|
Coś się zmienia. Akcja przeciwko dręczeniu pracowników Carrefoura zaczyna przynosić efekty.
Po pierwsze, podobno jak cała Polska długa i szeroka, w Carrefourach odbywa się pośpieszne usuwanie niesławnych czerwonych kropek.
Po drugie, odbyła się precedensowa manifestacja w hipermarkecie. Młodzi Socjaliści przebrali się za czerwone kropki i sami stanęli na czerwonej kropce w warszawskim Carrefourze Wileńska, protestując przeciwko znęcaniu się nad ludźmi.
Po trzecie, niedługo potem zaprotestowali sami pracownicy. Gazeta.pl pisze tak: „Pod Galerią Wileńska demonstrowało kilkadziesiąt osób. Mieli flagi Solidarności, gwizdki, megafony. Skandowali m.in.: Chcemy pracować, nie głodować. Pracownicy domagali się lepszych warunków pracy i stałych umów, zamiast zatrudnienia na podstawie umowy o dzieło. Jeden z pracowników, jako przykład złego traktowania przez pracodawcę, podał upokarzający obowiązek pytania o pozwolenie na wyjście do toalety. To nawiązanie do głośnej sprawy czerwonych kropek. W niektórych sklepach sieci w Polsce umieszczono na podłodze czerwone punkty, na których pracownik musi stanąć, czekając na pozwolenie na wyjście do toalety. Nieprzedłużanie umów, zastępowanie pracownikami firm zewnętrznych, do których są wpychani nasi pracownicy, przez co tracą zdobycze socjalne, umowa na czas określony przez nawet 12 lat - wyliczają niezadowoleni pracownicy“. Powiem od siebie: bardzo mnie cieszy, że ta manifestacja odbyła się pod flagami „Solidarności“. Nie żebym był wielkim fanem dzisiejszej „Solidarności“, ale kiedy widzę te flagi, zaczynam mieć nadzieję, że słowo „Solidarność“ może znowu znaczyć to, co 30 lat temu. 30 lat temu był Sierpień 1980.
Gazeta.pl nie mogła się powstrzymać i swoją relację zakończyła takimi słowami: „Mimo protestu galeria handlowa i sam sklep Carrefour działał normalnie. Demonstracja nie robiła specjalnego wrażenia na przechodniach.“ To też kojarzy się z 1980 rokiem i z tym, co wówczas pisały gazety. Mogli jeszcze dopisać: „Zdrowy trzon społeczeństwa zignorował tę nieodpowiedzialną akcję roszczeniowych wichrzycieli“.
Z tego, co widzę i słyszę, jest zupełnie odwrotnie. Zdrowy trzon społeczeństwa nie ignoruje. Odbywają się happeningi, powstają internetowe grupy poparcia dla dręczonych pracowników, media wyrażają oburzenie. Załoga Carrefoura wie, że może liczyć na niespodziewanych sojuszników: inteligentów, ludzi z klasy średniej, nawet dziennikarzy, zwykle przecież ortodoksyjnie neoliberalnych. I w tej sytuacji łatwiej jest protestować. Jak 30 lat temu, gdy inteligencja wsparła robotników. Oczywiście, Sierpień 1980 był ogromnym ruchem, Carrefourowy sierpień 2010 jest malutkim incydencikiem. Ale ten incydencik, powtórzę, budzi nadzieję.
Solidarność z ofiarami Carrefoura okazują także klienci Carrefoura. Bo protesty w Carrefour Wileńska nie były jedynymi. Trwają inne akcje, nieformalne, dzikie, nienagłośnione przez media. Przed tygodniem bliska mi osoba widziała taką akcję w innym warszawskim Carrefourze. Kasjerzy nagle opuścili kasy. Ostatni z nich przy okazji rzucił kurczakiem o podłogę. Kiedy klienci zaczęli domagać się od kasjerów, żeby ktoś usiadł za kasą, usłyszeli w odpowiedzi: „Nie”. Klienci zażądali kierownika. Pracownicy odpowiedzieli, że kierownika nie ma, a potem jedna z kasjerek zaczęła udawać, że jest kierowniczką i przyjmuje skargi. Było to jednak grubymi nićmi szyte, wręcz prowokacyjne. Klienci jednak nie zezłościli się. Ktoś w kolejce wreszcie zrozumiał, w jakim happeningu uczestniczy i zawołał: „Ich tu bardzo źle traktują, nawet im sikać nie pozwalają”. I nagle kolejka powiedziała do pracowników: „Dobra, to my tu z wami postoimy, tym bardziej, że na dworze pada”.
Mikroskala? Mikroskala. Ale strajki w 1980 też nie zaczęły się od wielkiej stoczni. A decydujący dla nich był jednoosobowy, dziki happening odważnej tramwajarki, Henryki Krzywonos, która zatrzymała swój tramwaj i sama zablokowała tory.
30 lat temu polscy lewicowi robotnicy i inteligenci zaczęli walczyć z tym, co nazywali czerwonym faszyzmem. Może teraz zaczną walczyć z niebieskim, neoliberalnym?
Na podobny temat
|
Jest nauka w sensie pracowitego latam...
Olek Radynski pisał tu chyba jakiś cz...