Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Sadura: Rodzice w obronie niesłusznej sprawy |
|
|
Przemysław Sadura
|
|
26.10.2008 |
|
Tysiące listów i faksów z fotografiami obecnych przedszkolaków docierają do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Wysyłają je rodzice sprzeciwiający się posyłaniu swoich dzieci do szkoły. W tle obrad okrągłego stołu edukacji trwa społeczny protest przeciwko objęciu obowiązkową edukacją w szkołach podstawowych sześciolatków. Czy przeciwnicy obecnego rządu powinni wesprzeć tę inicjatywę? Czy rodzice protestujący przeciwko pomysłowi MEN-u mają rację?
Badania przeprowadzone na całym świecie pokazują, że im wcześniej w doświadczeniu dzieci pojawi się edukacja przedszkolna i szkolna tym większe są ich szanse na uzyskiwanie lepszych wyników w przyszłej edukacji. Związek ten jest tym silniejszy, im niżej zejdziemy na drabinie hierarchii społecznych, natomiast właściwie nie dotyczy on dzieci z rodzin najbardziej uprzywilejowanych. Jeśli skończyłeś prestiżowe studia i zarabiasz powyżej średniej krajowej, to nie ma większego znaczenia, czy Twoje dziecko będzie chodzić do przedszkola czy nie. O ile więc protestujący rodzice rekrutują się ze społecznych elit, to działają w interesie swoim i swoich dzieci, ale kosztem interesu ogółu. Jeśli zaś w proteście uczestniczą rodzice dzieci, które nie chodziło do przedszkola, to jest bardzo możliwe, że działają wbrew interesowi samych maluchów.
Polska to kraj dramatycznych nierówności w dostępie do edukacji przedszkolnej. W roku szkolnym 2005/2006 wychowaniem przedszkolnym objętych było mniej niż 30% trzylatków i tylko 51% dzieci pięcioletnich. Dało to nam ostatnie miejsce w Europie według Eurostatu w 2005 roku. Co gorsza brak opieki przedszkolnej dotyczy przede wszystkim mieszkańców wsi i osób gorzej sytuowanych. Ponieważ przynajmniej część dzieci nie chodziła do przedszkola z powodu braku miejsc, wprowadzenie sześciolatków do szkół podstawowych poprawi sytuację zwiększając pulę dla dzieci w wieku 3-5 lat.
Nie każdy protest społeczny – nawet jeśli powodowany szczerym oburzeniem i zrozumiałym niepokojem – jest słuszny. Dlatego też choć obawy rodziców można zrozumieć, ich protestu nie powinno się popierać bezwarunkowo.
Pomysł MEN aby obniżyć wiek dzieci uczęszczających do szkół podstawowych jest dobry, jednak jego realizacja fatalna. Błędem jest niewłaściwa kolejność reform w oświacie (w czym swoją drogą rząd ten doskonale naśladuje poprzednie). Zmieniono rekrutację na studia i maturę, utworzono gimnazja i zmieniono podstawówki. Kwestią upowszechnienia edukacji przedszkolnej, która ma kluczowe znaczenie dla zmniejszania różnic społecznych, jak dotąd rządzący się nie zainteresowali. Tymczasem obniżenie wieku szkolnego będzie posunięciem korzystnym dla dzieci i całego społeczeństwa, gdy skierowane do szkoły 6-latki będą miały za sobą doświadczenie edukacji przedszkolnej.
Konto resortu obciąża również wywołanie konfliktu zagrażającego słusznej skądinąd reformie. Ministerstwo z arogancją typową dla władzy okresu transformacji postanowiło narzucić rozwiązania zamiast do nich przekonać. Uparło się, że zamiast rozmawiać ze społeczeństwem będzie edukować naród ex cathedra.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 26.10.2008 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...