|
Piotrowska: Nowa pełnomocniczka ds. równego traktowania? Pół kroku w przód |
|
|
Joanna Piotrowska, Feminoteka
|
|
17.11.2011 |
|
Nominacja Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz na stanowisko pełnomocniczki ds. równego traktowania to pół kroku w przód. Można powiedzieć, że przez cztery lata mieliśmy pełnomocniczkę z równościowej podstawówki, teraz będziemy mieć z liceum. Pozytywnie kojarzę jej dotychczasowe wypowiedzi, ale na pewno nie jest ekspertką. Tymczasem to stanowisko wymaga ogromnej wiedzy z szerokiego obszaru, popartej wieloletnim zainteresowaniem i działaniem. W przeciwnym razie niemożliwe będzie porozumienie z pełnomocnikami i pełnomocniczkami z innych krajów europejskich. Choć oczywiście to lepsza kandydatura niż Elżbieta Radziszewska.
Feminoteka razem z Koalicją Równych Szans apelowała do premiera, by pełnomocnik był osobą kompetentną, a jego umocowanie silne, czyli w Kancelarii Premiera Rady Ministrów, tak by miał wpływ na działanie wszystkich ministerstw. Przesunięcie urzędu do Ministerstwa Pracy bardzo ograniczały zasięg jego oddziaływania i obniży rangę.
Jestem natomiast wstrząśnięta informacją, że Jarosław Gowinem został ministrem sprawiedliwości. Brak kompetencji oraz wsteczne poglądy osoby na tym stanowisku bardzo źle wróżą prawom kobiet. Moim zdaniem to jest to silna, kontrująca odpowiedź Donalda Tuska na postępowe siły, które weszły do parlamentu i sygnał dla osób popierających kandydaturę Wandy Nowickiej na stanowisko wicemarszałka. Obawiam się, że szkody wyrządzone przez Gowina w kwestii praw człowieka będą porównywalne z tym, co zrobił Roman Giertych jako minister edukacji. Do tej pory odbija się to czkawką w szkołach. Widzę duży rozdźwięk między dotychczasowym, forsowanym przez samego Donalda Tuska proeuropejskim wizerunkiem premiera i jego partii a tą nominacją.
*Joanna Piotrowska – założycielka Feminoteki, trenerka i ekspertka antydyskryminacyjna, równościowa i antyprzemocowa
Oprac. Jakub Szafrański
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 17.11.2011 )
|
Jest nauka w sensie pracowitego latam...
Olek Radynski pisał tu chyba jakiś cz...