|
Pułka: Wiersz interwencyjny |
|
|
Tomasz Pułka
|
|
14.02.2009 |
Abstrahując od ogranych frazesów: „Weź sobie zajaraj, to
się uspokoisz.”, „Zdejmij chmurę, to zrozumiesz” i
paliatywnego cmokania się w policzki (już zarumienione
wódką), wyłączając („Chyba radio!”) poza nawias
grożenie mi przed oczami tłustym paluchem, którego
(wskazujący w górę, wskazujący w dół) infantylizm sięga
rejonów dotychczas zarezerowanych dla nakiranych
butaprenem małopolskich piętnastolatków, którzy nie są
na tyle sprytni, by skołować dla siebie chociażby
połówkę substancji (której jak dotychczas nie udało się
nikogo zabić: http://www.druglibrary.org/schaffer/hemp/
general/who-index.htm) albo zwyczajnie boją się tępej
dydaktyki kultywowanej przez policję (cytując kolegę:
http://grzelu.blog.pl/archiwum/index.php?nid=11085498),
więc jeśli mogę sobie pozwolić na odarcie tego - ubranego
w fatałaszki z teatralnego zaplecza - dyskursu, jakim
póki co posługujemy się oscylując wokół kwestii wolności
osobistej i odpowiedzialności podmiotu („daj boże” podmiotu!),
za siebie, orzeczenie i inne składowe zdania, w którym
społeczeństwo nie jest znakiem przestankowym, a w którym
ów wspomniany „dyskurs” wygląda jak makieta wystawiona
przed sklepem, reklamująca jogurty, to (tak, tak - też
mam nadzieję, że niebawem skończę) jeśliby tak stanąć
z boku i właśnie z boku (całkiem przypadkiem) zaobserwować
sytuację w której aktualny rząd jakiegoś państwa („Akslop,
może to jakieś duńskie miasto”) używający (tfu!) liberalnych
etykiet (które - no trudno, ale - swoją wymową przypominają
zużyte prezerwatywy rozrzucone wokół wiejskiej dyskoteki),
że ten rząd bawi się w bicie po rękach dorosłych ludzi,
poprzez delegalizację rzeczy, co świetnie może nam pomóc
przy hipotetycznym wizualizowaniu sobie (dla relaksu, bo
kto wie, czy niebawem nie zostaniemy z wódką i wyobraźnią?)
- pełnego miłości, tolerancji i zrozumienia - dzieciństwa
tych, którzy podnoszą ręce na hasło „Zdelegalizujmy wodę!”
(w wodzie można się utopić), a to dzieciństwo zamyka się
w notorycznym krzyku rodziców: „Nie bierz kupki do buzi!
Kupka nie jest zdrowa!”; to wtedy po prostu trzeba zapalić.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 14.02.2009 )
|
Weiniger opowiada seksizmy, a feminis...
"Czekam, aż szambo-bomba (bomba w...