Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Sadura: (Fałszywa) troska o frekwencję |
|
|
Przemysław Sadura
|
|
19.10.2005 |
Dramatycznie niska frekwencja wyborcza spędza sen z powiek nie tylko politykom. Redaktorzy największych gazet i tygodników, osobowości życia publicznego, przedstawiciele władzy duchowej i świeckiej w ostatnich dniach zajmowali się naprzemiennie lamentowaniem i apelowaniem. Publicyści byli „zasmuceni” i „nawoływali” (do uczestnictwa), Prezydent „nie krył rozczarowania” i „apelował” (o powszechny udział), Kościół „ogłosił przedwyborczy list do wiernych”. Wszyscy powtarzali, jak mantrę, że najważniejszy jest udział i brzmiało to równie cynicznie, jak maksyma barona de Coubertina („Nie triumf jest ważny, ale nieustępliwa walka z przeciwnościami”) zestawiona z komercyjnym spektaklem współczesnych igrzysk olimpijskich.
Dla jednych, już standardowo, niska frekwencja to przejaw ucieczki od wolności i dowód na to, że społeczeństwo jest niedojrzałe. Inni uznali ją za policzek dla całości polskich elit politycznych. Ostatecznie przeważyła interpretacja, że Polacy są zmęczeni polityką. Interpretacja wygodna choć będąca raczej projekcją pragnień elit politycznych niż opisem stanu faktycznego, wynikająca z przekonania, że ludzie, nie powinni wiedzieć dwóch rzeczy: jak się robi parówki i jak się robi politykę. Z wywiadu socjologicznego z jednym z byłych ministrów zanotowałem taką wypowiedź: „Polak w ogóle się nie chce zajmować polityką, chce wyjechać sobie na weekend za miasto. (…) Polityk musi tak robić politykę, żeby ludzie realizując swoje prywatne cele, realizowali jednocześnie ich cele. W jakimś tam podręczniku od zarządzania napisane jest, że dobry menadżer, to taki, który daje ludziom, określa zadania w taki sposób, że wykonując je, myślą, że sami tego chcą i to dotyczy również polityków, myślę”.
Niechęć obywateli do spraw politycznych to marzenie każdego technokraty. Polityk to dziś ekspert od zarządzania procesem politycznym, obywatelowi nic do tego, byle tylko poszedł na wybory. Nie chce pójść? To też problem techniczny. Symptomatyczne jest to, że dla Prezydenta Kwaśniewskiego spadająca frekwencja wyborcza to „problem, nad którym muszą się zastanowić naukowcy”, przy czym nie mają oni szukać przyczyn, lecz opracować pomysły na przyciągnięcie Polaków do urn. W zastępstwie Michnika na apel Kwaśniewskiego odpowiedział Piotr Pacewicz, który wystąpił z pomysłem krucjaty antyabsencyjnej i zaproponował zmiany w ordynacji wyborczej. Lansowany przez największy krajowy dziennik pomysły można sprowadzić do następujących punktów:
wydłużyć głosowania do dwóch dni,
wydłużyć otwarcia lokali do 22,
wysyłać pocztą „zaproszenia” do udziału w wyborach,
umożliwić głosowanie przez pełnomocnika dla osób niepełnosprawnych i starszych,
wprowadzać programy edukacyjne dla młodzieży szkolnej.
Ze swojej strony pozwolę sobie dorzucić kilka innych pomysłów.
Po pierwsze można odebrać prawa wyborcze tym, którzy z nich i tak nie korzystają. Po prostu skreślić z list w przyszłorocznych wyborach samorządowych tych, którzy nie pojawili się przy urnie ani podczas wyborów parlamentarnych, ani prezydenckich. W takim przypadku frekwencja liczona wśród tych, którzy prawa wyborcze zachowali co najmniej się podwoi (to sposób sprawdzony, kiedyś udało się już obniżyć bezrobocie zmieniając sposób jego obliczania, później sztuczkę tą powtórzono z długiem publicznym).
Po drugie uznać, że prawo do głosowania ma wyborca, który się uprzednio zarejestruje (wtedy pomiar frekwencji nie będzie dotyczył tych wyborców, którym się nawet zarejestrować nie chciało)
Po trzecie można niegłosujących ukarać grzywną.
Po czwarte należy domyślnie upoważnić głowę rodziny do głosowania w imieniu pozostałych jej członków, a nawet – gdyby tak uzyskana frekwencja była wciąż niezadowalająca - w imieniu wszystkich krewnych i znajomych.
Po piąte zrezygnować z zasady, że każdy wyborca może głosować tylko raz na rzecz tego, że każdy może głosować raz dziennie, a głosowanie wydłużyć nie do dwóch dni, lecz trzech, czterech lub tylu ilu będzie trzeba, aby uzyskać pożądany efekt.
Jeżeli ktoś naprawdę wierzy, że Polacy nie wzięli udziału w głosowaniu ponieważ nie wiedzieli o tym, że akurat odbywają się wybory, nie zdążyli wrócić z weekendowego wypadu za miasto lub nie czuli się zaproszeni, to gratuluję przenikliwości i specyficznego poczuciem rzeczywistości. W marcu 2003 roku CBOS powtórzył badania opinii o polskim systemie politycznym zadając te same pytania, co w styczniu 1989 r. Okazało się, że nastroje z okresu schyłku dyktatury i rozkwitu demokracji są podobne: polski system polityczny odrzuciło dwie trzecie pytanych obywateli. Jeśli dwa lata temu staliśmy na skraju przepaści, to frekwencja A.D. 2005 świadczy o tym, że od tamtej pory zrobiliśmy krok w przód. Fakty wskazują, że rosnąca liczba Polaków brak udziału w akcie wyborczym tłumaczy świadomym bojkotem sposobu uprawiania polityki w Polsce. Narastającej delegitymizacji systemu realnego kapitalizmu w ramach demokracji spektaklu nie da się powstrzymać manipulowaniem frekwencją, nawet jeśli zajmą się tym całe zastępy Kwaśniewskich i Pacewiczów.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 04.10.2006 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...