Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Raciborski: Przekleństwo dra Judyma Drukuj
Łukasz Raciborski   
24.09.2008

Debata „Szpitale dla ludzi, czy dla zysku” pokazała jałowość i słabość liberalnych argumentów, gdy mowa o ekonomicznych aspektach usług medycznych.

Polska lewica parlamentarna nie potrafi jednak przekuć tej merytorycznej przewagi w polityczną siłę. Przyczyna tego tkwi zarówno w braku odwagi, jak i w pewnej intelektualnej bierności, które sprawiają, że lewica nie próbuje wyjść poza narzucone jej ramy debaty o służbie zdrowia. Nie wystarczy ograniczać się do narzucanych jej kwestii związanych z finansowaniem i ekonomiczną wydajnością palcówek zdrowotnych. Trzeba wykroczyć poza te ramy i przedstawić własną całościową wizję zdrowia publicznego.

Witold Gadomski po raz kolejny potwierdził, że neoliberalne myślenie o służbie zdrowia swoją siłę czerpie z urojonych mitów o dobrodziejstwach prywatyzacji, które niczym echo wypełniają nasz dyskurs publiczny. Ignorował celne przykłady Marka Balickiego, który obnażał wady prywatyzacji placówek ochrony zdrowia, wskazując na negatywne konsekwencje, poczynając od większych kosztów świadczeń, przez niedopuszczalne praktyki selekcji ryzyka, po ograniczenie dostępu do lekarzy dla ludzi najciężej chorych. Gadomski swoimi wypowiedziami ukazał słabość neoliberalnej ideologii, Balicki został bohaterem.

            Nie powinno to jednak przesłaniać wad, które tkwią u samych podstaw rozwiązań proponowanych przez Balickiego, a o których pisał wspólnie z Dornem i Religą. Paradoksalnie, to właśnie Gadomski zwrócił uwagę na bardzo ważny element - kluczowy w dyskusji o kształcie systemu ochrony zdrowia - któremu nie poświęcono należytej uwagi. Inna sprawa, że redaktor „Gazety” przedstawił go z właściwą dla neoliberałów ideologiczną jednostronnością. Jedzmy cytrusy i dbajmy o własne zdrowie - mówił Gadomski - a będzie nas stać, by w razie potrzeby pójść do prywatnego lekarza. Trudno odmówić słuszności temu stwierdzeniu, chociaż jest ono prawdziwe tak, jak opis wnętrza dużego domu, do którego zaglądamy przez dziurkę od klucza - w sposób bardzo powierzchowny i ograniczony.

            Tak, obecnie podstawą ochrony zdrowia jest profilaktyka, ale nie może się ona ograniczać do indywidualnych zabiegów i osobistej troski o zdrowie, jak to sugeruje Gadomski. Profilaktyka powinna być nastawiona na uleczenie stosunków społecznych, które poprzez napięcia i stres, jaki wywołują, są przyczyną chorób sercowo-naczyniowych i nowotworów - plag zachodnich społeczeństw. W każdym dobrym podręczniku zdrowia publicznego znaleźć można liczne przykłady i wyniki wielu badań pokazujących silne zależności między szeroko rozumianymi warunkami społeczno-gospodarczymi a zwiększoną zachorowalnością na wspomniane choroby. Skuteczna polityka ochrony zdrowia nie może ignorować tych faktów. Musi uwzględniać przestrzeganie praw pracowniczych, poważne potraktowanie praw reprodukcyjnych kobiet, szczególną ochronę zdrowia i warunków rozwoju dzieci, ochronę środowiska, mądre planowanie przestrzeni publicznej -  można tak jeszcze długo wyliczać. Bezpłatny dostęp do lekarza to tylko jeden z wielu elementów - konieczny, ale niewystarczający. Tak jak w przypadku walki z biedą niewystarczające jest dawanie zasiłków.

            Dotychczasowy model działania służby zdrowia w Polsce jest reaktywny, bo reaguje na pojawiające się choroby, a nie próbuje im zapobiegać. W ten sposób nigdy nie będziemy mieli dość pieniędzy na leczenie chorych.

            Dotychczasowe propozycje w zakresie ochrony zdrowia partii określających się jako lewicowe są tylko nieśmiałą reakcją na kolejne propozycje prywatyzowania służby zdrowia. Taka polityka przypomina działania doktora Judyma - z pewnego punktu widzenia wydają się one moralnie słuszne, chociaż niewystarczające i zawsze spóźnione. A i moralna słuszność staje się wątpliwa, jeśli okazuje się, że te zabiegi skutkują zamknięciem dyskusji o służbie zdrowia w ramach neoliberalnego dyskursu. Sami zamykamy sobie drogę do powiązania reformy systemu ochrony zdrowia z głęboką przebudową stosunków społecznych.

            Lewicę stać na wypracowanie własnego modelu ochrony zdrowia, ale punktem odniesienia nie może być dla niej Judym pochylający się nad chorymi górnikami. Czasy się zmieniły, ale cel pozostaje ten sam: chodzi o budowanie lepszego świata, a nie nomen omen leczenie bolączek tego, w którym żyjemy.

Komentarze
Dodaj nowy
Zdzisiek  - Liberalizm nie może stawać się zaprzecze   |27.09.2008 12:37:09
Liberalizm praktyczny nie może stawać się zaprzeczeniem liberalizmu
ideowego.
Przez lata tkwiłem w myślowych, błędnych, stereotypach. Byłem
żarliwym wyznawcą liberalizmu proponowanego przez władzę i jej ekspertów i
rozumianego jako tak zwaną poprawność polityczną i gospodarczą. Myliłem się,
wierząc neoficko w niczym nieograniczoną (nawet prawem i moralnością) grę
rynkową, zawierzając liberałom gospodarczym, którzy forsowali pseudo-wolnościową
politykę gospodarczą. myliłem się też zawierzając środowiskom politycznym i
dziennikarskim, które na ołtarzu przesadnego liberalizmu ideologicznego skłonne
były ofiarować narodowe interesy.
Normy są kształtowane przez ludzi.
Zachowania, sposoby myślenia stają się zasadami w przebiegających w czasie
procesach, gdy są przyjmowane za swoje, za oddające prawdę, za korzystne, przez
zbiorowość. Ale nawet gdy wydają się one bardzo poprawne, rozsądne, otwarte ,
pełne tolerancji i humanizmu i gdy ich autorami i kreatorami są ludzie z
intelektualnych i moralnych elit nie muszą być do końca prawdziwe i korzystne
dla społeczności dla której są przeznaczone i którą mają uszczęśliwiać. Żadna
teoria czy system poglądów nie oddają do końca prawdy o rzeczywistości którą
opisują. Dlatego trzeba być niezwykle ostrożnym w ich narzucaniu i przyjmowaniu
jako pewniki , jako jedynie słuszne.
Moje poglądy są w dalszym ciągu poglądami
liberalnymi, wolnościowymi, uważam, że tolerancja dla inności jest jedną z
najważniejszych wartości, a uczestniczenie w europejskim i światowym
cywilizacyjnym postępie koniecznością i ogromną dla nas szansą, jednak
liberalizm nie może stawać się zaprzeczeniem samego siebie, nie może przyjmować
ortodoksyjnych, nieprzejednanych form, nie może przyjmować butnej, jedynie
słusznej pozy poprawności politycznej, ideowej czy gospodarczej.

Przez 16 lat
prowadzona była niezmiennie kostyczna, ideologiczna, zimna, skrajnie liberalna,
a właściwie anty-liberalna i anty-humanitarna polityka, która doprowadziła do
nędzy miliony Polek i Polaków, do ogromnego, niespotykanego nigdzie indziej
bezrobocia, do wykluczenia wielkiej rzeszy rodaków. To ta polityka doprowadziła
do tego, że z dnia na dzień ludzie stawali się nędzarzami, tracili pracę,
mieszkania, musieli wegetować na dworcach i w różnego rodzaju dziuplach. Wielu
nie widząc żadnych szans na wyjście z matni, na jakąkolwiek pomoc odebrało sobie
życie. Dziesiątki tysięcy dzieci było niedożywionych, mnóstwo głodowało. Nie
zastosowano zabezpieczeń i nie udzielono pomocy ludziom z likwidowanych PGR-ów.
Odebrano ludziom człowieczą godność, traktując ich jak przedmioty, które się nie
mieszczą w planach liberałów, jako niepotrzebny balast w rozwoju, w
komercjalizowaniu wszystkich dziedzin życia, w bogaceniu się wybranych grup. W
pogoni za zyskiem lobby węglowe wysyłało ludzi do już nieczynnych kopalń, po
prawie już całkiem zużyty sprzęt i po śmierć.
Obsesyjne wymuszanie
racjonalności poprzez skrajne sknerstwo finansowe doprowadziło zamiast do
funkcjonalizacji gospodarki do ruiny,. budowanie gmachu racjonalności i wysokiej
jakości okazało się budowaniem z piasku, doprowadziło do zawalenia się wielu
budowli i segmentów gospodarki, do zapaści służby zdrowia, do pozbycia się
naukowców i wykształconych, inteligentnych, aktywnych, przeważnie młodych osób,
dla których emigracja była jedynym możliwym rozwiązaniem swoich życiowych
problemów. Zahamowana została i zmarnowana ogromna aktywność wielkiej rzeszy
naszych obywateli z początku transformacji.
Liberałowie uważają, że mają
czyste sumienia, a nawet chwalą się obłudnie, bez opamiętania swoimi zasługami w
budowaniu nowoczesnej, przyjaznej wszystkim obywatelom, wolnej, doskonale
funkcjonującej Polski, nie dostrzegają zupełnie błędów, najmniejszej
niedoskonałości swojej neoliberalnej polityki. Wszystko według nich było
idealne, wszystko co działo się przez 16 lat transformacji było wzorcowe. Chwalą
się, że ich polityka przyniosła obywatelom naszego kraju wolność, a przecież
wolność bez poczucia godności nie jest wolnością prawdziwą. Z wolnością
polityczną szło w parze zniewolenie poprzez nędzę i wykluczenie, a także
zniewolenie stosunkami pracy, wielu pracowników czuło się niewolnikami, pracując
mnóstwo godzin za głodowe stawki, bez jakiejkolwiek możliwości sprzeciwu.
To
nie prawda, ze transformacji ustrojowo-gospodarczej musiały towarzyszyć
monstrualne koszty społeczne. Budowie kapitalizmu nie musiała towarzyszyć
ogromna nędza i upokorzenie wielkiej rzeszy Polek i Polaków i niesprawiedliwe
przejmowanie państwowego i społecznego majątku przez grupę wybrańców.
Sprawiedliwszym ale i efektywniejszym byłby choć trochę większy dostęp
wszystkich obywateli do pieniędzy i dóbr, sprawiedliwsze i efektywniejsze byłoby
bardziej demokratyczne prywatyzowanie, dokonywane na prawdziwie liberalnych
zasadach i tworzenie szerokiej klasy średniej.
Kapitalizm jest
najefektywniejszą formą gospodarowania i społecznego rozwoju , nie ukształtowała
się jak na razie inna, która mogłaby mu dorównać jednak nie musi on przyjmować
formy kapitalizmu zoologicznego. Wolnego rynku i gry rynkowej nie powinny
ograniczać bilety i bramki a wolność jednostek nie powinna być wolnością
pozorną,.
Jakże często piętnuje się publicznie (słusznie) drobne lub średnio
poważne działania niezgodne z prawem, cwaniactwo niektórych publicznych osób,
przestępstwa godzące w publiczny porządek, dokonywane w społecznej złości i
buduje się na tym piętnowaniu społeczne odium dla jednych politycznych sił i
poparcie dla drugich, a zupełnie ignoruje się wielkie nadużycia, przestępcze
przejmowanie państwowego majątku oraz błędy prowadzonej polityki, które mają
ogromny wpływ na kształt naszej rzeczywistości.
W powyższych ocenach naszego,
polskiego liberalizmu dałem upust swoim emocjom. Być może są one przesadne,
niemniej jakieś refleksje, jakiś wstrząs środowisk liberalnych jest na pewno
potrzebny.

 styczeń 2003r.
Jaka ma być ta gospodarcza równowaga?

Nie
można mówić o ekonomicznej równowadze w sytuacji, gdy nie wykorzystywany jest
potencjał pracy społeczeństwa. Równowaga ekonomiczna występuje wtedy gdy z
jednej strony wykorzystany jest potencjał ludzkiej pracy, gdy nie ma dużego
bezrobocia i z drugiej strony, gdy na rynku nie ma braków zaopatrzeniowych, gdy
społeczeństwo nie jest przepracowane i gdy nie produkuje się bubli (gdy nie ma
lub gdy jest niewielka inflacja) i gdy jest zrównoważona wymiana handlowa z
zagranicą.. Przez całe ostatnie lata mieliśmy w Polsce ekonomiczną nierównowagę.
Równowagi ekonomicznej nie należy mylić z równowagą ustalającą się między
popytem a podażą, która jest równowagą cząstkową, która jest jednym z elementów
równowagi ekonomicznej i która może się ustalić w konkretnie funkcjonującej
gospodarce na różnych poziomach przepływu towarów, usług i pieniędzy. Równowaga
między popytem a podażą może być ustalona na takim poziomie, ze obok produktów
użytecznych produkowane i kupowane są też buble- towary mało lub zupełnie
bezużyteczne, produkcja jest przegrzana, pracownicy przepracowani a produkcja
ledwie nadąża by półki w sklepach były jeszcze zapełnione towarami ale może być
ustalona na takim poziomie przy którym części społeczeństwa nie stać na zakup
towarów pierwszej potrzeby a możliwości produkcyjne są niewykorzystane.
Bardzo
ważną częścią równowagi gospodarczej jest równowaga lub nadwyżka w wymianie
handlowej z zagranicą. Deficyt w wymianie handlowej z zagranicą może wystąpić
zarówno przy zbyt słabej walucie jak i przy zbyt mocnej. Przy zbyt słabej, gdyż
pomimo eksportowania dużej ilości produktów, znacznie większej od ilości
produktów sprowadzanych ich ceny są na tyle niskie, niewspółmierne do włożonej w
ich wyprodukowanie pracy i do cen wyrobów importowanych, że ich ilość nie
zapewnia pokrycia deficytu, przy zbyt mocnej, dlatego, że zbyt wysokie ceny
utrudniają i zmniejszają ilość sprzedawanych produktów. Deficyt w handlu z
zagranicą powoduje w dłuższej perspektywie nie tylko zaniżanie poziomu życia
obywateli ale także ogranicza prowadzenie inwestycji i rozwój gospodarki.
W
gospodarce, jak zresztą w każdej innej dziedzinie ludzkiego życia i ludzkiej
aktywności potrzebna jest równowaga, tak zresztą jak dzieje się w przyrodzie,
gdzie z reguły równowaga sprzyja rozwojowi a jej zachwianie niszczy. Plony są
małe i niskiej jakości zarówno przy zbyt dużych opadach deszczu jak i przy zbyt
dużej i długiej suszy.
Gospodarka powinna być w równowadze, jednak cechuje ją
pewna dynamika i może oscylować w pewnym zakresie ograniczeń. Chyba nie jest też
tak, że zawsze, w każdym okresie jej rozwoju sprzyjają jej stabilne, niezmienne
reguły. Są pewnie okresy, gdy korzystniejszym dla gospodarki jest dbanie o ludzi
biznesu, o obniżanie podatków, po to by zwiększyć inwestycje. Są okresy, gdy
korzystniejszym jest dbanie o konsumenta
W gospodarkach rozwiniętych i w
których rynek jest nasycony a inwestycje powodują wzrost naukowych i
technologicznych odkryć i wzrost wdrożeń tych odkryć do produkcji i powstawanie
nowych, nieznanych lub ulepszonych produktów, obniżanie podatków może być
zaczynem wzrostu konsumpcji w przyszłości, i spowodować podnoszenie tej
konsumpcji na wyższy jakościowo poziom. Nowe lub zmodyfikowane produkty mogą
powodować rozruszenie nasyconego znanymi już produktami rynku.
Jeśli jednak
rynek krajowy goni rynki rozwinięte i już wiadomym jest jakich produktów na nim
brakuje, to konsumpcja, chęć nabywania produktów nowych, nowoczesnych, jakie już
występują na innych rynkach powodują, że inwestorzy mali, średni, wielcy chcą
zaspokoić te potrzeby, widząc w tym szansę na zbyt swoich produktów.
Przyczyną
stagnacji, braku popytu na takim ubogim rynku nie jest nasycenie rynku (domowych
gospodarstw) produktami, jest nią brak możliwości nabywczych ludzi. Wprawdzie
trudności w zbyciu produktów wymuszają wprowadzanie przedsięwzięć powodujących
innowacyjność gospodarki i wzrost jakości artykułów, tak by można było znaleźć
na nie nabywców za granicą i wśród bogatych klientów krajowych, jednak
niewykorzystane są tu zarówno możliwości nabywcze ludzi jak i możliwości
produkcyjne, dławiony jest rynek wewnętrzny: nie ma popytu i nie ma. pracy.
Nieliczna grupa korzysta z luksusowych jak na ten rynek produktów, duża część
konsumentów nie może zaspokoić swoich podstawowych potrzeb.
Jeśli importuje się
towary wysoko przetworzone, do których wyprodukowania użyto myśli naukowej,
technicznej, technologicznej, organizacyjnej, u nas jeszcze niedostępnej, to
taki import ma jeszcze sens, wymuszana naszym rynku działania zwiększające
kulturę techniczna, kulturę produkcji, polepszające jakość wyrobów. Jeśli jednak
importuje się masowo towary proste, korzyści wynikające z obniżenia cen na te
towary i wymuszania zmniejszenia kosztów produkcji przez nasze rodzime firmy
produkujące podobne towary są nieporównanie mniejsze od strat i niekorzystnych
zjawisk temu towarzyszących.
Zbyt trudny pieniądz może też chyba sprzyjać
powstawaniu monopoli w trudnych, skomplikowanych technologicznie, wymagających
dużych nakładów segmentach rynku, co sprzyja z kolei, pomimo ogólnej tendencji
do polepszania produktów i zwiększania jakości, obniżeniu jakości produktów w
sektorze rynku, w którym ten monopol działa.
Nawet w krajach o rozwiniętych
gospodarkach jest utrzymywany nawet czasem przez długie okresy deficyt
budżetowy. Usiłowania o jego zmniejszenie ustępują przed potrzebą zaspokojenia
przynajmniej podstawowych potrzeb swoich obywateli. Kontrolowany deficyt
budżetowy może być w pewnych okresach bodźcem do ożywienia gospodarki.. Zbyt
pośpiesznie ulegliśmy chyba w Polsce sugestiom i wezwaniom państw Unii
Europejskiej i zrezygnowaliśmy z odpowiednio wysokich, zaporowych ceł. Cła są
prostą ale skuteczną metoda na zmniejszenie importu towarów produkowanych za
granicą, nie stanowią przy tym tamy dla inwestorów zagranicznych i dla tworzenia
takich produktów u nas w kraju. Jeśli jednak nie można własnego rynku obronić
przez stosowanie odpowiednio wysokich ceł i niskich stawek podatku WAT na swoje
produkty to przynajmniej trzeba próbować go bronić stosując inne ekonomiczne
instrumenty, przede wszystkim obniżając siłę własnej waluty.
W gospodarce USA,
która jest przecież gospodarką super nowoczesną, deficyt potrafi być utrzymywany
całymi latami, a przecież trudno zarzucić, by produkowano tam towary niskiej
jakości, buble, czy towary do których wyprodukowania nie użyto myśli naukowej,
inżynierskiej, technologicznej czy technicznej. Oczywiście wszystko musi być
bacznie obserwowane, ostrożnie dozowane, tak by nie wymknęło się spod kontroli.

Deficyt budżetowy- nadwyżka wydatków nad przychodami w centralnym budżecie
państwa- nie świadczy o tym, że społeczeństwo ma nadmiar pieniędzy grożący dużą
inflacją; może on rekompensować odpływ pieniędzy za granicę. Gdyby wynikał on
tylko z dużego inwestycyjnego zaangażowania rodzimego kapitału, z kupowania
potrzebnych do tych inwestycji dóbr za granicą, to efekty po kilkunastu latach
funkcjonowania wolnego rynku powinny być już widoczne. Skoro te efekty są
znacznie mniejsze od spodziewanych, to prawdopodobnie budżetowy deficyt, przy
równoczesnym niskim popycie na dobra wytwarzane w kraju, świadczy o tym, że zbyt
duża ilość pieniędzy wypływa z kraju tzn. że jest zbyt duża konsumpcja produktów
zagranicznych lub że dużo więcej pieniędzy wyzyskanych z naszego rynku jest
inwestowana za granicą i umieszczana w zagranicznych bankach niż pieniędzy z
zagranicy wpływa na nasz rynek, do naszej gospodarki i do naszego systemu
bankowego.
Również budowanie przez centralny bank na wypadek kryzysu
kapitałowego zbyt dużych rezerw finansowych, przy jednoczesnym deficycie w
handlu zagranicznym, pogłębia deficyt budżetowy lub utrudnia dostęp do pieniędzy
(niepotrzebnie wzmacnia walutę), ogranicza właśnie rynek kapitałowy i hamuje
inwestycje.
Czy nie lepiej zamiast dążyć do unowocześniania gospodarki poprzez
stosowanie drastycznych rygorów, nadludzkim wysiłkiem, kosztem wielkiej rzeszy
rodaków, rozszerzyć wewnętrzny rynek i pomóc im wyzwolić energię i pomysłowość,
a także korzystać z dorobku innych społeczeństw wpuszczać nowoczesność razem z
zagranicznymi inwestorami i działać wg maksymy: Z kim przestajesz, takim się
stajesz.
Najważniejszym instrumentem za pomocą którego można wpływać na
gospodarkę jest wg mnie kurs waluty (stopy procentowe). Rozwój gospodarki zależy
od wykorzystania potencjału inwestycyjnego i potencjału pracy wszystkich
obywateli. Tak jak w licznej rodzinie jest trudno o to by żyło się dostatnio,
gdy na jej utrzymanie pracuje tylko jedna osoba, łatwiej gdy praca dostępna jest
większej liczbie osób, podobnie jest w społeczeństwie, wzrost dobrobytu możliwy
jest wtedy gdy wykorzystuje się istniejące w nim potencjały. Osada wioślarska w
której niektórym zawodnikom odebrano wiosła nie ma szans na płyniecie optymalnie
szybko.
W naszym biednym zapóźnionym gospodarczo i cywilizacyjnie kraju nie
wykorzystywanie potencjału ludzkiej pracy i skazywanie wielu obywateli na
egzystencję na poziomie biologicznej wegetacji a niektórych na zupełne
wykluczenie z obywatelskiej, państwowej wspólnoty jest nie tylko naganne
etycznie ale jest i wielkim marnotrawstwem i hamowanie rozwoju.
Oczywiście
pożądanemu ożywieniu gospodarczemu, powinno towarzyszyć unowocześnianie
gospodarki, podnoszenie jej na wyższy jakościowy poziom. Zaspakajanie bieżących
społecznych potrzeb musi iść w parze z unowocześnianiem gospodarki. Musi być
zachowana gospodarcza równowaga, ekonomiczny rozsądek. Postawy skrajne:
zbiorowego rozrzutnika i zbiorowego kutwy nie są postawami racjonalnymi,
Tam
gdzie odpowiedzią na trudności gospodarcze jest nadmierne zwiększanie inflacji,
gdzie ulega się zbyt łatwo społecznym żądaniom wzrostu płac i wpuszcza się zbyt
dużo pieniędzy do obiegu i osłabia się ich wartość tam następuje marnowanie
ludzkiej pracy (przede wszystkim pracy prostej), gospodarka się nie ceni,
produkowane są buble a nawet nikomu niepotrzebne towary, gospodarka jest też
wykorzystywana przez inne gospodarki, z kolei tam gdzie dba się do przesady o
moc pieniądza, gdzie lęk przed inflacją jest zbyt duży, gdzie gospodarka się
zbyt ceni i jest za mało pieniędzy w obiegu następuje marnowanie potencjału
ludzkiej pracy, ludzkich możliwości. Co prawda gospodarka staje się jakościowo
lepsza, jest bardziej oprzyrządowana, jest w niej więcej myśli i usprawnień, to
jednak jest bardzo okrojona, duża część społeczeństwa nie korzysta z jej
efektów lub korzysta w mocno ograniczonej sposób. Trudny rynek daje możliwość
wykazania się swoimi przymiotami: pracowitością, talentami, pomysłami itp.
osobom w nim uczestniczącym- mającym pracę, nie daje jednak takich szans
wielkiej rzeszy ludzi z niego wykluczonych. Pieniądz nie powinien być ani zbyt
trudny ani zbyt łatwy, powinien być akuratny.
Cóż z tego, że przy silnej
złotówce możemy za określony wkład pracy kupić więcej towarów zza granicy a
nasze produkty uzyskują wyższe ceny i za sprzedaż naszych jednostkowych
produktów możemy otrzymać więcej zagranicznej pracy zawartej w produktach
kupowanych, skoro nie możemy tych produktów w dostatecznej ilości sprzedać i
brakuje nam pracy i pieniędzy
Wymuszanie wysokiej jakości i efektywności
przyjęło u nas takie rozmiary, że spowodowało odwrotne do zamierzonych skutki,
nie tylko spowodowało nieefektywność i stagnację gospodarki ale w niektórych
dziedzinach cofnięcie w rozwoju a nawet zapaść. Zamiast nowoczesnych budowli,
mamy ruiny.

Portiernia  czerwiec 2007

Uzupełnienie notatki: Jaka ma być
ta gospodarcza równowaga?

Chcieliśmy umiejscowić nasz kraj w rzędach
przeznaczonych dla krajów bogatych, chcieliśmy mało pracując czerpać korzyści z
pracy innych społeczeństw, chcieliśmy konsumować produkty wytwarzane przez
innych. a przecież jesteśmy krajem biednym i przyjęcie takiej postawy przynosi
korzyści tylko mocno ograniczonej części społeczeństwa. Pozostała część może
jedynie zaspokoić swoje potrzeby na bardzo niskim poziomie a wielu nie może
zaspokoić nawet potrzeb podstawowych. Zachowujemy się tak jak kraje rozwinięte,
które mają gospodarki wysokiej jakości, które za myśl naukową, technologiczną
kupują pracę prostą innych społeczeństw. Jeśli się taką myślą nie dysponuje to
kupowanie w nadmiarze pracy zawartej w zagranicznych produktach musi powodować
zubożenie przynajmniej części społeczeństwa i musi spowodować ograniczenie rynku
pracy. Ograniczając produkcję i eksport naszych produktów nie tylko nie
czerpiemy jako społeczeństwo korzyści (czerpie je tylko część społeczeństwa),
nie tylko nie mamy dostatecznie dużo pieniędzy z eksportu, to jeszcze ponosimy
straty spowodowane wypływem z kraju kapitału do krajów w których praca jest
tańsza a także straty spowodowane niedostatecznym wpływem do nas kapitału
zagranicznego. Mamy zbyt drogą gospodarkę, zbyt drogi produkt krajowy w całości
i zbyt drogą pracę, ale pracę drogą nie ze względu na wysokie zarobki
pracowników ale ze względu na zbyt silny złoty.
Prawidłowe relacje walutowe są
chyba równie ważne jak gospodarcze ustroje.

Funkcjonuje u nas sporo zaklęć i
propagandowych haseł, w rodzaju tego, które głosi, że zbyt mała liczba
powstających małych i średnich przedsięwzięć rynkowych i niedostateczne, zbyt
wolne powstawanie klasy średniej wynika z formalnych trudności związanych z
założeniem firm i ich zarejestrowaniem. Nie negując tych trudności i tego, że
formalności jest za dużo, rzeczywistych trudności trzeba szukać w trudnościach w
sprzedaży wyrobów i usług, z wpisywaniem się w mało konsumpcyjny rynek, w
zalewie produktów z importu, w trudności w eksporcie, a także w braku
odpowiednich środków pieniężnych lub dostępie do nich. Wszystkie te trudności
związane są ze zbyt mocną złotówką.


Portiernia  styczeń
2003r.

Producent, który się nie ceni lub zbyt nisko się ceni łatwiej od
innych sprzedaje swoje produkty, ale uzyskane dochody są zaniżone w stosunku do
włożonej pracy, jest przepracowany, a efekty jego pracy mogą być niewielkie i
nie będzie miał szansy na rozwój. Z kolei producent, który się ceni zbyt wysoko,
nie wykorzystuje potencjału swoich produkcyjnych możliwości /możliwości
ilościowych/ sprzedaje swoich produktów niewiele lub może tych produktów w ogóle
nie sprzedać, a jego praca wtedy może być zmarnowana i to zmarnowana w całości,
również on może pozbawić się szans na rozwój. Czy rzemieślnik, który niema
pracy, na dodatek jego warsztat pracy jest zrujnowany źle wyposażony i nie
pozwala na wyprodukowanie nowoczesnych wysokiej jakości wyrobów, a który ceni
zbyt wysoko swoją pracę i umiejętności może liczyć na zamówienia i czy ma szansę
na rozwój? Potrzebne jest takie skalkulowanie cen swoich wyrobów, by była
możliwość uzyskania środków do życia i do choćby mozolnego unowocześniania i
rozbudowy swojego warsztatu pracy. Stagnacja powoduje też brak handlowych
kontaktów, brak nawiązywania współpracy i uzyskiwania finansowej, kredytowej
pomocy, brak możliwości tworzenia wspólnych z innymi podmiotami przedsięwzięć.
Podobnie dzieje się z całą gospodarką.

W dzisiejszym świecie zyskuje coraz
bardziej zasada nie stosowania barier w międzynarodowym handlu. Ma ona umożliwić
przede wszystkim krajom biednym wchodzenie ze swoimi produktami na rynki państw
bogatszych, by umożliwić im rozwój. Jednak w państwie takim jak Polska
rezygnacja z zaporowych ceł, z budżetowego deficytu i z odpowiedniego obniżania
kursu swojej waluty prowadzi do zalewu rynku produktami zagranicznymi i to
nierzadko produktami bardzo niskiej jakości pochodzącymi z gospodarek o bardzo
słabych walutach np. z zapracowanych gospodarek Dalekiego
Wschodu.


Portiernia  sierpień 2007

Uzupełnienie do notatek: Jaka ma
być ta gospodarcza równowaga

Żaden kraj wcześniej od nas nie przechodził od
ustroju komunistycznego do ustroju kapitalistycznego.

Aby wyjść z kryzysu
gospodarczego przejętego po PRL-u zastosowano u nas terapię szokową,
pogłębiającą kryzys, doprowadzając go do dna, od którego gospodarka miała się
szybko odbić. Opcja zerowa miała ułatwić szybkie, bezpośrednie przejście do
kapitalistycznego systemu gospodarczego. Zmiana wartości złotego spowodowała
wielkie zmiany w dysponowaniu kapitałem przez państwo i przez państwowe,
uspołecznione i prywatne podmioty gospodarcze. Kapitał ulokowany poza środkami
trwałymi, budynkami, działkami itp. stał się nagle bezwartościowy. Nagle nawet
zakłady, które dysponowały nowoczesnymi technologiami i nowymi, nowoczesnymi
parkami maszynowymi, które eksportowały swoje produkty do różnych miejsc świata,
również do krajów rozwiniętych przestały być rentowne, zaczęły upadać. Nagle to
co zbudowano za PRL-u stało się bezwartościowe, dorobek pokoleń przestał się
zupełnie liczyć Budowanie kapitałów zaczęło się praktycznie od początku.
Nastąpiła prywatyzacja, ale nie naturalna, szeroka, rynkowa, do której dostęp
mieliby wszyscy chcący w niej uczestniczyć obywatele lecz przede wszystkim
prywatyzacja sterowana, wielko-kapitałowa, do której miały praktyczny dostęp
tylko wybrane podmioty i osoby. Firmy oddawano nowym podmiotom za bezcen.
Kapitalistami łatwo mogli zostać ludzie, którzy byli w tym czasie na
odpowiednich dogodnych miejscach lub ludzie z układów. Ich udział wśród ogółu
ludzi biznesu był bardzo duży. Oczywiście zdecydowane wzmocnienie wartości
złotego było konieczne do stłumienia szalejącej hiperinflacji i przywrócenia
normalnych warunków funkcjonowania rynku. Jednak drastyczne dyscyplinowanie było
chyba zbyt głębokie, a przede wszystkim zbyt długie. Gdy zaistniały już złe jego
skutki w postaci przede wszystkim wielkiego bezrobocia a także wielkiego
pogorszenia się funkcjonowania sfer budżetowych takich jak lecznictwo i
edukacja, można było to dyscyplinowanie poluzować. Można było tez prywatyzować w
sposób bardziej sprawiedliwy, ogólnodostępny, prawdziwie liberalny.
Nasza
transformacja zbiegła się też niestety z tendencjami zaistniałymi w świecie.
Liberalizm gospodarczy stał się liberalizmem nie do końca prawdziwym. Hasła
liberalizmu i wolnego rynku służą dziś w wielu przypadkach do zawłaszczania
wielkich części rynków przez wielkie, silne firmy i korporacje. To one łatwiej
otrzymują kredyty, trochę dlatego, że uważane są za motory postępu,
nowoczesności i efektywności, ale przede wszystkim z powodu swej tzw. dużej siły
przebicia i przekonywania, cokolwiek miałoby to znaczyć.
Oczywiście duże firmy,
korporacje i organizacje stać na prowadzenie badań naukowych i na wdrażanie
nowych technologii, jednak z kolei nie są one skłonne do prowadzenia badań
podstawowych i badań nie dotyczących gałęzi wytwórczych np. lecznictwa, z kolei
państwo czerpiące dochody, przede wszystkim z podatków wszystkich firm, małych i
dużych i z podatków od osób fizycznych, a więc dzięki wysiłkowi całego
społeczeństwa jest do takich badań zobligowane. Wybiórczy liberalizm prowadzi do
coraz większego materialnego rozwarstwiania społeczeństw i przede wszystkim do
materialnych różnic między społeczeństwami.

Gospodarka jako układ, jeśli
tylko nie jest zakłócana w sposób ciągły dąży do równowagi między popytem a
podażą dóbr materialnych i usług, gospodarka dąży do osiągnięcia równowagi
ogólnej a kurs waluty dąży do rzeczywistego odzwierciedlenia siły gospodarki.
Jednak gdy jest wiele zakłóceń i ograniczeń zarówno wewnętrznych jak i
zewnętrznych i są one ponawiane, to nawet przy utrzymującej się równowadze
podażowo-popytowej gospodarka odbiega od równowagi ogólnej i nie mogą
uczestniczyć w niej w miarę sprawiedliwy sposób wszyscy obywatele. Dla wielu,
zarówno dostęp do pracy i do dochodów i wynikający z niego dostęp do dóbr może
być bardzo niesprawiedliwie a nawet drastycznie ograniczony. Relacje między
zyskami przedsiębiorców a opłacaną przez nich pracą pracowników, zwłaszcza przy
dużym bezrobociu mogą być wielce niesprawiedliwe.
Głoszone przez pracodawców
tezy, że to wyłącznie na ich barkach spoczywa utrzymywanie pracowników i reszty
społeczeństwa są nie tylko uproszczone, nieprawdziwe ale bałamutne. To, że
dysponują oni odpowiednimi środkami biznesowymi nie oznacza, że w państwie
demokratycznym mogą czuć się właścicielami zatrudnianych przez siebie osób, są
tylko stronami umowy. Dlatego rolą państwa jest, by te niesprawiedliwości,
choćby w ograniczony sposób niwelować. Państwo powinno wypracowywać metody i
powinno i dysponować w tym celu odpowiednimi instrumentami Oczywiście nie jest
moim zamiarem pomniejszanie zasług przedsiębiorców, ich inicjatywności,
zdolności, zaradności i często wielkiej pracowitości a jedynie zwrócenie uwagi
na przesadne i niesprawiedliwe opinie odnoszące się do pracobiorców.
Środkami
służącymi kształtowaniu w miarę sprawiedliwego dostępu wszystkich obywateli do
dóbr są miedzy innymi podatki, ale też pośrednio kredyty bankowe. Podatki od
osób o dużych dochodach a także systemy podatkowe progresywne mają zastosowanie
nawet w tych państwach, w których dostęp do pracy jest powszechny i w których
praca ma wartość kształtowaną przez kompletny, a nie wybiórczy rynek, w których
pracownicy za swoją pracę otrzymują godziwą zapłatę. W krajach
pokomunistycznych, w których gospodarki są zapóźnione, dostępność do dóbr i
usług dla wielu obywateli jest jeszcze dodatkowo ograniczona przez niskie
podatki osób zamożnych i przez spłaszczone, mało progresywne podatki, przez
ograniczanie zasiłków i zaniechania wspierania ich przez dofinansowywanie
ogólnodostępnej: państwowej infrastruktury i ogólnospołecznych usług takich jak
choćby usługi lecznicze i edukacyjne.
Zachwianie równowagi miedzy popytem na
pracę a jej podażą, przy braku dostatecznie szybkich i dostatecznie silnych
interwencji powoduje, że pogłębiają się i samo napędzają niesprawiedliwość
(wyzysk) i bezrobocie. Również gospodarka zostaje pozbawiona impulsów do wzrostu
poprzez ograniczanie konsumpcji. Nie tylko ze względów moralnych ale też i
dlatego, że do szybkiego rozwoju gospodarczego potrzebny jest nie tylko wolny
rynek kapitału i dóbr ale potrzebny jest też pełny, nie okrojony i nie
zdeformowany rynek pracy. Wszyscy obywatele mogący i chcący świadczyć pracę
powinni mieć możliwość jej sprzedaży i to sprzedaży w wolnej, konkurencyjnej
grze odbywającej się między kupującymi i sprzedającymi pracę.
Społeczeństwa
powoływały państwa między innymi po to, by uefektywnić życie wspólnot i ułatwić
życie obywateli i w miarę sprawiedliwie dzielić się pracą i dobrami. Obywatele
wspólnie budują swoje państwo i wspólnie tworzą jego budżet. Dzisiaj, często
dochodzi do wtórnego, niesprawiedliwego dzielenie majątku i aktywów i do
przejmowania ich przez grupy osób w procesach rynkowych i w procesie
prywatyzacji. Zresztą to nie prawda, że tylko wolny rynek jest naturalnym
procesem, a działalność pro-wspólnotowa, solidarność, a nawet charytatywność, to
postawy i zjawiska sztuczne, występujące wbrew ludzkiej naturze.
Przeciwstawianie wolności ludzkiej solidarności i społecznemu zorganizowaniu
jest właśnie uproszczeniem, trywializowaniem ludzkiego myślenia, odczuwania,
trywializowaniem ludzkiego ducha i ludzkich potrzeb.
Zmiany gospodarcze
przebiegały u nas na zasadzie wahadła o dużych amplitudach wychyleń. Czy nie
można było zastosować u nas mechanizmu wytłumiającego, stabilizującego tak duże
gospodarcze wahania? Nie chodzi oczywiście o ustabilizowanie, zatrzymanie
wahadła w wychyleniu i to w wychyleniu silnym, ale o zatrzymanie go w miejscu
środkowym. Ostatnie wychylenie trwa niestety już kilkanaście lat. Po pogłębieniu
kryzysu otrzymanego w spadku po komunistycznym państwie na początku gospodarczej
transformacji, po głębokim spadku produktu krajowego następował co prawda wzrost
gospodarczy ale był on bardzo nierówny, chimeryczny i długo ilość dostępnych
dóbr i poziom życia przeciętnych obywateli były wciąż znacznie mniejsze od tych
sprzed wprowadzenia drastycznych reform finansowych..
Ponieważ komunistyczne
rządy doprowadziły do wielkiej inflacji, która zamieniła się w hiperinflację
potrzebna była zdecydowana terapia polegająca na wycofaniu dużej części
pieniędzy z rynkowego obiegu i dużym wzroście wartości złotego. Czy do
uporządkowania rynku i zapobieżenia nawrotom inflacyjnej choroby była potrzebna
terapia aż tak radykalna, aż tak drastyczna, aż tak szokowa? Odpowiedź na to
trudne pytanie pozostawiam ekonomicznym ekspertom. Wydaje mi się jednak, że nie
powinna być tak bardzo drastyczna i nie powinna trwać tak długo.
Obawa przed
trwaniem w nieefektywnej gospodarce socjalistycznej, chęć ucieczki od niej jak
najdalej, a także moda na gospodarczy liberalizm spowodowały, że polityka
gospodarcza nie uwzględniała społecznych potrzeb. Polityka kolejnych ekip
rządzących krajem nie różniła się prawie wcale, była niezmiennie nadliberalna,
ascetyczna w sferze finansów, natomiast ograniczenie liberalna i wybiórczo
liberalna, w dostępie do prywatyzowanego majątku i dostępie do rynku, była
antyspołeczna.
W myśleniu elit obok poprawności politycznej zaistniała
poprawność dotycząca polityki gospodarczej. Poprawność polityczna optująca za
egalitaryzmem sprzęgnięta była dziwnie z poprawnością gospodarczą tworzącą
sztucznie elity finansowe.
Tempo gospodarczego rozwoju wbrew zapowiedziom i
oczekiwaniom było niskie i długo produkt krajowy nie odbiegał od tego z czasów
PRLu. Jednym z przejawów tego mizernego rozwoju był zastój w budownictwie
mieszkaniowym. Pojawiały się wprawdzie okazalsze i piękniejsze niż w przeszłości
domy i obiekty handlowe, zmienił się wystrój ulic ale ogólna ilość budowanych
mieszkań była niewielka. Zbudowano sporo szklanych domów ale jednocześnie
wiele osób stało się i pozostawało na długo bezdomnymi.
Rynek dążący do
zachowania równowagi popytowo-podażowej, po radykalnym ograniczeniu ilości
pieniędzy w obiegu i zmniejszeniu dochodów ludności wymusza obniżanie cen i
dławi inflację i redukuje przynajmniej na jakiś czas produkcję. Jeśli eliminuje
się w ten sposób produkcję mało przydatną, kiepską jakościowo albo zupełnie
niepotrzebną, to jest to zjawisko pozytywne, potrzebne do uzdrowienia
gospodarki, jednak zbyt głębokie ograniczanie popytu powoduje, że ogranicza się
produkcję przydatną, którą gospodarka jest w stanie wytworzyć. Jeśli bodźce
anty-inflacyjne są ponawiane następuje wyhamowanie gospodarki. Potrzebna jest
taka równowaga przy której produkt krajowy odpowiadałby aktualnemu potencjałowi
wytwórczemu społeczeństwa.
W przypadku gdy waluty państw odzwierciedlają
dokładnie moce ich gospodarek, gdy ich gospodarki są w ekonomicznej równowadze,
wzrost wartości walut jednych państw w stosunku do wartości walut innych państw
świadczy o tym, że rozwój gospodarek tych pierwszych państw jest szybszy od
rozwoju gospodarek państw drugich. Jednak w praktyce nie zawsze zmiana relacji
sił walut odzwierciedla zmianę relacji szybkości rozwoju gospodarek. Jeśli np.
siła waluty jest w jakimś kraju sztucznie zawyżana, jeśli zaniża się sztucznie
konsumpcje części społeczeństwa, to trudno ocenić jaka część wzrostu siły waluty
jest odzwierciedleniem rzeczywistej zmiany (wzrostu lub regresu) siły gospodarki
a jaka część jest kreowana decyzjami osób mających na nią wpływ. Wzrost wartości
waluty w stosunku do wartości innych walut nie musi oznaczać umacniania się jej
w stosunku do gospodarki. Wzrost siły waluty może pozostawać w tyle za wzrostem
gospodarczym i wtedy siła waluty pomimo jej wzrostu w stosunku do innych walut,
w stosunku do siły własnej gospodarki maleje, następuje większa dostępność
pieniędzy dla własnych inwestorów i obywateli Dla przykładu jeśli wzrost
wartości waluty wynosi 2% a w tym samym czasie wzrost gospodarczy wynosi 6%, to
moc waluty w stosunku do siły gospodarki ulega osłabieniu.
Pomimo obniżenia
ogólnego krajowego popytu, dochody części obywateli radykalnie wzrosły, wzrosły
dochody nowych właścicieli firm i kadry menedżerskiej a także części kadry
urzędniczej, musiały więc zmaleć drastycznie zarobki pracowników firm i
pracowników sektora poza-produkcyjnego, a część obywateli została praktycznie
ich całkiem pozbawiona. Zróżnicowanie płac jest rzeczą normalną, sprawiedliwą i
potrzebną, jednak przy zachwianej równowadze gospodarczej, wielkim bezrobociu i
bezbronności pracowników, wyeliminowaniu ich z gry rynkowej, efekty pracy całego
społeczeństwa przejmowane były w nadmiarze przez grupę osób. Następowała
kapitalizacja bez ludzkiej twarzy. Nierównowaga gospodarcza stwarzała
dodatkowe możliwości na ujście pazerności niektórych właścicieli, menedżerów,
osób z układów, również niektórych polityków. Uważają oni przy tym błędnie , że
uczestniczyli i uczestniczą w normalnej grze rynkowo-dochodowej.
Nadmiernie
ograniczony produkt krajowy i niesprawiedliwy podział dochodów musiał
doprowadzić do zubożenia wielkiej części społeczeństwa, część obywateli zmusił
do wegetacji na granicy biologicznego przetrwania, a niektóre osoby zostały
niestety biologicznie wyeliminowane.
Dlaczego u nas tak długo produkt krajowy
był tak mocno zaniżany w stosunku do aktualnego potencjału produktu krajowego,
do potencjału gospodarki i mocy tkwiącej w społeczeństwie? Dlaczego tak długo
równowaga podażowo-popytowa oznaczała równowagę między tym zaniżonym produktem
krajowym a zbyt ograniczoną ilością pieniędzy w obiegu (wielkością dochodów
obywateli). Dlaczego tak długo utrzymywało się ujemne saldo w handlu
zagranicznym? Dlaczego rynek jest tak zawężony, a z dóbr, zarówno tych
wytwarzanych w kraju, jak i tych importowanych, może korzystać tylko część
społeczeństwa?
Niektórzy ekonomiści i publicyści uważają, że deficyt budżetowy
świadczy o zbyt miękkiej polityce finansowej, o rozprzężeniu finansów. A
przecież do regulacji gospodarczego rynku są stosowane pakiety różnych
ekonomicznych instrumentów i powinno obserwować się i oceniać łączny ich wpływ
na gospodarkę. Zbyt duży deficyt budżetowy jest bardziej groźny gdy wartość
waluty jest zaniżona. Gdy waluta ma wartość zbyt wysoką, deficyt budżetowy pełni
w pewnym sensie rolę procesu dodrukowywania pieniędzy w mennicy państwowej.
Jeśli w pewnym okresie ingerencje w sferze finansów doprowadzają z jakichś
przyczyn do funkcjonowania zaniżonej lub zawyżonej waluty, to oczywistym jest,
że w następnym okresie powinno podjąć się działania zmierzające w przeciwnym
kierunku, tak by układ gospodarczy mógł powrócić jak najszybciej do stanu
równowagi, jeśli pieniądz jest zbyt słaby, to można go wzmocnić np. zmniejszając
lub likwidując budżetowy deficyt, ściągając nadmiar pieniędzy z rynku poprzez
np. system podatkowo-wydatkowy lub doraźnie sprzedając państwowe obligacje. U
nas wartość złotego była przez kilkanaście lat zawyżona i zbyt długo stosowano
zbyt mocną finansową dyscyplinę, a na ratowanie budżetu przeznaczano dochody
często z byle jak i zbyt tanio prywatyzowanego państwowego majątku, które
zamiast przeznaczać na rozwój, na państwowe inwestycje choćby w krajową
infrastrukturę obniżały i tak niedostatecznie wartość złotego i zmniejszały
tylko nieznacznie odchylenie gospodarki od stanu równowagi.

Wiara w
konieczność drastycznych zmian tępiła wrażliwość i poczucie ludzkiej
solidarności, ograniczała widzenie nieszczęść. Ci, którzy buntowali się przeciw
tak niesprawiedliwej rzeczywistości i ludzkiej degradacji, postrzegani byli jako
wichrzyciele, prostacy i egoiści, nie rozumiejący konieczności wyrzeczeń i
zagrażający koniecznym przemianom. Funkcjonowały obok siebie dwa światy. Ten
lepszy zupełnie ignorował istnienie tego gorszego.

Sam wzrost gospodarczy i
ogólny wzrost konsumpcji, zwiększenie ilości produktów i usług na rynku nie
gwarantuje jeszcze szybkiej poprawy sytuacji warstw biednych i wykluczonych.
potrzebna jest jeszcze polityka zmieniająca sposób dystrybucji produktów i
usług, tak by wzrost nie był odczuwalny tylko przez część społeczeństwa, by gro
tego wzrostu nie trafiało tylko do przedsiębiorców, menedżerów, wysokiego
szczebla urzędników, polityków, dziennikarzy, popularnych artystów. Do tego
służą między innymi systemy podatków i zabezpieczeń socjalnych, ustalenie
minimalnej płacy itp.

W PRL-umieliśmy przez długie lata gospodarkę
ekstensywną, ograniczającą konsumpcję. Inwestowano w przemysł ciężki i inne
niekonsumpcyjne gałęzie przemysłu. Nie dbano o coraz to lepsze zaspakajanie
konsumpcyjnych potrzeb społeczeństwa, dostępność do pracy była powszechna, ale
potrzeby konsumpcyjne społeczeństwa były zaspokajane na niskim poziomie. Przez
16 lat transformacji również nie dbano o potrzeby konsumpcyjne wszystkich
obywateli, ograniczano je do części społeczeństwa, niektóre grupy mogły
zaspokajać swe potrzeby na nieporównanie większym poziomie niż to było w PRL-u,
inne doświadczały nędzy jakiej nie znały żyjąc w PRL-u, a nawet
wykluczenia.

W krajach Zachodu było w przeszłości tak, że jeśli układ
gospodarczo-polityczny odbiegał zbyt mocno od położenia równowagi następowały
przesilenia i zmiany rządów. Następowała zmiana polityki, zwrot tej kolejnej
polityki był skierowany do położenia równowagi. Były stosowane przemiennie:
polityka bardziej pro-społeczna i bardziej pro-biznesowa. U nas przez 16 lat
kolejne rządy prowadziły niezmiennie taką samą politykę, mocno ograniczającą
udział całego społeczeństwa w rozwoju. Upadek socjalizmu spowodował zaistnienie
psychologicznej blokady na myślenie i działanie prospołeczne. Obawiano się, by
nawet łagodna, pro-społeczna polityka nie stała się powtórką nieefektywności
ustroju sprawiedliwości społecznej.
Zamiast wybrać skróty prowadzące do
kapitalizmu ucywilizowanego, kapitalizmu z ludzka twarzą, poszliśmy na skróty do
kapitalizmu dziewiętnastowiecznego.



Wpływ deficytu budżetowego I
deficytu w handlu zagranicznym na gospodarczy rozwój.

Długotrwałe: deficyt
budżetowy i deficyt w handlu zagranicznym jakiegoś kraju i konsumowanie przez
społeczeństwo tego kraju więcej niż wytwarza gospodarka (Poziom produkcji i
usług nie musi pokrywać się z gospodarczym potencjałem, przy złej gospodarczej
polityce poziom produkcji może być dużo mniejszy od potencjału gospodarczego i
społecznego) powoduje zachwianie relacji szybkości rozwoju gospodarki tego kraju
w stosunku do szybkości rozwoju innych gospodarek Może powodować wyhamowanie
inwestycji i gospodarczy, produkcyjny i usługowy regres i opóźnienie w stosunku
do rozwoju innych gospodarek. Może prowadzić do silnego uzależniania się od
obcych gospodarek albo w skrajnych przypadkach może prowadzić do zerwanie
współpracy z innymi państwami i prowadzenie gospodarki w dużej mierze
autarkicznej albo nawet do bankructwa całej gospodarki i państwa i do wyprzedaży
państwowego majątku lub suwerenności.
W przypadku wykupienia akcji firm przez
zagranicznych inwestorów poziom produkcji i usług i ich rozwój może być
utrzymywany jednak gdy inwestorami będą podmioty silnie związane z obcymi
państwami i ich gospodarkami zyski firm przejmowane przez te podmioty i
lokowanie ich w ich rodzimych gospodarkach będą przyśpieszać rozwój tych
gospodarek a praca społeczeństwa zadłużonego będzie przejmowana przez
społeczeństwa tych państw. Oczywiście spowalnianie gospodarki będzie tym szybsze
i głębsze im gospodarka jest mniej samowystarczalna i mniej innowacyjna. Jest to
proces korzystny dla rozwoju gospodarki globalnej, inaczej niż w przypadku
bankructwa, nie traci się wtedy potencjału tkwiącego w gospodarce zadłużonej,
wykorzystuje jej dorobek, ale prowadzi do zmian relacji szybkości rozwoju
gospodarczego poszczególnych krajów, do zmian relacji korzystania z pracy
jednych społeczeństw przez drugie i zmian ich poziomu
życia





Wyciąganie wniosków z obserwacji rzeczywistości.

Trzeba być
uważnym w wyciąganiu wniosków ze swego myślenia. Każde myślenie, nawet takie,
które wydaje się nam logicznym i prawidłowo oddającym problem, również to moje
amatorskie i dokonujące się w stresie, pod wpływem pewnych, nie do końca
wyciszonych emocji może być myśleniem błędnym lub wycinkowym i przez to
prowadzącym do wyciągania mylnych wniosków. Ale też uznawane już doktryny mogą
być obarczone pewnymi błędami, mogą nie uwzględniać nowych warunków
kształtujących rzeczywistość. Dlatego wydaje mi się, że najlepszym sprawdzianem
prawidłowości myślenia i doktryn jest obserwacja tej rzeczywistości. To na
podstawie obserwacji powinno dokonywać się ich weryfikacji i na podstawie
obserwacji powinno się tez dokonywać weryfikacji prowadzonej polityki. Jeśli
jakieś czynniki i procesy nie przynoszą przez długi okres pożądanych rezultatów,
tym bardziej gdy przynoszą złe rezultaty, to powinno to skłaniać do zmiany
polityki, która je generuje. Jeśli bardzo wysokie, drastyczne bezrobocie trwa
przez kilkanaście lat, to powinno to skłaniać do zastosowania środków
zaradczych. Skoro dotychczasowe podejście do gospodarki i do stosunków
społecznych nie przynosiło oczekiwanych rezultatów to powinno to skłaniać do
jego zmiany.
Gospodarczych przemian nie da się już odwrócić, można jednak
złagodzić powstałą niesprawiedliwość w dystrybucji dóbr i usług i zatrzymać
niesprawiedliwe procesy i patologie w przyszłości, a przede wszystkim zapobiec
bezrobociu, nędzy i wykluczeniu części społeczeństwa.

Teorie mają ambicje
objaśniania zjawisk i dodatkowo służyć porządkowaniu i rozwojowi świata,
społeczności, ludzi. Teorie mają sens jeśli się sprawdzają w praktyce, jeśli
przynoszą namacalne korzyści. Do teorii trzeba podchodzić ostrożnie i
roztropnie, trzeba uważać, by nie stały się funkcjonującymi samymi dla siebie
bytami, by nie stały się oderwanymi od rzeczywistości ideologiami.. Jeśli nie
wytrzymują weryfikacji, jeśli nie spełniają swego zadania, to powinno się od
nich odchodzić. Mam wrażenie, że dziś niektóre teorie zaklinają rzeczywistość i
znieczulają empirię.
Również wielkości, współczynniki, wskaźniki określające
rzeczywistość i zachodzące procesy, które ułatwiają wgląd i kontrolowanie stanów
i procesów, które powinny być środkami pomocnymi do osiągania celów
gospodarczych i społecznych, nie powinny stawać się same dla siebie
niewzruszonymi celami.
Szybko rozwijające się gospodarki takich państw jak
Chiny czy Indie czy ostatnio Rosji, nie rozwijają się chyba według jakichś
sztywno obowiązujących teorii. Wydaje się zresztą, że i w krajach Zachodu teorie
były bardziej opisem rzeczywistości niż ją kreowały, raczej starały się wyjaśnić
zachodzące gospodarcze procesy a w mniejszym stopniu nadawały kierunki rozwoju;
a gospodarki rozwijały się dość żywiołowo.
Wolne rynki funkcjonujące tu i
teraz wymagają przynajmniej pewnej dozy wolności i spontaniczności, również
pewnej dozy wolności od teorii i doktryn ekonomicznych.
Nie oznacza to, że
procesy gospodarcze należy puścić na zupełny żywioł, potrzebne są umiar, rozwaga
i wyciąganie wniosków z obserwacji gospodarczej rzeczywistości


Pytania do
ekonomistów.

W jaki sposób doprowadzić do społeczno-gospodarczej równowagi,
do wartości waluty, która odzwierciedlałaby tą prawdziwą równowagę, przy której
wykorzystywany byłby potencjał pracy fizycznej i umysłowej wszystkich obywateli
i aktualne możliwości gospodarki, przy której nie byłoby drastycznego bezrobocia
i zjawiska wykluczenia i wszyscy obywatele mogliby żyć godnie, nabywać
przynajmniej produkty niezbędne i korzystać z podstawowych usług? Dlaczego u nas
układ gospodarczy sam, przez długie lata, nie wraca do równowagi? Jakie są
najważniejsze jego zakłócenia i gdzie powstają? W jaki sposób ustalać stopy
kredytowe? W jaki sposób doprowadzić do ustalenia się prawidłowej, rzeczywistej
siły złotówki? Na ile kurs waluty powinno pozostawić się swobodnemu
kształtowaniu, a na ile można na niego wpływać polityką pieniężną i konkretnymi
decyzjami ludzi? Od czego zależy jak najlepsze wykorzystywanie potencjalnych
możliwości społeczeństwa?. Czy potrzebna jest Rada Polityki Pieniężnej i czy nie
rozregulowuje ona rynku?

Trudno na te pytania odpowiedzieć komuś kto nie jest
ekonomistą, na te pytania oczekujemy odpowiedzi od fachowców od ekonomi, jednak
ważnymi wskazówkami są tu empiryczne doznania i obserwacja tego co dzieje się w
gospodarce.
Zdzisiek  - O podatkach - na chłopski rozum   |27.09.2008 15:55:32
styczeń 2003r.

Wysokie podatki nie są najważniejszą przyczyną trudnego
gospodarowania, główną przyczyną jest zbyt mocny, a przez to zbyt trudny
pieniądz. Nie można liczyć na to, że niskie podatki rozruszają gospodarkę tam,
gdzie są drastycznie ograniczone: konsumpcja i rynek pracy. Wysokie ceny i
niedostępność produktów dla dużej części społeczeństwa wynikają przede wszystkim
ze zbyt wygórowanej wartości pieniądza, a dopiero w drugiej kolejności ze zbyt
wysokich podatków. Wysokość podatków powinna być skorelowana z siłą waluty.
Dopiero gdy na odpowiednim poziomie jest konsumpcja, gdy w konsumpcji
przynajmniej dóbr podstawowych uczestniczą wszyscy obywatele i gdy
wykorzystywany jest potencjał pracy, można obniżać podatki. Koniunkturę nakręca
w pierwszej kolejności konsumpcja, możliwość sprzedaży wyrobów, a dopiero w
drugiej kolejności niskie podatki i pozostawianie producentom większych kwot na
prowadzenie inwestycji. Inwestycje bez możliwości sprzedaży nie na wiele się
przydadzą, to dostateczna sprzedaż zachęca do inwestowania. Jeśli już się obniża
podatki, to aby być pewnym, że przyniesie to pożądany efekt, powinno być to
ukierunkowane i przyjąć postać inwestycyjnych ulg.
Zmniejszanie podatków jest
drogą do ożywiania gospodarki, ale tylko wtedy, gdy nie spowoduje to w dłuższym
okresie zmniejszenia konsumpcji niezbędnej i wartościowej, tzn. konsumpcji
dóbr niezbędnych i dóbr utrzymujących standardy jakościowe. Gdy obniżanie
podatków i wydatków budżetowych powodowałoby zmniejszanie konsumpcji dóbr mało
użytecznych i nie utrzymujących standardów użytkowych, to takie obniżanie
miałoby sens, gdy natomiast takie zmniejszanie podatków i ograniczanie
konsumpcji warstw biednych i średnio zamożnych miałoby prowadzić do obniżenia
konsumpcji towarów i usług niezbędnych, użytecznych i utrzymujących normy
jakościowe, to oprócz powodów moralnych szkoda by było ograniczać ich
produkcję.
W biednych gospodarkach, w których ograniczenia w konsumpcji dotyczą
znaczącej części społeczeństwa, obniżanie wydatków budżetowych ogranicza rynek
towarów i usług i może działać hamująco na gospodarkę. Obniżanie opodatkowania
grup biednych i średniozamożnych może być równie skutecznym a nawet większym
bodźcem do rozwoju gospodarki niż obniżanie i zwalnianie z podatków dużych firm.
Oprócz zwiększania się konsumpcji, zwłaszcza konsumpcji użytecznej, może
powodować też powstawanie małych firm rodzinnych i rzemieślniczych. Progi do
pokonania przez ludzi biednych i średniozamożnych do tego by mogli zaistnieć i
funkcjonować jako mali przedsiębiorcy są jeszcze większe niż progi, które muszą
pokonać wielkie i duże firmy aby się rozwijać.
W równowadze gospodarczej, gdy
nie ma bezrobocia, silna waluta odzwierciedlająca siłę gospodarki oznacza
korzystanie z pracy społeczeństw innych państw, oznacza, że dochody
przedsiębiorców i płace pracowników mają dużą siłę nabywczą. Przy dużym
bezrobociu i silnej walucie co prawda marże brutto sprzedanych za granicę
produktów mają swoją wagę, ale zyski przedsiębiorców są pomniejszone, są po
prostu dzielone z pracownikami i bezrobotnymi poprzez wysokie podatki i
ubezpieczenia. Jeśli bezrobocie jest wysokie, jeśli nie wykorzystany jest
potencjał pracy społeczeństwa to oczywistym jest, że pracodawcy i pracownicy
muszą zapracować na przeżycie całego społeczeństwa i mogą nie odczuwać, że ich
dochody i płace mają dużą siłę nabywczą. Jeśli siła waluty jest przesadnie
wielka w odniesieniu do aktualnego stanu gospodarki, w stosunku do jej
możliwości to waluta jest walutą chorą, wywołującą złe skutki.
Przy silnej
walucie producent, eksporter, chcąc być konkurencyjnym i chcąc sprzedać swoje
wyroby szuka możliwości obniżenia ich cen w zmniejszeniu kosztów. Koszty zakupu
surowców, eksploatacji maszyn budynków są w miarę stałe, tak więc będzie
zmuszony obniżyć koszty pracy. Koszty pracy, które z punktu widzenia pracownika
są niewielkie, na poziomie marnej egzystencji, ledwie przeżycia, z punktu
widzenia pracodawcy są za duże.

Nieprawdziwe są głoszone tezy, ze
opodatkowanie sprawiedliwe to opodatkowanie liniowe Opodatkowanie progresywne
jest metodą wyrównywania szans i możliwości korzystania z rynku, ze wspólnego
narodowego dorobku przez wszystkich obywateli, metodą rekompensowania strat
ponoszonych przez osoby o małych dochodach spowodowanych ich małym dostępem do
rynku. To osoby o dużych dochodach przejmują w sposób nadmierny efekty pracy
pozostałych obywateli korzystając intensywniej z rynku.
Nawet w krajach
bogatych, w których płace ustalają się w rynkowej grze i w których nawet te
najniższe płace zapewniają obywatelom w miarę godne życie państwo w ściąganiu
podatków od osób zamożnych jest bardzo stanowcze.
Ingerencje w rynek w postaci
opodatkowania czy dyscyplinowania rynku były chyba mniej potrzebne, przynajmniej
do tej pory, w takich krajach jak np. Japonia, gdzie mentalność społeczeństwa
sprzyjała oszczędzaniu i inwestowaniu a nie nadmiernej, niepotrzebnej,
konsumpcji ludzi bogatych, gdzie konsumpcja rozkładała się bardziej równomiernie
wśród całego społeczeństwa.

Portiernia czerwiec 2007

Uzupełnienie do
notatki: O podatkach  na chłopski rozum

Zbyt niskie opodatkowanie
bogatszych warstw społecznych, opodatkowanie spłaszczone czy opodatkowanie
liniowe i brak wspomagania warstw ubogich może prowadzić, szczególnie w
państwach biednych, do zubożenia rynku produktów podstawowych i prostych i do
wzbogacenia rynku produktów luksusowych, co w gospodarkach słabo rozwiniętych
wpływa hamująco na całą gospodarkę gdyż ogranicza jej aktualne możliwości
produkcyjne. Wzbogacenie produktami luksusowymi odbywa się przede wszystkim i w
pierwszej kolejności przez ich import a dopiero później przez uruchamianie ich
produkcji.
Obniżanie podatków bogatszej części społeczeństwa, podatek
spłaszczony czy liniowy można ewentualnie stosować w państwach w których nie ma
bezrobocia i w których pracobiorcy otrzymują za swą pracę godziwa zapłatę, w
których obywatele są w stanie ubezpieczyć się na wypadek różnych zdrowotnych i
życiowych zdarzeń. W państwie takim jak nasze w którym nie ma gospodarczej
równowagi i pełnej gry rynkowej, w którym jest wielkie bezrobocie, gdzie praca i
płace nie są pełnoprawnymi elementami tej gry a płace są mocno okrojone, taki
podatek musi powodować jeszcze większe zubożenie najbiedniejszej części
społeczeństwa. Błędnym jest oczekiwanie, że zmniejszenie opodatkowania ludzi
bogatych spowoduje powstawanie dodatkowych miejsc pracy i zmniejszy bezrobocie.
Takie nowe miejsca pracy mogą powstawać na krótki okres czasu, w dłuższym
okresie nastąpi zmniejszenie popytu na produkty podstawowe i proste i jeszcze
większe wyhamowanie produkcji i usług.

Pewnego rodzaju podatkiem liniowym
jest podatek VAT (który ma bezpośredni wpływ na ceny produktów i usług). Sumy
podatków od wartości dodanej zawartych w cenach obciążają nabywców,
wyprodukowanych w kraju towarów i usług proporcjonalnie do wartości nabywanych
przez nich produktów. Progresja łącznego opodatkowania obywateli podatkiem VAT i
podatkiem od dochodów jest mniejsza od progresji podatku od
dochodów.


Portiernia  styczeń 2003r.

W państwach feudalnych feudałowie
przejmowali pracę podwładnych albo bezpośrednio albo poprzez ustanawiane przez
siebie podatki. Podatki stanowiły wyłącznie lub prawie wyłącznie formę wyzysku
(tylko część ich przeznaczana była na obronność, na drogi itp.). W kapitalizmie
wyzysk powoli łagodniał, państwa opodatkowywały coraz bardziej kapitalistów i
część kwot uzyskanych z podatków wracała w formie rent, zapomóg do
pracowników.
W dzisiejszych państwach demokratycznych podatki razem z innymi
instrumentami np. ustaloną najniższą płacą mają między innymi funkcję
przeciwstawiania się wyzyskowi poprzez opodatkowanie przede wszystkim osób
bardziej zamożnych, które korzystają w większym stopniu z dóbr dostępnych na
rynku i pośrednio z pracy innych osób niż osoby mniej zamożne. Dzieje się tak
przede wszystkim wtedy gdy ogranicza się w nadmierny sposób konsumpcje tych
drugich, gdy niesprawiedliwie wyceniana jest ich praca.. W bardzo wielu
przypadkach większa zamożność tylko częściowo wynika z większego nakładu pracy i
większych talentów lub zupełnie nie jest z tymi nakładami związana. Dzisiejsza
ekonomia jest opanowana przez strumienie towarów i przede wszystkim przez
strumienie pieniędzy. Dostęp do tych strumieni i wykorzystywanie finansowych
instrumentów umożliwia przejmowanie ludzkiej pracy w sposób wcześniej nie
spotykany. Osoby bogate w większym stopniu korzystają z pracy innych osób niż
osoby korzystające z niewielkich zasiłków. To nadmierne przejmowanie efektów
ludzkiej pracy jest dzisiaj formą wyzysku (często bezwiednego i niezamierzonego,
ale w wielu przypadkach świadomego), systemową eksploatacją i systemowym
okradaniem jednych osób i grup przez drugie. Systemowe mechanizmy zastąpiły
wyzysk i okradanie dziejące się dawniej bezpośrednio miedzy pojedynczymi ludźmi.
Również z tego względu tak ważnym jest zachowanie ekonomicznej równowagi i nie
ograniczanie w sposób nadmierny konsumpcji.
Różne państwa spełniają ochronną
funkcję bardziej lub mniej skutecznie. Dopóki społeczeństwa nie dorosną w
całości do zachowań etycznych, dopóki egoizm i chciwość nie zostaną
przezwyciężone, zupełny brak podatków i innych uregulowań mógłby doprowadzić do
coraz większego wyzysku a nawet do powrotu do ustroju niewolniczego. Ale
funkcjonowanie dzisiaj takiego państwa trudno sobie wyobrazić. Takie państwo nie
mogłoby samo z siebie się rozwijać. nie wykorzystywany potencjał społeczny,
potencjał zdolności obywateli musiałby prowadzić do cofania się w rozwoju. Klasa
właścicieli mogłaby uczestniczyć w światowym rozwoju jedynie przez zakup
nowoczesnych dóbr za granicą.



Uzupełnienie do notatki:  O
podatkach.
Portiernia lipiec 2007 r.

O wspomaganiu obywateli przez
państwo.

Jakże uproszczone są opinie głoszące, że wspomaganie biednych
obywateli poprzez regulacje podatkowo-finansowe jest systemowym okradaniem
bogatszych, że wspomaganie bezrobotnych poprzez przez system zasiłków jest
okradaniem pracujących. Oczywiście wspomagani przez państwo korzystają z pracy
podatników (przejmują ich pracę) i są przez nich utrzymywani, ale nie musi to
oznaczać i często nie oznacza ani zmniejszania dostępności do dóbr podatników i
obniżania ich poziomu konsumpcji ani (pomijając krótki okres czasu) zwiększania
ich nakładu pracy. Jeśli ci wspomagani przez państwo kupowali by dobra, których
gospodarka nie mogłaby wytworzyć, albo w ogóle, albo w dostatecznej ilości, czy
to z powodu jej zacofania technologicznego czy z powodu braku potencjalnych mocy
produkcyjnych i przez to dobra te byłyby mniej dostępne dla pozostałej części
społeczeństwa, to w takim przypadku można by się zastanawiać czy koszty te dla
tych bogatszych i pracujących obywateli nie są zbyt duże i czy są
niesprawiedliwe. Jeśli jednak występuje bezrobocie, a gospodarka nie
wykorzystuje swoich potencjalnych możliwości, to takie wspomaganie obywateli
pozostających bez pracy i biednych nie powoduje zubożania rynku (co najwyżej
chwilowe). W zdecydowanej większości kupują oni za uzyskane finansowe wsparcie,
produkty i usługi podstawowe, które gospodarka jest w stanie wytworzyć przy
aktualnym potencjale produkcyjnym i usługowym, nie zostanie więc ograniczona
dostępność tych produktów pozostałym obywatelom. Takie pomocowe działania nie
tylko nie powodują ograniczenia (co najwyżej mogą spowodować tylko chwilowe
zmiany dostępności i chwilowe zmiany cen) dla innych obywateli, ale są korzystne
dla rynku, dla gospodarki i dla wszystkich obywateli, powodują wzrost
konsumpcji, której może sprostać gospodarka, a więc powodują rozszerzenie rynku,
wzrost gospodarczy i spadek bezrobocia.
To nie zróżnicowanie podatkowe i nie
wspomaganie obywateli, którzy tego potrzebują powoduje niesprawiedliwy podział
pracy i niesprawiedliwą dystrybucję dóbr i niesprawiedliwe społeczne relacje. To
trudno mierzalne, ale odczuwalne relacje nakładu pracy fizycznej i umysłowej do
intensywności korzystania z rynku, do poziomu życia poszczególnych obywateli są
miarą sprawiedliwości.

Charakterystycznym dla ustrojowych przemian
dokonujących się po upadku komunizmu, w państwach w których był on przez
dziesiątki lat budowany, jest to, że im głębiej był on zakorzeniony, im bardziej
był ortodoksyjny, im gorliwiej głoszono idee równości i sprawiedliwości
społecznej, tym powstający kapitalizm był bardziej drapieżny, bezwzględny, tym
tworzone na nowo stosunki społeczne bardziej niesprawiedliwe i tym większy
wyzysk i społeczne rozwarstwienie. Odreagowanie na komunizm przyjęło formę
skrajnego, bezwzględnego kapitalizmu.
Do rozwarstwienia i wyzysku przyczyniło
się bezceremonialne i bezkarne przejmowanie majątku państwowego i społecznego
przez tych, którzy mieli do niego dostęp (przeważnie byli to ci, którzy mienili
się gorliwymi wyznawcami i obrońcami komunistycznej idei sprawiedliwości
społecznej), albo przejmowanie metodami przestępczymi, nierzadko gangsterskimi,
ale przyczyniły się też regulacje finansowe, w tym kursy walutowe i polityka
podatkowa. Charakterystycznym jest to, że w państwach Europy Zachodniej o
rozwiniętych demokracjach i gospodarkach polityka finansowa i podatkowa jest
bardziej pro-społeczna, opodatkowani są ludzie bogaci, podatki są progresywne,
natomiast w państwach pokomunistycznych polityka ta jest bardziej liberalna,
progresja podatkowa jest albo bardzo łagodna, spłaszczona albo stosuje się
system podatku liniowego.
Elity polityczne i kreatorzy ekonomicznych przemian
byli pod psychologiczną presją, by ich kraje jak najszybciej, na skróty przebyły
drogę od komunizmu do kapitalizmu. Chciano przerobić program rozwoju gospodarki
kapitałowej, który w innych krajach był realizowany przez stulecia w ciągu kilku
lat, przeskakując etapy jej rozwoju. Chciano wprowadzić gospodarkę
wielkokapitałową i bezpodatkowa, bez rozwiązywania problemu bezrobocia i bez
zapewnienia godziwego życia wszystkim obywatelom.
Nie wydaje mi się aby
społeczeństwa pokomunistyczne były zdolne tylko do zachowań skrajnych, by nie
potrafiły kierować się rozsądkiem, umiarem, by nie potrafiły funkcjonować w
stanie równowagi. Najwyższy już czas by polityczni i ekonomiczni decydenci
zmienili twardy, neoliberalny kurs gospodarczy w swych krajach, by odeszli od
doktryn prostego, dziewiętnastowiecznego, bezwzględnego kapitalizmu. Państwa
rozwinięte już dawno odeszły od skrajnych gospodarczych systemów, gospodarki
funkcjonują w nich pomiędzy czystym i zbudowanym na prostej doktrynie
kapitalizmem a czystym ortodoksyjnym komunizmem. Kapitalizm ucywilizowany
zawiera w sobie elementy pro-socjalne, pro-wspólnotowe, jest w nim miejsce na
społeczny solidaryzm.



Portiernia; styczeń 2003.
Możliwe są różne drogi
rozwoju.

Nie ma gotowych recept na to w jaki sposób społeczeństwa maja się
rozwijać, zależy to od tego w jakim historycznym momencie się znajdują, w jakim
stanie są ich gospodarki itd. Doświadczenia różnych krajów, które szczególnie
szybko rozwijały się w pewnych okresach, wskazują, że istnieją różne drogi
takiego rozwoju. Niektóre z nich rozwijały się dzięki prawie całkowitej wolności
w różnych sferach życia, w tym dzięki wolności gospodarowania, wolności
inicjatyw, bez ograniczeń stosowanych przez państwo, z jednoczesnymi silnymi
rygorami prawnymi dotyczących działalności przestępczej, a zwłaszcza z silną
egzekucją prawa, z silną policją i innymi instytucjami pilnującymi porządku.
Prawo ingeruje tam możliwie jak najmniej w życie obywateli, jednak gdy ustalone
reguły prawa zostaną przekroczone państwo poprzez swoje instytucje ingeruje w
sposób bezwzględny. Modelowy państwem tego typu są oczywiście USA. W innych
krajach szybki ich rozwój następował przy zachowaniu większej niż gdzie indziej
społecznej solidarności, z większym udziałem państwa w życiu publicznym i
gospodarczym i bez tak represyjnego systemu prawa i jego egzekucji. W taki
sposób rozwijało się większość krajów europejskich. Wynikało to chyba z
naturalnej kontynuacji wielkiego europejskiego dorobku cywilizacyjnego,
kulturalnego, społecznego, z wielkich tradycji humanizmu. Szczególnie państwa
skandynawskie i Kanada są państwami podatkowymi, bezpiecznymi socjalnie.
Przekłada się to na codzienne życie ich obywateli, na to, że jest tam
bezpiecznie, że społeczeństwa są tam kulturalne, uczciwe, solidarne.
Mniej
ważne jest to w jaki sposób zaspokajane są potrzeby społeczeństwa, w jaki sposób
zapewniana jest konsumpcja i godziwe życie wszystkich obywateli, czy to dzięki
stosowaniu odpowiedniej polityki podatkowo- socjalnej, czy dzięki zapewnieniu
wszystkim dostępu do rynku pracy i zapewnieniu odpowiednich dochodów, ważniejsze
jest to, by te potrzeby były zaspakajane a także by był wykorzystywany potencjał
wszystkich obywateli, by ich potencjalne możliwości były wprzęgnięte w społeczny
rozwój.


Portiernia styczeń 2003r.

Różne spojrzenia na dzisiejszą
rzeczywistość:

Spojrzenie 1 — Liberalne.

Nie ma alternatywy dla
gospodarki radykalno liberalnej, wolnorynkowej. Nie można rozwiązać problemów
społecznych, pomóc biednym, bezrobotnym, bezdomnym bez stworzenia warunków do
rozwoju gospodarczego. Nie można niczego nalać z próżnego naczynia. Należy
ograniczać do minimum pomoc dla biednych i bezrobotnych. Interwencje w
gospodarkę, inflacja, podatki mogą tylko doprowadzić do jej zapaści i do jeszcze
większych ludzkich tragedii.

Spojrzenie 2  Oczami wyeliminowanych z życia
gospodarczego i społecznego, sponiewieranych.

Niezmienni w swych poglądach
rycerze nadliberalizmu gospodarczego który wg nich musi funkcjonować w każdych
warunkach i w każdym miejscu, wyobcowani, zamknięci za drzwiami wydumanych
teorii, nie dostrzegają otaczającej ich rzeczywistości, nie dostrzegają tragedii
ludzi. W imię strategicznego celu jakim jest szybki rozwój, w imię przyszłości,
tak jak na wojnie skłonni są poświęcić współrodaków. Nasza dzisiejsza gospodarka
funkcjonuje obok demokracji, a nawet wbrew demokracji, jest autorytarna i
oligarchiczna. Trudno się pogodzić z tym, że dzisiejsza polska rzeczywistość
jest tak diametralnie inna od tęsknot i wizji wolnej Polski z przed 1989r. tym
bardziej, że niestety wielka część środków nie jest inwestowana racjonalnie,
jest marnowana, a także jest przeznaczana w wielkiej części na rozpasaną i
bezsensowną konsumpcję.
W różnych dyskusjach poruszany jest problem wpływu
kosztów pracy na konkurencyjność firm. Oczywiście koszty własne są ważnym
czynnikiem tej konkurencyjności na rynku, jednak prawie zupełnie ignoruje się
to, że do sprzedaży wyrobów i usług potrzebny jest odpowiednio ukształtowany
rynek konsumentów, potrzebna jest konsumpcja Niskie koszty uzyskane dzięki
stosowaniu niskich zarobków pracowników i ograniczaniu kosztów ich ubezpieczeń
emerytalnych, zdrowotnych i socjalnych powodują bezpośrednie i pośrednie
ograniczenia konsumpcji wewnętrznej. Efekt obniżania kosztów jest niwelowany
przez stosowanie zbyt silnej waluty, która powoduje że dla zagranicy i dla
inwestorów koszty te stają się i tak wysokie
To nie bogaci utrzymują biednych,
jak to, jakże często się słyszy w wypowiedziach tych pierwszych. Jest to wielkie
uproszczenie. Gospodarka to skomplikowany mechanizm, w którym powiązani są na
różnorakie sposoby wszyscy, którzy w niej uczestniczą.

Spojrzenie 3 — Chyba
racjonalne.

Oczywiście nie ma alternatywy dla gospodarki rynkowej, ale mogą
do niej być wtrącane: z umiarem państwowe i społeczne interesy, państwowy
rozsądek i państwowy racjonalizm. Nie tylko obciążenia podatkowe hamują jej
rozwój, w dużo większym stopniu hamuje ją zachwianie gospodarczej równowagi,
zachwianie w każdym kierunku, w tym powodujące nadmierne ograniczenie
konsumpcji. Skoro kapitalizm w polskim wydaniu nie przynosi oczekiwanych
rezultatów, przeciwnie, wystąpił regres społecznej pomyślności, społecznego
zadowolenia, skoro intensywne szukanie efektywności okazało się mało efektywne
to może jednak obrońcy skrajnego pazernego kapitalizmu zdobyliby się na
refleksję, skorygowali, złagodzili swoje skrajne, nie przejednane dotąd poglądy.

To nie zbyt wysokie koszty pracy wynikające z opodatkowania i składek
ubezpieczeniowych i socjalnych są główną przyczyną nieefektywności gospodarki,
przyczyną są koszty pracy wynikające ze zbyt silnej złotówki. Skoro nie można
zaspokoić podstawowych potrzeb wielkiej rzeszy osób i jednocześnie nie ma pracy
dla milionów obywateli, to w polityce ekonomiczno- społecznej musi tkwić błąd,
to oznacza, że zorganizowanie się społeczeństwa jest złe. To niewykorzystywanie
ludzkich zasobów energii, chęci, umiejętności, to marnowanie tych narodowych
dóbr, musi prowadzić do załamania się ducha optymizmu i nadziei.
Ograniczanie
się w imię lepszej przyszłości nie może przybierać formy skrajnej. Nędza dużej
rzeszy obywateli nie może być sposobem na rozwój, nie gwarantuje zresztą tego
rozwoju. Oskarżanie sfrustrowanych, cierpiących biedę, odsuniętych poza nawias
społecznej wspólnoty ludzi o tęsknoty za komunizmem, dlatego że wyrażają swoje
niezadowolenie z dzisiejszej rzeczywistości jest wielkim interpretacyjnym
nadużyciem.
Stosowanie jednego ekonomicznego instrumentu w celu uzyskania
jakiegoś efektu, w oderwaniu od innych ekonomicznych czynników i zależności jest
niewystarczające a nawet niebezpieczne i szkodliwe. Samo np. obniżanie podatków
w celu potanienia produkcji, może nie przynieść spodziewanych rezultatów,
zmniejsza się wtedy koszty produkcji ale zmniejszając ilość pieniądza na rynku
zmniejsza się siłę nabywczą społeczeństwa, zmniejsza się tez możliwości pomocy
państwa w sferach nieprodukcyjnych, a nawet eliminuje się potrzebne ale nie
produkcyjne segmenty szeroko rozumianej gospodarki , zmniejsza się choćby
możliwość korzystania obywateli z opieki zdrowotnej. Obniżenie siły nabywczej
części społeczeństwa spowodowane obniżaniem podatków i zasiłków musi być
zrekompensowane innymi instrumentami, choćby obniżeniem kursu waluty. Obniżanie
podatków może przynieść większe korzystne rezultaty w gospodarkach, w których
nie ma bezrobocia lub jest ono niewielkie i w których jest nasycenie produktami
i usługami- nasycenie domowych gospodarstw a nie tylko sklepów. Wtedy siła
nabywcza społeczeństwa wynika z uposażeń a nie z dotacji i zapomóg. Poza tym
obniżanie podatków w społeczeństwach ascetycznych i solidarnych może szybciej
przynieść efekty pozytywne, efekty inwestycyjne niż w społeczeństwach
rozrzutnych i egoistycznych. Nierzadko zresztą społeczeństwa solidarne /np.
skandynawskie/ opodatkowują się same, z własnej woli, ale też z wygody by
scedować obowiązek pomocy na państwo, które w ich imieniu udziela jej wszystkim
potrzebującym. Również zbyt drastyczne stosowanie wielu instrumentów na raz w
celu utrzymywania bardzo trudnej waluty jest zbyt ograniczające
gospodarkę.
Ascetyczna, cząstkowa równowaga rynkowa nie uwzględniająca nawet
podstawowych potrzeb społeczeństwa, zrównoważenie popytu i podaży nie jest
równoznaczna z równowagą gospodarczą- z wykorzystywaniem możliwości gospodarki
na aktualnym etapie jej rozwoju do możliwie pełnego zaspokajania potrzeb
wszystkich obywateli.
Nawet w konkretnie, aktualnie istniejącej gospodarce
równowaga miedzy popytem a podażą może funkcjonować na różnych poziomach
zaspakajania społecznych potrzeb.



Portiernia; styczeń 2003

Mieszanka
izmów.

Może gdyby udało się zmieszać kuczynizm z donaldyzmem i z kaczynizmem
(Kuczyński, Tusk, Kaczyńscy) i odrzucić z mieszanki skrajności, to może
powstałoby coś strawnego dla zwykłych ludzi i coś dobrego dla gospodarki, coś
uzdrawiającego społeczne morale.
Korwinizmliberalizm zapamiętały, uproszczony,
utopijny, chorobliwy, bez jakichkolwiek elementów myślenia prospołecznego,
zadowolony z siebie, niekorygowalny
Kuczynizm  liberalizm coraz bardziej
szczelny, zamknięty na myślenie prospołeczne, zadowolony z siebie, z
dotychczasowych efektów swego działania.
Kaczynizm  ruch opowiadający się za
mniej liberalną, bardziej prospołeczną polityką gospodarczą, ale też dość
zachowawczy ideologicznie i opowiadający się za rozliczeniami.
Donaldyzm 
ruch obecnie prawicowy, który został utworzony wokół
przywódcy o poglądach
centro- liberalnych, proeuropejskich
(Olechowski) do których pozostali
członkowie ruchu odnoszą się z
rezerwą i którego to przywódcę prawdopodobnie
zepchnęli ze
sceny politycznej.

Po kilkunastu latach budowania i
funkcjonowania u nas ustroju kapitalistycznego, coraz mniej dziwią nas dawne
dążenia ludzi do zbudowania ustroju sprawiedliwości społecznej. Zbliżone do tej
idei ustroje są już w niektórych państwach budowane (państwa skandynawskie,
Kanada). Wizja demokracji i gospodarki rynkowej była przez nas uczestników
komunistycznej rzeczywistości bardzo wyidealizowana Widzieliśmy rzeczywistość
świata w czarno- białych barwach. Demokracje i wolny rynek jawiły nam się jako
zupełnie idealne, sprzyjające człowiekowi, prawie pozbawione jakichkolwiek
ułomności, a ustrój socjalistyczny jako ten nieludzki, siermiężny, pozbawiający
wolności, w którym w imię ideowości odziera się ludzi z godności. Okazuje się że
natura ludzka jest niezależna od ustroju, jest ponad ustrojami, że złe cechy
tkwią w ludzkich charakterach niezależnie od społecznych ustrojów. Oczywiście
nikt rozsądny nie chciałby dziś po historycznych doświadczeniach, narzucania
wizji jakiegokolwiek ustroju metodami rewolucyjnymi, a po doświadczeniach
funkcjonowania państw komunistycznych ustroju idealnie sprawiedliwego, o
doktrynalnej czystości. Oczywiście ustrój demokratyczny jest zdecydowanie
uczciwszy, daje możliwość wpływania obywateli na władzę, a z kolei gospodarka
rynkowa jest bardziej efektywna. Jednak nie są one tak jak byśmy chcieli
idealne.
Współżycie społeczne w harmonii i spokoju też jest ważną wartością.
Nie można stosować radykalnych środków, aby zaspokoić prawa i słuszne skądinąd
żądania jednych obywateli kosztem innych obywateli, wymuszania respektowania
jednych wartości łamiąc inne. Potrzebna jest rozwaga i umiar. Stoimy przed
dylematem. Roztropność podpowiada, by nieustannie popierać tzw. siły
zdroworozsądkowe, by przeciwstawiać się populistom. Jednak czy myślenie takie
nie jest obarczone błędem, skoro doprowadziło do dzisiejszej sytuacji, do tego,
że duża część społeczeństwa jest u kresu fizycznej i psychicznej wytrzymałości,
czuje się stłamszona i poniżona. W myśleniu populistów jest też część racji.
Jednak łatwo jest głosić mądre tezy, dotyczące przeszłości. Działanie wg ich
myślenia całościowego, uwzględniające wszystkie ich postulaty doprowadziłoby
zapewne do jeszcze większych nieszczęść, do katastrofy. Może jednak lepiej, by u
władzy były zdroworozsądkowe siły politycznego środka, które wyciągną wnioski i
skorygują swoje dotychczasowe: politykę i działanie. Byłoby chyba dobrze, gdyby
siły polityczne, umiarkowane, te liberalne i te prospołeczne wypracowały jakiś
kompromis.


Portiernia- styczeń 2003.

Czy gospodarka może się rozwijać
przy drastycznym ograniczaniu konsumpcji i rynku pracy?

Wydaje mi się, że w
dzisiejszym konsumpcyjnym świecie okresy pomiędzy inwestowaniem a wytwarzaniem
już gotowych produktów konsumpcyjnych powinny być możliwie krótkie. Bieżąca
konsumpcja stymuluje profile produkcji, rodzaje i jakość produktów. Prognozy
przyszłych potrzeb konsumentów, odłożonej w czasie konsumpcji mogą się rozminąć
z uruchamianą wtedy produkcją, a szansa na to, że produkty będą nietrafione, czy
przestarzałe jest tym większa im dłuższy okres tego odłożenia.
Paradoksalnie
ograniczeniom konsumpcji sprzyjają zarówno zbyt niski kurs rodzimej waluty, przy
której następuje nadmierny eksport- ucieczka towarów za granicę, obniża się też
jakość tej konsumpcji, (Coraz bardziej zapracowani robotnicy, produkują wtedy
przeznaczone na eksport dobra, które są dla nich niedostępne), jak i zbyt wysoki
jej kurs, przy którym ogranicza się rynek produkcji i rynek pracy.
Obniżanie
podatków, ograniczanie konsumpcji i zwiększanie tym sposobem poziomu
inwestowania mogą być środkami do ożywienia gospodarki, ale tylko wtedy gdy
sfera konsumpcji nie jest ograniczana zbyt mocno i zbyt długo.
Oczywistym jest
że musi być zachowany odpowiedni poziom i odpowiednie wyprzedzenie inwestowania
(zwłaszcza prac naukowo projektowych) ale też powinien być zachowany odpowiedni
poziom konsumpcji i to nie tylko ze względów moralnych, z powodu solidaryzowania
się ze wszystkimi obywatelami, ale też dlatego, że przecież celem i motorem
gospodarki jest konsumpcja, jest zaspokajanie potrzeb wszystkich członków
wspólnoty i dlatego że bez konsumpcji gospodarka nie może istnieć.
Nie można
przecież wyobrazić sobie gospodarki tylko z konsumpcją zewnętrzną (z samym
eksportem, bez importu), bez konsumpcji wewnętrznej. Można oczywiście przez
pewien czas ograniczać konsumpcję wewnętrzną na rzecz inwestycji, ale nie może
to być zbyt drastyczne. Takie długoterminowe i zbyt duże przesunięcia środków
przynoszą przeciwny do zamierzonego efekt, zamiast oczekiwanej modernizacji
gospodarki spowolniają jej rozwój. Owszem można sobie wyobrazić pewne
ograniczanie konsumpcji i lokowanie oszczędności w inwestycje nawet przez
dłuższy czas, zwłaszcza wypracowywanej nadwyżki w handlu z zagranica, ale nie
można ograniczyć konsumpcji do granic absurdu. Zarówno pozostający bez pracy jak
i coraz bardziej zapracowani i coraz bardziej biedni pracownicy, nie mogący
zaspokoić nawet podstawowych potrzeb mają coraz mniejszą motywację do pracy a
nawet do niej niechęć i pracują mniej wydajnie, chyba że stosuje się wobec nich
niewolniczy przymus.

Inwestycje nie muszą być finansowane kosztem konsumpcji
podstawowej a na pewno nie powinny być prowadzone kosztem konsumpcji niezbędnej
do biologicznego przetrwania obywateli. Nie można np. kupować nowoczesnych
automatów i innowacyjnych technologii za pieniądze, które potrzebne są na zakup
chleba. Oszczędzanie nie może przekształcać się w sknerstwo. Ordynowanie
polityki finansowej, która doprowadza do życia społeczeństwa w całości a
niektórych jego grup w szczególności poniżej tkwiących w nim aktualnie
możliwości jest nie tylko niezwykle dla obywateli uciążliwe ale też nie
racjonalne i nie efektywne.
Ograniczanie konsumpcji na rzecz inwestycji może
przynieść efekt w postaci rozwoju gospodarczego ilościowego i jakościowego ale
wtedy gdy w gospodarce uczestniczą wszyscy obywatele którzy chcą i mogą
pracować, gdy zaspokajane są ich potrzeby, przynajmniej te podstawowe, gdy
wykorzystywany jest potencjał ludzkiej pracy i ludzkich zdolności. Zachowane
powinny być i tu umiar, rozwaga i równowaga.
Nie można w długich okresach
czasu ograniczać konsumpcji poniżej społecznych i gospodarczych możliwości i
zdolności i finansować konsumpcji zagranicznym społeczeństwom i odwrotnie nie
można konsumować w kraju zbyt długo powyżej gospodarczej wydolności i wspomagać
konsumpcji zaciąganiem zagranicznych kredytów.


Portiernia  styczeń
2003

Są różne drogi dochodzenia do współczesnego kapitalizmu.

Najbardziej
rozwiniętą jest gospodarka USA oparta na wolności. Również zliberalizowanie
gospodarki brytyjskiej pod rządami Tacher przyniosło bardzo dobre efekty. Jednak
aby taka liberalna gospodarka była tak efektywna muszą w niej być wykorzystywane
w maksymalny sposób potencjały pracy i tworzenia obywateli, a przede wszystkim
muszą być zapewnione wszystkim obywatelom dochody zapewniające godne życie.
W
nowo kształtującym się społeczeństwie amerykańskim struktura społeczna była
kształtowana od początku, nie było ustalonej hierarchiczności, było miejsce na
kształtowanie się klasy średniej, każdy mógł znaleźć miejsce dla siebie. W
rozwiniętej Wielkiej Brytanii przed wprowadzeniem nowej polityki przez Tacher
istniała już klasa wielkich przedsiębiorców i istniała klasa średnia, istniały
odpowiednie proporcje między ludźmi biznesu a pozostałą częścią społeczeństwa, a
sytuacja gospodarczo- społeczna aż prosiła się o zdyscyplinowanie. Ale nawet w
USA i innych krajach uchodzących za liberalne, w różnych okresach istniała różna
polityka finansowo- gospodarcza.
W państwach o zapóźnionej gospodarce istnieje
bardzo duże zagrożenie, że hierarchiczność ukształtowana przez inne kryteria niż
gospodarcze np. hierarchiczność polityczna zostanie zamieniona w nowo
wprowadzanych liberalnych warunkach funkcjonowania społeczeństwa i gospodarki
rozumianych nie jako tworzenie równych szans dla wszystkich ale jako oddanie
procesu przejmowania firm żywiołowi, na oligarchiczność. Zbyt trudne warunki
gospodarcze: zbyt mocny pieniądz i wielkie trudności w zdobywaniu kredytów
powodujące olbrzymie trudności w zaistnieniu i funkcjonowaniu na rynku osób nie
posiadających własnego kapitału i z poza układów, stwarzają olbrzymie
dysproporcje możliwości biznesowych i pogłębiają jeszcze niesprawiedliwe
rozwarstwienie społeczeństwa, a część społeczeństwa jest prawie zupełnie
eliminowana z konsumpcji, co jest nie tylko karygodne moralnie ale tez zubaża
konsumpcyjny rynek. Doktryna dyscyplinowania gospodarek i stwarzania trudnych
warunków gospodarowania przy jednoczesnym zachowaniu statusu dostępu do
stanowisk i kredytów w czasie szeroko prowadzonej prawie totalnej prywatyzacji w
państwie biednym, ze zrujnowaną gospodarką doprowadziła nie tylko do wielkiej
niesprawiedliwości ale i do koszmaru bezrobocia i biedy wielu osób i rodzin. Na
dodatek irytujące są bardzo butne postawy i wypowiedzi niektórych beneficjentów
przemian, których dochody są kilkadziesiąt a nawet kilkaset razy większe od
przeciętnych, uważających się za ludzi wielce zasłużonych dla budowania tej
nowej lepszej rzeczywistości, za niezastąpionych, za lepszych od innych, bez
których nie możliwe byłyby przemiany i rozwój, uważających się za dobrodziejów,
którym należy się od wszystkich wdzięczność


Portiernia; styczeń
2003

Wydaje mi się, ze światowe tendencje dyscyplinowania gospodarek i
wymuszania ich unowocześnienia i podnoszenia jakości produktów i usług z jakimi
mieliśmy do czynienia przez ostatnie ćwierćwiecze powoli łagodnieją. Tendencje
te były odpowiedzią na potrzeby, między innymi na konkurencyjność gospodarek
azjatyckich - w szczególności bardzo zdyscyplinowanej gospodarki japońskiej -i
doprowadziły do oczekiwanych rezultatów, jednak obok unowocześnienia gospodarek
spowodowały wielkie rozwarstwienie społeczeństw. Społeczeństwa, łącznie ze
społeczeństwem japońskim, są już zmęczone takim dyscyplinowaniem i tęsknią coraz
mocniej za bardziej demokratyczną rzeczywistością. W społeczeństwach takie jak
nasze wielkie rzesze obywateli nie tęsknią za taką demokratyzacją i prawdziwą
liberalizacją (wolnością powszechną a nie wybiórczą) szczególnie
mocno.

wrzesień 2008r.
Przemówienie Obamy.

Ostatnie przemówienie Obamy w
kampanii przedwyborczej w USA przekonuje, że w Ameryce występują poważne trendy
skłaniające do przemyśleń nad zmianą polityki gospodarczej. Ameryka znalazła się
w miejscu, w którym korzystna wcześniej liberalizacja rynku poszła zbyt daleko i
przestała przynosić pozytywne rezultaty. Wielkie rozwarstwienie i zaniżone
dochody dużej części społeczeństwa ograniczają popyt i aktywność inwestycyjną
klasy średniej. Straty z tych przyczyn przeważają nad zyskami z inwestycji
wielkiego kapitału, który był nadmiernie hołubiony przez państwo.

Nasi
nieprzejednani liberałowie powinni wsłuchać się w to przemówienie i przemyśleć
czy i u nas polityka gospodarcza nie powinna być mniej liberalna, czy
gospodarczej koniunkturze na pewno przeszkadza bardziej prospołeczna polityka
państwa.


http//zdizek.blog.onet.pl
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.09.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.99507 Seconds