie, Szczecinie, Toruniu studenci również wywodzą się z wielkomiejskiej klasy średniej? A jeśli nawet tak jest, to czy wprowadzenie odpłatności za studia nagle to wszystko zmieni? Proponuje się szeroki program łatwo dostępnych kredytów. Ale kredytów na co? Na czesne? A co z opłatami za stancję, jedzenie, książki, ubranie, bilety etc.? Neoliberałowie zapominają, że studia to nie tylko uczęszczanie na zajęcia, to także wkraczanie w dorosłość. Wielkomiejska młodzież z klasy średniej poradzi sobie. Będzie mieszkać u mamy i taty. Natomiast ci, którzy pochodzą z prowincji, a proszę mi wierzyć, tym razem to naprawdę nie jest ich wina, zostaną wykończeni przez kolejne opłaty. Czy o to chodzi? Jeżeli jest zatem tak, jak twierdzą rektorzy, to w jaki sposób wprowadzenie czesnego pomoże studentom z biednych rodzin? Jeśli system tworzy znane nam patologie już na wcześniejszych etapach, to chyba właśnie je należy najpierw zlikwidować. Wprowadzenie odpłatności niczego nie zmieni. Nadal – zupełnie tak jak teraz – młodzież z prowincji będzie miała utrudniony dostęp do studiów, z tą różnicą, że wszystko będzie więcej kosztować. Nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Zamiast walczyć ze skutkami tego stanu rzeczy, zajmijmy się wreszcie ich przyczynami.

3. Studia bezpłatne nie są reliktem komunizmu, lecz cechują społeczeństwa, które cenią wiedzę!
Ciekawe, że tak zupełnie bezrefleksyjnie powtarzany jest slogan o tym, że studia bezpłatne są reliktem poprzedniej epoki. A już kompletnie zdumiewa, jak bezwstydnie zapewnia się nas, że w krajach wysoko rozwiniętych czegoś takiego jak bezpłatna edukacja wyższa po prostu nie ma. Mamy w takim razie rozumieć, że kraje nordyckie należą do Trzeciego Świata? Pani Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego, zapowiada wprowadzenie rychłej odpłatności za studia. Wzorem dla naszego nowego systemu mają być USA i Wielka Brytania. No cóż, fajnie. Tylko następnym razem warto zapoznać się z modelem, na którym pragniemy się wzorować. Szkocja swoim 5 mln obywateli gwarantuje bezpłatną wyższą edukację na 21 znakomitych uniwersytetach! Jakość kształcenia, wbrew temu, co chętnie rozpowszechniają sami Anglicy, wcale nie ustępuje tej w Anglii. Czy pani minister nie sądzi, że zabawnie byłoby, gdyby Polacy jeździli na Wyspy nie po pracę, lecz po edukację?

4. Wprowadzenie odpłatności jest zagrożeniem dla wielu niepopularnych, acz potrzebnych kierunków.
Niestety, cechą wielu bardzo ważnych kierunków jest to, że są trudne, żmudne i niewdzięczne. Nie ma na nie już teraz zbyt wielu chętnych, a wprowadzenie wysokiego czesnego tylko ten stan pogłębi. „Nie chcą ich ludzie studiować, więc muszą być zbyteczne”, powiemy. „Tłumy walące na zarządzanie i marketing nie mogą się mylić”, dorzucimy na odczepne. Ano właśnie… Już wcześniej ktoś zadecydował, że nie potrzebujemy zawodówek i techników. Efekt jest taki, że brakuje nam wykwalifikowanych robotników. Lepszego zamachu na naszą gospodarkę nie można było sobie wymyślić. Wprowadzenie odpłatności za studia doprowadzi do tego, że staniemy się społeczeństwem usługowym. Zapomnijmy w takim razie o budowie gospodarki opartej na nowych technologiach oraz na unowocześnianiu Polski. USA mogą fachowców kupować, my możemy ich jedynie wyedukować. Warto o tym pamiętać, zanim po raz kolejny strzelimy sobie w stopę.

5. Inwestycja w edukację jest inwestycją w społeczeństwo.
Droga do dobrobytu prowadzi przez edukację. Zrozumieli to już Finowie, którym żyje się o wiele wygodniej i bezpieczniej niż Irlandczykom. Wiedzą też o tym w pozostałych krajach nordyckich. W odróżnieniu od Anglosasów Skandynawowie postawili na budowę gospodarek opartych na wiedzy oraz inwestycje w naukę i badania – i to właśnie potomkowie wikingów są lepiej przygotowani na wyzwania, jakie niesie ze sobą jutro. Może zamiast bezmyślnie kopiować rozwiązania amerykańskie, które funkcjonują w zupełnie innych realiach, warto czasami spojrzeć w górę mapy. Mobilność społeczna jest większa w Szwecji niż w USA, Finowie mają Nokię, Irlandczycy Guinnessa. Duńczycy są europejskim potentatem w biotechnologii, Anglicy natomiast mają problemy z wykształceniem dobrych inżynierów, więc muszą ich sobie sprowadzać. Przewaga krajów nordyckich jest bezdyskusyjna. Ludzie dobrze wykształceni podejmują nowe wyzwania i są gwarantem unowocześnienia gospodarki. Oczywiście zachowanie bezpłatnych studiów to nie wszystko. Żeby stać się drugą Skandynawią, musimy przeznaczać na edukację o wiele więcej pieniędzy niż teraz. I to na wszystkich jej poziomach! W samej tylko Norwegii łączne wydatki na edukację stanowią 6,6% produktu krajowego brutto. Warto pamiętać, że zaledwie co 12. korona w budżecie norweskim pochodzi ze sprzedaży gazu i ropy. Więcej zarabia się tam na eksporcie know-how oraz nowych technologii związanych z ich wydobyciem niż na samym surowcu, co jest kolejnym dowodem na to, że bez dobrej i – co najważniejsze – powszechnej edukacji Norwegia nie byłaby tym krajem, jakim jest obecnie. I na sam koniec miejmy świadomość tego, że człowiek dobrze wykształcony jest mniej podatny na uroki populizmu, jeśli zatem nie chcemy jego powrotu, zacznijmy inwestować w edukację, a może pewnego dnia Polacy uodpornią się nie tylko na ten swoisty populizm ludowy, którego świetną egzemplifikacją są Kaczyński z Lepperem, lecz także na jego niebezpieczne lustrzane odbicie, korwinowski populizm rynkowy, który od kilku lat zawładnął naszą debatą publiczną i niczym niezagrożony prowadzi do o wiele większych zniszczeń.

  

Tekst ukazał się w tygodniku „Przegląd”, nr 14/2008.

  

Komentarze
Dodaj nowy
satkow   |12.04.2008 20:04:39
Warto zauważyć, że Skandynawowie nie tylko mają darmowe studia. Kredyty dla
studentów też mają. Ale przede wszystkim każdy student dostaje stypendium! Nie
chcę skłamać co do jego podstawowej wysokości (można je brać w różnych
wariantach), ale tu w Kopenhadze SU (Statens Uddannelsesstřtte) starcza na
wynajęcie mieszkania. Mieszkania, nie pokoju ;)
Boyszewik   |13.04.2008 14:41:31
Bardzo dobry tekst, zreszta takich w przegladzie pojawia sie sporo. Niestety
ostatnio pojawil sie zalosny tekscior Andrzeja Celinskiego, w ktorym po raz
kolejny powyarzal swoje dawno juz skompromitowane dyrdymaly o koniecznosci oplat
za studia. Miejmy nadzieje, ze ten Pan ostatecznie zrzuci maske i razem z paroma
swymi przydupasami powedruje do Demokratow, czyli na smietnik historii. Plakac
nie bedziemy.
kot   |14.04.2008 03:27:30
Kapitalizm jako ideologia społeczna ( u nas w tej formie nigdy nie wystąpił)
zaistniał w dwóch krajach: Anglii pierwszym kraju rozgrywek sportowych i w
Stanach Zjednoczonych gdy skojarzył się z okresem uzyskiwania niepodległości.
Legitymizacją tej ideologii była zasada: WSZYSCY MAJĄ RÓWNE SZANSE NA STARCIE
i to jak je wykorzystają zależy wyłącznie od pracowitości i zdolności. W
tych krajach resztki tej ideologii legitymizującej kapitalizm pozostały. W
Stanach Zjednoczonych jest to dalej swoista równość wobec prawa_ na pewnym
poziome bezwzględnie realizowana, z autentyczną powszechną, dostępnością do
dochodzenia swoich praw. Dla równości szans konieczna jest dobra,
powszechna, bezpłatna służba zdrowia i edukacja. Jak ktoś niezbyt zdrowy albo
gorzej wyedukowany ( bo się źle urodził) może się ścigać z rówieśnikiem,
który dostał to wszystko za darmo_ nie od państwa ale od rodziców.
wojnier   |15.04.2008 11:07:13
Chyba nikt nie zapoznał się z treścią argumentu o potrzebie płacenia za studia.
Chodzi o to, że na bezpłatne studia uczęszczają w znakomitej większości dzieci
rodzin dobrze sytuowanych. Utrzymanie tego stanu nic nie pomaga tym
"gorszym" z urodzenia.
Kontynuując tok rozumowania autora artykułu,
należy w imię sprawiedliwości zapewnić bezpłatne studia wszystkim chcącym i to
darmo.
Idąc tokiem rozumowania Kota, należy znieść egzaminy na i w czasie
studiów. Jak można pozwolić, by narażać studentów o małych możliwościach
umysłowych na obnażanie ich niesprawności wobec komisji i kolegów, przecież oni
nie są winni że się tacy urodzili.
GDS   |15.04.2008 15:14:00
Faktem jest, że w Polsce jest dziwaczna sytuacja- w dużej mierze ci, którzy z
domu wynieśli spory kulturowy kapitał i mieli warunku do rozwoju i edukacji poza
szkołą, dostają się na studia dzienne w państwowych uczelniach. A ci, którzy
edukację mieli nieco węższą, uczą się w soboty i niedziele w prywatnych taśmach
do produkcji magistrów.

Tyle uogólnień. Ale nie jest tak zawsze. Sam jestem
przykładem dziecka z robotniczej rodziny, które co prawda uczyło się poza
szkołą, ale jednak nie pochodziło z intelektualnych elit i dostało się na
dzienne studia na uniwersytecie. Gdyby nie bezpłatne studia, pewnie byłbym
spawaczem, albo murarzem, a tak pracuję na uniwersytecie. Moja dziewczyna,
podobne pochodzenie, musiała wziąć kredyt studencki- po prostu, na życie. Gdyby
musiała jeszcze płacić czesne, nie skończyłaby studiów, a i teraz comiesięczna
rata kredytu nie jest powodem do radości.

@Satkow: Ty jak zwykle z tą
Danią :) . Gdyby nie to, że Szwedzi mówią, że język duński to tak naprawdę
szwedzki wypowiadany przy przełykaniu gorących kartofli, już bym się
przeprowadzał :p
kot   |15.04.2008 17:00:57
Używając niewłaściwych kwantyfikatorów można udowodnić wszystko np. to, że
Federer nie jest znakomitym tenisistą dlatego, że ma powiedzmy za duży nos.

Bezpłatne szkolnictwo nie jest łaską ale koniecznością. Społeczeństwo chcąc
się rozwijać stoi przed koniecznością podnoszenia nakładów na naukę i
wykształcenie.
Jeżeli tego nie zrobi nie dostanie się do pierwszej ligi jeśli
je zmniejszy spadnie do drugiej. Społeczeństwa rozwinięte, to społeczeństwa
wykształcone. Nie może być żadnych barier komercyjnych stawianych tym,
którzy chcą się kształcić. Można ewentualnie opodatkować tych, którzy
skończyli bezpłatne studia, np. lekarzy ale to już inna bajka.
wojnier   |16.04.2008 10:14:45
Przyganiał kocioł garnkowi, bezpłatne szkolnictwo wyższe nie jest warunkiem ani
koniecznym ani wystarczającym do budowy społeczeństwa rozwiniętego to jest tylko
pogląd socjalisty. To że nauka wymaga nakładów jest dla mnie oczywiste, jednak
bezmyślne rozdawnictwo przywileju kształcenia wyższego jest marnotrawstwem.
kot   |17.04.2008 16:25:04
,, &&..rozdawnictwo przywileju kształcenia wyższego jest marnotrawstwem& ,,.
kot   |17.04.2008 16:30:23
Poglądy każdy może mieć np. twierdząc, że widuje kosmitów, że ewolucja
biologiczna nie miała miejsca i że społeczeństwo nie rozwarstwione może być
rozwinięte dysponując niskim potencjałem wykształcenia! Jakoś nie tylko
socjalnie ale także modernizacyjnie społeczeństwa rozwarstwione są gorzej
rozwinięte.
kot   |18.04.2008 01:16:03
wojnier jeżeli mój ostatni wpis ci sie nie podoba_mnie też! A więc w jednym
możmy sie zgodzić.
wojnier   |20.04.2008 07:13:02
Właśnie uważam, że edukacja jest zbyt ważną sprawą by zostawić ją niedoważonym
politykom i urzednikom państwowym. Edukacja państwowa jest po prostu za biedna i
do tego marnotrawna by była skuteczna.
kot   |21.04.2008 02:47:08
Gdy rury są częściowo zapchane, to czy woda przez nie płynie równie łatwo jak
wtedy
gdy nie napotyka żadnych przeszkód. Bariera komercyjna pozostaje
przeszkodą, którą nie wszyscy, którzy chcą lub powinni, mogą pokonać! I
powoduje ewidentne straty społeczne i rozwojowe.
Argumentacje przeprowadzę na
najtrudniejszym z pozoru materiale, a nie tam gdzie łatwo:
Finlandia, Korea,
Japonia, przysłowiowo nudna Szwecja( to zostawiam Tobie masz komputer,
wyszukiwarkę, to wykonaj zadanie domowe i zobacz jak te sprawy są załatwiane
przez wiodące państwa: w świecie realnym, a nie w propagandzie).
USA i
Chiny.
Stany Zjednoczone po wojnie (II św.), całe pokolenie zdemobilizowanej
młodzieży otrzymało bezpłatny wstęp na Amerykańskie uczelnie. Z drugiej strony
uczestnicząc w wyścigu zbrojeń
ładowali ogromne, wspólnotowe, społeczne
pieniądze (pochodzące z koszmarnych podatków) w badania naukowe, z tego nie
komercyjnego finansowania narodził się Internet. Otwarte uczelnie i wielkie
nakłady na naukę dały Ameryce kopa cywilizacyjnego i technologicznego i
zapewniły jej pozycje w świecie. Czy gdyby nie zainwestowała tych społecznych,
a nie prywatnych pieniędzy, które pochodziły z podatków, w naukę i kapitał
ludzki, odgrywałaby tę rolę jaka znamy?
O Chińczykach można mówić źle
. I co z tego. Czy wiesz jacy studenci zdobywają najwyższe wyróżnienia na
uczelniach amerykańskich i kanadyjskich _ Chińczycy. Mój syn studiował na w
Kanadzie na ,,Waterloo,, , gdy pytałem o kolegów odpowiedział, tam są prawie
sami żółci. Czy wiesz na jaką niespotykaną w świecie skalę rozbudowali swoje
instytuty badawcze za wspólnotowe, społeczne pieniądze Chińczycy?
Toni Blair
wprowadził w Anglii odpłatność za studia. Ameryka pokrywa swoje niedobory
importem uczonych . Czy nie wyhamowuje swojego rozwoju?
Okaże się jaka to
krótkowzroczna polityka. Nigdzie tu nie padło słowo socjalizm.
wojnier   |21.04.2008 07:49:37
Tylko że z Twojego wywodu nie wynika, że nie powinno się płacić za studia.
Zgadzam się, że państwo powinno aktywnie uczestniczyć w finansowaniu nauki, ale
nie w sposób wypracowany w PRlu. Państwo powinno finansować projekty rządowe i
powinno to być jednym ze źródeł finansowania uczelni. Inne źródła to przemysł,
indywidualni donatorzy i w końcu opłaty za studia. Państwo Polskie samodzielnie
nie sfinansuje nauki w wystarczającym zakresie.
kot   |21.04.2008 09:21:53
Wynika. Przeczytaj uważnie.
I ma się nijak do PRLu.
kot   |21.04.2008 09:21:59
Wynika. Przeczytaj uważnie.
I ma się nijak do PRLu.
wojnier   |22.04.2008 09:21:09
Jakie straty społeczne i rozwojowe wynikną z tego, że część studentów będzie
musiało znależć lepiej płatną pracę lub sponsora. Przytoczę dane : obecnie na
ok. 2 mln studentów płaci 1,5 mln, z tych niepłacących ok 30% jest z rodzin
tkzw. słabo sytuowanych. Dlaczego sądzisz że te 13% nie da sobie rady a jak nie
da to jaka to strata dla społeczeństwa. Jeżeli to wartościowi ludzie mają szansę
to udowodnić tak jak pozostali płacący.
Doprawdy nie widzę związku między
ilością studiujących chińczyków w Kanadzie a systemem opłat za naukę w Polsce.

Dlaczego system stypendialny wydaje Ci się mniej skuteczny ?
kot   |22.04.2008 16:19:21
Rzeczywiście studenci Chińscy w Kanadzie i opłaty za studia w Polsce_ to
zestawienie wygląda dość dziwnie.
Chodziło mi o pokazanie, ze we
współczesnym świecie liczą się ci, którzy inwestują
w szkolnictwo i w naukę.
Chiny to robią. Także wysyłając swoich studentów do USA. i Kanady. Mimo, że
w liczbach względnych nie maja osiągnięć imponujących, to w liczbach
bezwzględnych są już potęgą..
Jeżeli uznasz tezę, mało odkrywczą,
że powszechność wykształcenia trzeba traktować jako inwestycje
infrastrukturalną przyciągającą kapitał, to stąd wynika, że do chcących się
kształcić należy dopłacać , a nie pobierać opłaty. Niemcy wyliczyli jak
wielkie pieniądze traci ich gospodarka mająca niedobór inżynierów.
wojnier   |23.04.2008 09:23:23
Ale nie ma sporu o pozycję nauki w państwie, każdy Ci powie że nauka to potęgi
klucz. Jestem zdania, że jest to tak poważna sprawa, że nie można odbębnić jej
przez deklarację bezpłatności. Dlatego koszty i opowiedzialność muszą być
podzielone zgodnie z najlepszą funkcjonalnością systemu a nie wg możliwości
biednego kraju. Co do możliwości, to mamy się od czego odbijać, Polskie
bezpłatne państwowe uczelnie plasują się w jakości nauczania poniżej trzeciej
setki na świecie. Moje odczucia są takie, że co bezpłatne i państwowe to
badziewie. Trzeba naprawdę zdrowo się napocić żeby znaleźć jakiś państwowy
produkt o zadowalającej jakości a jeszcze darmowy, to ja się nie podejmuję
takiego odszukać. Może mi pomożesz.
Tylko bez zagranicy proszę , nie
sprowadzimy do Polski Cambridge aby nas nauczyli.
Jak można, pamietając o
dotychczasowych "osiągnięciach" przedsięwzięć panstwowych pokładać w
nich nadzieję na skuteczność to ja tego nie zrozumiem.
kot   |24.04.2008 17:42:46
Zacznijmy od szczegółów, bo są znamienne. Twierdzisz, że państwowe uczelnie nie
są najlepsze! Trzecia setka , to niezłe miejsce jeśli porówna się tę liczbę z
liczbą uniwersytetów w świecie. Informatycy z Uniwersytetu Warszawskiego
akurat są najlepsi. A światowej sławy polscy fizycy i matematycy z
państwowych uniwersytetów? Czy prywatne uczelnie w Polsce są lepsze od
państwowych? Czy załapią się na trzeci tysiąc.
Dobre pytanie,
dlaczego takie prościutkie zapewne znane fakty znikają z pola widzenia
inteligentnego człowieka?
Od lat, jak klepaną modlitwę, słyszy
się, że prywatne jest lepsze od państwowego. Tymczasem raz jest lepsze ,a raz
gorsze. Nasze uporczywe próby wybudowania autostrad za prywatne pieniądze
jakoś nie wypaliły. W ogóle prywatne nie sprawdza się w tworzeniu
infrastruktury ( w tym nauki) Mówisz żeby nie powoływać się na zagranicę, bo
trudno zrozumieć dlaczego francuska państwowa firma telekomunikacyjna w Polsce
jest dobra , a polska zła. O.K. jesteśmy gorsi, obywatele specjalnej troski.
Weźmy więc polskie przykłady . Jakie firmy najlepiej pracowały w przedwojennej
Polsce: PKP i Poczta Polska. ,,Prawidłowa odpowiedź,, brzmi, bo PRL nas
zdemoralizował. Ale zabory już nie?
Następny mit jesteśmy za
biedni, nie stać nas na to, może jak będziemy bogatsi.
Tymczasem jest akurat
odwrotnie najbardziej socjalne zachowania państw Zachodu miało miejsce wtedy
gdy wychodziły z powojennej biedy.

Mit kolejny państwo źle wydaje
pieniądze i jest korupcjogenne. Tak jakby Ameryce nie było Ekronu, subprime
loan, a nawet u solidnych Niemców i Japończyków wybuchają afery korupcyjne.
Korupcja idzie w parze z komercją podobnie jak z kiepską biurokracją.

Mit kolejny biurokracja jest zawsze zła. G. prawda, to zależy jak sobie ją
wychowamy. W Kanadzie w Niemczech w Japonii w przedwojennej Polsce
_PKP
Można było to zrobić. Trzeba to zrobić! Bo komercja, prywatni wiele mogą
zrobić i wiele nie są w stanie. Trzeba myc ręce i nogi.
Autostrad
nie mamy, bo państwo nie ma pieniędzy, a nie ma pieniędzy, dlatego że
nie
ściąga pieniędzy od bogatych lecz im obniża podatki.
W liberalnej
Kanadzie i Austrii żeby się ciągle nie powoływać ,na Skandynawów
jeżeli ktoś
zarabia dużo, to musi połowę oddawać państwu.
Co w tej chwili jest
priorytetem Jacka Rostowskiego: obniżenie podatków od dochodów osobistych!! Nie
od firm ale od osób fizycznych, wysoko zarabiających.
Tusk chce
to szybko przeprowadzić , bo ma przyzwolenie społeczne.
Dopóki te
mity będą obowiązywały w przestrzeni publicznej dopóty lewica nie ma nic do
roboty.
kot   |24.04.2008 17:47:11
Oczywiście chodzi o lewicę
przy władzy. Po za władzą ma jej jak najwięcej.
thomas  - Skąd procenty   |25.04.2008 12:09:07
Wojnier, skąd masz te liczby o bogatych i biednych studentach? Nikt nigdzie nie
robił żadnych badań na dużą skalę (w każdym razie żadne biuro się do tego nie
przyznaje ani ośrodek naukowy), więc bardzo mnie to zainteresowało.

Chyba że
to z palca Korwina wyssane…
wojnier  - Do Kota   |25.04.2008 12:53:21
Twoją argumentację z autostradami mogę skomentować tak : widzisz człowieka
kopiącego dół , ma związane ręce i nogi ale nie na tyle by nie mógł się ruszać.
Ty zamiast mu rozwiązać te więzy, śmiejesz się z niego - jaki głupi, ale wolno
kopie.
Aby wymagać muszą być możliwości. Politycy tak się boją żeby ktoś za
dużo nie zarobił że tworzą przepisy uniemożliwiające jakiekolwiek działanie.
Przykłady, które podajesz to monopole państwowe, nie osłabiaj, czekam na
przykład firmy państwowej, która utrzymała się na rynku.
Poczekajmy, może
uczelnie prywatne dostaną dotacje państwowe to zobaczymy czy nie przegonią
państwowych, zresztą skomentuj wysokość czesnego w Polsko-Japońskiej szkole
technik komputerowych rok kosztuje ok 10 tyś, czemu ci wariaci tyle płacą skoro
można zdać na politechnikę za darmo.
Super, że wreszcie zdradziłeś ile uważasz
powinno się oddawać państwu, dokończ tę wyliczankę, ile % podatku powinien
płacić zwykły obywatel.
Biurokrację oczywiście można wychować, tylko jak ilość
biurokracji przekracza konieczne poziomy to ona wymyka się
wychowaniu.
Podwyższanie podatków prowadzi do obniżenia przychodów podatkowych,
napisz to wielkimi literami i powieś przed łóżkiem. Bogacze są również dlatego
bogaci, że potrafią sobie radzić z prymitywnym fiskalizmem. Nadzieja, że oddadzą
nam tyle ile chcemy to dopiero naiwność.
Wyjaśnij mi proszę czemu traktujesz
przedsiębiorców jak wrogów, którzy zasługują tylko na wydojenie, przecież
udowodnili swoim działaniem że są wystarczająco kompetentni by kierować
zakładami produkcyjnymi w warunkach ostrej konkurencji. Zamiast ich wykorzystać
aby działali z coraz większym rozmachem co zwiększy przychody podatkowe i
zwiększy zatrudnienie, to proponujesz w zamian, rozwój sektora państwowego gdzie
szefami są krewni i znajomi królika co działa tylko w warunkach monopolu?
wojnier  - Do Thomasa   |25.04.2008 13:01:55
nie robiłem ankiet, do tego się przyznaję, czytałem artykuły gdzie wypowiadali
się socjolodzy, oni też za bardzo pewni liczb nie byli, nie chwalili się też
poglądami.
kot   |26.04.2008 10:28:55
Wyjaśniam, że na internetowych stronach ,,Krytyki,, jestem gościem, a więc
moje poglądy mogą _ ale nie koniecznie_ jej odpowiadać.

wojnier zaczął
już łapać różnice miedzy: propaganda, reprezentującą gołe poglądy, nie
wymagająca argumentów, a rozmową prowadzoną z użyciem oprzyrządowania
racjonalnego; między: wierzę, a myślę. I taka wpadka! Chyba, to reakcja na
dotknięcie w najczulsze miejsce&.podatki. ,,Bo dobre podatki, to niskie
podatki,,!
Przykład mi bliski.
Mój syn, informatyk 28 lat, w
Toronto, zarabia, na rok, dwie tamte średnie krajowe_ około 100 tysięcy dol.
Can. Bardzo dobre zarobki, mimo, że oddaje w podatkach 50tyś.
Szkolnictwo
wyższe jest płatne (spłaca stypendium) służba zdrowia bezpłatna. Poziomem równa
amerykańskiej płatnej i elitarnej.
Pytasz co z zarabiającymi poniżej
średniej. W Kanadzie najniżej zarabiający , albo będący na zasiłku nie płacą
podatku dochodowego i coś niebywałego, dostają zwrot podatku WAT.
Niebagatelne sumy. A więc nisko zarabiający są nieopodatkowani, nawet wtedy
gdy kupują pietruszkę. Pewnie, to woła o pomstę do nieba! Czy w Kanadzie nie
zbudowano przypadkiem komunizmu nie likwidując kapitalizmu: od każdego według
jego możliwości, każdemu według jego minimalnych potrzeb?!
thomas  - Aha   |26.04.2008 15:48:14
Czyli są to liczby z sufitu. Obawiam się, że w związku z tym cały argument o
niesprawiedliwości obecnego systemu okazuje się funta kłaków niewarty. Płatność
za studia jest w interesie lobby rektorsko-profesorskiego i tyle.
wojnier  - Do Thomas   |27.04.2008 07:53:03
Dane statystyczne ogólnie dostępne : liczba studentów ok 2 mln, liczba studentów
na studiach dziennych stacjonarnych (bezpłatne) ok 500 tyś. Sam sobie przyjmij
liczbę studentów z rodzin słabo sytuowanych i oceń ilu powinno ich być by
uzasadniało to uprzywilejowanie całych 500 tyś.
wojnier  - Do Kota   |27.04.2008 08:09:35
Moje pytanie nie dotyczy kraju, który lubisz najbardziej tylko ile uważasz
pracujący obywatel w Polsce powinien przeznaczać na cele ogólnospołeczne z
wypracowanej przez siebie wartości. Czyli, wystawiony na sprzedaż wyrób znalazł
nabywcę za 100, przyjmijmy dla uproszczenia że materiały kosztowały mało, czyli
np 1. Ile twoje poczucie sprawiedliwości społecznej podpowiada Ci oddać innym z
tej kwoty a ile może przeznaczyć na osobiste wydatki?
kot   |27.04.2008 10:23:13
wojnierowi. Czy kapitalistów należy doić? Jak najbardziej! Kapitaliści starają
się wyzyskiwać wszelkie możliwości wyzysku. Robią tak , bo lubią, bo muszą,
bo polegną w konkurencji jeżeli tego nie będą robić. Społeczeństwo powinno
robić podobnie _doić kapitalistów. To są dwie bramki, a piłka jest stale w
grze. Obie strony strzelają sobie gole. Gdyby społeczeństwo tego nie robiło to w
Europie byłoby tak jak teraz w Bangladeszu, gdzie dzieci pracują po kilkanaście
godzin w międzynarodowych korporacjach. Czasami społeczeństwo przesadzi
próbując zarżnąć kurę, która znosi jajka. Wówczas przydaje się strzelenie gola
do społecznej bramki.
Podział dochodu, od zarabiających powyżej średniej,
pół na pół także w Polsce wydaje mi się rozsądny. Opodatkowanie najniżej
zarabiających, to nieporozumienie i skandal.
Proces pracy ma charakter
społeczny, a proporcje między najwyższymi i najniższymi zarobkami są
nieuzasadnione, kilkudziesięciokrotne i z roku na rok rosną. Oznacza to, że
równowaga między komercją , a społeczeństwem nie jest zachowana. Politycy do
roboty!
wojnier   |28.04.2008 09:29:17
Przemyśl to, w Polsce każdy, powtarzam, każdy pracujący płaci ponad 50% podatku.
VAT + podatek dochodowy to już 41%, ZUS, akcyza i podatki ukryte w cenach
znakomicie kompensują kwotę wolną z dochodowego. Dlatego twierdzę, że wysokie
podatki, właśnie tak wysokie jak w Polsce, więcej szkodzą niż pomagają.
Przykłady w rodzaju Szwecji nic nie wnoszą, kraje rozwijające się sukcesywnie od
stuleci mają wypracowaną taką przewagę nad nami, że nie nadają się do porównań.
Złudzenie, że społeczeństwo może podjąć walkę z kapitalistami jest rozczulające,
wszystkie ustępstwa wywalczone przez związki zawodowe czy fiskusa godzą w
klientów a nie właściciela. Tym bardziej, że często współwłaścicielem wielu firm
są fundusze emerytalne więc kto będzie miał ochotę ich krzywdzić.
Wysokie
podatki oznaczają straty w postaci wysokich kosztów poboru i redystrybucji (w
Polsce mamy 45 tyś urzędników skarbowych), ludzie zamiast robić coś pożytecznego
to sprawdzają papiery.
Polska już tak daleko zabrnęła w socjalizm, często bez
pozytywnych skutków dla konkretnych potrzebujących grup społecznych, że brnięcie
dalej drogą fiskalizmu poprowadzi do stagflacji.
blaise   |29.04.2008 10:14:36
Pytanie do Wojniera (pytam jako osoba o mniejszej wiedzy, ciekawa świata a
nie jako polemista, wiec proszę nie traktować tego pytania jako
pytanie retoryczne, podchwytliwe, czy inne). Czym są te "podatki
ukryte w cenach", o których mówisz? Zeby zilustrować to pytanie pozwolę
sobie przytoczyć za GW wypowiedz szefa Dom Development:
Cytat:
Szanajca przyznaje, że tak duże zyski jego firma zawdzięcza dużemu
wzrostowi cen mieszkań, a nie zwiększeniu liczby inwestycji.
Page TitleTo komentarz odnośnie rekordowych zysków firm deweloperskich. Czy to
znaczy, że ceny są przez nich zwyczajnie zawyżane czy tez wynika to
z jakiegoś ukrytego podatku?
2.Piszesz też, że "Podwyższanie
podatków prowadzi do obniżenia przychodów podatkowych", znaczy to też
że ich obniżanie zwiekszy przychody podatkowe. Jeżeli tak jest to
dlaczego Rostowski twierdzi, że nie zgodzi się na podatek liniowy, bez
zrównoważenia budżetu (czyli cięć). Rostowski to zwolennik
podatku liniowego. Powinien się chyba spodziewać wiekszych wpływów do
budżetu, a nie mniejszych?
blaise   |29.04.2008 10:19:37
Przepraszam źle podałem link - gazeta o deweloperach
wojnier  - Do Blaise   |29.04.2008 14:01:32
Płacąc za towar nie tylko VAT jest składnikiem ceny, poza nim jest CIT, podatek
gruntowy i od nieruchomości wliczone w koszty stałe. Dla różnych wyrobów
proporcje są różne, VAT może być niższy np dla książek czy żywności, ale akcyza
w paliwach i używkach nadgania "straty".
Nie tylko developerzy
zarabiają na koniunkturalnych ruchach cen, ja im nie zazdroszczę bo mogą
wszystko stracić na spadkach.
Ostatnie dwa ruchy na podatkach czyli zniejszenie
CITu przez Millera i obniżenie akcyzy na alkohol spowodowały wzrost przychodów
podatkowych. Niestety, operacja zmniejszania podatków zwłaszcza o znaczący
procent skutkuje z opóźnieniem. W początkowej fazie następuje zmniejszenie
poboru i nikt nie chce wziąć ryzyka jego wysokości i czasu trwania na siebie.
Najlepszy okres do takiej operacji jest w fazie dobrego wzrostu gospodarczego.
Likwidacja deficytu budżetowego to konieczność dziejowa bo dług publiczny to ok
500mld zł, jakoś trzeba zacząć to spłacać. Bez szybkiego rozwoju naprawdę bedzie
żle.
kot   |29.04.2008 23:43:39
Zgadza sie,Polska jest krajem niesprawiedliwosci spolecznej. Bogaci maja sto
sposobow aby uniknac opodatkowania, a nisko zarabiajacy _ wiekszosc
spoleczenstwa _ skladaja sie na wydatki budzetu panstwa . Podatek dochodowy
placa zyjacy ponizej progu egystencji, jeden z najwyzszych podtkow WAT _placa
nisko arabiajacy, bogatsi odliczaja go od dochodow.
Mowienie o korzysciach z
obnizania podatkow wysokozarabiajacym moze dotyczyc krajow bogatych, w ktorych
poziom zycia jest wysoki .
Jak widzisz wojnier ekonomia to nie
fizyka udowodnic mozna bekarnie wiele.
Dlatego ludzie wymyslili polityke.
Dlatego najcenniejsze inwestycje sa w kapital ludzki.
Aby nie dopuscic do
zidiocenia spoleczenstwa, hegemonicznego manipulowania nim.
I tworzyc
mozliwosci rozwojowe, podnoszac poziom wyksztalcenia, likwidujac przeszkody
komercyjne, z tego odniosa korzysci wszyscy.
blaise   |30.04.2008 06:05:49
O developerów bym sie nie martwił, nie będzie mi ich żal. Sami nadmuchali tę
bańkę. Zagraniczne banki odmawiają im juz kredytów na budowę tych mieszkań.
Podnoszenie stóp procentowych już spowodowało zmniejszenie zainteresowania
kupnem nowych mieszkań i ceny powoli spadają. Rosnące koszty budowy i tak
zostały przerzucone na kupujących. Szkody wyrzadzone przez pazernych developerów
o pomstę do nieba wołają. Masa klientów została oszukana, mieszkania były
niedokończone, nie oddawano ich klientom w terminie, były mniejsze niż
zagwarantowane w umowie, do tego wszystkiego developerzy ciągle wymuszali na
klientach jakieś dodatkowe opłaty, bo sprytnie skonstruowane umowy pozwalały
dymać kupujących na wszystkie sposoby. Nie wspomnę już o takich stratach jak
zniszczenie architektury miast. UOKiK rozkłada ręce..Jeśli ktoś chce znaleźć
argumenty przeciw wolnemu rynkowi znajdzie je bez trudu jeśli spojrzy na rynek
mieszkaniowy w Polsce.
wojnier   |30.04.2008 08:47:05
Zrozum Kocie, że wysokie podatki dla najbogatszych nic nie ulżą pozostałym, w
Polsce jest za mało bogatych by dodatkowe ich opodatkowanie cokolwiek zmieniło.
Ci bogaci też nie za bardzo się upierają przy niskim podatku dochodowym, jestem
przekonany że dla zamknięcia ust populistom można zostawić skalę progresywną.
Kładące dla gospodarki są socjalistyczne przepisy prawa i oczywiście VAT z
barbarzyńską stawką.
Przekręty developerów są możliwe dlatego, że ich klienci
często zachowują się jak dzieci we mgle, czytając umowy bez zrozumienia tekstu.
Stan prawny często takie przekręty sankcjonuje a państwo nie spełnia swej
podstawowej roli kontrolera procedur. Jeżeli do wybudowania czegokolwiek
potrzeba kilograma zezwoleń na które czeka się dwa lata , to która firma wygra
na rynku, ta która pokornie czeka czy ta, która posmaruje i dostanie pozwolenie
w pół roku? Myślicie, że takie przepisy wymyślił kapitalista czy liberał, śmiem
twierdzić, że uzasadnieniem była głęboka troska o zwykłego obywatela i takie tam
socjalistyczne banialuki.
Jeżeli chodzi Ci po głowie pomysł budowania
państwowego, to nie radzę, pamiętam jeszcze mechanizmy "przydziału"
mieszkań spółdzielczych w PRLu.
kot   |01.05.2008 08:53:43
wojnier nudzisz, moglbym Ci zadac Stiglitza ,,Szalone lata
dziewiecdziesiate,,.Ale po co!
Wszak Ty nie potrzebujesz czytac, skoro prawda
prywatyzcji wyzwala z myslenia. Gorzej,ze nie tylko Ciebie.
dcio   |18.06.2009 16:43:14
jestem ciekawy dlaczego sprawiedliwsze ma byc fundowanie z moich podatkow
studenta socjologii czy zarzadzania a nie np ufundowanie mi kursu operatora
koparki bym mogl zarabiac przyzwoite pieniadze gdzies w Irlandii.

Moze by tak
zrobic by ludzie decydowali na co chca wydac swoje pieniadze??
Rylew   |19.06.2009 06:08:28
Jak widać Polska po terapii szokowej, na ścieżce zdrowia szybkiego
kapitalistycznego rozwoju, ma coraz wyraźniejsze symptomy zapaści finansowej.

Stąd coraz liczniejsze głosy o konieczności *uzdrowienia finansów*.
Kolejna
terapia może polegać na prywatyzacji edukacji i szkolnictwa wyższego, kultury,
ochrony zdrowia, emerytur i ciekawe co jeszcze dalej.
No właśnie i co dalej
?
Jak się zdaje ta ścieżka zaprowadzi nas do Bangladeszu.

Ale czy to ważne ?

Ważne, że będziemy sami decydować jak wydawać swoje pieniądze :).
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 12.04.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.27251 Seconds