|
Sadura: Nie chcecie pracować w piątkowe popołudnie? To walczcie! |
|
|
Przemysław Sadura
|
|
07.07.2008 |
|
W poniedziałkowej „Gazecie
Wyborczej” można przeczytać o historii, jaka spotkała
dziennikarkę Aleksandrę Pezdę. Dzwoniąc do Ministerstwa Pracy po
godzinach urzędowania, zamiast oczekiwanego komentarza dostała od
rzeczniczki ministerstwa wykład na temat Kodeksu Pracy. Dowiedziała
się m.in., że nienormowany czas pracy nie pociąga obowiązku
spędzania w pracy więcej niż 40 godzin tygodniowo, a takie
oczekiwania ze strony pracodawcy - choć stanowią w Polsce normę -
są zwykłym okradaniem pracowników. Od odważnej urzędniczki
usłyszała także, że czas prywatny pracownika jest czasem
świętym.
O tym, że dziennikarka udzielonej lekcji nie
zrozumiała, świadczy samo opublikowanie miniwywiadu z rzeczniczką
w tonie „neoliberalnego populizmu” - patrzcie na urzędasa,
któremu za nasze pieniądze nie chce się pracować po
godzinach, podczas gdy każdy uczciwy Polak siedzi w pracy w piątek
wieczór!
Nie zaskakuje postawa dziennikarki GW. Już
bardziej hardość rzeczniczki ministerstwa. Jednak warto zwrócić
uwagę nie tylko na tekst, lecz także na komentarze internautów.
Z łatwością dokonali tego, co było zbyt trudne dla autorki
artykułu. W urzędniczce zobaczyli Pracownika, a w jej wypowiedzi
rozpoznali swoje Interesy. Zamiast oczekiwanych haseł w rodzaju
„wylać biurwę”, pod tekstem pojawiły się wpisy: „Brawo
Pani Rzecznik”, „Może wreszcie zacznie się szanować czas
pracy”, „Przyzwyczajamy pracodawców do tego, że
można nas traktować jak niewolników”.
Celny
komentarz skutecznie edukujący społeczeństwo w dziedzinie praw
pracowniczych to kropla w morzu potrzeb. Zbyt długo słyszeliśmy o
obowiązkowym entuzjazmie i pełnej dyspozycyjności, by szybko
przypomnieć sobie o świętych prawach pracownika. Miło jednak trud
walki z elastycznym kapitalizmem okrasić chwilami radości z jego
drobnych potknięć.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 21.07.2008 )
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...