NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Sutowski: Jakie biedne partie Drukuj
Michał Sutowski   
17.12.2010

fot. leedsucu.wordpress.comObniżenie o połowę wpłat z budżetu przypomina los ustawy parytetowej. Wielka sprawa, gorące debaty. A efekt? Tak obmierzony, żeby główna zmiana polegała na zamknięciu ust krytykującym. Kwota 35 procent. I Środa syta, i Schetyna cały. Kto się będzie kłócił o więcej, wypadnie na niewdzięcznika, fanatyka, przeciwnika kompromisów. Kto chce? Po kilku naiwnych pochwalnych komentarzach widać, już kto nie chce, ale wróćmy do wczorajszego głosowania.

Najpierw wszystkie finansowane z budżetu partie wydały żałosny jęk i ogłosiły większą mobilizację niż w jakiejkolwiek innej sprawie. Kto miał złudzenia, mógł się przekonać, co jest najważniejsze dla polskich partii politycznych. Kasy raz przyznanej w 2001 roku, nie oddamy nigdy! Program a raczej zestaw sloganów zawsze sobie można na bieżąco dostosować, ale bez kasy się nie da. PO jako partia tysięcy urzędników, posłów, eurodeputowanych, prezydentów miast, burmistrzów, radnych mogła sobie pozwolić na gest, pod warunkiem, że jeszcze bardziej uderzy on w konkurencję. Ile warta jest ta konkurencja, najlepiej widać po pierwszym parlamentarnym sukcesie PJN, którego członkowie nagle zrobili się pryncypialnie oszczędni, choć przecież kilka tygodni temu, jego posłanki i posłowie w szeregach PiS Rejtanem bronili budżetowych dotacji.

To ograniczenie finansowania nie zmienia w polskiej polityce partyjnej niemal nic. Bo ci, którzy dostaną połowę zakładanych wcześniej środków, i tak mają kolosalną przewagę nad każdą potencjalną konkurencją. Do tego zostają jeszcze partyjne nieruchomości (przyznane oczywiście za wkład w wolność i demokrację) i dobrowolne datki od tysięcy poobsadzanych na wszystkich możliwych szczeblach państwa i samorządu członków. Zresztą całkowita likwidacja budżetowych środków na partie w krótkiej perspektywie również podtrzymałaby status quo – zamknięty kartel partii z ekonomicznym zakazem wstępu dla rzeczywistej konkurencji. A ta nie jest tak oswojona jak koledzy z ław sejmowych, którzy się znają jak łyse konie. Z nimi można klepać w kółko o tym samym (czyli głównie o niczym) i patrzeć całkiem spokojnie, komu ze znajomych trochę urosło w słupkach, komu trochę spadło, a kto się przetransferował do partii obok. Żeby z tego zamkniętego obiegu wypaść, trzeba się samemu wypisać albo podskoczyć jednemu z czterech bardzo groźnych wodzów.

A nie chodzi tu tylko o zasady, ale także o obniżający się stale poziom debaty publicznej, na co wszyscy tak narzekają, a najbardziej sami jej organizatorzy i uczestnicy. Z jakiego powodu miałby szybować w górę, skoro wszystko jest rozdane – elektoraty, słupki, czas antenowy? Nic nie trzeba wymyślać, wystarczy tylko straszyć sobą nawzajem i do tego właśnie sprowadzają się w Polsce kampanie wyborcze.Partyjna kasa i selekcja negatywna skutecznie odstraszają kogokolwiek, kto się wstydzi kompromitować w wyścigu na rozpoznawalność, zmieniać poglądy jak rękawiczki, kłamać w żywe oczy. Po zejściu ze sceny i ochłonięciu po medialnych wygibasach, ci sami panowie przybijają sobię pionę i mają się za wielkich cwaniaków, prawdziwych twardzieli „od głównej gry”. O zabetonowaniu, kartelizacji, szkodliwym systemie finansowania partii i reklamy politycznej z budżetu państwa, trąbiliśmy od lat. Dziś mówią o tym wszyscy, bo czarno na białym widać beznadzieję rządzącą polską polityką, w której poważnych ludzi zostało już dosłownie kilku, a wszystkie nowe inicjatywy (nawet te budowane ze starych elementów) rozbijają się o mur. I do tych wszystkich, można będzie się teraz cynicznie uśmiechnąć i powiedzieć: No co? Przecież obcięliśmy sobie o połowę.

Pytanie nie brzmi: „płacić czy nie płacić z budżetu”. Płacić, bo próżnię po środkach publicznych natychmiast wypełnią pieniądze wielkich grup interesu. Realną zmianę może jednak przynieść dopiero demokratyzacja rozdziału środków i kontrola partyjnych wydatków. Dziś najwięcej głosów (i w efekcie dotacji) dostają ci, którzy przeprowadzą największą kampanię. A chodzi o to, żeby zamiast uśmiechniętych twarzy liderów przy autostradzie, obywatele zobaczyli je na wiecu, w dyskusji, w bezpośredniej konfrontacji – także w małych miasteczkach, nie tylko w stolicy. A zamiast na kampanie telewizyjne, partie wydały środki na kilka porządnych ekspertyz i minimalnie trzymający się kupy program. Fantazje? Niekoniecznie – już zakaz reklamy billboardowej i płatnych spotów wyborczych w telewizji radykalnie poprawia sytuację. Jeśli do tego uda się poszerzyć dostęp do publicznych środków i„spłaszczyć” zróżnicowanie dotacji (partie nowe, mniejsze itd.),kampania wyborcza będzie miała przynajmniej szansę artykułować problemy, a nie wyłącznie narcyzm „jedynek” na listach.

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
escobar  - finansowanie partii   |17.12.2010 11:10:09
a może by tak finansowali partie podatnicy korzystając z 1% przekazywanego tak
jak organizacjom charytatywnym z corocznego rozliczania PIT? Lobbyści i tak są
cały czas obecni w Sejmie, należało by usprawnić proces legislacyjny. Argument
że jeśli zniknie finansowanie z budżetu to pojawi się korupcja, jest stricte
populistyczne
Spokojny   |19.12.2010 19:08:47
Spytać należy na co partiom pieniądze. Otóż ja instynktownie wyczuwam,że główna
część wydatków partii to działania marketingowe. Reklama zewnętrzna,
organizowanie "iwentów" i najrózniejszych bzdur w tym rodzaju. Takie
działania nic nie wnoszą i o niczym nie świadczą, natomiast na wyborców
oddziaływują w ten sposób, że przekonują ich, że skoro jakaś partia zdołała
wykonać coś tak monumentalnego, to pewnie stoi za nią jakaś siła i w związku z
tym pewnie warto na nią głosować by zablokować kogoś nielubianego, kto inaczej
zagraża zalaniem Polski całkowitym barbarzyństwem. Partie powinny być
finansowane wyłącznie z budżetu, bez możliwości finansowania z jakichkolwiek
datków powyżej pewnej sumy od określonej osoby, gdzie powinien być ścisły limit.
Natomiast powinno być jasno określone co partiom wolno, a czego nie wolno w
dziedzinie marketingu. I między innymi powinien byc całkowity zakaz
rozpowszechniania materiałów wychodzących poza określony format. Źródłem wiedzy
o partiach powinien być sformatowany ustawą biuletyn i sformatowane ustawą
serwisy internetowe. Spotkania z wyborcami powinny być możliwe także wyłącznie w
określonym trybie, tak, by niemożliwe było realizowanie w czasie takich spotkań
czystego marketingu. Poza tym partie powinny mieć obowiązek przeznaczania
określonej części swojego budżetu na sporządzanie badań i analiz, tworzenie
think tanków itd. i sformatowany biuletyn powinien mieć część w której byłby
obowiązek zdawania raportu o pracy tych ośrodków. Tak jak lekarzy obowiązuje
zakaz publicznego reklamowania określonych leków, tak i członków partii
politycznych powinny obowiązywać jasne i ścisłe zasady dotyczące publicznych
wystąpień. Partia polityczna powinna przestać w ogóle być produktem
marketingowym. Ma się stać organizacją tworzenia projektów publicznych i
konkurencja między tymi organizacjami byłaby wyłącznie konkurencją na projekt.
Damian  - kilka uwag   |22.12.2010 02:58:07
Po pierwsze partia polityczna reprezentuje określoną grupę społeczeństwa i nie
widzę powodu, dlaczego miałaby czerpać środki z budżetu, na który składa się
całe społeczeństwo, po drugie to w interesie członków partii powinno być jej
finansowanie i swoich kampanii, bo to oni zdobywają władzę i korzyści z niej
wynikające, po trzecie, owszem, jawność źródeł finansowania i wydatków, a nadto
standaryzacja wszelkich marketingowych działań albo ich zaniechanie. A tak
nawiasem mówiąc chciałbym likwidacji tych tworów zwanych "partiami", bo
tworzą jedynie patologiczne struktury, okręgi jednomandatowe i wolni,
samodzielni deputowani - to jest potrzebne.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.12.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.90233 Seconds