|
Debata „Szpitale dla ludzi, czy dla zysku” pokazała
jałowość i słabość liberalnych argumentów, gdy mowa o ekonomicznych aspektach
usług medycznych.
Polska lewica parlamentarna nie
potrafi jednak przekuć tej merytorycznej przewagi w polityczną siłę. Przyczyna
tego tkwi zarówno w braku odwagi, jak i w pewnej intelektualnej bierności,
które sprawiają, że lewica nie próbuje wyjść poza narzucone jej ramy debaty o
służbie zdrowia. Nie wystarczy ograniczać się do narzucanych jej kwestii
związanych z finansowaniem i ekonomiczną wydajnością palcówek zdrowotnych. Trzeba
wykroczyć poza te ramy i przedstawić własną całościową wizję zdrowia publicznego.
Witold Gadomski po raz kolejny
potwierdził, że neoliberalne myślenie o służbie zdrowia swoją siłę czerpie z
urojonych mitów o dobrodziejstwach prywatyzacji, które niczym echo wypełniają
nasz dyskurs publiczny. Ignorował celne przykłady Marka Balickiego, który
obnażał wady prywatyzacji placówek ochrony zdrowia, wskazując na negatywne
konsekwencje, poczynając od większych kosztów świadczeń, przez niedopuszczalne
praktyki selekcji ryzyka, po ograniczenie dostępu do lekarzy dla ludzi
najciężej chorych. Gadomski swoimi wypowiedziami ukazał słabość neoliberalnej
ideologii, Balicki został bohaterem.
Nie
powinno to jednak przesłaniać wad, które tkwią u samych podstaw rozwiązań
proponowanych przez Balickiego, a o których pisał wspólnie z Dornem i Religą.
Paradoksalnie, to właśnie Gadomski zwrócił uwagę na bardzo ważny element -
kluczowy w dyskusji o kształcie systemu ochrony zdrowia - któremu nie
poświęcono należytej uwagi. Inna sprawa, że redaktor „Gazety” przedstawił go z
właściwą dla neoliberałów ideologiczną jednostronnością. Jedzmy cytrusy i
dbajmy o własne zdrowie - mówił Gadomski - a będzie nas stać, by w razie
potrzeby pójść do prywatnego lekarza. Trudno odmówić słuszności temu
stwierdzeniu, chociaż jest ono prawdziwe tak, jak opis wnętrza dużego domu, do
którego zaglądamy przez dziurkę od klucza - w sposób bardzo powierzchowny i ograniczony.
Tak,
obecnie podstawą ochrony zdrowia jest profilaktyka, ale nie może się ona
ograniczać do indywidualnych zabiegów i osobistej troski o zdrowie, jak to
sugeruje Gadomski. Profilaktyka powinna być nastawiona na uleczenie stosunków
społecznych, które poprzez napięcia i stres, jaki wywołują, są przyczyną chorób
sercowo-naczyniowych i nowotworów - plag zachodnich społeczeństw. W każdym
dobrym podręczniku zdrowia publicznego znaleźć można liczne przykłady i wyniki
wielu badań pokazujących silne zależności między szeroko rozumianymi warunkami
społeczno-gospodarczymi a zwiększoną zachorowalnością na wspomniane choroby.
Skuteczna polityka ochrony zdrowia nie może ignorować tych faktów. Musi
uwzględniać przestrzeganie praw pracowniczych, poważne potraktowanie praw
reprodukcyjnych kobiet, szczególną ochronę zdrowia i warunków rozwoju dzieci,
ochronę środowiska, mądre planowanie przestrzeni publicznej - można tak jeszcze długo wyliczać. Bezpłatny
dostęp do lekarza to tylko jeden z wielu elementów - konieczny, ale
niewystarczający. Tak jak w przypadku walki z biedą niewystarczające jest
dawanie zasiłków.
Dotychczasowy
model działania służby zdrowia w Polsce jest reaktywny, bo reaguje na
pojawiające się choroby, a nie próbuje im zapobiegać. W ten sposób nigdy nie
będziemy mieli dość pieniędzy na leczenie chorych.
Dotychczasowe
propozycje w zakresie ochrony zdrowia partii określających się jako lewicowe są
tylko nieśmiałą reakcją na kolejne propozycje prywatyzowania służby zdrowia.
Taka polityka przypomina działania doktora Judyma - z pewnego punktu widzenia
wydają się one moralnie słuszne, chociaż niewystarczające i zawsze spóźnione. A
i moralna słuszność staje się wątpliwa, jeśli okazuje się, że te zabiegi
skutkują zamknięciem dyskusji o służbie zdrowia w ramach neoliberalnego dyskursu.
Sami zamykamy sobie drogę do powiązania reformy systemu ochrony zdrowia z
głęboką przebudową stosunków społecznych.
Lewicę
stać na wypracowanie własnego modelu ochrony zdrowia, ale punktem odniesienia
nie może być dla niej Judym pochylający się nad chorymi górnikami. Czasy się
zmieniły, ale cel pozostaje ten sam: chodzi o budowanie lepszego świata, a nie nomen omen leczenie bolączek tego, w
którym żyjemy.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...